03.10.2019

Nowy Napis Co Tydzień #017 / Poetyckie debiuty dekady #5

Dwie poetyki i życie literackie bez syntezy

Choć kryterium podobieństwa lub związku (na przykład tematycznego) nie powinno dominować w omówieniu przeglądowym, poszukującym różnorodności, to trudno czasem nie mówić tylko o tych poetykach, które nam się po prostu podobają. W tym tekście zdecydowałam się na kompromis – wybrałam dwie debiutanckie książki poetyckie, spośród których jedna to wybór estetyczny („podoba mi się”), a druga to wybór „dla różnorodności”, ważny ze względu na w bardzo szybkim tempie i na krótko zdobytą przez tomik symboliczną pozycję najważniejszej książki w kraju. Książki i projekty poetyckie, które omówię, to Nakarmić kamień Bronki Nowickiej i b Michała Prankego.

W przypadku Nakarmić kamień mieliśmy do czynienia z bezprecedensowym (jak wynika z mojej wiedzy) wywindowaniem prozy poetyckiej do rangi dzieła, które zasługuje na najbardziej znaną nagrodę literacką w kraju. Debiut Nowickiej stał się medialnym wydarzeniem, które mogło przysporzyć – ale niestety nie przysporzyło – poezji czytelników. Literacko i tematycznie niezbyt oryginalny tomik zyskał rozgłos, który mógł, ale nie ożywił rynku poetyckiego (choć pewnie Nakarmić kamień z naklejką „Nagroda Nike 2016” sprzedawał się nieco lepiej). W narracji o debiucie Nowickiej nie sposób więc nie wspomnieć o zmieniającej się pozycji Nagrody Nike – instytucji życia literackiego ciążącej ku koniunkturalności rynkowej i hołdującej popytowi na dominujące tematy oraz narracje – a także o innych tendencjach związanych przepływem kapitału symbolicznego we współczesnym życiu literackim, oceną debiutu jako wydarzenia i oceną jego żywotności, potencjałem promocyjno-organizacyjnym wydawnictwa czy rozpoznawalnością autora w środowisku artystycznym.

Tomik Prankego, który nie zyskał takiego rozgłosu, jak Nakarmić kamień, jest estetycznym i symbolicznym kontrapunktem dla książki Nowickiej. Dzieło o jednogłoskowym tytule jest konceptualnie lepiej zorganizowanym projektem poetyckim, budowanym wokół zjawiska powrotu, powtórzenia i zmiany, ocierającym się o hermetyzm, doświadczeniową zagadkę i cytatowość (jako cechy nowoczesnego poetyckiego idiomu intertekstualnego), jednak na tyle komunikatywnym, że kontrapunktowe momenty da się dość łatwo odczytać i interpretacyjnie przetworzyć. Tomik b jest wyjątkowym projektem na tle debiutów poetyckich ostatnich dziesięciu lat, fraza poetycka rozwija się w tej książce tak nieoczekiwanie, jak podczas słuchania muzyki, której wcześniej nie znaliśmy i która zaskakuje nas swoją melodyjnością.

 Karmienie koniunktury

 By uczynić zadość regułom środowiska naukowego, w którym tkwię, muszę wprowadzić bibliograficzny link i wspomnieć, że niniejszy tekst nie jest moim pierwszym komentarzem na temat Nakarmić kamień. Skusiłam się przed laty na napisanie eseju interpretacyjnego dla wydawcy książki, skupiając się na jej interpretacjiK. Muca „Uspokajać niepokój. Niepokoić spokój”. „Nakarmić kamień” Bronki Nowickiej, Biuro Literackie, [w:] https://www.biuroliterackie.pl/biblioteka/recenzje/uspokajac-niepokoj-niepokoic-spokoj-nakarmic-kamien-bronki-nowickiej/ [dostęp: 10.04.2019][1]. Z oczywistych względów nie dało się wtedy ani mówić i pisać o recepcji tomiku, ani uzyskać dystansu, który jest koniecznym elementem każdej syntezy. Wydaje się jednak, że dla oceny znaczenia tego debiutu bardzo istotne są fakty związane z jego funkcjonowaniem w życiu literackim.

Podstawowy fakt (fakt o największym znaczeniu symbolicznym) to zdobycie przez Nakarmić kamień Nagrody Literackiej Nike w 2016 roku Kolejny istotny element to potencjał promocyjno-organizacyjny wydawnictwa, aura (choć nie zawsze przejrzyście jasna) i marka Biura Literackiego. Ostatni element to rozpoznawalność autorki w środowisku artystycznym (nie była ona młodą, nikomu nieznaną artystką słowa; objawiła się jako pisarka, która przełożyła realizowane już wcześniej projekty artystyczne na prozę poetycką). Wszystkie te elementy składają się na – jak mogłoby się wydawać – bardzo pokaźny kapitał symboliczny, który powinien doprowadzić do małego przewrotu, bo przecież projekty poetyckie są bardzo rzadko nagradzane w konkursach niezwiązanych z konkretnym gatunkiem lub rodzajem literackim.

Innym aspektem Nakarmić kamień, który mógł zaważyć na popularności tej książki i sprawić, że została wyróżniona na tle produkcji literackiej w 2016 roku, jest temat. Najprościej rzecz ujmując, książka Nowickiej dotyczy materialności, która jest nie tylko wsparciem dla pamięci (przechowuje ślady przeszłych zdarzeń), lecz także oparciem dla poznającego człowieka – dla dziecka, które jest jednym z głównych bohaterów tej książki, ale nie tylko – dla narratorki tej książki również. Przyczyn sukcesu Nakarmić kamień doszukiwałabym się w połączeniu dwóch dominujących w ostatnich kilku, może kilkunastu latach, dyskursów: pamięciowego i dotyczącego rzeczy. Poezjowanie Nowickiej żywi się pewną koniunkturą narracyjną, nie jest jednak uproszczonym powtórzeniem tych dominujących narracji, kalką czy lekko zniekształconym przez zapisane doświadczenie odbiciem lustrzanym. Książka Nowickiej powtarza jednak narracyjny schemat, który opiera się na katalogowaniu rzeczy i przypisaniu każdemu elementowi katalogu krótkiego wycinka jakiejś historii związanej bezpośrednio lub pośrednio z tym elementem. Nie jest to nowy ani nowatorsko przedstawiony schemat opowiadania o przeszłości. Tym, co je różnicuje od innych, jest natomiast treść i sens przedstawionego doświadczenia, autorski katalog rzeczy (między innymi rajtuzy, łyżeczka, puch, bryła gliny, szafa czy kasztan) i metaforyczno-filozoficzny (lecz nieco osłabiony i spłaszczony przez patetyczność narracji poetyckiej) idiom pisarki. Zdaję sobie sprawę, że kategorie doświadczenia i idiomu nie są ostatnimi czasy popularnymi kategoriami krytycznoliterackiej analizy, ale trudno się bez nich obejść mówiąc o książce skonstruowanej w oparciu o doświadczenie autobiograficzne oraz posiadającej swój niezmienny językowy i stylistyczny charakter.

Istotnym problemem recepcji Nakarmić kamień jest również jej status gatunkowy. Czy proza poetycka jest poezją? Na jakiej podstawie orzeka się o poetyckości prozy? Czy gdyby utwory Nowickiej były pisane wierszem (wyrównane do lewej, a nie wyjustowane, podzielone na wersy, które nie pokrywają się z działami składniowymi (przerzutnia!), niezawierające dialogów zapisanych tak, jak zapisuje się je w powieści, i tak dalej) nie zostałyby nagrodzone Nike? Na te oraz inne pytania, które mogą się nasunąć przy rozpatrywaniu gatunkowych aspektów książki-laureatki, jeszcze nie odpowiedziano, a snucie przypuszczeń na temat tego, co by było gdyby, wydaje się bezzasadne. Można jednak wskazać pewne zagadnienia dotyczące gatunkowości w odniesieniu do współczesnej twórczości o charakterze poetyckim, dla których Nakarmić kamień, a poniekąd także b Prankego, byłyby ilustracją: status prozy poetyckiej i jej cechy, możliwości i ograniczenia wiersza wolnego, relacja między formą a doświadczeniem (moim zdaniem, temat niemożliwy do wyrugowania z krytyki literatury), pragmatyczna praktyka oddzielania wiersza od prozy w teorii literatury. Wokół tych zagadnień współczesna teoria wiersza krąży dość rzadko, być może już na zawsze pożegnaliśmy się z formalistycznym teoretyzowaniem.

Unikatowość i samotność

 By powiązać ten akapit z poprzednim, powinnam zacząć od zwrócenia uwagi na aspekt formalny b Michała Prankego. Utworów składających się na ten tomik nie wiąże formalna regularność, choć większość z nich ma wyraźny rytm; forma wiersza nie prezentuje ekscentryczności, wers grzecznie trzyma się lewej strony lub zostaje utrzymany w ryzach w wyjustowanej strofie z licznymi przerzutniami, choć czasem zdarzy się eksces, który przesuwa kompozycyjna puentę bliżej środka wersu lub środka strony; książka podzielona jest na stronę A i stronę B poprzedzone wierszem Kto?, który pełni funkcję prologu (przynajmniej kompozycyjnie). Tego rodzaju charakterystykę można kontynuować jeszcze przez kilka zdań, ale – by nie zabrakło miejsca na powiedzenie czegoś naprawdę ważnego – trzeba podkreślić, że b reprezentuje „zdrowy”, „nietoksyczny” stosunek do formy. Wiersze są dopracowane pod względem formalnym, ale lekturze nie towarzyszy wrażenie, że mamy do czynienia z jakąś arbitralnością czy przypadkowością podziału tekstu. Formalno-kompozycyjny aspekt tego tomiku współgra z porządkiem, który zostaje wprowadzony poprzez podział na strony A i B, i wyobrażenie ruchu płyty winylowej i obecność powtórzenia w obrębie tomiku i poszczególnych wierszy (na przykład poprzez refren). To wszystko stanowi o formalnej unikatowości b na tle twórczości debiutantów wciągu ostatnich dziesięciu lat.

Skąd samotność w tytule tego podrozdziału? To cecha poetyki tego tomu, przy czym nie chodzi – znów – o unikatowość, czyli samotność na tle innych projektów, ale o sposób konstruowania przedstawienia jakiegoś obrazu w wierszu. Opisany i poetycko zużyty zostaje zazwyczaj jeden obraz, jedna historia opowiedziana za pomocą obrazów. Przykładem jest obraz martwej, zasuszonej ćmy z wiersza Puch, korespondujący z opisem snu i antycypacji czyjegoś przychodzenia czy powrotu, albo obraz śmietnika w tekście 1991. Sgt. Pepper’s, w którym produkowanie odpadów w kuchni jest jak segregacja prowadząca do odrzucenia. Wiele z tych obrazów przedstawia sytuacje prywatne, rozgrywające się z zamkniętej przestrzeni, skomentowane muzycznym linkiem, który zawiera się na przykład w tytule albo motcie.

Tych muzycznych linków w b jest bardzo wiele. Jeśli uda się czytać tę książę śledząc wszystkie z nich, poezja staje się doświadczeniem rozszerzonej semantycznie rzeczywistości, doświadczeniem multimodalnym wykraczającym poza tekst. Ten właśnie aspekt b miałam na myśli pisząc kilka akapitów wcześniej o cytatowości poezji Prankego, wpisującej się w nowoczesny poetycki idiom intertekstualny i intermedialny. Obecność muzycznego cytatu w tej poezji nie jest ukryta, co sprawia, że współistnienie poezji i muzyki nie tworzy w tomiku skomplikowanej, hermetycznej konstrukcji, która nie odsyła nigdzie indziej tylko do samej siebie. Powstający w ten sposób poetycko-muzyczny kontrapunkt jest komunikatywny i interpretowalny pozytywnie (to znaczy umożliwiający interpretację bez opisu sytuacji niemożności zinterpretowania bardzo mocno intertekstualnie i intermedialnie zakodowanego tekstu), co ponownie pozwala stwierdzić, że b jest wyjątkowym projektem poetyckim.

*

Zestawiając, ale nie porównując, b i Nakarmić kamień, starałam się zwrócić uwagę na wiele aspektów różnorodności produkcji poetyckiej ostatnich lat. Te aspekty to między innymi formalna odmienność, sposób przekazania narracji o wydarzeniu lub rzeczy, zakres odniesień do kultury i do autobiograficznego doświadczenia czy uwarunkowania recepcji i uzyskiwania pozycji w polu literackim. Mnogość poetyk, propozycji zrealizowania jakiegoś tematu w poezji (na przykład tematu środowiska, zwierząt czy pracy) i zdarzeń poetyckich (nagrody, kłótnie, detronizowanie mistrzów i ustanawianie nowych i tak dalej) w ciągu ostatnich dziesięciu lat świadczy nie tylko o tym, że zamiast czytać zaczęliśmy pisać, ale przede wszystkim o tym, że potrzeba wyrażania w mowie niewiązanej znacznie wzrosła, co może się wydawać oczywistym stwierdzeniem, ale zapowiadającym dalsze komplikowanie się relacji i zjawisk w polu literackim. Jaka synteza sobie z tym wszystkim poradzi…?

 

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Klaudia Muca, Poetyckie debiuty dekady #5, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2019, nr 17

Przypisy

    Powiązane artykuły