09.09.2021

Nowy Napis Co Tydzień #117 / List z Warszawy – 29 października, roku Juliusza Słowackiego

Mamo, czy wiesz, że w Warszawie na Placu Zamkowym 
przed kolumną króla Zygmunta usłyszałem 
ukraińską dumkę śpiewaną przez naszą Natalię

tę z Krzemieńca. znowu dostałem krwotoku z nosa,
lecz nikt nie tamował strużek czerwieni, kiedy
w plecionym z wilkliny fotelu piłem literackie

piwo i składałem wiersze dla duchów, bo tu
cienie mam dla towarzystwa, ale jakie -
znane z lektur i gazet. mówią, że mam talent

i odchodzą umarli dla świata pełni wspomnień,
które palą ich wnętrzności bardziej od wódki
pitej z literatek. wiem, że niektórzy spośród nich

nie żyją. czytałem ich nekrologi przy drzwiach Domu 
Literatury z tablicy ogłoszeń, gdzie zaproszenia
na wieczory autorskie, nie wiadomo dla kogo

jak tu mówią dla znajomych i krewnych królika,
jeśli bez kasy i turnieju jednego wiersza.
Mamo, chyba wczoraj wybiła moja godzina,

 

bo wywołano mnie z fotela do tablicy
korkowej, obok chochoła dziurawionego szpilkami
z kartkami wierszy i nazwali znanym poetą,

 

bym przeczytał lub improwizował wiersz ku czci Słowa-
ckiego, więc dobiłem chochoła tekstem na szpilce.
przyjechała policja i telewizja, a Natalia

zaśpiewała a capella Ave Maryja!
potem zabrano chochoła i zniknęły cienie
Aleksandra, Rafałów, Miłosza i Adama

Julek powiedział że nie będziemy gasić świateł
i poszliśmy wypić nasze literackie,
bo na przekór światu Polska to Poeta

Wiersz został zakupiony w ramach programu Tarcza dla Literatów. 

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Zbigniew Milewski, List z Warszawy – 29 października, roku Juliusza Słowackiego, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2021, nr 117

Przypisy