27.06.2019

Nowy Napis Co Tydzień #003 / Od

Posłuchaj recytacji autora

Nagie góry i pojedyncze ściany,
nad łatami traw: wyblakłych, zielonych.
Gołe góry i pnie w kręgi pocięte,
poobcinane czubki nad płatami.
Obnażone góry i przykurcze chmur,
spod obłych mięśni biel, jeszcze nie światło.
Dalej już tylko rozdzielone włókna,

lecz pozbierane sągi, klocki, dachy
nad komórkami, piramidą, rdzawym
narzędziem – jednym obok drugiego – i
życiem; kosteczki ułożone równo –
jedna nad drugą – przykryte strzępami
skóry, powiązane prowizorycznie
kruchym wężem naczynia. Pozostają
do odnotowania obwoźne warsztaty
epifanii i obwoźne warsztaty
cynizmu, stacjonarne warsztaty
gramatyki i leksyki. Jest późna
jesień albo wczesna zima, nie chcą się
odróżniać i tylko jedna droga
biegnie tędy, wychodzona do znudzenia.
Trzeba się ruszyć w poprzek, przez zapadliska,
błoto, mokre, płowe trawy, rowy,
przebyć nagie góry, gołą głowę na wiatr
wystawić i z obnażoną ręką, bez
narzędzia, potykać się, zbierać, łykać
i oddychać nie wiadomo czym, nie
wiadomo co nazywać spoiwem, oko
odzwyczajać od równo ułożonych
rzeczy, życia, obszaru

 


 

 

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Andrzej Niewiadomski, Od, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2019, nr 3

Przypisy