08.02.2021

Budzę się na dobre

Śniło mi się (a może wmówiono mi to), 
że całkiem spłonęła Amazonia i Australia, 
że zbliża się do nas wielki meteoryt, 
który za chwilę powie nam "gud myrning",
że buldożery rozjechały puszcze, 
że nie będzie zimy, już nigdy – never, 
że plastikowe sztućce podchodzą pod nasz dom,
że Zenon nagrał nowy hymn Polski, 
że wszyscy grają w zabijanki na konsolach, 
oglądają horrory i mordobicia, 
że w smartfonach na fejsach i instagramach 
uprawia się zło, 
że smog nocą udusił mnie poduszką,
że Wisłą płynie wielka kloaka, 
tak jak internetem tylko syf, seks,
fake newsy i patoblogi, no i pan Paweł,
że nikogo nie obchodzi poezja, 
że Bóg to sprawa prywatna, 
a nadzieja będzie wygaszana, 
że miłość żałosna jak romantyczne komedie, 
że nie ma już po co jechać w Bieszczady,
że nie istnieją życzliwość, pomoc i etyka,
są tylko interes, grzech i złodzieje kamienic,
że jestem pożytecznym idiotą wierząc w ludzkość,
że to właściwie koniec, jeźdźcy apokalipsy,
dwa dni po końcu świata. A ja tymczasem – 
budzę się na dobre i dobre przychodzi. 

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Krzysztof Kleszcz, Budzę się na dobre, Czytelnia, NowyNapis.eu, 2021

Przypisy

    Powiązane artykuły