21.11.2019

chwilowo ciepłe projekcje połykam jak własne odzienie okrywające: głowę, klatkę i stopy.

przez wydech substancji zwanej technologia, pod

słońce, przez współistnienie, mogę tylko odtwarzać

mit połykania (formy jakie przybiera mózg grawitują dlań).

gdzie jeszcze jest wątpliwość i kto właśnie przemówił?

obroża na ziemi i wariant pokusy: chłód, rozsyp osad

i wydaj rozkaz – a nuż odciąć się uda od drżenia

dreszcz. żarówka wycieka przez gwint (płacze); amen

mnoży się w widoku – salve regina, salve. długo

 

kontemplowałem bezwład, we mnie skrzyżowały się,

pod ostrzałem rytmu przeskoki kontrastów, stukot

zegarów ze wspólnym żebrem. czy tło we mnie,

obfite w brodę, jest zaledwie odpadem z wahadła?

potrajam dziś metafory; to trójka jest  wnętrzem tej

cyfry, która nie rejestruje obrazu. opad ów wdycham

i wybijam witryny. oto autoportret liczby, lecz

niewidoczne są płuca trójdzielnej maszyny.

 

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Waldemar Jocher, chwilowo ciepłe projekcje połykam jak własne odzienie okrywające: głowę, klatkę i stopy., Nowy Napis, 2019

Przypisy