26.01.2021

Ciało Małgorzaty

Zmęczone moje oczy i myśli zmęczone,

Niezgrabne, twarde wersy niby przęsła mostów

Jak gałązki przez rzekę nabrzmiałą rzucone…

A tam, gdzieś, Małgorzata rozbiera się do snu

 

I składa delikatnie bluzkę na poręczy.

Totenberg gra chaconnę i noc płynie mglista.

Gapi się przez firanki zramolały księżyc,

Stary tetryk, fałszywy rewolucjonista…

 

Fałszywa złota gwiazda pulsuje zwodniczo.

Pociąg rusza donikąd. Czarny granit pluszcze

O niebo i o szyby zatrutą słodyczą.

Noc. Ciało Małgorzaty rozpływa się w lustrze.

 

Noc. Ciało Małgorzaty. Zimne ściany bloku

I bursztynowe serce w dwóch okuciach srebrnych,

I zawsze szybki śmierci krok, a potem… spokój.

Pompa ssąco-tłocząca czy pompa funebris?

 

Zmęczone moje myśli i żyły wyprute

Strzępem blachy, kawałkiem zaostrzonej rdzy

I umysł oćwiczony namoczonym knutem.

Wciąż ciało Małgorzaty płynie w mojej krwi…

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Krzysztof Ćwikliński, Ciało Małgorzaty, Czytelnia, NowyNapis.eu, 2021

Przypisy

    Powiązane artykuły