11.01.2021

Exodos

Ogień zgasł. Piasek się przesypał.

Dłoń zmarłego pozostała bezwładna.

Góra pozostała tajemnicą. 

Nikt niczego w związku z tym 

nie przeczuł? Nie wywołało to 

żadnego poruszenia? Nic oprócz

egzystencji nie zatrzymało się?

Bezsilny posiadł ponoć najwięcej siły,

ponieważ nie zrezygnował

z modlitwy i wierzył w to,

że Bóg mu odpowie. 

Nieregularna bryła miasta 

z rozświetlonej pasieki 

przeistoczyła się w teatralny

płomień świecy. Uciekającym 

nie powiodła się ucieczka. 

Osamotnieni, odsunięci,

podtrzymywani przy życiu 

przez kroplówki ekranów,

przez różańce wrośnięte  

w stwardniałe palce,

cuceni przez nowe wątki 

w serialach, zasnęli przykryci

wspólnym, szarym kocem. 

Nie oczekujcie opadającej

kurtyny. Purpurowa 

i szyta z grubych tkanin,

zwisa do ziemi jak w operowej

sali, tuż za waszymi plecami. 

Cud ponownie rozminął się z ogółem. 

Głos chóru jest głosem większości, 

skłonnym do pomyłek. 

Co miało przeniknąć na zawsze, 

nie weszło do serca. 

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Maciej Bieszczad, Exodos, Czytelnia, nowynapis.eu, 2021

Przypisy

    Powiązane artykuły