08.02.2021

Kochaj bliznę swoją

Moja drwina, moja drwina,
moja bardzo wielka drwina.

 

Złap się w kadr, szukaj zadr,
łap słowa jak byka za rogi.
Jak siebie samego, kochaj
bliznę swoją, pomstę i urazę.

 

Byle rwać, sączyć jad –
w statusach żadnego Totus Tuus,
raczej maczeta, która tnie
przy Tej ziemi.

 

W bezdroże, w bezrybie,
depcz po ołtarzach przeszłości!
Zero świętości – święta, święta
i po świętach.

 

Teraz – twoja dykcja, twój mem,
twój hasztag! Graj na strunach,
wyrwij coś z kontekstu, przyklej.

 

Odruch może być byle jaki –
nie dbaj o bagaż o bilet,
ściskaj kamień!

 

Musisz być radykalny:
mieć dwie lewe ręce
– mieć dwie lewe ręce
lub dwie prawe.

 

Uwiedziony narracją, brykaj,
wdychaj gaz, zaciągaj się,
stań na wysokości zadania!

 

Są sondaże, apanaże,
adrenalina, świąd, zapach pach.
Zapach pach!

 

Bryluj, roluj, poluj!
Szyderstwo dodaje szyku,
to coś szarmanckiego!

 

Trzymaj wysoko gardę,
okazuj pogardę,
unoś się gniewem i leć, i leć!

 

Szukaj poklasku
od świtu do zmierzchu.
Szukaj swego, twoje ma być na wierzchu!

 

Kpij z wiary,
mów: apokalipsa wykrzywiając usta
i pluj na miłość – ona jest największa.

 

Potrzebne jest dużo śliny.
Zohydzaj, obrzydzaj!
Pamiętaj, że wszystko już wolno
i wszystko jedno w rytm chcic!

 

Witaj się czerstwym chlebem
i solą w oczy. Człowiek to atrapa, gnomon,
który rzuca smętny cień.
To nie ma uczuć.

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Krzysztof Kleszcz, Kochaj bliznę swoją, Czytelnia, NowyNapis.eu, 2021

Przypisy

    Powiązane artykuły