23.02.2021

Miasta

Nigdy ich nie ma

Kiedy są potrzebne

Mapy okazują się puste, długie pasma dróg

Biegną zupełnie obce, nie kończą się domem,

Jest noc, znaki wskazują wyłącznie na siebie,

Wciąż trzeba jechać,

Żadnego kurhanu.

 

Być może jednak w miejscu, 

Gdzie wąż dotyka się zioła,

Gdzie świeci lampa Akermanu 

I słychać ciągnące żurawie

Na wysokie mury okryte czerwienią 

Wstępuje późne złoto

I wieża ponawia wołanie do otwartych dolin. 

Być może wciąż wznosi się Jerozolima 

I można odwiedzić Neapol, być może 

Uda się zobaczyć rynek.

 

Naprawdę trudno to wytłumaczyć: pozbawieni 

Potrzebnych zmysłów,

Pchani jedynie niezrozumiałą potrzebą całości, 

Wciąż próbujemy szukać niewidzialnych murów, 

Przeczuwamy flanki,

Za zasłoną ciemności 

Odgadujemy obecność logicznego planu 

Ulic i placów, spodziewamy się 

Bulwarów i parków, mamy nadzieję

Na hejnał i ruchome święta, 

Wierzymy w istnienie świątyni.

 

 

Wciąż na zewnątrz. 

Lecz wciąż na zewnątrz.

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Wojciech Kudyba, Miasta, Czytelnia, NowyNapis.eu, 2021

Przypisy

    Powiązane artykuły