13.08.2021

Ognisko

Pamiętasz jak rozpalaliśmy ognisko na skałach
Narodzonych z ognia? Powoli żółkły lasy, ale było
Upalnie i bezchmurnie. Wielkie koniki polne
Uciekały spod stóp kiedy nieśpiesznie szliśmy
Ku burzliwej rzece. Łowiliśmy pstrągi, złapałaś największego
I byłaś taka dumna. Potem zjedliśmy go
Pod ogromnym klonem i niebem sierpnia.

Pamiętasz jak jechaliśmy starym samochodem
Między błękitniejącymi wzgórzami Montany?
Powoli zapadał zmierzch, w którym ciągle
Jaśniała przed nami droga, jakby posypano ją
Wapiennym kurzem. W ciemności zbliżaliśmy się
Do dalekich świateł w oknach rozłożystego domu.
Potem skrzypiały drewniane schody, gdy
Wspinaliśmy się do pokoiku na poddaszu.

Dotknąłem lewej piersi. Twoja dłoń przykryła moją
Jak gdyby pieczętując ten dotyk. Smakowałem
Twój oddech pachnący czereśniową żywicą.
Kochaliśmy się uroczyście słuchając świerszczy
W wysokich trawach. Musisz pamiętać ten dotyk
I muzykę owadów.

Było pięknie. Ale nie łowiliśmy nigdy pstrągów.
Niezbyt dokładnie wiemy, gdzie leży Montana
Z jej błękitnymi wzgórzami, wapienną drogą
I wartką rzeką. Nie słyszeliśmy świerszczy
I nie kochaliśmy się przy wtórze ich grania.

Może co najwyżej rozpalimy kiedyś razem
Ognisko.

Tekst został zakupiony w ramach programu Tarcza dla Literatów. 

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Marek Wawrzkiewicz, Ognisko, Czytelnia, nowynapis.eu, 2021

Przypisy

    Powiązane artykuły