23.07.2019

Pan Cogito podróżnik

Józef Maria Ruszar, redaktor tomu o wojażach Pana Cogito, w przeszłości sprawca pięknego albumu o podróżach Zbigniewa Herberta, znowu w decydujący sposób (bo też jako autor dwóch rozdziałów) przyłożył rękę do tego tematu. W efekcie otrzymaliśmy interesujący zestaw studiów, dowodzących kolejny raz, że Herbert należy do autentycznych książąt poezji, a zarazem „wielkich autorów polskich książek podróżniczych” według określenia Tomasa Venclovy, także nie byle jakiego obieżyświata.

Tytuł i zawartość tomu szkiców o Herbercie podróżniku, traktujących temat przenośnie, niejako utożsamiających bohatera wierszy z autorem (co przecież w tym przypadku bywa normą interpretacyjną), dobrane są w sposób niewątpliwie pociągający dla czytelników. Należący do tytułu książki fragment wiersza Modlitwa Pana Cogito – podróżnika celnie nawiązuje między innymi do myśli wyrażonej przez Jana Tomkowskiego, iż dla Herberta „każda zagraniczna podróż miała stawać się świętem, okazją do poznawania świata w całej rozmaitości”J. Tomkowski, Moja historia eseju, Warszawa 2013, s. 248.[1].

Z kolei Andrzej Kaliszewski, zachwycając się podróżną eseistyką autora Struny światła, stwierdzał: „Herbert chce z bogatej tkaniny, jaką jest jego podróż, wykroić jak najwięcej kształtów (...). I to mu się udaje”A. Kaliszewski, Gry Pana Cogito, Łódź 1990, s. 245.[2]. A  o tym, jak można osiągnąć wysoki filozoficzny poziom poetyckiego obrazowania, pisze w recenzowanym tu zbiorze Marek Bernacki. Porównuje przy tym podróżnicze wiersze Herberta i Itakę Konstandinosa Kawafisa.

Temat podróży w twórczości Zbigniewa Herberta został potraktowany w prezentowanym tu tomie wieloaspektowo, a jednocześnie oczywiście metaforycznie. Siedemnaście indywidualnych prac dotyczy w nim „tekstowych” podróży poety i są to głównie interpretacje utworów z geograficznym toposem. W mniejszości znalazły się opracowania eseistyki Herberta o kulturze Grecji, Włoch, Francji i Holandii. Szkoda, bo mamy przecież do czynienia z pisarzem, który z bedekerami w ręku przemierzał te kraje, ich zabytki, muzea i tawerny, wszędzie dokonując porywających zapisów i tworząc podręczne rysunki.

Tak więc większość studiów opublikowanych w tym tomie koncentruje się na interpretacjach „tekstowych wojaży” Herberta, odbywanych nie tyle w rzeczywistości, ile na kartach zbiorów jego wierszy i esejów oraz w ślad za ich międzynarodową recepcją. Imponujący jest jej zasięg przedstawiony w tej książce. W osobnych studiach obejmuje Irlandię, Anglię, Kalifornię, Republikę Południowej Afryki, Włochy, Hiszpanię, Brazylię, Słowację, Rosję i Ukrainę. Oto przedstawiony obszar wpływu pisarstwa Herberta, przy czym zwykle chodzi o topografię konkretnych miejsc w poszczególnych utworach oraz o afiliacje autorów. A zatem nie przeczytamy tym razem o dużych połaciach Italii opisanych w Barbarzyńcy w ogrodzie, lecz tylko, ale za to z detalami, o Rovigo i o Ferrarze w znanych wierszach Herberta. Analizują je Tomasz Kunicki-Goldfinger i Małgorzata Peroń. Nie obejrzymy Francji zamków nad Loarą, gotyckich katedr i kwiecistych pejzaży, lecz przestrzenie opisane w perspektywie konkretnych wierszy. A więc w artykule Magdaleny Lubelskiej-Renouf będą to miejsca stracenia Charlotty Corday oraz pochówku Maxa Jacoba. Składają się na fragmenty historycznej Francji z czasów, gdy „książki brano na serio” – jak z nostalgią pisał o tym Herbert. Trzeba przyznać, iż autorzy recenzowanego zbioru chcą przywrócić czytelnikom moc czytania. Jednym wychodzi to lepiej, innym nieco gorzej, ale wszyscy się starają.

Publikacja dr Renouf ambitnie przyjmuje historyczno-kulturoznawczy punkt widzenia. W podobnej sferze lokuje swoją wypowiedź Michał Kopczyk, ale radykalnie zmierza ku ponowoczesności, proponując postkolonialną lekturę eseistyki Herberta. Na pozór mogłoby się wydawać, że inicjatywa bielszczanina jest zgoła awanturnicza, gdy dokonuje na Herbercie postzależnościowego abordażu. Ale głębszy wgląd w ten inteligentnie napisany tekst każe przyznać, że ta interpretacyjna interwencja jest jak najbardziej uzasadniona, czego dowodzi na przykład opisywany przez Herberta los Etrusków.

Gdy mowa o podbojach i walkach o władzę to ich przegląd z odniesieniem do utworów Herberta mamy w szkicach panoramujących szmat czasu, bo okres od Hamleta do Solidarności. W swoim artykule Gerard Kilroy próbuje przerzucić problemowy most od szekspirowskich dramatów do dylematów Trenu Fortynbrasa. Natomiast Cynthia L. Haven odczytuje Raport z oblężonego Miasta aż w Kalifornii. Robi to z iście publicystycznym temperamentem. Tej dziennikarce łatwo było wcielić się w rolę reportera, którą przypisuje Herbertowi jako autorowi Raportu... Ale w jej szkicu spotykamy także takie odkrywcze zdania: „Herbert to mistrz, który potrafi, posługując się zaprzeczeniem, uobecnić powagę i wielkość, ciężar i majestat świata”. Ciekawy też jest przywołany kontekst klimatu niszczonych miast, Warszawy, Berlina i Petersburga.

Bodaj najdalszą podróż z twórczością Herberta u boku wykonał znakomity literaturoznawca z Amsterdamu Arent van Nieukerken. Holender przekonuje, że wśród Anglosasów (to największy i ważny teren światowej literackiej recepcji) Herbert najlepiej rozumiany jest na peryferiach, czego dowodzi odbiór dzieła Polaka przez niedawnych noblistów: Irlandczyka Seamusa Heaneya i południowoafrykańczyka Johna Maxwella Coetzeego. Van Nieukerken, autor poważnej dysertacji, przypomina opinię Heaneya o zasłudze Herberta polegającej na tym, że udało mu się uratować moralną powagę poezji przez podanie w wątpliwość jej wzmożonej liryczności. Inny walor pisarstwa Herberta w konfrontacji z twórczością Anglosasów i Amerykanów polega – według irlandzkiego noblisty – na tym, iż poezji Zachodu brakuje energii społecznej. Jest ona reprezentacją rozkładu osobowości w cywilizacji, w której społeczeństwo uległo atomizacji. Wiersze Herberta skupiają się zaś na „ocaleniu prawidłowego »ja«, miasta [w sensie civitas ], dobra i piękna, a tematem jest odpowiedzialność każdej osoby za to ocalenie”.

Podobnego zdania na temat dorobku autora Labiryntu nad morzem jest J.M. Coetzee, gdyż cytaty i kryptocytaty z Herberta regularnie pojawiają się w jego powieściach – co stwierdza badacz. Frapująca jest jego hipoteza dotycząca sławnej powieści Czekając na barbarzyńców: „Fabuła powieści Coetzeego wydaje się doskonałą ilustracją konsekwentnej postawy «wyprostowanej» przedstawionej w Przesłaniu Pana Cogito”.

Nie tak daleką, ale nie mniej ciekawą podróż śladami Herberta odbyła znana polonistka z Wenecji Francesca Fornari. Opowiada w swoim szkicu o tym, jaki wizerunek Herberta kształtuje się we Włoszech w naszym stuleciu. O dawniejszej recepcji traktowały jej wcześniejsze publikacje. Niewątpliwą atrakcją jej najnowszego artykułu jest odkrycie herbertowskiego śladu w jednej z ostatnich książek Giorgia Agambena. Autorka uważa aluzje i cytaty z Herberta w autobiografii znanego myśliciela za istotny znak obecności autora Pana Cogito w kulturze włoskiej.

Znacznie więcej podobnych tropów odnotowuje Jana Juhásová w twórczości słowackich poetów metafizycznych młodszej generacji, zwłaszcza w ich wizjach eschatologicznych. Z kolei w Hiszpanii poezja Herberta zbiera dziś największe laury, gdy dotyczy metafizyki codzienności, o czym dowiadujemy się od Amelii Serraller Calvo. O recepcji twórczości Herberta w Brazylii pisze Piotr Kilanowski.

Badaczki z Irkucka podjęły zgoła odmienną problematykę. Jekatierina Starodworska udowodniła, iż na przykładach „rzymskich” wierszy Herberta i Josifa Brodskiego możliwe jest porównanie obu poetów. Uczona z Syberii dowodzi, iż „Imperium Romanum w tekstach Herberta i Brodskiego jest odniesieniem do aktualnej sytuacji politycznej – starożytność i współczesność łączy motyw przetrwania pod rządami tyrana (...), jednym z hipotekstów Listów do rzymskiego przyjaciela jest Powrót prokonsula. Autorka sygnalizuje też inne polskie tropy w twórczości Brodskiego.

Jekatierina Sumarokowa zbadała to, jak temat relacji między człowiekiem a przyrodą realizuje się w poezji Herberta i Osipa Mandelsztama. Autorka przekonuje, że jest to jeden z zasadniczych tematów literatury XIX i XX wieku, a obu poetów łączy fascynacja klasycznym okresem europejskiej kultury.

Tatiana Pawlińczuk z Żytomierza zainteresowało zagadnienie, jak u Herberta pojęcia etyczne znajdują wcielenie w tekście literackim i  w jaki sposób przekształcają się w poetycki obraz. Jest to realny problem interpretacyjny i teoretycznoliteracki.

Można sądzić, iż szkice zawarte w książce Świat piękny i bardzo różny są treściwymi sprawozdaniami z poetyckich wędrówek Herberta po świecie oraz z intelektualnych podróży znawców literatury wokół twórczości pisarza.

Świat piękny i bardzo różny. Szkice o wojażach Pana Cogito, pod redakcją J.M. Ruszara i D. Siwor, Kraków 2018.

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Krzysztof Krasuski, Pan Cogito podróżnik, Nowy Napis, 2019

Przypisy