23.03.2021

Rękawica Taty

Zima tego roku wreszcie mrozi jak dawniej – 
iskierki słońca krążą po śnieżnej pokrywie, 
białe kule toczą się wzdłuż drogi, płatki lodu  
chłodzą czoło. Zacieranie rąk, tupanie na wycieraczce.
Noworoczna wyprawa sprzed lat sankami na wzgórze – 
Tata wypatruje Wielką Niedźwiedzicę i wskazuje
na sklepienie; z zadartym nosem ku niebu
żegnam spadającą gwiazdę, jej świetlista szarfa 
wciąga w ciemnię niewypełnione życzenie. 
Powracam w jedno z nieodżałowanych miejsc – 
w cieniu planety przystaję przy ogrodzeniu
poniemieckiego cmentarza, który od dawna 
jest bezdomny; szukam po omacku przejścia 
w płocie. Rękawica Taty w zimowym pejzażu 
i skierowana ku nam z przestworzy ręka 
Niewidzialnego łączą się w jedno – jestem tu
nieodrodnym dzieckiem całości,
której sensu nie udaje mi się zgłębić
ani określić, jednak moje uczestnictwo
jest w niej wciąż do przeistoczenia.

 

Świdwin – Poznań, 22 stycznia 2013

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Teresa Tomsia, Rękawica Taty, Czytelnia, nowynapis.eu, 2021

Przypisy

    Powiązane artykuły