01.02.2021

Tyniec

jesteś – wiem że tu jesteś – nie schowasz się Boże
polowałem na Ciebie odkąd wczesnym rankiem
wpadłeś przez uchylone drzwiczki samochodu
i przez okno uciekłeś – deptałem po piasku 
szukając Twoich śladów na ubitej ziemi
wśród ostów i kretowisk brnęły moje stopy
do miejsca w którym kamień ciął rzekę na strzępy
i pruły sukno nieba wielkie samoloty

 

ze wzgórza patrzył klasztor mierzył groźnym wzrokiem
okolicę przeciętą mętnym lustrem Wisły
surowe serce dzwonu budziło niepokój
dreszcz przechodził po murach a w kościelnej ciszy
słychać było drażniące brzęczenie żarówek – 
nagle chorał popłynął łagodnie i miękko
twarze mnichów jaśniały mocniej z każdym słowem
słabe światełka głosów rozbijały ciemność

 

tysiące małych świateł po wyjściu z kościoła
czarne niebo po którym płyną złote ryby
wyławiane z ciemności pojedyncze słowa
frazy wyrwane z księgi fragmenty modlitwy
ptak się zrywa i leci by utonąć w czerni
jeszcze chwilę trzepocze ten dźwięk w naszych uszach
a potem wszystko cichnie – tylko my jesteśmy
jak ramy bez obrazu jak nuty bez klucza

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Szymon Babuchowski, Tyniec, Czytelnia, NowyNapis.eu, 2021

Przypisy

    Powiązane artykuły