17.06.2021

Nowy Napis Co Tydzień #105 / To nie są wyłącznie „małe kroki na balkon”...

Obejrzyj reportaż

Jury w składzie: Monika Brągiel (poetka, krytyczka literacka), dr hab. Roman Bobryk, prof. UPH oraz Rafał Gawin (poeta, krytyk literacki) po zapoznaniu się z 311 propozycjami książek postanowiło przyznać:

Nagrodę główną: honorarium w wysokości 5000 zł oraz wydanie książki – Tomaszowi Wojtachowi za tom Futurystyka miejska

Portret

Zachęcamy do obejrzenia reportażu!


 

Rafał Gawin o tomie napisał:

 

To nie są wyłącznie „małe kroki na balkon”, choć tej poetyce patronuje inteligentna skromność. To konsekwentne zgłębianie nie tylko zewnętrznych i wewnętrznych widoków na, niekoniecznie wyłącznie miejską, teraźniejszość, ale też tych przez – zniekształcającą i budującą dystans – szybę oraz tych zagwarantowanych przez „wysokie okna” i okna życia. Wbrew tytułowi nie ma tu sztucznych i buńczucznych ucieczek w przyszłość. Świat wyobrażony kreuje się na naszych oczach, a jego wizje nie są oderwane od rzeczywistości. Wrażliwość na problematykę miejską stanowi jedynie punkt wyjścia do spacerów w wielu porządkach literackich, niemalże kosmicznych.

W kosmosie snów podmiotu lirycznego nie jest wyłącznie Warszawa, choć warszawskie są miejsca i nazwy, warszawskie środki transportu. Warszawa jawi się jako przestrzeń miejska in spe, bez kawiarnianych towarzystw hipsterskich, kanapowej lewicy i kawiorowej prawicy. Jesteśmy w swoistym poetyckim epicentrum, ustawionym symetrycznie, dla dobra i jakości trzęsących własnym światem, zwłaszcza podczas podróży, wierszy. i nie dajmy się nabrać, że w jednym z nich „futurystyka” zamienia się w „turystykę”. Nie da się tej książki po prostu objechać albo po niej oprowadzić, mając za przewodnika poszukiwacza szybkich i przyjemnych atrakcji tudzież głośnych i dobitnych protestów i pretensji.

Stawia się tutaj na hiperkomunikację, choć szanuje się, z czułością, wydźwięk przemilczeń. Ale o ważnych rzeczach mówi się wprost, począwszy od pracy, głodu, bezdomności i losów zwierząt hodowlanych, poprzez hipokryzję obrzędowej metafizyki na pokaz i rozdawania potrzeb, mniej lub bardziej wymuszonych i wyimaginowanych, po inspiracje i trawestacje z mistrzów, takich jak na przykład Julian Przyboś. Mierzy się z brakami, utratami, cięciami – dosłownymi i rynkowymi.

Ktoś by powiedział, nieżyczliwie, że to swoista wszystkożerność, gdy wszystko już było, więc z tego wszystkiego chce się dla siebie uszczknąć po trochu i wymieszać, uzyskując różne połączenia pięciu podstawowych smaków. Przy podobnej strategii prawdopodobieństwo uzyskania efektu nowości znacznie wzrasta, ponieważ – oprócz wskazanych z nazwiska patronów – pozostałych nie da się jednoznacznie zidentyfikować, gdyż tak wiele elementów dykcji zaangażowanych i nie, językowych, obrazowych w sposób mniej lub bardziej ośmielony, wreszcie – skrótowych, ascetycznych, quasi-różewiczowskich – łączy się tu w jedną całość. i to całość spójną i przemyślaną. Tak, w czasach bombardowania newsami i banalnego dostępu do wiedzy wszelakiej, buduje się oryginalność. Umiejętnie dawkuje świeżość, w oparciu o ponadczasowe tematy przemijania, skończoności, wyczerpywalności i pustki, konsumpcyjnej i nihilistycznej.

Źródeł energii tak skonstruowanych wierszy będzie wiele: począwszy od medytacyjnej skłonności do spokoju i wyciszenia, poprzez niezgodę (niemilczącą!) na zastaną rzeczywistość, po podejmowanie dialogu – z drugim i kolejnym człowiekiem, ale też z poetyckimi, społecznymi i ekonomicznymi patronami.

Ponadto, w książce można prześledzić kilka mniej oczywistych porządków: sprawdźcie na przykład, co się dzieje z palmą, warszawską, wielkanocną i pierwszeństwa, jak odbija się w świetle innych znaczeń. Podążyć tropem gier językowych, ich dyskretnego uroku, naprawdę niewielu – jak na debiutanta A.D. 2021– efektownych zagrywek; raczej uczciwej redukcji niż rozbuchanej dekonstrukcji. Czyli kirkut i kikut.

I jeszcze subtelność miejskiej erotyki, te sceny na rurze w transporcie miejskim. Podróż za więcej niż jeden uśmiech. i przesłania, serwowane z umiarem: nie przyjmujcie desperacji jako wdzięczności! Oraz oniryczna ekonomika: kredyt zaufania, zaciągnięty na spłatę rachunków za sny. Czy w polskiej poezji najnowszej, walczącej z pieniądzem, lub temu pieniądzu komercyjnie hołdującej, pieniądz jako taki stał się równie transgresyjny?

To, wreszcie, wiersze fair play, nie tylko dlatego, że Juventus występuje w roli drużyny, ale i agencji ochrony. Dba się tutaj o bezpieczeństwo intrygującej lektury czytelnika, jednocześnie serwując, w formie przystawek i deserów, smaczki działające na świadomość i podświadomość: humanistyczną, a nawet klasową.

I mógłbym tak długo i w nieskończoność. Wystarczy, że z tych, i wielu innych, powodów zdecydowaliśmy się przyznać główną nagrodę Tomaszowi Wojtachowi za projekt debiutanckiego zbioru wierszy Futurystyka miejska.

 

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Tomasz Wojtach, To nie są wyłącznie „małe kroki na balkon”..., „Nowy Napis Co Tydzień”, 2021, nr 105

Przypisy

    Powiązane artykuły