19.05.2021

zbieranie jagód

wychodziło się o poranku
kiedy drogę przytulały mgły i budziły wielogłosy

na spotkanie pod krzyżem na skraju wsi
gdzie chwilę dla Pana Boga
zapisywał znak na czole i piersiach
a czas na dotyk ramion zabierał drabiniasty wóz
który wiózł resztki nocy woń tabaki i nas
przez ciszę kwietnych łąk
do magicznej linii
pomiędzy zaoraną ziemią i początkiem lasu
za którą nic nie przypominało zostawionego

był tam zapach wilgoci mchu i poziomek
w niszy ze ściółki i ziemi
borówki jak ludzie
o rumianych twarzach i gorzkawym wnętrzu
łochynie w mglistych sukienkach
które spadały za jednym dotykiem zdziwienia
odsłaniając ciemną – jak gniew nieba – nagość owocu

na jagodowych polach z ramionami ku niebu
myślą i wzrokiem na czubkach sosen
wirowały dziecięce marzenia do upadku radości
oddechu w rytm oddechu ziemi i zdziwienia
że bije w niej serce zawsze mocniej
gdy owoc tracił życie

jagoda po jagodzie chwila po chwili
wypełniały się naczynia aż po brzegi ciszy

która teraz przywołuje czas bezpowrotny

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Janina Osewska, zbieranie jagód, Czytelnia, NowyNapis.eu, 2021

Przypisy

    Powiązane artykuły