20.11.2019

Ziemia

Pewnego wrześniowego dnia nie mieliśmy lekcji

i z wychowawczynią poszliśmy zbierać buraki pastewne

z pola naszego kumpla z klasy. Mieszkał z babką

(ojciec się powiesił, „matka mnie nie chciała”).

Wiózł nas ciągnikiem z przyczepą, na którą potem

wrzucaliśmy ciężkie, twarde bulwy.

Zrobiliśmy kilka kursów (więcej przy tym było

śmiechu niż pracy), a potem siedzieliśmy w ogrodzie

oparci o soczyste drzewa, gdzie dalekie słońce

mocno grzało mimo nadchodzącej jesieni.

Przyniósł nam kompot i świeżo zerwane orzechy włoskie.

Były gorzkie, farbowały na brązowo ręce.

 

Człowiek powstał z piachu. Ze skorup jest na nowo posklejany.

O tym pomyślałem dziś, gdy po latach spotkałem

tamtego kolegę. Prosił o drobne, miał pobrużdżoną twarz

od wieloletniego picia. Dałem mu pieniądze,

uśmiechnął się, podziękował i przed światłem

w otwieranym obok oknie zmrużył oczy,

w których nie było już nic.

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Łukasz Jarosz, Ziemia, Nowy Napis, 2019

Przypisy

    Powiązane artykuły