13.06.2019

Nowy Napis Co Tydzień #001 / Och, mitochondria

Mitologiczna chandra, matka
tak czy tak trochę surrealistyczna,
bo pozwala oddychać i jakoś nie duszę się
w dziecinnym krzesełku.

 

Tato nukleotydzie ty co przeskakujesz
z nici na nić a przecież to nic innego
jak śniadanie w hotelu i wstrętna parówka,
którą chce się zjeść bo ssie w żołądku,
bo burczy i wrzeszczy niewypowiedziany żal,
że się zakodowało i zakodowało wszystko tak,
że za cholerę nikt nie odczyta:
ani ty białko, ani ty białko
i ty białko też nie.

 

Później przychodzi fala nienawiści.
Można wszystko spalić,
Ale dym układa się także w jakieś sygnały.
Zwariować można od tej gadaniny.
Nawet gdy schodzisz ostrożnie po schodach,
mój odchudzony awatarze, stuk, stuk
pojawia się rytm, a wraz z nim
historie, maski, twarze.

 

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Edward Pasewicz, Och, mitochondria, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2019, nr 1

Przypisy

    Powiązane artykuły