17.06.2021

Nowy Napis Co Tydzień #105 / Apatia

Stanie się to w fotelu, zimą, nie wieczorem,

mimo to ciemność jest jedyną rzeczą za oknem.

Nie będę miał naprawdę nic do powiedzenia

z herbatą na stoliku, która nie od razu,

wzmocniona łyżką miodu, działa, ale jej smak

ściąga powoli z ust i wyrzuca do kąta

resztę uśmiechu, siłą, jak robią to słowa

szefa. Co za czas, stało się jasne, że premia

 

dziwnie nie idzie w parze, a być może idzie

dokładnie w inną stronę, niż odpowiedzialność,

choć jej definicję trzeba w teatrze uznać

za kontrowersyjną – wszak chyba nie jest nią

nocą, na zwolnieniu, bez sił, aby się podnieść,

stukanie w klawiaturę, wcale na złość dzieciom,

które zbyt łatwo idą na widok laptopa

po „Auta” albo „Kota w butach” do regału,

 

to nie sposób zaprzeczać: jest to obu stronom

na rękę. Hm, powszechna teza o przepaści

między pokoleniami, rzucająca w każdą

ze stron i wyzwanie, i cień – oba do przejścia,

gdy rozprasza je światło idące z ekranu –

kłóci się z etosem rodzicielstwa bliskości,

a nam, po trzydziestce i po przejściach, wolno iść

tylko w zgodzie z etosem, mimo iż daje się

 

w nim rozpoznać daleko idące sprzeczności:

raz kipi od sarkazmu, a raz uśmiecha się

pojednawczo, aby odsunąć złe wrażenie,

lecz ono, tak jak plama po soku, nie schodzi.

Dlatego nie dziw się, że prośbę, abym wspiął się

na szczyt możliwości, gdy pada ona drugi,

trzeci, w końcu czwarty raz, a dyrektor czeka

na odpowiedź, zamykam na dysku, w folderze,

 

na dnie pliku, aż pamięć zewnętrzna gubi się

wetknięta przez dzieci pod lodówkę: tam praca,

chcąc nie chcąc źródło bytu, z drugiej strony stołu

one, dzieci, wiedzą, że będą się tłumaczyć,

choć nie są pewne z czego, przed kim i dlaczego.

Czy istnieje mniejsze zło, które rozciąga się

między dwa końce stołu, lecz okazuje się

na tyle elastyczne i trwałe, że pęka,

 

owszem, ale po czasie, z chwilą jak emocje

wrócą grzecznie na miejsca, bez krzyku, posłuszne,

aby zamknąć sukcesem to, co się zaczęło?

Nie, to zbyt piękne. A nam, nieco już za starym,

by wczuć się, co czują dzieci, nic nie idzie

z pomocą, żaden apel usprawniany skalą

głosu i mniej błogim, coraz mniej błogim tonem.

Daje ten sam efekt: śmieją się z nas. Za stołem.

Więcej utworów Adriana Sinkowskiego znajduje się w naszej czytelni. Zachęcamy do zapoznania się z twórczością poety.

Wiersze opublikowane zostały dzięki programowi Tarcza dla literatów.

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Adrian Sinkowski, Apatia, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2021, nr 105

Przypisy

    Powiązane artykuły