08.07.2021

Nowy Napis Co Tydzień #108 / Poetycki rejs Stanisława Nyczaja

Poetycko-malarski album Morze w poezji i malarstwie zwraca uwagę już na pierwszy rzut oka, poczynając od błękitnego koloru okładki, z wkomponowanym weń obrazem Marii Wollenberg-KluzyM. Wollenberg-Kluza, Dwa słońca, olej, płótno, 43x49 cm, 2019.[1]. Szeroki i spójny dialog poezji z malarstwem towarzyszący rejsowi kieleckiego poety przez morza oraz oceany ziemskiego globu, zdecydowanie robi wrażenie na odbiorcy. Fantazyjne, nasycone barwami obrazy, w których pełno jest symboliki związanej z różnymi formami wyrazu artystycznego (muzyka, poezja, taniec), idealnie współbrzmią z ekspresyjnymi wierszami Stanisława Nyczaja – autora nieustającego niepokoju, wigoru, artystycznej fantazji, wciągającego w swoją orbitę wrażliwych i poszukujących inspiracji twórców. Potwierdzają to słowa skierowane do czytelnika, które poeta pomieścił na skrzydełku książki:

Od najmłodszych lat moich szalonych wędrówek przepływają przeze mnie szumne strumienie Tatr, Odra spinająca ukochane miasta (Opole, Wrocław, Szczecin), wreszcie słoneczny Bałtyk całą swą przepyszną długością. Tam rozkwitają emocjonalnymi pomysłami niespokojne brzegi i klify mojej wyobraźni. Wyrywam się nad jałtańskie Morze Czarne, morza południowej Europy, skaczę w promienną kipiel z wietnamskich skał w Ha Long i przemierzam oceany walczące o zdrowy oddech pod hałdami plastikowych śmieci.

Wiersze w albumie poprzedza esej autora Reminiscencje przed poetycko-malarskim rejsem przedstawiający historię jego osobistych i wieloletnich związków z polskim wybrzeżem, które zaowocowały tomem poezji Złowieszcze gry z Naturą (2020). Są w eseju barwnie opisane fakty, dygresje, anegdoty związane z początkami fascynacji tematyką morską, a także piękny liryk Jesteś jak morzeJury Turnieju Jednego Wiersza w Ełku, któremu przewodniczył Stanisław Grochowiak, przyznało mu w 1972 roku I miejsce.[2]. Wiersz obrazowo i dynamicznie opisuje grę miłosną z odniesieniami do morskiego żywiołu: 

Znów jesteś moim jak morze żywiołem
Na falach piersi i kolan ja – statek
to się unoszę, to w głąb się powtarzam
przechylam w burzy pośpiesznych oddechów.

Jesteś jak morze…W wirach żył krew szumi
drga jak napięte struny menisk skóry.
O wietrzny zenit – niczym śniony biegun –
chłodzę rozgrzany pokład nagich pleców.

Jesteś jak morze… W fal rozkołysaniu
nieustępliwie śledzą ciemne tonie
twych oczu siłę, nim tryumf okrzykną,
gdy najtajniejszą głąb wypełni rozkosz.


(Jesteś jak morze

Zacytowany utwór, napisany w wieku lat niespełna trzydziestu, zapoczątkował inspirację poety żywiołem morskim. Organizowane później przez Stanisława Nyczaja liczne Nadmorskie Spotkania Literackie, plenery literacko-plastyczne (Krynica Morska, Gdynia, Gdańsk, Sopot, Ustronie Morskie) oraz Kołobrzeskie Noce Poetów, stały się okazją do wielokrotnych zauroczeń morzem, zarówno wizualnych, jak i głęboko refleksyjnych, co znalazło wyraz w znakomitych lirykach kieleckiego twórcy. 

Stanisław Nyczaj pomieścił w albumie dwadzieścia cztery wiersze – kilka z nich „podyktowały” poecie fale Bałtyku. Wrażliwość poety poruszały także obce wody, wzburzone Morze Czarne historyczno-literackimi wspomnieniami rozpaliło emocje, wobec których nie mógł pozostać obojętnym. Napisał więc w Jałcie:

Właśnie tu jestem, w dumnej Jałcie
najwytworniejszym amfiteatrze świata.
Wyrzeźbionym w skalnym masywie Krymskich Gór
przez hardy upór i ufną nadzieję.

Przywołany jednym skinieniem Historii,
mam tu dziś swój najważniejszy występ
dla tłumu wezbranych ciekawością fal,
głowa w głowę z najszlachetniejszego szmaragdu.


(V

W Jałcie powstały również cztery wzruszające wiersze, w których poeta prowadzi wyimaginowaną rozmowę z Antonim Czechowem w 150-letnią rocznicę jego urodzin. Przywołuje w nich końcowy okres życia rosyjskiego dramatopisarza, który nie chcąc umierać z powodu gruźlicy w swojej białej willi z ogrodem, wybudowanej nad Morzem Czarnym, wyjechał do niemieckiego kurortu, by tam zakończyć stosunkowo krótki pobyt na ziemi. Przytoczę w całości jeden z tych poruszających liryków przedstawiający rozpacz i bezsilność autora Trzech sióstr:

Antoni Czechow przyjął nas gościnnie
do nadmorskiego ogrodu swych najtajniejszych marzeń.
I choć mu nie przyniosła ulgi późna wiosna
choć matka i siostra pozostały w alkowach,
zgodził się oprowadzić Polaków po ogrodzie.

W domu było już cicho. Odpoczywały lustra.
Ustało drżenie w krzesłach, stole i podłodze.
Wielkie okno na piętrze, zapatrzone w morze,
skuliło skrzydła, przed chwilą gotowe do lotu.

Szybowały ochoczo, gdy krztusząc się kaszlem,
łaknął każdej minuty z dmącym w płuca wiatrem.
Chwytał haust pełnomorski w rozpostarte ramiona
i pióro w dłoń szczęśliwą nad falującą kartą
zeszytu dryfującego w głąb wiśniowego sadu.


 Czujecie ten smak, zapach? – mówi coraz szybciej,
jakby się czego lękał. […]


 Wietrze czarnomorski! – całym sobą zawołał.
 Pomóż dokończyć jeszcze jedno zdanie,
chociaż jeszcze dwa…
Zazdrosny skąpy wietrze!
Niczego nie ocalisz, nikogo nie oszczędzisz.
Rozwiewasz tylko na cztery strony zwątpienia
krztuszącą się w bólu żalem zrozpaczoną nadzieję.

(VI

Przejmująca to wizja, jaką roztoczył poeta, spacerując alejkami ogrodu Czechowa, gdzie wciąż rosną posadzone ręką pisarza drzewa.

Ważne miejsce w albumie zajmują wiersze ekologiczne. Temat zagrożeń cywilizacyjnych podjął poeta już wcześniej i zamknął we wspomnianym ekolirycznym tomie Złowieszcze gry z Naturą. Morski rejs Nyczaja, umożliwiający obserwację zdewastowanej natury, mocno kontrastuje z jego zachwytem nad jawiącymi się raz po raz urokliwymi krajobrazami, malowniczo położonymi miastami i nieprzebraną tonią mórz oraz oceanów. Ogarniając wzrokiem niezmierzone akweny, pisze w jednym z wierszy: 

By pojąć niezmierzone akweny,
już nie musimy się uczyć
nazw wszystkich gatunków ryb:
ani tych z tysięcy rzek,
ani tych nieprzeliczonych
aż po mroczne niezbadane głębie
jezior, mórz, oceanów.

Stwórca śmietnej cywilizacji,
pogubiwszy się ostatecznie
w rachunkach nieprawdopodobieństwa,
połączył płetwy w jedną wielką
rodzinę plastikowców,

(XVII

Skażone trującymi gazami powietrze unoszące się nieustannie z rafinerii i hut; dwanaście tysięcy statków towarowych rocznie transportujących chemikalia oraz ropę; góry śmieci w Bejrucie, Libanie, Salonikach; odpady z trującą rtęcią w sieciach rybackich – to zaobserwowane przez poetę dramatyczne obrazy dewastowanej wciąż natury i wielkie wyzwanie dla każdego mieszkańca ziemi, a w szczególności polityków. Stanisław Nyczaj nie pozostaje obojętny na degradację środowiska przyrodniczego i daje temu wyraz w refleksyjnych strofach: 

Z ukrytą w dłoniach twarzą
na trzęsących się nogach
trwam u brzegu mej umarłej rzeki.
[…]
Zapatrzony niemo,
coraz dotkliwiej czuję,
jak w nich zdumienie się przemienia
u nabrzeży w pomroczny szmer


(XXI

Należy podkreślić, iż ekscytujący rejs Stanisława Nyczaja nie sprowadza się tylko do energetycznych i plastycznych opisów żywiołu morskiego, bo te są jedynie pretekstem do głębokich refleksji oraz filozoficznych przemyśleń. Język poetycki autora albumu skrzy się od oryginalnych metafor, epitetów, porównań czy od znaków przestankowych wzmacniających ekspresję wypowiedzi. Prawie nigdy nie jest statyczny, bezbarwny. Podobnie jak sam autor – zawsze pełen emocji, twórczych inwencji, kreatywny i otwarty na nowe wyzwania. Można powiedzieć – niezatapialny. 

Dopieszczony edytorsko album jest udanym dwugłosem słowa oraz obrazu, wymownym dialogiem na temat piękna, przestrzeni, szeroko pojętego światła i wędrówki w głąb psyche. Tajemnicza, pusta łódka z obrazów Marii Wollenberg-Kluzy ilustrujących album Nyczaja zaprasza do wioseł. Mając przy sterze samego autora, czytelnik nie zatonie w poetyckiej kąpieli, cumując w dwudziestu czterech lirycznych zatokach, nie tylko dozna relaksu, lecz także zanurzy się w empiriach oraz refleksjach… Bezbrzeżnie. 

 

S. Nyczaj, M. Wollenberg-Kluza, Morze w poezji i malarstwie, Oficyna Wydawnicza STON 2, Kielce 2021. 

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Irena Kaczmarczyk, Poetycki rejs Stanisława Nyczaja, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2021, nr 108

Przypisy

    Powiązane artykuły