29.08.2019

Nowy Napis Co Tydzień #012 / Zwierzę poetyckie

Tamtego popołudnia w upalnym ogrodzie
Za ogrodzeniem sadu, który w tle miał kościół
Pod krzakiem porzeczek, całkiem taka sama
Jak później my: chropawa, w depresji, nadęta
Z długim, giętkim językiem, manią prześladowczą
Gotowa opluć
Wielka, szara, naga.


Nieśliśmy ją w procesji, drogą wśród mchów i zawodzeń
Składaliśmy ostrożnie na ścieżce, podsuwali muchy
Nie chciała jednak ofiar, wolno kicała przed siebie
Samotnie unosząc swoją gorzką wiedzę
Na czterech łapach.


Nikt nie przypuszczał
Że kiedyś jeszcze będzie mógł ją spotkać
W tym miejscu – tam gdzie tak chętnie lubiła się chować –
Z drugiej strony miasta
W korzeniach traw, w rogu cmentarza.

 

Wiersz z tomu W końcu świat, Sopot 2014.

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Wojciech Kudyba, Zwierzę poetyckie, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2019, nr 12

Przypisy