10.10.2019

Nowy Napis Co Tydzień #018 / Schody (podwójne)

1.

 

Po stopniach schodów wspina się
powoli:  trzy do góry, potem jeden (albo dwa)
z powrotem. Czas jest po jego stronie.
Szczury i motyle puszcza przodem. Ustępuje
lisom, orłom i wężom syczącym. Nawet
mrówki wytrwale omija przyglądając się

 

im z pewnej, określonej przez jasność
odległości. Po stopniach schodów zdobywa
przestrzeń i dystans do koników polnych,
gepardów i sapiących słoni. Czasem patrzy

 

na kozy, osły płaczące na pastwiskach
wzgardzonych przez deszcz. Zachwycają go
żółwie i wróble: każdy z nich pokonał
pospolitość. Wspina się litera po literze,
zdanie po zdaniu na krawędź urwiska
metafory, gdzie panuje kropka
(i niewidzialne w niej królestwo).

 

2.

 

Na schodach pukle włosów, niedopałki,
porzucone grzebienie, zwitki myśli.

 

Przechodzi przez to na paluszkach jakby
nie chciał deptać tylko tulić pragnął.
Zużyte bestiarium, nadgryziony owoc,
co okazał się w ustach pełen kwasu.

 

Dlatego sortuje, przewraca każde z imion
na stronę drugą, to znaczy ulepioną
z wiatru i wzruszenia. Czy jest kornikiem
zjadającym dąb, czy też kretem w chodniku
języka? Pytanie to warto zostawić

 

bez odpowiedzi, tak samo jak nocne
misteria, zaklinania ciszy, erupcje
wyższych sentencji.

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Mirosław Dzień, Schody (podwójne), „Nowy Napis Co Tydzień”, 2019, nr 18

Przypisy

    Powiązane artykuły