12.03.2020

Nowy Napis Co Tydzień #040 / Narrator jako świadek

„Powołaniem ocalałego jest pamiętanie, ocalały nie może nie pamiętać” (Giorgio Agamben)

Narrator jako świadek. Praca pamięci w «Zapiskach sowieckich» Gustawa Herlinga-Grudzińskiego” – konteksty, wydarzenia, publikacje (Gustaw Herling-Grudziński: „Inny świat”, „Dziennik”, opowiadania)

Wystąpienie odbyło się podczas Warsztatów Herbertowskich. Referat został odczytany w języku rosyjskim, pod filmem znajduje się jego tłumaczenie. Zapraszamy do lektury.

 

MottoДжорджо Агамбен, Homo Sacer. Что остается после Освенцима. Москва, 2012, с.26. [Giorgio Agamben, Homo Sacer. Co zostaje z Auschwitz, Moskwa 2012, s.26.][1]

 

Inny świat Gustawa Herlinga-Grudzińskiego najbardziej logicznie i naturalnie jest rozpatrywać na tle innych tekstów przedstawiających tragedie XX wieku, poczynione rękami człowieka. Z jednej strony istnieje rosyjska „proza łagrowa”, między innymi Opowiadania Kołymskie Warłama Szałamowa, którego Herling-Grudziński w poświęconej Szałamowowi opowieści Piętno. Ostatnie opowiadanie kołymskie nazywa „Wielkim pisarzemСм. Г.Герлинг-Грудзинский. Клеймо. Запомнено, рассказано, Институт книги, Краков-Варшава, 2019, с.7-14. Впервые этот рассказ был опубликован по-русски в журнале «Иностранная литература» (№4, 1996). [Patrz: G. Herling-Grudziński, Piętno. Zapamiętane, opowiedziane, Instytut Książki, Kraków-Warszawa 2019, s.7-14. Pierwszy raz opowieść tę opublikowano w języku rosyjskim w czasopiśmie „Inostrannaja literatura” [Literatura zagraniczna] (nr 4, 1996).][2], a także Archipelag GUŁag Aleksandra Sołżenicyna, Stroma ściana Jewgienii Ginzburg, Ile wart jest człowiek Jefrosini Kiersnowskiej i Droga Olgi Adamowej-Slozberg – lista tych utworów jest długa. Inny, równie oczywisty kontekst tworzą świadectwa o nazistowskim totalitaryzmie, przede wszystkim Pogrążeni i ocaleni, RozejmCzy to jest człowiekPrimo LeviegoСам Герлинг-Грудзиньский относился к Примо Леви неоднозначно, главным образом, из-за его суждений о книге Шаламова. См. об этом: Г. Герлинг-Грудзиньский, Запомнено, рассказано, [в] Густав Герлинг-Грудзиньский, Клеймо. Запомнено, рассказано, с.18-19. [Sam Herling-Grudziński miał niejednoznaczny stosunek do Primo Leviego, głównie przez jego opinie o książce Szałamowa. Patrz: G. Herling-Grudziński, Zapamiętane, opowiedziane [w:] Gustaw Herling-Grudziński, Piętno. Zapamiętane, opowiedziane, s.18-19.][3]Noc Elie Wiesela czy proza Tadeusza Borowskiego, warto tutaj też odnotować wspomnienia Wiesława Kielara zatytułowane Anus MundiWiesław Kielar, Anus Mundi, Wrocław 2004.[4].Wymienionych pisarzy łączy nie tylko wspólnota autorskiego doświadczenia i stojącego za nim losu, ale także forma rodzajowa: w każdym z przypadków jest to nie tyle pamiętnik, ile przerażająca literatura podróżnicza, notatki z podróży o nocnym zejściu do piekieł, w anusmundi:tam, gdzie nadzieja powinna być odrzucona, zgodnie z napisem na bramie dantejskiego piekła: Lasciateogni speranzaDante Alighieri, La Divina Commedia [w:] Tutte le opere. Roma: Newton, Grandi Tascabili Economici, 2010, s. 44.[5]. Rozdmuchiwanie nadziei – pisze Herling-Grudziński – miało w sobie straszliwe niebezpieczeństwo zawoduГ. Герлинг-Грудзиньский, Иной мир, Санкт-Петербург, 2019, с. 50. [G. Herling-Grudziński, Inny świat, Sankt Petersburg, 2019, s. 50.][6]jego współwięzień Ponomarenko, kolejarz z Kijowa, który odsiedział dziesięć lat i umarł dlatego, że bezterminowo przedłużono mu wyrok, wywołuje „więcej słów potępienia niż współczuciaTamże, s. 51.[7] sam jest winny temu, iż zbyt lekkomyślnie zaufał nadziei. Analogia z zejściem do piekła jest właściwa także dlatego, że twórcy totalitarnego systemu represyjnego, najprawdopodobniej nieświadomie, ale jawnie (wielu z nich uczyło się przynajmniej w szkołach niedzielnych, niektórzy nawet w seminariach) odtwarzali w niej średniowieczny model podziemia: powstawał on jako system kręgówNieprzypadkowo A. Sołżenicyn jedną ze swoich głównych powieści o tematyce łagrowej nazywa „Krąg pierwszy”. [8], z których każdy sprowadzał do odmętów rozpaczy, lecz, w odróżnieniu od piekła Dantego, nie było z niego wyjścia: system ten był zbudowany w taki sposób, by nie wydobywał się z niego żaden głos. Dlatego ten, kto daje o nim świadectwo, rozumie, że zabiera się za poświadczenie o niemożliwości poświadczenia, „bierze na siebie poświadczenie niepoświadczalnego. Właśnie na takiej niekompatybilności z niepoświadczalnym i nierozdzielności z nim polega złożony, podwójny charakter pojęciowy świadectwaБ. Дубин, Что остается от Аушвица. Архив и свидетельство, [в] Отечественные записки, 2008, №4, http://www.strana-oz.ru/2008/4/chto-ostaetsya-ot-aushvica-arhiv-i-svidetelstvo [B. Dubin, Co zostaje z Auschwitz. Archiwum i świadectwo [w:] Otieczestwiennyje zapiski 2008, nr 4, http://www.strana-oz.ru/2008/4/chto-ostaetsya-ot-aushvica-arhiv-i-svidetelstvo][9]. Jego pamięć, która wyciąga z niebytu do życia, która demaskuje, która stała się, według słów Borysa Pasternaka, „kryptą pogrzebanych żywcem”, jest Wergiliuszem: który wyprowadza z „diabelskiej niepamięci”Именно так в диалогах с Зигмунтом Бауманом характеризует беспамятство и отказ от памяти литовский мыслитель Леонидас Донскис. См.: Зигмунт Бауман, Леонидас Донскис, Моральная слепота, Санкт-Петербург, 2019, с. 49-62. [Właśnie tak w rozmowach z Zygmuntem Baumanem charakteryzuje zapomnienie i odrzucenie pamięci litewski filozof Leonidas Donskis, Patrz: Zygmunt Bauman, Leonidas Donskis, Moralna ślepota, Sankt Petersburg 2019, s. 49-62.][10]ku swojemu samouświadomieniu w  okresie wielkich historycznych wydarzeń, ku odpowiedzialności za historię, ku jedności z innymi, czyli wiedzie on do prawdy tych, którzy odważyli się przyłączyć do jej żmudnej pracy.

Metafora wyjścia, rezultatu, drogi w tym wypadku także wydaje się stosowna. Praca pamięci jako drogi zakłada między innymi postawienie pod znakiem zapytania tego, co wydawało się raz na zawsze przyswojone, niezmienne, i w tym sensie świadek ryzykuje: jego świadectwo może zostać zredukowane lub wypaczone, odrzucone, nieusłyszane lub może też zostać mu przeciwstawiona wygodniejsza, alternatywna historia. Tę ryzykowną figurę świadka – przewodnika po radzieckim represyjnym inferno,sposób, w jaki odbierana jest ona w Innym świecie, należałoby przemyśleć nie tylko na tle obszernego przekroju prozy łagrowej, ale także w kontekście utworów, wyjątkowo ważnych dla zrozumienia figury świadka w XXstuleciu – napisanego w  1936 roku eseju Waltera Benjamina NarratorHomoSacer. Co zostaje z Auschwitz Giorgia AgambenaВ данном случае наибольший интерес предствляет первая часть этой книги, названная «Свидетель». Джорджо Агамбен. Homo Sacer. Что остается после Освенцима, с. 13-42. [W tym przypadku największą wartość przedstawia pierwsza część tej książki, pod tytułem „Świadek”. Giorgio Agamben, Homo Sacer. Co zostaje z Auschwitz, s. 13-42.][11].

Świadek jest nie mniej ważny od proroka, figury biblijnej i powstałej na jej fundamencie europejskiej kultury. Nabywa on bowiem szczególnego znaczenia, kiedy mowa o stechnologizowanych  antropologicznych katastrofachXXstulecia.

Po pierwsze dzieje się tak dlatego, że on –survivor,ocalał tam, gdzie ocalenie było niemożliwe. Nakłada to na niego nieprawdopodobnie ciężki obowiązek – mówić nie tylko w swoim imieniu, ale także stać się głosem wszystkich, którzy zginęli; stać się tym, który zanosi ich wspólny los nie tylko przed sąd ludzkiej historii, lecz także przed sąd Boski.

W języku łacińskim – pisze Agamben – istniały dwa słowa określające świadka. Pierwsze z nich, testis […] określa kogoś, kto w postępowaniu sądowym bądź w sporze między dwiema stronami występuje w charakterze osoby trzeciej (terstis). Drugie zaś, superstes, oznacza tego, kto coś przeżył, przetrwał coś do samego końca, a zatem może dać temu świadectwoДж. Агамбен, Homo Sacer. Что остается после Аушвица, с. 15. [G. Agamben, Homo Sacer. Co zostaje z Auschwitz, s. 15.]. [12].

Pierwsze znaczenie odnosi się do narratora Innego świata tylko w tym sensie, że stoi on w konflikcie między zaprzeczającymi koszmarowi (lub udowodniającymi celowość) stalinowskich represji i tymi, którzy wzywają do uznania ich jako jednej z dwóch głównych historycznych tragediiXXwieku. Jednak stać w tym „miejscu” może on tylko dlatego, że jest superstesem,czyli tym, który przeżył, przetrwał: mówi on z wnętrza sytuacji, opowiada nie fabularnie, a przedmiotowo. Greckie słowoμάρτυς, które oznacza jednocześnie „męczennika” i „świadka”, a pochodzi od sanskryckiego czasownika o znaczeniu „pamiętać”Patrz: Chantraine Pierre. Dictionnaire étymologique de la langue grecque. Histoire des mots, Paris 1968-1980, s. 669.[13], uściśla położenie świadka: jest on powołany do tego, aby pamiętać i opowiadając, od nowa przechodzić przez cierpienie. Jego praca pamięci to, odwołując się do obrazu Aleksandra Etkinda, „owoce nieszczęścia”См. Александр Эткинд, Работа горя, [в] Александр Эткинд, Кривое горе. Память о непогребенных, Москва, 2016, с. 24-34. [Patrz: Alexander Etkind, Owoce nieszczęścia [w:] Alexander Etkind, Przeinaczone nieszczęście. Pamięć o niepochowanych, Moskwa 2016, s. 24-34.[14], ściślej mówiąc, „archeologia nieszczęścia”. Właśnie tak rozumie swoją rolę narrator Innego świata: utożsamia się on z „archeologiem z kapitalistycznej planety”Г. Герлинг-Грудзиньский, Иной мир, с.34. [G. Herling-Grudziński, Inny świat, s. 34.][15]. Opowiadając, a właściwie „rozkopując”, przenosi on indywidualną pamięć o niewyrażalnym, nieuzmysławialnym do pamięci kolektywnej; demaskuje, wprowadza w obszar społecznego doświadczenia – i tym samym odkrywa realność szkód historycznych, daje leczniczą wiedzę.

Benjamin pisze o narratorze jako świadku w sytuacji, kiedy sama zdolność do świadectwa i zaufanie mu podawane są w wątpliwość: „(...) doświadczenie traci wartość. Podobnie jak I wygląda na to, że im dalej tym bardziej wszystko pogrąża się w ciemną otchłań”Вальтер Беньямин, Рассказчик, пер. Ю.Данилова [в] Вальтер Беньямин, Озарения, Москва, 2000, с.346. [Walter Benjamin, Narrator. Rozważania o twórczości Mikołaja Leskowa, tłum. Ju. Daniłow [w:] Walter Benjamin, Anioł historii: eseje, szkice, fragmenty, Moskwa, 2000, s. 346.][16]. W takiej sytuacji narrator jako świadek samym sobą, „obliczem ocalałego”, przywraca wartość niezbadanego i niespożytkowanego doświadczenia – i wiary w nie. Doświadczenie to bywa różne, lecz jego rdzeń „znajduje się na skrzyżowaniu destrukcyjnych potoków i wybuchów… maleńka, krucha postać człowieka”Tamże, s. 347.[17]. Na niej, nawet uważniej, niż na systemie, skupia swoją uwagę narrator w Innym świecie. Daje on świadectwo całkowitej bezbronności każdego człowieka – bez względu na status, klasę, poglądy – wobec absurdalnej potęgi mechanizmu ideologicznego i powstałego w konsekwencji systemu przemocy. Jego opowieść odkrywa cierpiące oblicze człowieka, wyprowadza go z ciemności milczenia, z obłędu kłamstwa lub zmierzchu półprawdy, z więzienia pogardy i zapomnienia. W Innym świecie na przykładzie wszystkich osobistych historii widoczne jest to, jak logika mechanizmu represyjnego łączy cierpienie z zapomnieniem: więźnia doprowadza się do stanu obrzydliwej, wzgardzonej przez wszystkich istoty: „Wyglądał jak ogromny, pokryty szlamem szczur rynsztokowy, którego schwytano niespodziewanie w smugę światłaГ. Герлинг-Грудзиньский, Иной мир, с. 79. [G. Herling-Grudziński, Inny świat, s. 79.]. [18]. Wszystko po to, aby „ogłosić go” niegodnym pamięciO tym właśnie, w związku z „muzułmanami” (Muselmann) pisze w Pogrążonych i ocalonych Primo Levi[19], dlatego też dokładna, zdawałoby się, prawie odrzucona i przy tym współczująca opowieść o nim jednocześnie staje przeciw odczłowieczającemu systemowi, i gloryfikuje odrzuconego, skreślonego, na pół żywego nędznika, który ma prawo być usłyszany i opłakany. Świadectwo jednak rehabilituje nie tylko ofiarę, ale i samą ludzką mowę, która również stała się ofiarą przemocy totalitaryzmuO tym, w odniesieniu do III Rzeszy bardzo dokładnie pisał Viktor Klemperer. Patrz: LTI. (Lingua Tertii Imperii - Język Trzeciej Rzeszy). Notatnik filologa, Moskwa 1998; o totalitarnych metamorfozach języka patrz także: Sebastian Haffner, Historia pewnego Niemca. Jeden człowiek przeciw tysiącletniej Rzeszy. Sankt Petersburg 2018 i rozdział Komunikacja w Pogrążonych i ocalonych. [20]. Uwalnia się ona z ideologicznych pęt; do słów niczym wolne powietrze powracają pierwotne sensy: dobro nazywa się dobrem, a nie „burżuazyjnym zabobonem”, zło – złem, a nie „polityczną koniecznością”, śmierć – śmiercią, a nie „bezterminowym uwięzieniem bez prawa do korespondencji” (w rosyjskim przekładzie Innego świata autorska krystalizacja sensów w sposób błyskotliwy została przekazana przez Natalię Gorbaniewską, która na własnej skórze doświadczyła wpływu służalczo-konformistycznej radzieckiej „nowomowy”).

Według Benjamina narratora jako świadka wyróżnia zdolność powracania zarówno od informacji, jak i od ideologii do rzeczywistości:

Narrator czerpie swój materiał ze swojego własnego doświadczenia... a następnie przekształca go w doświadczenie tych, którzy słuchają opowieści. [...] Istota opowieści nie w tym, żeby opowiedzieć… o sprawie samej w sobie. Wciąga on tę sprawę w życie narratora, aby potem go stamtąd wyciągnąćВ. Беньямин, Рассказчик, с. 348, 352. [Walter Benjamin, Narrator s. 348, 352.] [21].

 Właśnie to dzieje się w Innym świecie: krusi ludzie objawiają się u Gustawa Herlinga-Grudzińskiego w niepojętości i niepowtarzalności każdej biografii i jednocześnie w „pokrewieństwie nieszczęścia” z narratorem, razem co więcej, z mnóstwem innych, niczemu nie winnych, w żaden sposób nie chronionych przed aresztem, łagrami i  torturami. Jego „owoce nieszczęścia” to nie tylko własne wspomnienia, lecz polifonia pamięci, w której historia, a tym samym los drugiego człowieka – czy to pochodzącego z Woroneża Kostylewa, czy też trzech zakonnic, które siedzą w karcerze „za wiarę” lub „trzech towarzyszy”, należących do niemieckich komunistów, Pamfiłowa ze swoim listem, Natalii Lwowny, szukającej pociechy u Dostojewskiego, czy Fina Rusto Karinena — objawia się jako część własnego losu. Tym sposobem świadectwo tworzy wspólnotę żywych i tych, którzy odeszli, buduje przestrzeń współprzeżywania (co ciekawe, głównymi słowami, wokół których budowana jest narracja Innego świata, są „współczucie” i „nadzieja”) i tym samym przywraca skreśloną przez doświadczenie totalitaryzmu możliwość „takiego nowego podejścia do życia, które pochodziłoby z poufnej rozmowy o osobistym doświadczeniu drugiego człowieka”А.Филоненко, Возвращение рассказчика: последствия для гуманритаристики и богословия, http://www.pca.kh.ua/2010-01-23-19-50-46/112-fil1. [A. Filonenko, Powrót narratora: skutki dla humanistyki i słowa bożego, http://www.pca.kh.ua/2010-01-23-19-50-46/112-fil1.] [22]. Czytelnik, adresat świadectwa, nie tylko przyswaja wiedzę o „trudnych kartach przeszłości”, nie tylko rozszerza zasięg swoich wyobrażeń o świecie i człowieku, ale też przeżywa doświadczenie drugiego człowieka, które ukazane jest w tym świadectwie, zwraca się do siebie z pytaniem o swoje doświadczenie i swój wybór. W tej przestrzeni między świadectwem jako pytaniem i odpowiedzią rodzi się pamięć kolektywna.

Po drugie postać świadka tragediiXXwieku jest wyjątkowa dlatego, że zawsze poświadcza on niepoświadczalne. Wielu pisarzom sił do przeżycia nie tylko w obozie, ale i po nim, dawała sama możliwość opowiedzenia o tym, co jest nie do wyobrażenia (wystarczy wspomnieć Viktora Frankla, Maszę Rolnikaite, która w wileńskim getcie i obozach nazistowskich prowadziła dziennik po to, „żeby wszystkim opowiedzieć”, czy ponownie Warłama Szałamowa). „Byli więźniowie – pisze Agamben, – którzy woleli potem milczeć. Ale byli też tacy, dla których jedynym powodem do życia było pragnienie, aby nie zginął w nich świadek”Дж. Агамбен, Свидетель, [в] Синий диван, М,2004. – №4. – с.179. [G. Agamben, Świadek, [w:] Sinij diwan, M 2004, – nr 4. – s.179.] [23]. Potwierdza to wyznanie Primo Leviego, na którego świadectwach opiera się Agamben: „Twardo zdecydowałem, dla samego siebie, że, cokolwiek by się ze mną nie stało, nigdy nie targnę się na swoje życie. [...] Tylko dlatego, że nie chciałem zejść z drogi, nie chciałem usunąć świadka, którym mogłem zostać”Примо Леви, Канувшие и спасенные, с. 69-70. [Primo Levi, Pogrążeni i ocaleni, s. 69-70.][24].

Można wyróżnić co najmniej dwie definicje wyjaśniające termin „niepoświadczalne”:

1. To, co powstało zarówno w stalinowskim, jak i w nazistowskim „obozowym piekle” było na tyle bezprecedensowe, że wszystko, co istniało w poprzedniej kulturze europejskiej, słowa zdolne są, w najlepszym wypadku, tylko nazywać, ale nie potrafią wyrazić tego, co miało miejsce (to uczucie pełnej bezsilności poprzedniego słowa w sposób poetycki bardzo dokładnie przekazał Paul Celan).

2. Ale nawet jeśli uda się to opisać, i tak nikt tej opowieści nie uwierzy, inaczej słynnemu pytaniu z psalmu: „Czym jest człowiek, że o nim pamiętasz?” (Ps 8, 5) trzeba będzie nadać nowe, straszne sensy.

W pracy Co zostaje z Auschwitz Giorgio Agamben pisze, że ten, który stara się „poświadczać niepoświadczalne”, staje się głosem „martwego domu”, głosem niemych lub też, korzystając z obrazu Primo Leviego, „głosem Hurbinka”.Urodzony w Auschwitz malec Hurbinek

...był nikim, dzieckiem śmierci… Wyglądał na trzy lata, nikt o nim nic nie wiedział. Nie umiał mówić i nie miał imienia; osobliwe imię Hurbinek nadaliśmy mu chyba my, a może jedna z kobiet, która zrozumiała w ten sposób nieokreślone odgłosy, wydawane od czasu do czasu przez małego… Słowa, których mu brakowało, których nikt nie zadał sobie trudu go nauczyć, potrzeba mówienia, nadawały jego spojrzeniu wybuchową nieomal moc, dziką i jednocześnie ludzką, i nikt z nas nie był w stanie wytrzymać tego dorosłego, srogiego, przenikającego, pełnego cierpienia spojrzenia… Trzyletni Hurbinek…, walczący do utraty sił, jak mężczyzna, o prawo wejścia do świata ludzi, z którego został wyrzucony, przez zwierzęcą siłę. Nawet Hurbinek, bezimienny, miał na wychudzonym przedramieniu wytatuowany numer obozowy. Hurbinek umarł w pierwszych dniach marca 1945 roku… Nic po nim nie zostało: daje swe świadectwo za pośrednictwem tych moich słówПримо Леви, Передышка, Москва, 2011, с. 12-13. [Primo Levi, Rozejm, Moskwa 2011, s. 12-13.] [25].

 

W Innym świecie takim „Hurbinkiem”, który poświadcza poprzez słowa narratora, jest absolutnie bezradny wobec ciemności (zarówno tej metafizycznej, obozowej, jak i ciemności w sensie dosłownym, fizycznym – niemożności widzenia w ciemności), „kurza ślepota” lub „zabójca Stalina”, zanoszący się przed śmiercią szaleńczym wyciem: „Zabiłem Stalina!... Ja, ja, ja... Zastrzeliłem, zastrzeliłem jak psa…”. Ta ostatnia pokuta jest tak samo absurdalna, jak zarzucone „kuroślepowi” przestępstwo, lecz ten tragicznie absurdalny przedśmiertny bełkot, niewyraźny, jak język Hurbinka, narrator podnosi do rangi „ostatniego słowa”, umacniającego życie i sens tam, gdzie, zdawałoby się, „skreślono” je na zawsze:

Przed śmiercią zaś, jak ostatni sakrament, chciał wziąć na siebie zbrodnię, której nie popełnił, czyn, którego nie dokonał. Przez tyle długich lat nie wiedział, za co cierpi. Dziś zapragnął się przyznać, zapragnął się zmieścić w okrutnym i niezrozumiałym wyroku losu, który mu przedłożono do podpisu siedem lat temu. Broniąc się przed nieznaną przyszłością, szamocąc się w sidłach teraźniejszości, ratyfikował nałożoną nań przeszłość. Aby choć na chwilę przed skonem uratować jeszcze poczucie realności i wartości swego gasnącego istnieniaГ. Герлинг-Грудзиньский, Иной мир, с. 80. [G. Herling-Grudziński, Inny świat, dz. cyt., s. 80.][26].

 

Jednak Herling-Grudziński w Innym świecie mówi nie tylko w imieniu tych, którzy pozbawieni są możliwości dawania świadectwa o sobie nawet najbliższym, ponieważ, według obozowego prawa

(...) więźniowi nie wolno ani słowem powiedzieć, a jego bliskim z wolności ani słowem zapytać, co się z nim działo od chwili aresztowania…  rozporządzenie to spycha go do zamierzchłej już przeszłości, kiedy był człowiekiem wolnym i zupełnie innym, kiedy czuł i myślał nie tak jak dzisiaj, i stawia go w nieznośnej sytuacji słuchającego tylko – jego, który powinien w pierwszym rzędzie mówić, a nawet krzyczećTamże, s. 125.[27].

 

Narrator w dosłownym sensie wywołuje z niebytu do wiecznej pamięci ludzi skazanych na milczenie. Wiadome jest, że systemy totalitarne zawsze troszczą się o nienaganną biurokrację. Jednymi z najstraszniejszych eksponatów w muzeum Auschwitz są bardzo drobiazgowe, kaligraficznie zapisane listy ludzi, którzy za kilka godzin opuszczą świat w postaci dymu z komina. Dokładnie takie same listy rozstrzelanych tworzyło NKWD:

Kelles-Krauze Bohdan Michajłowicz, 1901 r., urodzony w: Radom (Polska), Polak, bezpartyjny, wyższe wykształcenie. Skazany w 1924 r. za »szpiegostwo« na 5 lat więzienia. Po zwolnieniu znajdował się na zesłaniu. Powtórnie aresztowany za »dołączenie do syberyjskiej powstańczej organizacji«. W 1933 r. osądzony przez kolegium OGPU według art. 58-2-7-11 KK RFSRR na 10 lat. 10 lipca 1934 r. skazany przez kolegium OGPU za »organizację i próbę ucieczki« na rozstrzelanie ze zmianą na 10 lat więzienia. Odbywał karę na Wyspach Sołowieckich, często ogłaszał głodówkę, w 1934 r. przygotowywał ucieczkę i zatrzymano go nad brzegiem morza z zaopatrzeniem. 9 października 1937 r. skazany przez kolegium specjalne NKWD na wyższy wyrok. Rozstrzelany w Karelskiej Autonomistycznej Republice (Sandarmoch) 27 października 1937 r.Приводится по: Книга памяти Карелии, http://visz.nlr.ru/person. [Cyt. za: Księga pamięci Karelii, http://visz.nlr.ru/person.][28].

 

Jak słusznie zauważył Aleksander Etkind, „źródło represji – państwo – było jedynym źródłem informacji”А.Эткинд, Кривое горе, с. 32. [A. Etkind, Przeinaczone nieszczęście, с. 32.][29]. Szczegółowość list wers na końcu protokołu o rewizji , na którym, podpisem, trzeba było potwierdzić, że „nie ma się pretensji co do przeprowadzenia rewizji”, na równi z wymuszaniem przez tortury podpisywania oskarżeń, tworzą oficjalną historię, w której działa nienaganna „socjalistyczna prawomocność”, lecz przy tym podejmowane są wszelkie działania, aby z kolektywnej, w tym także z rodzinnej pamięci wymazać imiona i twarze. W Innym świecie narrator jako świadek rzuca wyzwanie represyjnemu kaleczeniu pamięci poprzez zwracanie nazwisk nie tylko niewinnie osądzonym, ale wszystkim, którzy trafili pod te „kamienie młyńskie” – urce Iwanowi, leningradzkiemu złodziejowi Fedźce, rozwiązłej i oddanej Marusi, czyli w istocie powtarza jedną z głównych intencji Requiem Achmatowej: „Chciałoby się ich wszystkich wymienić z nazwiska…”.

Jakie zatem świadectwo daje narrator, Gustaw Herling-Grudziński? W wąskim sensie – świadczy on o świecie i człowieku, o odczłowieczaniu i przeciwstawieniu się temu procesowi. Z drugiej strony tworzy on dokładny przewodnik po Innym świecie, encyklopedię „radzieckiego piekła”, ze skrupulatnym, sporządzonym według sposobu francuskiej szkoły historycznej Annales, opisem jego globalnych i socjalnych kategorii.

W świecie tym istnieje swój własny, różniący się od „pozawięziennej geografii” chronotop. Odliczanie „wielkiego czasu nieszczęścia” zaczyna się od Wielkiej Czystki lat 1936-1937:

„Tridcaf siem” stanowi w świadomości starych więźniów rosyjskich, którzy mieli szczęście przeżyć lata Wielkiej Czystki i „budownictwa socjalistycznego w jednym kraju” opartego na masowym użyciu pracy przymusowej, datę podobną do narodzenia Chrystusa w świadomości chrześcijanina lub zburzenia Jerozolimy w umyśle ortodoksyjnego Żyda. „To było w trzydziestym siódmym” te słowa wypowiadane szeptem pełnym grozy i niezabliźnionego jeszcze cierpienia słyszałem ciągle po przyjeździe do obozu, jakby chodziło o rok głodu, pomoru, zarazy, pożogi i wojen domowychГ. Герлинг-Грудзиньский, Иной мир, с. 33. [G. Herling-Grudziński, Inny świat, dz. cyt., s. 33.][30].

Czas osobistej obozowej egzystencji liczy się od momentu aresztu, który zakłada zapomnienie wszystkiego, co było dotychczas. Jest również „czas zony”, który liczy się nie według zegara, a według dźwięków – hurkotu, krzyku, poruszania się, jęku :

O wpół do szóstej nad ranem drzwi baraku otwierały się z trzaskiem i wśród ciszy przerywanej tylko ostatnimi westchnieniami snu rozlegał się głośny okrzyk: „Podjom!”(…) Więźniowie poruszali się ciężko na pryczach, odrzucali sennym ruchem ręki buszłaty okrywające głowy, podnosili się tak wolno, jak gdyby ich ciała skrępowane były niewidzialnymi pętami, i jęcząc z bólu, opadali z powrotem na legowiska. Wzdłuż prycz przechodził teraz wolno „dniewalny”, szepcząc monotonnym głosem: „Riebiata, na rabotu”Tamże, s. 49.[31].

Obyczaje i zasady tego świata odsyłają do średniowiecznych opisówcivitas diaboli:jest on wywrócony na lewą stronę, odwrócony w stosunku do świata poprzedniej europejskiej kultury chrześcijańskiej, co potwierdzają jego codzienne obrzędy. Dzień w tej przestrzeni czasowej rozpoczyna się od antymodlitwy, na początku której wybrzmiewa przekleństwo, a zamiast końcowego wysławiania pojawia się fraza: „Ech, mam już dość tego życia!”, z kolei miejsce nadziei zajmuje zwykła sytuacja bez wyjścia :        

W innych krajach i w innych warunkach miejsce tego krótkiego okrzyku rozpaczy zajmuje prawdziwa modlitwa lub skreślenie jednego dnia wyroku; jest rzeczą aż nazbyt zrozumiałą, że człowiek pozbawiony wszystkiego z wyjątkiem nadziei zaczyna dzień od zwrócenia ku niej swych pierwszych myśli i próśb. Ale jakże mogli to czynić ludzie, którym odebrano nawet nadzieję?Tamże, s. 50. [32].

Jednak nazwać go „niereligijnym” także nie można. Jak wiadomo, bolszewicka ideologia, deklarując ateizm, tak naprawdę aktywnie narzucała się jako nowa religia; Herling-Grudziński bardzo dokładnie widzi i opisuje religijną strukturę kreowanego przez tę ideologię świata totalnej beznadziei. Istnieje w nim własna hierarchia. Na pierwszym miejscu znajduje się „Najwyższe bóstwo”, do którego dostęp uwarunkowany jest przez klasową bliskość: w „więzieniu jak dla Zagranicznego turysty”, w którym siedzą „pełnoprawni obywatele Związku Sowieckiego o wyrokach nieprzekraczających osiemnastu miesięcy… za takie przestępstwa, jak „miełkaja krąża” (drobna kradzież), „proguł” (spóźnienie do pracy), „chuligaństwo(kursywa S.P.) i uchybienia przeciwko dyscyplinie fabrycznejTamże, s. 21.[33], wisi portret Stalina, podczas gdy dla „więźniów politycznych” taki „luksus” jest niedostępny. To bolszewicka wersja anatemy – żeby „ideologiczni wrogowie” nie zbezcześcili „kumir” spojrzeniem i jednocześnie, aby, aby, odcięci od Boga przez ateistyczny wyrok, odczuli, że są wyłączeni z życia społecznego: „Nie wolno im Stalina chwalić, lecz nie wolno im go również ganićTamże. [34]. „Bóstwo” ma swoich kapłanów, swoją inkwizycję, a stworzona przez nie hierarchia podporządkowana jest nie etycznym regułom i nawet nie zasadom stanów społecznych, a ideologicznemu normatywowi. Stalinowskie więzienie i łagry, jak to zostało opisane w Innym świecie, to miniatura państwa, dlatego na górnych szczeblach „więziennej hierarchii”, w elicie łagrowej, z większą szansą na przeżycie, byli kryminaliści, żyjący według prawa siły i przebiegłości, a na samym dole – niewinni, słabi, niezdolni do przystosowania się do obozowej rzeczywistości „na pół żywi nędznicy”, już nawet nie ludzie, a „brudne i zaropiałe cienie, obleczone w podarte łachy, obwiązane sznurkami i trzymające kurczowo w rękach puste kociołki”Tamże, s. 128. [35](o takiej samej hierarchii w Auschwitz pisze w Pogrążonych i ocalałych Primo Levi). Prawa „innego świata” dyktowane są przez urków, którzy utracili „ludzki wstyd”Tamże, s. 45.[36], ale także przez zewnętrzny świat „radzieckiej pomyślności”, o czym zaświadcza Herling-Grudziński, budowany jest według takich właśnie urkowskich praw.

Inny świat pretenduje do „socjalistycznego porządku prawnego”, ale jego reglamentarność jest tylko powierzchowna: w swojej istocie jest on skrajnie irracjonalny. Właśnie to miała na myśli Hannah Arendt, kiedy pisała o „zupełnej absurdalności świata, w którym kara bardziej karze niewinnego, niż przestępcę, w którym praca nie przynosi wyników i nie jest skierowana na ich osiągnięcie, w którym przestępstwa nie przynoszą korzyści tym, którzy je popełniają, i nie są nawet na to skierowane”См.: Х. Арендт, Методы социальных наук и изучение концентрационных лагерей [в] Х.Арендт, Опыты понимания. Москва, 2017, с.415. [Patrz: H. Arendt, Nauki socjalne i studia nad obozami koncentracyjnymi, [w:] Doświadczenia rozumienia, Moskwa 2017, s. 415.][37]. Rozerwane czy nawet zgniecione są tutaj podstawowe więzi – pokrewieństwa i pokoleniowe: „krewny z wolności musi w czasie przesłuchania w NKWD robić wszystko, aby wykazać, jak dalece rozluźnił się, uwiądł i wyjałowiał jego uczuciowy stosunek do krewnego w obozie”Г. Герлинг-Грудзиньский, Иной мир, с. 124. [G. Herling-Grudziński, Inny świat, s. 124.][38], a zdemoralizowane, złodziejskie bezdomne dzieci, jako „jedyne prolety, nieobciążone dziedzicznie grzechem pierworodnym kontrrewolucji”Tamże, s. 34.[39], przeplatając „wielopiętrowy wulgaryzm frazeologią politycznegoelementarza”, politycznie upominają swoich, klasowo i narodowo wątpliwych, sąsiadów. Nie ma w tym świecie jakichkolwiek związków przyczyn skutków i aresztów; tutaj niszczy się nie „za coś” i nawet nie „w imię czegoś”, lecz za przynależność do pewnego stanu, grupy etnicznej, zawodu, nazwiska, czyli za przynależności do wspólnoty „człowiek”.

Stąd też główna, chociaż ukryta za retoryką „przekuwania” i „reedukacji”, intencja tego świata – zdemoralizować i odczłowieczyć. „Człowiek staje się zwierzęciem w ciągu trzech tygodni – przy ciężkiej pracy, chłodzie, głodzie i cięgach”В.Шаламов, Что я видел и понял в лагере, https://shalamov.ru/library/29/ [W. Szałamow, Co widziałem i zrozumiałem w obozie, https://shalamov.ru/library/29/][40]— pisał Szałamow. Hannah Arendt w kontekście totalitarnych obozów wyróżniała trzy fazy odczłowieczenia.

Pierwsza z nich – moment bezzasadnego aresztu, kiedy niszczona jest podmiotowość prawna, nie na mocy niesprawiedliwości aresztu, lecz dlatego, że areszt w ogóle w żaden sposób jest niezwiązany z działaniami czy poglądami. »Druga faza« ukierunkowana jest na zniszczenie moralnej tożsamości i  „osiąga się poprzez odizolowanie obozów koncentracyjnych od reszty świata, odizolowanie, które czyni męczeństwo bezsensownym, pustym i śmiesznym. Ostatnią fazą jest zniszczenie samej indywidualności, co osiąga się poprzez ciągłość i instytucjonalizację cierpieńХанна Арендт, Методы социальных наук и изучение концентрационных лагерей, с. 413-414. [Hannah Arendt, Nauki socjalne i studia nad obozami koncentracyjnymi, s. 413-414.] [41].

Odczłowieczanie opisane jest w Innym świecie jako złożony, ustrukturalizowany proces: od szorstkiej reglamentacji podstawowych ludzkich potrzeb – podmiotowość prawna – którymi nikt nie może rozporządzać, lecz w obozie stają się one „narzędziem sterowania”, do „zwichnięcia kręgosłupa”, mówiąc słowami Herlinga-Grudzińskiego, i oto w dość krótkim czasie człowiek przekształca się w „szmacianą kukłę, z której wyjęto patyk”Г. Герлинг-Грудзиньский, Иной мир, с. 79. [G. Herling-Grudziński, Inny świat, s. 79.][42]albo zaczyna męczyć innych, nie dostrzegając, że sam nie jest wszechmocnym narzędziem, a taką samą ofiarą tego mechanizmu.

Odczłowieczająca władza ubiega się o totalne i jednoosobowe władanie życiem i śmiercią; jednak świadek nie tylko wyprowadza z niebytu jej ofiary, ale też detronizuje jej roszczenia. Odczłowieczenie nie jest wszechmocne; w Innym świecie przeciwstawia mu się codzienna, nieprawdopodobnie ciężka walka o godność. Stałe potwierdzanie godności, urzeczywistnionej w zdolności współczucia, odpowiadania, niewykorzystywania obozowych „przywilejów” na złość innym, pamiętać siebie i swój dom, „nie wierzyć, nie bać się, nie prosić” jest to, według słów Sołżenicyna, jedyna dostępna więźniom forma oporu. Właśnie ona tworzy wewnątrz piekielnego „innego świata” niewidoczny, lecz jawny ludzki świat, który przypomina o sobie w każdym geście, w którym nie ma obojętności.  Tak żyje „pop Dimka”, u którego „z młodości pozostał mu serdeczny, współczujący i instynktownie religijny stosunek do ludzkiego cierpienia”Tamże, s. 301.[43] obozowi „lekarze” Tatiana Pawłowna i jej pomocnik Matwiej Kiryłłowicz, „męczennik godności Kostylew” – oni sprzeciwiają się złu przez uczciwość. Zbiorowy, „nieprzewidziany przez reguły” wyskok w strefę człowieczeństwa odbywa się podczas obozowego przedstawienia, kiedy setki więźniów chórem śpiewają starą marynarską piosenkę:

Towariszcz, my jediem dalo-o-ko,

Podalsze od russkoj ziemli...

 

Więźniowie podnieśli się jak na dany znak z ławek i wpatrzeni w batutę rąk Wsiewołoda, powtarzali urzeczeni te dwie dziwne linijki. Na wszystkich twarzach malowało się wzruszenie, a w niektórych oczach zaświeciły się nawet łzy. I choć śpiewane z takim przejęciem słowa miały w obozie wymowę przekleństwa rzuconego przez przykutych do galer niewolników „russkoj ziemli”, brzmiała w nich jednocześnie nostalgia... Nostalgia za ziemią męki, głodu, śmierci i upokorzeń, za ziemią wiecznego strachu, twardych jak kamień serc i wypalonych płaczem oczu, za jałową ziemią pustynną, prażoną bezlitośnie przez gorące tchnienie szatana... I nigdy już potem nie zrozumiałem na krótko choćby tak wyraźnie jak wówczas, że więźniowie rosyjscy żyją poza granicami Rosji i nienawidząc jej, tęsknią do niej zarazem z całej siły swych zdławionych uczućTamże, s. 239.[44].

W końcu nieustanną walkę o godność toczy także sam narrator. Jest on gotowy zgłosić się do kołymskiego etapu zamiast przyjaciela, znajduje w sobie męstwo, aby bezwzględnie poświadczyć niepoświadczalne wprost, powściągliwie i współczująco.

W przedmowie do pierwszego rosyjskiego przekładu Innego świata, który ukazał się w Moskwie w 1990 roku, Gustaw Herling-Grudziński pisał:

I jeśli Inny świat wydawany jest na świecie w Moskwie w wydawnictwie Progress (po wydanych w ZSRR Archipelagu Gułag Sołżenicyna i Opowiadaniach kołymskich Szałamowa, czyli powtarza drogę przetartą przez tych dwóch wielkich rosyjskich pisarzy), to oczywiste jest, że przemiany, które spowodowała »jawność«, pozwalając zaglądać do »lustra przeszłości«, są nieodwołalneГ. Герлинг-Грудзиньский, Иной мир, с. 5(?). [G. Herling-Grudziński, Inny świat, s. 5.][45].

Niestety ostatnie lata pokazały, że sytuacja tak nie wygląda. Tym ważniejsze jest świadectwo Gustawa Herlinga-Grudzińskiego i tym bardziej konieczne jest jego wysłuchanie.

 

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Swietłana Panicz, Narrator jako świadek, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2020, nr 40

Przypisy

    Powiązane artykuły