20.08.2020

Nowy Napis Co Tydzień #063 / Tajemniczy manichejczyk

Powiedzieć, że niełatwego zadania podjął się Zdzisław Kudelski wespół z Narodowym Centrum Kultury wydając jubileuszową książkę o Gustawie Herlingu-Grudzińskim to eufemizm. Poprzedni rok, ogłoszony przez Sejm rokiem tego wielkiego pisarza, obfitował w przeróżne wydarzenia oraz publikacje poświęcone jego twórczości. Książka Świadectwo – mit – tajemnica będąca jedną z nich, na tle konkurencji prezentuje się znakomicie, lecz o tym za moment. Zatrzymajmy się na chwilę przy osobie pisarza, któremu publikacja ta została poświęcona. Iwona Hofman takimi słowami w swoim szkicu próbowała stworzyć jego krótki biogram:

Gustaw Herling-Grudziński. Pisarz polski. Emigrant z konieczności. 

Albo inaczej: współtwórca „Kultury”, współpracownik „Wiadomości” (tzw. bezprzymiotnikowych), prelegent Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa, publicysta włoskich czasopism „Tempo Presente”, „Corriere della Sera”, „Il Giornale”, „La Fiera Letteraria”, „Il Mondo”.

Albo tak: pisarz, eseista, recenzent, diarystaI. Hofman, „Literatura i literackość. Gustaw Herling-Grudziński w »Kulturze«” [w:] „Świadectwo – mit – tajemnica. O Gustawie Herlingu-Grudzińskim”, red. Z. Kudelski, Narodowe Centrum Kultury, Warszawa 2019, s. 145.[1].

Nawet z tych kilku określeń możemy łatwo wyczytać, że Herling nie był jedynie autorem (wybitnego skądinąd) Innego Świata. Wspomniane powyżej etykietki to wciąż tylko wyimek z biografii Grudzińskiego. W bieżącym roku mają zostać wydane ostatnie tomy najnowszej edycji jego Dzieł zebranych, która liczyć będzie 15 woluminów – zanim przejdziemy do właściwej treści recenzji warto uświadomić sobie zakres materiału, z jakim przyszło zmierzyć się autorom tekstów jubileuszowej antologii. Najwięksi badacze HerlingaW publikacji znajdziemy artykuły: Z. Kudelskiego, F.M. Cataluccia, W. Boleckiego, I. Furnal, E. Bieńkowskiej, S. Buryły, L. Szarugi, M. Delaperrière, I. Hofman, F. Tomaszewskiego, R. Habielskiego, J. Hajduka, A.S. Kowalczyka, S. Wysłouch, P. Panasa, V. Wejs-Milewskiej, M. Śniedziewskiej.[2] próbują przeprowadzić nas przez dżunglę jego twórczości, z której na pierwszy rzut oka wybijają się Inny świat, Dziennik pisany nocą, eseje oraz opowiadania, będące jedynie wierzchołkami w archipelagu tekstów, które wyszły spod pióra Grudzińskiego. 

Wędrówki nie ułatwia biografia pisarza pełna ostrych zakrętów i ciemnych wąwozów. Herling dzieciństwo spędził w Świętokrzyżczyźnie, potem przeniósł się do Warszawy na studia, gdzie wsiąkł w środowisko Ludwika Frydego. Brutalnie wyrwany, trafił do Innego świata – łagru w Jercewie, w którym przebywał przez kolejne dwa lata. Po zwolnieniu przyłączył się do Armii Andersa, z którą walczył między innymi pod Monte Cassino. Po wojnie, klepiąc biedę, osiadł w Londynie, a następnie wyruszył do Monachium jako korespondent radia „Wolna Europa”. Pracę zakończył w dramatycznych okolicznościach, jego pierwsza żona – Krystyna z domu Stojanowska – popełniła samobójstwo. Ostatecznie zacumował w Neapolu przy via Crispi, zostając zięciem wybitnego filozofa – Benedetta Crocego. Za sprawą napisania Innego świata, książki, opowiadającej o życiu w łagrze, jego nazwisko trafiło na indeks, przez co podlega całkowitej cenzurze w PRL. Aż do 1989 roku jego jedynym kontaktem z Polską pozostają rokroczne wyjazdy do siedziby „Kultury” w Maisons-Laffitte. Zdecydowałam się na nakreślenie tej mocno okrojonej wersji biografii Herlinga, ponieważ pomimo otwierającego artykułu Zdzisława KudelskiegoZ. Kudelski, „Zanim Herling-Grudziński mógł powrócić do kraju… Kilka uwag o recepcji pisarza” [w:] tamże, s. 17–33.[3] w trakcie lektury Świadectwa łatwo jest zagubić się czytelnikowi w tym gąszczu przeplatających się ze sobą wątków, miejsc i osób. Zdecydowanie brakuje w tej publikacji kalendarium życia autora, do którego odbiorca mógłby zajrzeć w dowolnym momencie, żeby zweryfikować miejsce i czas, o którym traktuje dany tekst. O wielkości Herlinga, wyjątkowości i niespotykanym życiorysie mogą zaświadczyć również słowa Włodzimierza Boleckiego:

20 listopada 2012 r. trzech prezydentów – Włoch, Polski i Niemiec – spotkało się w Neapolu, by odsłonić tablicę pamiątkową poświęconą Gustawowi Herlingowi-Grudzińskiemu. Było to wydarzenie bez precedensu, nigdy bowiem wcześniej żaden pisarz nie został w Europie uhonorowany w taki sposóbW. Bolecki, „Gustaw Herling-Grudziński w Europie” [w:] tamże, s. 49.[4].

Książka Świadectwo – mit – tajemnica została podzielona odpowiednio na trzy części. Pierwsza z nich, zatytułowana Od biografii do mitu, skupia się głównie na historii życia autora, kolejach jego losu, niezwykłych odpryskach życiorysu. Achronologiczność oraz wyimkowość tekstów sprawiają, że z kolorowej mozaiki opowieści wyłania się powoli postać Gustawa. Dzięki różnym perspektywom badaczy poznajemy Herlinga – autora Innego świata, pisarza zafascynowanego w młodości Stefanem Żeromskim, twórcę „Kultury”, krytyka Papieży a nawet czytelnika. Kolejna część, Od „Innego świata” do fascynacji artystycznych, ukazuje nam dobitnie rozległość zainteresowań Herlinga-twórcy, począwszy od literatury z pogranicza fikcji i dokumentu poprzez publicystykę, opowiadania aż po esej poświęcony sztuce. Całość zamyka przedruk dwóch wywiadów przeprowadzonych przed Kudelskiego dla czasopisma „Kresy”. Pierwszy przeprowadzony został z samym Grudzińskim, a drugi z Krzysztofem Pomianem – autorem tekstu Manicheizm na użytek naszych czasów, najsłynniejszego wstępu do Dziennika pisanego nocą. W tekście tym Pomian celnie zdiagnozował filozofię wyznawaną przez Herlinga. O trafności jego sądu najlepiej świadczy fakt, że Grudziński zaczął od tego czasu sam siebie określać manichejczykiem.

Publikacja pod redakcją Kudelskiego nie stroni od tematów trudnych i niewygodnych, takich jak okładkowa tajemnica. Sekretów, czy może raczej tematów przemilczanych w twórczości pisarz miał całkiem sporo. Znajdziemy tutaj między innymi artykuł poruszający kwestię żydowskich korzeni Herlinga, których ukrywanie wielokrotnie mu zarzucano. Szeroko omówiony został także konflikt z Jerzym Giedroyciem oraz zerwanie współpracy z „Kulturą”.

Nie da się zrozumieć twórczości Grudzińskiego bez uzmysłowienia sobie jego relacji z „Kulturą” oraz Giedroyciem. Z pomocą przychodzi Iwona Hofman ze swoim świetnym artykułem Literatura i literackość. Autorka sprawnie kreśli w nim historię jednej z najważniejszych relacji w historii polskiej literatury. Gdyby nie znajomość Grudzińskiego z Giedroyciem ani Instytut Literacki w Paryżu, ani tym bardziej czasopismo „Kultura” nigdy by nie powstały. Pierwszy jego numer wydany został we Włoszech, a Herling widnieje tam jako redaktor (podobno musiał namawiać Jerzego, żeby podpisał się wraz z nim jako współredaktor). Podczas pracy nad czasopismem narodził się pomysł stworzenia Dziennika pisanego nocą – arcydzieła polskiej diarystyki. Badaczka w intrygujący sposób, pod przykrywką opowiedzenia historii relacji redaktora z pisarzem, przedstawia czytelnikowi stosunek Grudzińskiego do emigracji, przyjaźni, patriotyzmu czy polityki. To właśnie z powodu tej ostatniej czterdziestoletnia współpraca Herlinga z Giedroyciem została definitywnie zerwana. Najtrafniej rolę Instytutu Literackiego (oraz wszystkiego, co się z nim wiązało) w swoim życiu podsumowuje Herling w Najkrótszym przewodniku po sobie samym wydanym 4 lata po zerwaniu współpracy z „Kulturą”: Było to dla mnie sztuczne płuco polskie. Jeździłem do tego Soplicowa pod Paryżem i tam zaczynałem odżywać po włoskim pościeCytat za I. Hofman, „Literatura i literackość…” [w:] tamże, s. 148.[5].

To właśnie siedziba „Kultury” przez większość życia była dla Herlinga namiastką ojczyzny, oknem na Polskę, jedynym miejscem, w którym mógł drukować teksty po polsku. I chociaż w gabinecie powiesił sobie plakat Mysyrowicza Z pnia narodowej zdrady, zakaz druku, którym objęty był przez większość swojego życia bolał go niewyobrażalnie mocno.

W wyniku trafienia na indeks wiele utworów Herlinga pozostawało przez lata nieznanych szerokiemu gronu odbiorców. Większość tekstów doczekała się wielokrotnych wydań w wolnej Polsce, jednak niektóre wciąż pozostają praktycznie nieznane. Jednym z takich zapomnianych utworów jest Dziennik podróży do Burmy wydany do tej pory w kraju tylko raz, w 1999 roku, czyli rok przed śmiercią autora„Dziennik podróży do Burmy” ma pojawić się w XV tomie „Dzieł zebranych” Gustawa Herlinga-Grudzińskiego.[6]. Ku mojemu zaskoczeniu i radości w antologii znajdziemy tekst Jacka Hajduka Birma, Orwell i Herling-Grudziński dotyczący tego właśnie dzieła. Artykuł ten jest istotny zarówno dlatego, że traktuje o pierwszym dzienniku, jaki zdecydował się opublikować Herling, pewnego rodzaju wprawce przed stworzeniem Dziennika pisanego nocą. Jak i dlatego, że w prosty oraz przystępny dla odbiorcy sposób opisuje historię Mjanmy (Birmy) właściwie od początków kształtowania się jej tożsamości, czyli od IV–V wieku. Król birmański ze swoją władzą absolutną, buddyzm, brytyjski imperializm i kolonializm, wreszcie thakinowie oraz socjalizm. Dla czytelników, którzy nie interesują się historią tego regionu na co dzień, artykuł ten wydaję się być lekturą obowiązkową. A rangę samego tekstu mogą potwierdzić poniższe słowa:

Rację ma Włodzimierz Bolecki twierdzący, że gdyby swoją Podróż do Burmy Herling-Grudziński napisał nie po polsku, lecz po angielsku, weszłaby ona – obok Birmańskich dni – do klasyki literatury postkolonialnej, tak jak Inny świat jest dziś kanoniczną pozycją światowej literatury łagrowejJ. Hajduk, „Birma, Orwell i Herling-Grudziński” [w:] tamże, s. 219. [7]

Czytając tę pięknie wydaną, jubileuszową publikację, zastanawiałam się, dla kogo ona jest przeznaczona. Dla badaczy literatury? Miłośników twórczości Herlinga? Z odpowiedzią przychodzi sam autor ze swoim credo. Herling-Grudziński przyznaje – pisał dla tych, dla których ważna jest nadzieja. 

[…] bardzo jestem przywiązany do słynnego zdania Dostojewskiego „Nie można żyć bez nadziei”, i twierdzę, że w moich opowiadaniach, jeżeli ktoś je bardzo uważnie czyta, jest nadzieja. […] Nie jesteśmy skazani całkowicie […] zostaje zawsze jakieś wyjście, trzeba je tylko umieć dostrzec. […] To światełko nie jest takie jak blask słońca, jest niesłychanie słabe, prześwituje, ale istnieje. I to jest według mnie […] istotą pisarstwa„Pisarze są dalej odpowiedzialni”, rozmowa Z. Kudelskiego z G. Herlingiem-Grudzińskim [w:] tamże, s. 309–310.[8].

 

Redakcja zachęca do obejrzenia filmu dokumentalnego o Herlingu-Grudzińskim Dziennik pisany pod wulkanem w reżyserii Andrzeja Titkowa na platformie Ninateka, dostępnego tutaj.

 

Świadectwo – mit – tajemnica. O Gustawie Herlingu-Grudzińskim, red. Z. Kudelski, Narodowe Centrum Kultury, Warszawa 2019.

 
 
Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Aleksandra Siwek, Tajemniczy manichejczyk, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2020, nr 63

Przypisy

    Powiązane artykuły