06.05.2021

Nowy Napis Co Tydzień #099 / Wszystko, co ważne

Jarosław Jakubowski (rocznik 1974), bydgoski poeta, prozaik, już od co najmniej dekady najlepiej znany jest jako autor tekstów dramatycznych, najczęściej prezentowanych w formie słuchowisk radiowych. Jego dramatów zamieszczonych w zbiorze Witaj BarabaszuJ. Jakubowski, Witaj Barabaszu. Nowe dramaty, Warszawa–Kraków 2020.[1] można było wysłuchać między innymi na antenie Programu I Polskiego Radia (Człowiek z lodu w reżyserii Waldemara Modestowicza i Incydent w reżyserii Piotra Skotnickiego), Programu III Polskiego Radia (Buława w reżyserii Andrzeja Mastalerza), a także na kanale YouTube portalu Teatrologia.info (H w reżyserii Waldemara Modestowicza).

Jakubowski wydał wcześniej dwa zbiory dramatów: Generał i inne dramaty polityczne (2014) oraz Prawda i inne dramaty (2017). O ile pierwsza książka została opatrzona przymiotnikiem „polityczne”, o tyle w drugiej pojawiła się tematyka egzystencjalna, dotycząca natury człowieka. Jaki jest trzeci tom? Na pierwszy rzut oka określiłbym go jako historyczny, ale sprawa jest bardziej skomplikowana. Owszem, Jakubowski chętnie podejmuje taką tematykę (dramat tytułowy, a także Buława, w której opisuje końcowy okres życia marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego), ale stara się ją ująć na nowy, świeży sposób. Wydaje się, że w trzecim zbiorze Jakubowski z uwagą przygląda się człowiekowi, stara się wniknąć w jego psychikę. Jednocześnie uwalnia wyobraźnię, wszystkie jego historie są bowiem na granicy tego, co realne i zmyślone.

Już w pierwszym, tytułowym utworze widać, że historie, które opowiada nam Jakubowski, mają wręcz krystaliczną budowę. Jest więc trójka głównych bohaterów, dwóch mężczyzn i jedna kobieta (Barabasz, Jacek, Magda). Od razu zarysowuje się konflikt dramatyczny, w tym wypadku jest to rywalizacja pomiędzy mężczyznami – temat znany od wieków. Ale dramat jest tylko pozornie prosty. Witaj Barabaszu to małe studium psychologiczne połączone z powrotem do ciemnych lat PRL – do czasów, gdy cała trójka studiowała; młodzi, aktywni, pełni werwy, spotykali się potajemnie i spiskowali. Barabasz zdradził organizację. Po latach to on wydaje się jednak triumfować; jest bogaty, prowadzi program telewizyjny i ma wpływ na kształtowanie się opinii publicznej. Jego los może symbolizować kariery niektórych dziennikarzy III RP, którzy swoją pozycję zawdzięczają kontaktom ze służbami specjalnymi i transformacji ustrojowej. W finale Jakubowski przywołuje słynny wiersz Zbigniewa Herberta Domysły na temat Barabasza. Proponuje nam zatem kolejną wycieczkę w przeszłość – do początków chrześcijaństwa. W jego zamyśle ta podróż ma oczyścić, dać ukojenie tym, którzy pobłądzili.

Choć Jakubowski prezentuje nam w książce jedenaście różnych historii, czytelnik nie czuje nadmiaru. Jego dramaty są bowiem dobrze napisane, a niekiedy wręcz uzupełniają się treściowo. Drugi z kolei (Królestwo) wypływa niejako z pierwszego. Wiemy, że Magda z Witaj Barabaszu pisała bajkę, której dwójka bohaterów żyła w mało bajkowym miejscu – na wysypisku śmieci. O nich właśnie opowiada Królestwo. Dodam na marginesie, że w Incydencie – dramacie, który znalazł się w finale zeszłorocznej Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej – też pojawia się tylko dwoje bohaterów. Jakby autor sugerował, że minimalizm jest dla niego istotny, gdyż w nim można zawrzeć wszystko, co ważne.

Myślę, że o dramatach Jakubowskiego można by napisać obszerną książkę, bo w ciągu zaledwie dekady tych, które były publikowane, uzbierało się ponad trzydzieści. Wydaje się jednak, że bydgoski dramaturg za każdym razem opowiada nam jedną i tę samą historię, mówiącą o tym, że życie jest nieustannym pasmem cierpienia. Jak powiedział kiedyś Wolter, a później powtórzył za nim Schopenhauer: „Szczęście jest marzeniem, realne jest cierpienie”. Od swoich dramaturgicznych początków, od Generała, Jakubowski lubi przyglądać się ludziom, gdy kurtyna opadła. Można zapytać: czy nas interesuje generał Jaruzelski, gdy nie ma władzy, jest już na emeryturze, siedzi z żoną w swojej willi i pije herbatę? Co ciekawego jest w ostatnich miesiącach życia marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego, gdy jako żołnierz i polityk jest już skończony, a co więcej, uważany jest – zresztą niebezpodstawnie – za głównego sprawcę katastrofy wrześniowej? Albo w dramacie Witaj Barabaszu? Przeszłość jest ciekawa, bo jest idealizowana, łączy się z młodością i optymizmem, a obecnie jest tylko gorzej.

Z dużym zainteresowaniem przeczytałem historię Andrzeja Bobkowskiego i jego żony Basi, którzy w 1948 roku wyemigrowali do Gwatemali (Guatemala Hobby Shop). Pewnego dnia w ich domu pojawił się tajemniczy człowiek i złożył pisarzowi propozycję powrotu do kraju; domyślamy się, kim on jest. Bobkowski odmówił, bo PRL to nie był jego kraj. Pozostał na obczyźnie, w Gwatemali, gdzie wkrótce potem umarł. Był wierny marzeniom, wraz z dziećmi testował nowe modele samolotów. Życie to przygoda – zdaje się mówić autor – nie warto niczego robić wbrew sobie, bo jest ono za krótkie.

Wydaje się, że wszystkie dramaty, które napisał Jakubowski, prowadzą do dramatu kluczowego, zamieszczonego w ostatnim zbiorze, do arcydramatu, a mianowicie do H. Napisać, że jest to dramat przerażający, to napisać niewiele. Można by jednak odwołać się do słynnej nietzscheańskiej śmierci Boga, która jest jednoznaczna z unicestwieniemczłowieka w kontekście najważniejszym, bo kulturowym.

W dramacie Jakubowskiego główny bohater mówi o pewnym kontrakcie, zapewniając, że dzięki niemu jego życie się odmieni. Najbliżsi, którzy go otaczają, wytrącają go jednak ze stanu euforii, twierdząc, że nic już nie będzie dobrze; bohater nie żyje, sam siebie skazał na śmierć. H odbywa podróż do nieokreślonego miejsca (piekła? czyśćca?), rozmawia z dramatopisarzem Thomasem Bernhardem, ale przede wszystkim cierpi. Dlaczego? Przede wszystkim z powodu niezrozumienia. H niejako pozostał sam, niczym wielcy bohaterowie romantyczni. Jego osamotnieniu towarzyszy lęk i psychiczne rozbicie, spotęgowane nadużywaniem alkoholu. Czytelnik wie, że to postać tragiczna, całkowicie przegrana. Już jego wygląd dużo o nim mówi.

Spójrz na siebie. Jak ty wyglądasz? Oczy podkrążone, policzki zapadnięte, nieogolone. I cuchniesz jak sto diabłów. Gdzieś ty znowu był? I z kim? A tyle razy mówiłam, życie ma się tylko jedno i łatwo je zmarnować, przehulać, przegrać na loterii

– mówi Matka.

Warto zauważyć, że sam Jakubowski zdaje się znajdować na marginesie współczesnego środowiska dramaturgicznego. Wbrew powszechnie panującej tendencji dopomina się o wartości, sugerując jednocześnie, że teatr powinien być rodzajem refleksji nad życiem, chwilą zadumy, może nawet rodzajem sacrum. Odejście od wartości, brak autorytetów, relatywizacja dobra i zła – która dokonuje się nie bez wpływu mediów masowych – przyczyniają się zaś do duchowego upadku współczesnego człowieka.

Powracam do H, perły zbioru, dramatu, którego znaczenia można rozpatrywać na wielu płaszczyznach. Cóż kryje się za imieniem tytułowego bohatera? Czy jest to współczesny Hiob, którego imię zostało zredukowane do symbolicznej pierwszej litery? Sam autor nazywa go pieszczotliwie Hiobusiem. Gdzieś w tekście pobrzmiewa też nowotestamentowa historia o synu marnotrawnym. Oprócz głównego bohatera mamy jeszcze wspomnianą Matkę, Babcię, Dziadka, Dziewczynę, Producenta, Eminencję, Stróża, Thomasa Bernharda, jest nawet Bóg. H jest pisarzem, odgraża się, że napisze coś wielkiego, że „ma kontrakt”, ale bliscy sprowadzają go na ziemię.

Dramat jest bardzo mocnym i świeżym głosem dotyczącym kondycji współczesnych artystów. Świat zmierza w niewłaściwą stronę, ponieważ zatracił się moralnie, ludzie odeszli od wartości. Najciekawszą diagnozę wypowiada mistrz Bernhard:

Dzisiejsza literatura jest nieprawdopodobnym wykwitem podłości
Dzisiejszy teatr jest produktem podłości i cynizmu
Krytycy są najbardziej skorumpowaną grupą ludzką
Reżyserzy są grupą skorumpowaną i bezdennie głupią
Aktorzy są grupą bezdennie głupią skorumpowaną i zepsutą
do szpiku kości
Widzowie są karmieni głupotą cynizmem i podłością

Ostatni dramat Jakubowskiego jest niezwykle nośny również dlatego, że naturalnie wypływa z niego cała gama kulturowych odniesień i kontekstów; od starotestamentowych, przez twórczość Homera i Dantego (topos wędrówki, piekła), a skończywszy na pisarzach współczesnych. H cechuje moralna niemoc; taka sama, jaka dotyka bohaterów powieści Michela Houellebecqa, która objawia się niezdolnością do jakiegokolwiek czynu. Do tekstu Jakubowski umiejętnie wplata fragment wiersza Zbigniewa Herberta Pan Cogito o piekle. W jednej z wypowiedzi demonicznego Producenta nawiązuje też do słynnego wiersza Andrzeja Bursy Miłość, zaczynającego się od znanego dystychu: „Tylko rób tak żeby dziecka nie było / tylko rób tak żeby dziecka nie było”.

We wstępie do omawianej książki prof. Jagoda Hernik Spalińska napisała, że „H ma szansę stać się w historii teatru polskiego tekstem o randze Kartoteki Różewicza”. Czy tak się stanie, czas pokaże. Znakomita adaptacja dzieła w reżyserii Waldemara Modestowicza i w doborowej aktorskiej obsadzie (między innymi Mariusz Bonaszewski, Emilia Krakowska, Marian Opania, Adam Ferency, Jerzy Radziwiłowicz) daje nadzieję na jego rozpowszechnienie.

Najnowszy zbiór Jakubowskiego może być symbolicznie odbierany jako wyraz buntu autora, że gmach, który przez ostatnie dwa tysiące lat był skrzętnie budowany, był synonimem wspólnoty, zawalił się, a w jego ruinach triumfalny taniec wykonują tytułowi Barabasze. Zmierzch religii jest czasem, w którym z ludzi wychodzą najgorsze instynkty. Chciałoby się powiedzieć za Dostojewskim: „Jeżeli Boga nie ma, to wszystko jest dozwolone”. No właśnie… Czy tak jest rzeczywiście? Na to pytanie każdy z nas musi odpowiedzieć sobie sam.

Książkę można kupić w e-sklepie Instytutu Literatury.

Jarosław Jakubowski, Witaj Barabaszu. Nowe dramaty, Agencja Dramatu i Teatru ADiT, Instytut Literatury, Warszawa–Kraków 2020.

Okładka książki

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Bartłomiej Siwiec, Wszystko, co ważne, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2021, nr 99

Przypisy

    Powiązane artykuły