22.05.2019

Bagnet

Wszystko, co widzę,
przemieszczone, od ostatniego
razu już tylko gliwieje i ruiny
coraz bardziej agresywne;
miasto, jak to miasto,
zaczęło się i skończyło.
Poranki jak zwykle rozpoczynają się
kawą.

Później jest tylko zjazd,
bagnet, co lśni nad językiem,
i na zawołanie wykrztuszasz z siebie
same dobre słowa:
dobry bagnet, ostry a sprawiedliwy,
słuszny i zbawienny,
ostrze, co nigdy cię nie zwiedzie,
droga dla prostych i sprawiedliwych.

Jak mówią: co do tego nie ma
wątpliwości. 

I nie ma.

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Edward Pasewicz, Bagnet, Nowy Napis, 2019

Przypisy