08.02.2021

Boże Ciało

Idę ulicami miasta, ulicą Kwiatową po kwiatach. 
Nagle obdarowany chorągwią. Jest nierealnie duszno, 
coś zatyka bębenki, coś uderza głośno w bęben 
i tylko drąg trzymam, drąg mnie trzyma, 
stoję w zerocieniu. 

 

Ministrant z głośnikiem na plecach 
nie umiał złapać fali. Słowo więc przerywało.
Za to, gdy szarpano gałązki, gdy parabóg 
przejmował parafian, wyraźnie słyszałem Slayera,
armaty apostaty z okna na trzecim piętrze. 

 

Odciskam stopy w asfalcie. Wypatruję cię, znajduję, 
patrzysz, ja patrzę, wzrok, prąd.
Teraz wspólna modlitwa
trochę do napisu fuck obok ołtarza. 
W oknie napis Przyjdź, Duchu Święty – na parapecie kolce. 

 

Fotograf szuka kadru, lufa na saneczkowej górce. 
Wszędzie kwiaty, pylą trawy, cukierkowe folie 
szeleszczą na sznurkach. Omijam kolorowe ostrowy,
omijam psie odchody. Dłubię w ranie, w odcisku 
na stopie, klepię modlitwę jak biedę. Właściwie 
to mrużę oczy, bezwolnie tylko powtarzam: 
I oczekuję wskrzeszenia umarłych.

 

Jak rdzenni mieszkańcy Terra Australis, 
nie uprawiamy ziemi, tylko zbieractwo, łowiectwo - 
promocje w Kauflandzie i Lidlu. 
Okna pięknie przystrojone: 
Papież, Eucharystia, Tyskie. 

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Krzysztof Kleszcz, Boże Ciało, Czytelnia, NowyNapis.eu, 2021

Przypisy

    Powiązane artykuły