27.03.2020

Czy „Różaniec” to jeszcze science fiction?

Rafał Kosik znany jest chyba najszerzej dzięki serii książek dla młodzieży Felix, NetNika, wydawanej przez jego wydawnictwo Powergraph. Jako pisarz gustującyfantastyce naukowej nie stroni jednak od prozy dla dorosłych czytelników, czym świadczą powieści (między innymi Kameleon, Marszbiory opowiadań (na przykład Obywatel, który się zawiesił), które wyszły spod jego klawiaturypióra wiecznego. sympatii czytelników świadczy fakt, że za powieść Różaniec otrzymała Nagrodę Literacką Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla. Laureat skłania sięniej raczej do socjologicznego science fiction niż jego odmiany „hard. Właściwie to nie dziwi: już2012 roku pisałfelietonie Czy SF jest jeszcze potrzebnekryzysie członu „science”, który rozwinął się przez ostatnie sto lat tak bardzo, że wytłumaczenie mechanizmów działania współczesnej technologii zajmowałoby dziesięć stronbyłoby fascynujące dla garstki nerdów, to spowodowałoby bardzo istotne zawężenie grupy odbiorcówR. Kosik, Czy SF jest jeszcze potrzebne, http://rafalkosik.com/czy-sf-jest-jeszcze-potrzebne-2 [dostęp: 02.01.2020].[1].drugiej strony, serii Felix, NetNika ten sam autor opisuje przeróżne zdobycze nauki znacznie dokładniej niż frazą – jak sam to określiłprzytoczonym felietonie – „działa szybciejzużywa mniej energii”Próbuje on w przystępny sposób nakreślić choćby elementy fizyki kwantowej, tym teorię wieloświataAutor poświęcił jej dwa tomy z serii, R. Kosik, Felix, Net i Nika oraz Świat Zero i Felix, Net i Nika oraz Świat Zero 2. Alternauci, Warszawa 2011–2012.[2].Różańcu autor wybrnąłtego problemu, dzieląc powieść na trzy części: pierwszątrzecią uczynił bardziej socjologicznymi, drugiej, jako przejściowej, zamykającejotwierającej pewne wątki, pokusił sięwięcej technicznych objaśnień działania świata przedstawionego.

Rafał Kosik pokazuje wizję bliżej nieokreślonej przyszłości, 90 lat po Przemianie. Tak nazywa się moment, w którym przestał istnieć świat znany nam z lekcji geografii; zamiast niego ludzie dostali większe miasta rozciągnięte i zwinięte w pierścienie, a te z kolei nanizane na nić grawitacyjną – tytułowy Różaniec. Układ ten przywodzi na myśl platformy poruszające się po linach niczym statki po prądach morskich, będące domami bohaterów innej powieści tego autora, VerticalPor. R. Kosik, Vertical, Warszawa 2006.[3]. Wydarzenia przedstawione w powieści rozgrywają się w Warszawie – pierścieniu szerokim na 6 km (licząc od jednej do drugiej, grubej, przezroczystej bariery), o średnicy 13 km. Układ dzielnic autor zostawił współczesny, wobec czego Ursus leży tuż koło Łomianek (na planie koła skrajne punkty prostej musiały się połączyć). Z dialogów postaci naukowców czytelnik dowiaduje się jedynie, że pierścienie powstały, by przetrwał gatunek ludzki (nie wiadomo jednak, co mu zagrażało na Ziemi). Nieco szerzej zostały opisane skutki Przemiany – trudności w transporcie towarów (na przykład leków), brak odporności w Warszawie na odmianę grypy z Chicago, czy problemy komunikacyjne – nie tylko ze względu na ograniczoną przepustowość łączy, ale też język polski, który ewoluuje inaczej wewnątrz każdego z polskich pierścieni.

Mieszkańców od próżni kosmosu oddziela Bariera. Poczucie ziemskiej atmosfery imitują NiesłońceZachowałam oryginalną pisownię wielkimi literami niektórych elementów świata przedstawionego.[4] i niejasno kontrolowane warunki atmosferyczne (nie da się przewidzieć pogody na dłużej niż kilkanaście minutprzód, natomiast śnieg pada tylko przez trzy dniroku, w okresie świętowania Bożego Narodzenia). Kolejnych lat nie oznacza się liczbą, tylko nazwą koloru (na przykład 3 lata wcześniej był rok rubinowy), co pozwala swobodnie rachować do niewielkiej liczby lat wstecz (tym bardziej, że kolory się powtarzają). Warszawie istnieje nawet zoo, zwierzęta są co prawda sztuczne, ale dzięki temu można podziwiać dinozaury.

Dla warszawiaków przyszłości niezwykle ważne jest bezpieczeństwo obywateli. By je zapewnić, naukowcy – jak twierdzą – napisali specjalny program g.A.I.a., będący de facto sztuczną inteligencją, która według własnego algorytmu stwierdza, jak duże są szanse na to, że dany człowiek będzie niebezpieczny dla innych. g.A.I.a. bierze pod uwagę trudne dzieciństwo (na przykład pochodzenierozbitej rodziny), przestrzeganie prawa, zachowania empatyczne (jak obrona słabszych), swoje szacunki zamieniaprywatnej bazie danych na punkty PZ – Potencjalnych Zagrożeń. Kiedy PZ jakiegoś człowieka zbliża się do stu, następuje prowokacja, prowadząca do eliminacji – usunięcia potencjalnie niebezpiecznego obywatelamiasta. Niestety przeciwdziałać temu systemowi jest bardzo trudno, bowiem tylko jedna osoba potrafi poprawnie odczytywać te wartości. Jest nią nuzzler Harpad, główny bohater powieści.

Właściwie autor wykorzystuje go głównie do przedstawienia czytelnikowi innych mieszkańców Warszawy przyszłościpokazania ich oczami wykreowanego przez siebie świata. Sam Harpad nie ma istotnego wpływu na otoczenie. Być może autor celowo pozbawił go znaczącej sprawczości, by ukazać niemocstarciuna pozór idealnym systemem, który ostatecznie przywodzi na myśl raczej dystopię.

Harpad starał się patrzeć na świat wyłącznie ze swojego punktu widzenia, altruizm, myślenie globalnetemu podobne wymysły lepszych czasów ograniczając do powstrzymywania się przed niepotrzebnym szkodzeniem innym. Starał się wybierać najprostsze rozwiązania, unikając daremnych rozważańzapychania umysłu rzeczami, na które jednostkatak nie ma wpływuR. Kosik, Różaniec, Warszawa 2017, s. 70.[5].

W powieści pojawia się też dwóch starszych panów (zwracają się do siebie per „stary pryku” oraz „dziadzie”), Romuald Taliński i profesor Antoni Rozsmuda, którzy w celi więziennej debatują nad sensem istnienia g.A.I.a. Jeden z nich uczestniczył w projekcie Prometeusz, mającym opracować interfejs do odczytywania danych z bazy sztucznej inteligencji, co ona sama prawdopodobnie uznała za próbę ograniczenia, więc doprowadziła do eliminacji większości zespołu. Zastanawiają się nad tym, jakie g.A.I.a. powinna mieć uprawnienia, co jest moralnie lepsze – dobro jednostki czy społeczeństwa, czy jest w ogóle coś takiego, jak dobro społeczeństwa. Dywagacje sprowadzają się zatem do moralności karania za zbrodnie, których się nie popełniło, ale być może się popełni. Jest to całkowite zaprzeczenie starej zasadzie Lex retro non agitLex retro non agit (łac. – Prawo nie działa wstecz).[6]. „Winny czy niewinny – to pojęcia, które muszą przejść do lamusa. To można stwierdzić jedynie po fakcie, kiedy do przestępstwa już doszło”R. Kosik, Różaniec…, s. 65.[7].

Różaniec to opowieśćświecie, którym decyzjewinie bądź jej braku rozstrzyga bardzo zaawansowana, ale jednak, maszyna. efekcie zamiast przestać zajmować się tym, co jest moralne, co nie (bo przecież stworzyliśmy system, który zrobi to za nas), inteligenci rozważają moralność oddawania sądówręce odhumanizowanej istoty. Niestety, nawet ona zdaje się wykształcić coś, ludzkim rozumieniu, à la instynkt samozachowawczy. Rodzi to pytanie, czynaszej rzeczywistości możeogóle istnieć bezstronnośćcałkowicie neutralny punkt widzenia. Nawet jeśli, to przecież nie nadawałby się do oceny czynów ludzi, którzy świat widzą wyłącznie subiektywnie, to właśnie im taki neutralny mechanizm miałby służyć.

Jeśli wszystko miałoby podlegać maksymalnej optymalizacji, to po co samoświadomi ludzie? Lepiej zamienić nas na maszyny. Nie, co ja gadam! Lepiej zlikwidować ludzkość, botwojego punktu widzenia nie zajmujemy się niczym, poza zwiększaniem entropii wszechświata. [] Ty chyba chciałbyś żyćjakimś utopijnym socjalizmie, społeczeństwie robotów!Tamże.[8]

Rafał Kosik pokazuje również świat polityki przyszłościzachowania jednostekrozemocjonowanym tłumie. Co ciekawe, te dwa aspekty właściwie nie zaskakują, od dzisiejszego świata różnią się głównie powszechniejszą, znaną nam już technologią (więcej dronów, bieżący dostęp do kanału AV podczas konferencji prasowej, telebimy rozstawione przed ratuszem, relacjonujące debatę przedwyborczą). Korupcja, próby usunięcianiebyt przeciwnika, szemrane interesy na boku, obiecywanie wyborcom rzeczy, które chcą usłyszeć, nie tych, które powinny być wprowadzoneżycie, szukanie haków na konkurencję – to wszystko obecne jestpolityce od dawna. Właściwie nawet publiczne (i nieprawdziwe) pomówieniapedofilię czy narażenie zdrowia dziecka dla wzrostu poparcia nie musi już szokować. Psychologia tłumu natomiast (w tym wypadku demonstrującego swoje poglądy polityczne) zdaje się być wzorowana na obecnym stanie wiedzy w tym zakresie – wystarczy przypadkowa iskra, by emocje eksplodowały, prawi obywatele zamienili sięniszczące wszystko na swojej drodze, bezmyślne zwierzętaR. Kosik, Różaniec…, s. 184–185.[9].

Taki obraz przyszłości proponuje autorpierwszej części Różańca. Najważniejszym wątkiemperspektywy science fiction zdaje się być system punktowania obywateli. 2010 roku, kiedy na swoim blogu Rafał Kosik po raz pierwszy wspomniałtej powieściR. Kosik, Różaniec – zapowiedź, http://rafalkosik.com/rozaniec-zapowiedz [dostęp: 03.01.2019].[10], mógł to być pomysłszczegółach nowatorski, boogólnym zarysie pojawiał siępopkulturze już od jakiegoś czasu – wystarczy wspomnieć choćby odcinek Nosedive popularnego serialu Czarne lustro (2016). Hiperprewencja natomiast zdaje się charakteryzować systemy socjalistyczne, co wplótłswoją twórczość George Orwell, popkultura za nim powtórzyłaPor. S. Spielberg, Raport mniejszości, USA 2002.[11].

Niestety, rzeczywistośćtym razem dogoniła science fiction. Punktowanie ludzi stało się faktemChinach, gdzie obywatelnieodpowiednią liczbą punktów lub „podejrzanymi” koneksjami ma utrudniony dostęp choćby do transportu publicznego. System został obliczony na zmuszenie Chińczyków do podporządkowania się komunistycznej, autorytarnej władzy. Pomysł hiperprewencji zapowiedziała bliższa geograficznie Francja, oficjalniecelu kontroli potencjalnych zamachowców[b.a.], Francja pierwszym krajem w Europie, który wprowadzi system masowej inwigilacji ludzi, https://www.geekweek.pl/news/2019-10-07/francja-pierwszym-krajem-w-europie-ktory-wprowadzi-masowy-system-inwigilacji-ludzi/ [dostęp: 03.01.2019].[12] – wizja bliższa Różańcowiktórym jednak pada stwierdzenie, że wszystkie reżimy świata twierdziły, iż powstały, by chronić obywateliR. Kosik, Różaniec…, s. 364.[13].

Druga część powieści już jaśniej pokazuje pewne elementy państwa komunistycznego. Jednymnich jest brak możliwości podróży poza granice pierścienia. Jacek Lipniarz, postać zasygnalizowana na poprzednim, rozwijana na tym etapie opowieści, próbuje wszelkimi dostępnymi sposobami dostać się do Krakowa. teorii nikt tego nie zabrania, powinny być jakieś promy międzypierścieniowe. praktyce nie da się jednak znaleźć przewoźnika, ludzie nie znają nikogo, kto wyjechał poza Warszawę. By zamaskować swoją porażkę, bohater stwierdza, że właściwie niczego mu nie brakuje, ainnych pierścieniach nie ma nic, czego nie miałbyswoim. „Wydałby tylko kupę kasy, przecież równie dobrze może się napić na krakowskim Kazimierzu, co na warszawskiej Starówce”R. Kosik, Różaniec…, s. 244.[14]. Racjonalizuje sobie więc zastany stan rzeczy, żeby nie wejśćwewnętrzny konfliktwładzą, która daje mu pracę, dodatku nieźle płatną. Nie chce dopuścić do siebie myśli, że tak naprawdę żyjeklatce.

Krok dalej idzie inna postać, bardziej refleksyjny radny Kruszewski:

Przez lata myślałem, że najgorsze kajdany, to te, których nie dostrzegamy. Ale myliłem się. Niewidzialne kajdany możemykońcu dostrzec, ktoś bystrzejszy może nam je pokazać. Najgorsze są te kajdany, których nie wolno nam dostrzegać. Te, których sama rozmowa jest zabroniona. Musimy udawać, że ich nie ma. Takich kajdan nikt nam nie pomoże dostrzec, bo my je widzimy, ale uznajemy je za zło konieczne, za coś, czym nie da się walczyć. Czego sensu nie wolno nawet poddawaćwątpliwośćTamże, s. 306.[15].

Drugim elementem kontroli obywateli jest regulacja dostępu do informacjikomunikacji. By zamaskować katastrofępierścieniu Monachium, urzędujący prezydent decyduje się na wyłączenie publicznych łączy w obawie, że informacjaśmierci 1,5 mln ludzi mogłaby wpłynąć na wynik zbliżających się wyborów. To rozwiązanie, choćłagodnej wersji, przypomina ponownie model chiński, którym władza odcięła obywateli od ogólnoświatowego Internetu, tworząc własną, „bezpieczną” SiećG. Burtan, Internet w Chinach. Bez odpowiedniego przygotowania możesz pomarzyć o ulubionych apkach, https://tech.wp.pl/internet-w-chinach-bez-odpowiedniego-przygotowania-mozesz-pomarzyc-o-ulubionych-apkach-6381275920337025a [dostęp: 05.01.2019].[16]. Kontrola mediów znana była jednak Rafałowi Kosikowi już wcześniej, dzieciństwo pisarza urodzonego1971 roku przypadło przecież na czasy PRL, kiedy słowem rządziła cenzuraPierścieniu można przez komunikator przesyłać sobie tylko wiadomości tekstowe, nie da się do nikogo dzwonić lub uczestniczyćwideoczacie. Jedyny powód jest taki, że wiadomościami tekstowymi g.A.I.a. może manipulować, zmieniać ich treść, nawet tworzyć fałszywe komunikaty, zależności od potrzeb ukierunkowywania ludzi. Przywodzi to na myśl prawdziwych cenzorów, pracujących za czasów istnienia Głównego Urzędu Kontroli Prasy, PublikacjiWidowisk przy ul. MysiejWarszawie.

Różaniec podejmuje również temat wartościmoralności oraz to, jak bardzo są one relatywne. Bohaterowie rozważają sens istnienia jednostkikontekście całego społeczeństwa. „Ludzie to komórki wielkiego organizmu, zwanego ludzkością. Nikt nie zauważy, jeśli zabraknie jednej. Komórki umierają tysiącami każdego dnia, ich miejsce zastępują następne. Odwieczne koło życia”R. Kosik, Różaniec…, s. 270.[17]. Idąc tym tokiem myślenia, można dojść do wniosku, że jednostkajej życie nie mają znaczenia, jeśligrę wchodzi dobro ogółu. Czymże jednak ono jest, jeśli nie dobrem jednostek? Zdaje się, że abstrakcją, imię której dezintegruje się rzeczywistość. Przy okazji rodzi się również pytanie: kogo możnaczystym sumieniem poświęcić dla idei? Odpowiedź nie jest oczywista, choć zdaje się, że najlepiej pozbyć się jednostki amoralnej, czyli potencjalnie szkodliwej. Jednabohaterek, Judyta Talińska, zastanawia się nad założeniem, że każdy polityk wyższego szczebla postępuje niemoralnie – budzą sięniej jednak wątpliwości wobec słuszności swojego rozumowania. Jej postępowanie uległoby zapętleniu. Walczysystemową hiperprewencjądla tej walki chce poświęcić jednostkę, którą ona subiektywnie uważa za zbędną, związkuczym stosuje prywatną hiperprewencję, która różni się od tej przez nią znienawidzonej jedynie skalą oddziaływania – Judyta chce posłaćramiona eliminacji jedną, góra dwie osoby, podczas gdy system rocznie wyrzucaten sposób ze społeczeństwa pierścienia Warszawa wiele tysięcy obywateli.

Trzecia część Różańca jest powrotem do SF socjologicznegoponownie kojarzy się ze współczesnymi Chinami. Autor rozwija wątek podziemnych fabryk znajdujących się kilkadziesiąt metrów pod powierzchnią ziemi. W strefie tej, zwanej Międzypoziomie, mieszka, według różnych szacunków, 3040 milionów osób, czego niewielki procent stanowią ci, którzy na Górze ulegli eliminacji. Prawie wszyscy się tam urodziliumrą, nie widząc nigdy nawet Niesłońca. Większość mieszkańców każdego dnia (cyklu), wołana przez Zew (wewnętrzny przymus pracy) idzie do pracyfabryce, właściwie codziennie do innej. Tam wykonują mechanicznie pewne czynności specyficzne dla taśmy produkcyjnej – łączenie kilku elementów, pakowanie gotowych przedmiotów, oddzielanie ziaren od owoców (w fabryce kawy). Dzieci pracują przy przedmiotach, do których wytworzenia potrzeba małych palców.

Sam świat nie zachęca do osiedlania się tam na stałe. Panujenim wieczny półmrok, wszystko jest „szaro-rude, brudne, zakurzone [] [pachnie] mokrą szmatą, kurzemsmarem, jakmetrze”Tamże, s. 401.[18], wszędzie walają się śmieci. Cały krajobraz stanowią rachityczne pomieszczenia, wnęki mieszkalne, bo nie można ich nazwać budynkami. Najbardziej odpowiednie słowo, które mogłoby opisywać to miejsce, to „slumsy”. Da się tam przeżyć jedynie dzięki darmowym dystrybutorom bezsmakowej papki, wodymetalicznym posmakupomarańczowych kombinezonów, służących za ubrania.

Odgórnie człowiek pozbawiony jestMiędzypoziomiu tożsamości. Eliminowani zostają pozbawieni komunikatora, nie mają też prawa do własności (kombinezony pozbawione są kieszeni, by użytkownik mógł je dowolnie zagospodarować). Wszelkie elementy ozdobne, lepsze jedzenie czy kosmetyki zdobywane sądrugim obiegu, gdzie trafiają „podfancone” wcześniejfabryk.

Przedstawionytej części świat można rozpatrywać na trzech płaszczyznach. Pierwszą jest bieda, mieszkanieslumsachprzymusowa pracafabrykach, również dzieci. Od dłuższego czasuświadomości społecznej funkcjonuje wiedzatym, co oznacza napis „made in China/Turkey/Taiwan” na metce ubrania, czy wytłoczony na dowolnym innym produkcieK. Nadolski, Krew na metkach. Prawdziwa cena twoich ubrań, https://www.focus.pl/artykul/krew-na-metkach [dostęp: 13.01.2020].[19]. Wątek ten został poruszony między innymipowieści Opowieść Olivera Ericha Segala (1977), kontynuacji jego bestsellerowego Love story. Podobna jest również skala – osób mieszkającychkrajach trzeciego świata jest więcej niż choćbyśrednio zamożnych krajach pierwszego świata.

Drugą jest przymus pracy – pracoholizm. „Zew to paskudne uczucie. Duszność, stany lękowe, klaustrofobia we wnętrzachagorafobia na zewnątrz. Zewie było wszystko, cały arsenał strachów, który znikał, jeśli tylko podążało się za nim posłusznie. Kraty nie stanowiły żadnej wymówki”R. Kosik, Różaniec…, s. 475.[20]. Osoba uzależniona od pracy reguluje sobie za jej pomocą emocjepozbywa się napięcia, tak jak alkoholik przez wypicie wysokoprocentowego trunku.

Trzecim sposobem, jaki można odczytywać Różaniec, jest wspomniany pryzmat PRL. Tę interpretację podsuwa nijakość życia zapewnianąMiędzypoziomiu przez system to, co wartościowe, funkcjonujedrugim obiegu. Obraz Pierścienia narysowany trzysta lat wcześniej przez dziecko musi być co kilka lat przerysowywanyszczególnie chroniony, jako dowód, że Przemiana miała miejsce znacznie wcześniej niż 90 lat wstecz. rzeczywistej Polsce gospodarka centralnie planowanateorii zapewniała pewne dobra, jednak nierzadko bez możliwości ich wyboruprzy założeniu, że obywatele ustawią sięczwartej nad ranemkolejce po ich zakupuproszczeniu, dostęp do innych dóbr był albo nieformalny (głównieprzypadku antykomunistycznej sztuki), albo przez Pewex.

Czytelnik dowiaduje się też, że ludzie są nosicielami nanoID – nanorobotów, krążącychżyłach każdego mieszkańca Pierścienia, które zbierająprzekazują dane dotyczące konkretnego człowieka do bazy danych g.A.I.a. Pośrednicząpłatnościach, umożliwiają identyfikację, nawet przechodzenie przez automatycznie otwierane drzwi. Niestety, zapisują też lokalizację właściciela, dzięki czemu Eliminacja może bez trudu takiego delikwenta znaleźć. NanoID to też pytanietożsamośćfunkcjonowaniespołeczeństwie – bez nano jest sięPierścieniu niewidocznym. NanoID ma zdolność reprodukcji, więc nie można go odfiltrowaćkrwi, nawet gdyby się chciało. części trzeciej książki otrzymujemy informację, że można zastąpić je nanoB, które sprawia, że człowiek wprawdzie nie choruje (nie może też umrzeć ze starości), ale jest inną formą kontroli (na przykład reguluje Zew). Oba rodzaje nano służą tak naprawdę do kodowania ludzi, by robili to, czego system od nich oczekuje – modyfikują pamięć, manipulują wspomnieniami, zacierają świadomość. Ostatecznie każdy przejaw indywidualizmu, również bunt, są tylko pozorne – każdy element świata został dokładnie zaplanowany, co do jednego, zdawać by się mogło, przypadkowego zadrapania.

Funkcjonowanie Pierścienia jest ostatecznie ukazane jako cel samsobie. g.A.I.a. jako taka nie istnieje, jeśli już, tokażdym człowieku, rozproszonakrwioobiegu.

Wszystko dzieje sięgłowie. waszych głowach! g.A.I.a. krążywaszych żyłach, głupcy! Cała ta totalnaopresyjna hiperprewencja siedziwas samychnigdzie indziej. To wirus, który wrósłwasze ciałaumysły. Już się jej nie pozbędziecie. Nie pomogą żadne dializy, żadne trutki, żadne kodowaniaTamże, s. 500.[21].

Science fiction jako gatunek daje wiele możliwości – nie tylko opisywania podróży międzygalaktycznych, ale też pokazywaniakrzywym zwierciadle rzeczywistości takiej, jaką jest lub może być. Jeśli miałabym wyeksplikować jakiś ogólny wniosek po lekturze Różańca, to byłaby to zachęta do krytycznego patrzenia na siebieswoje otoczenie. Nieustanne zadawanie pytań: Czy jestem wolny? Czy to, co robię jestzgodzie ze mną? Czy znam siebie, wiem, co stanowimojej tożsamości? Choć Rafał Kosik kreśli tu wizję dość mrocznąpesymistyczną, być może poszukiwanie prawdziwego siebie pozwoli nie dopuścić do spełnienia się czarnego scenariuszaRóżańca.

 

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Ewa Kubaszewska, Czy „Różaniec” to jeszcze science fiction?, Czytelnia, nowynapis.eu, 2020

Przypisy

    Powiązane artykuły

    Loading...