30.01.2020

Dym późnych ognisk. Poezja Andrzeja Bursy

Do lektury Dzieł (prawie) wszystkichA. Bursa, Dzieła (prawie) wszystkie, oprac. W. Bonowicz, Kraków 2018. Wydawnictwo Znak. Wszystkie cytaty wierszy wg tego wydania.[1] Andrzeja Bursy siadałem trochę nieufnie. Ostatni raz czytałem autora Zabicia ciotki kilkanaście lat temu, w zachwycie, w aurze zbuntowanej młodości, nieprzystającej do niczego i z mało kim sympatyzującej. Teraz boję się, że tamto wspomnienie zatrze w pamięci dzisiejsza lektura, już bardziej wyrachowana i obliczalna.

W książce przygotowanej przez Wojciecha Bonowicza znajdziemy wiersze Bursy, jego prozy, próby dramatyczne, niekiedy zarysy scen, rysunki, słowa, do których życie nie dopisało dalszego ciągu. Jak wskazuje tytuł – prawie wszystko. Jak wiadomo, Andrzej Bursa za życia nie doczekał się książkowego debiutu. Najważniejsze dotychczasowe wydanie dzieł poety miało miejsce w 1969 roku (Utwory wierszem i prozą), przygotowane zostało przez Stanisława Stanucha i doczekało się dwóch wznowień. Ostatnie z nich – nie licząc okazjonalnych i incydentalnych wydań i wyborów – miało miejsce trzydzieści siedem lat temu (1982).

Co nowego przynosi książka zaproponowana przez Wydawnictwo Znak? Wybór Bonowicza zawiera dziewięć pierwodruków i  trzynaście utworów dotąd rozproszonych, więc do recepcji poezji Bursy raczej nie wniesie nic nowego, co najwyżej (i oby tak się stało!) stanie się okazją dla młodszych czytelników, by łatwiej do Bursy dotrzeć. Książka nie zawiera nawet skromnej bibliografii, która pozwalałaby zainteresowanym niejako poszerzyć i zaktualizować stan wiedzy na temat tego kanonicznego poety. Tymczasem monografia Czytanie Bursy (2004) ukazała się już jakiś czas temu i warto byłoby się przyjrzeć, czy w ostatnich latach, twórczość poety doczekała się jakichś syntez, idących na przekór utartym interpretacyjnym schematom. Najważniejszym jednak, jak mi się zdaje, mankamentem wyboru, jest absolutny (zadziwiające!), brak biogramu samego Bursy, jakby wydawca założył, że nie trzeba nawet w krótkiej notce zaanonsować autora, którego przecież, młodzi czytelnicy, mogą zupełnie nie znać, a nawet (nie przesadzam), absolutnie nie kojarzyć. Szkoda. Rzecz jest solidna, poezja ważna, autor wyboru znakomity, zaś hasła reklamowe na okładce niestety wątpliwe i krzykliwe.

*

Celowo w niniejszym szkicu skupię się na poezji, próbując syntetycznie spojrzeć na nią po latach, i choć trochę żal tamtej naiwności, wypadałoby bohaterów naszej młodości (mówię za siebie: Poświatowska, Bursa, Stachura, Wojaczek, Ratoń, Czachorowski) zrzucić z cokołów, popatrzeć, czy wszystko całe, czy może zgliszcza? Czy dobrze wracać w znajome kąty po latach, czy zostawić im trwałe wspomnienie w pamięci?

W poezji Andrzeja Bursy niejednokrotnie światło kamienieje w swoim majestacie i ulotności, zatrzymując moment blasku i brzasku, zachwytu i rozpaczy, natłoku myśli i wrażeń, wrzasku i ciszy. Andrzej Bursa to poeta afirmacji, trudnej zgody na świat, ceniący niejednoznaczną urodę uliczek i bram. Wiersze Bursy opowiadają o tęsknocie i wyobcowaniu, które rośnie w nas, im dalej jesteśmy od własnego dzieciństwa. Historie dzieją się w przybrudzonej poświacie, nocą, często w gorączce i strapieniu, w towarzystwie księżyca – oświetla on „kąty” bardzo wielu wierszy autora Zabicia ciotki.

Bursa to także poeta miasta – jest ono w jego wierszach sceną dla zdarzeń, spraw wielkich i małych, dla patosu i nostalgii. Codzienność pcha się do poezji, choć jest ona często pisana w klasycznej formie. Pojawia się tu sporo wątków pacyfistycznych, jest także bunt wobec krzywdy innych, anonimowych ofiar zmiażdżonych przez tryby historii. Świat Bursy to ludzkie biedy, od których nie ma odwrotu. Przez te wiersze płynie nieukojony smutek, któremu naprzeciw wychodzi dziecięca naiwność i  wiara, umiejętność czerpania przyjemności z czego bądź: oto mężczyzna na prowincji, ukryty przed spojrzeniem ciekawskich, zapada się w siebie, popijając piwo na kredyt, a szynkarz próbuje gonić niewypłacalnych klientów, ale dobiec do nich, podobnie jak do swoich marzeń, nie jest w stanie. i  choć życie wymierza kolejne ciosy, bohater wierszy Andrzeja Bursy dystansuje się od tych wyroków, wie, że mogą przyjść jeszcze gorsze biedy.

Jarosław Iwaszkiewicz pisał o Bursie tak: „Bursa niechybnie odczuwał każde ziarenko piasku jako przeszkodę nie do przezwyciężenia. Ciężko mu było na tym świecie…”J. Iwaszkiewicz, Życie poety [w:] A. Bursa, O tym…, wstęp. J. Iwaszkiewicz, Wybór i  oprac. S. Stanuch. Kraków 1993, s. 6.[2]. Ale bywał przecież Bursa także prześmiewczy, ironiczny, przejaskrawiony. Ludzie w wierszach Bursy – by uciec do wersu z Miasteczka – „godziny mielą jak wiatraki”, siedzą w obskurnych szynkach, tanich karczmach, przepijając kolejne drobne i godziny, zatknięci gdzieś na poboczach, skąd wyjeżdżają wszyscy, a prawie nikt nie wraca. Przykurzona sceneria małych miasteczek, doniosłe dramaty, rozgrywające się pod prowizorycznie skleconym niebem. Jeśli zaś u Bursy jest miłość, to często wyzuta z uczuć, będąca raczej konsekwencją przyzwyczajenia. Bursa to wreszcie poeta opisujący człowieka wydanego chuciom i popędom. Sporo w jego poezji pomyleńców, przemykają tam przestępcy, ludzie na bakier z prawem i samymi sobą. Kelner napełnia kieliszki, stangret śpi na wozie, a w rzeźni rąbią w karty. Bardziej niziny społeczne niż szykowne wystawy i artystyczne koterie. w wierszu w barze czytamy:

Z początku wydał mi się nieciekawy
nie zwróciłem uwagi na to
że szepnął coś konfidencjonalnie kelnerowi
ale po chwili zaczął zajadać się pluskiewkami
miał tego pełen talerzyk
i chrupał w zębach nie raniąc dziąseł
potem połamał w palcach stalowy klucz
i zakończył nim posiłek

co za facet pomyślałem
co za facet pomyślałem

„Ja widziałem, jak bije się ludzi”, deklaruje poeta (Malarstwo obłąkanego). Walka jest tu znakiem rozpoznawczym, przetrwanie celem, a przemoc – sposobem bycia (Dobry człowiek). o wielu wierszach poety można by powiedzieć, że są brutalne, emanują bezwstydnym złem, wygrażają się siłą. Bursę interesowała bowiem mroczna strona człowieka, jego ciągoty ku przemocy. Bulwersował. Przekraczał granicę dobrego smaku, na przykład w Mowie pogrzebowej:

Cichy pracownik
niezbędny miastu jak dobre powietrze
wytrwały i cierpliwy
nie pragnący zaszczytów
sumienny i obowiązkowy
nieugięty
prawy
bohater

(chodzi o asenizatora
utopionego przypadkowo w gównie).

Wiersze Bursy nie są cyniczne, choć poeta pokazuje w nich, jak cyniczne może być ludzkie zachowanie, przemyślenia, działania i  motywacje. Tępi fałsz i  zakłamanie, wymierza policzek kołtuństwu. Upozowani mieszczanie budzą jego niesmak, zaś łże-kindersztuba – śmiech.

*

Wiersze Andrzeja Bursy są staroświecko śpiewne, wersy często poprzeplatane rymami, a jednocześnie jest to poeta protopunkowy, kwestionujący zastane porządki, szargający świętości, jednoznacznie rozprawiający się z wystudiowaną grzecznością, lizusostwem; mówiący stanowcze „nie” karierowiczostwu i obłudzie.

Dzieci są milsze od dorosłych
zwierzęta są milsze od dzieci
mówisz że rozumując w ten sposób
muszę dojść do twierdzenia
że najmilszy jest pierwotniak pantofelek

no to co

milszy jest mi pantofelek
od ciebie ty skurwysynie.

(Pantofelek)

Często bywa tak, że pierwsze zachwyty literackie, wierzgania i kontestacje rozsiane po wierszach, sztubackie wynurzenia i nieuładzone strofy z biegiem lat wydają się nam coraz bardziej przebrzmiałe. Dystansujemy się od własnych początkowych fascynacji, patrzymy na nie z rezerwą i przymrużeniem oka. Niemniej wydaje mi się, że tego typu refleksja nie dotyczy poezji Andrzeja Bursy, która nie straciła – zdaniem piszącego te słowa – nic na swoim zawadiackim charakterze, obyczajowym poplątaniu oraz celnej, gorzkiej ironii. Nie mam nic przeciwko demaskacji stadnych zapędów – nadal ze smutkiem reaguję na gorzki śmiech poety, kwitujący nieudolne próby wygrzebania się z własnej siermiężności. Bursa pozostaje Bursą, poetą bulwersującym się miałkimi pozami, człowiekiem otwarcie deklamującym w poezji swój sprzeciw, swoje rozczarowanie, wreszcie swój bunt. Drąży ją niepokój, i niezmiennie irytuje, głupota. i w tym temacie – chyba nic się nie zmieni.

 

A. Bursa, Dzieła (prawie) wszystkie, oprac. W. Bonowicz, Kraków: Wydawnictwo Znak, 2018.

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Bartosz Suwiński, Dym późnych ognisk. Poezja Andrzeja Bursy, Czytelnia, NowyNapis.eu, 2020

Przypisy