08.02.2021
Nomada
Nil płynie, mimo kolejnej katarakty, zaćmy,
czarnej opaski. Choć wszędzie zjawy, starożytne klątwy,
ziarna wyplute z pogardą, w garbie mam tłuszcz
i niebieskie źródło. Ciemność – pachnąca mocca, trochę cukru.
Poranki, szybkie kęsy światła. Żebyście widzieli
moje buty! Całkiem starte podeszwy! Krokodyle!
Cienie uklękną, położą się w piach,
spalona skóra zejdzie płatami.
Dam się przeglądać niebu, mam w naczyniach wodę.
Urośnie tylko zmarszczka i jęczmień. Wędruję,
pomagam Ziemi się kręcić. Znajduje ten kto szuka,
kto słyszy ciepło, ciepło.
Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Krzysztof Kleszcz, Nomada, Czytelnia, nowynapis.eu, 2021