11.01.2021

Trzciny

Wysokie trzciny, warstwy trzcin, wysokie 
pod niebo, trzeba krążyć, by pasma wody
i błękity wyznaczyły wąski szlak
nie wiadomo ku czemu. No i właśnie, 
o co tu chodzi? Gdybym powiedział, że
„pewnie o”, byłbym skończony; trzciny są
coraz gęstsze, poruszają się, ale 
prawie ich nie słychać, będę więc mówił
językami ludu, wszystkimi, wszystko
będzie „super”, „mega”, wszystkiemu „damy
radę”, będę na końcu zdań dawał
pytające „tak”, jakbym tę jedność złych
gustów chciał wymusić, szczególny rodzaj
rozkoszy. Będzie dobrze, ale miejsce
im bardziej jednolite i porządne, 
tym bardziej obce i tym bardziej mi się
rozprasza. Tylko trzciny, wysychające
wody, błękity i brak odbicia – nie 
robią wielkiego szumu; nie robię o nic
hałasu, sny prawie milczą, prawie
się nie toczą, i wtedy wszystko przepada, 
przepadamy, wraz z brakiem, powoli, 
rozmyślnie, na uboczu

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Andrzej Niewiadomski, Trzciny, Czytelnia, nowynapis.eu, 2021

Przypisy

    Powiązane artykuły

    Loading...