08.02.2021

W łopuchy!

Wejdź w rzędy liter, w gąszcz, gęstwę.
Rozchyl trzcinę, jak trzciniak uwij gniazdo. 
Tu akapity kapią jak alchemiczne złoto, 
tu aliteracje lite jak podest. 

 

Wejść w taki wiersz, żeby miał w sobie ostrze,
żeby cię obrał ze skóry. Żeby cię obrał, wejść w taki cel. 
Niech podziurawi ci serce, poustawia cię, rozdziawi ci usta.
Wejść w taki wiersz, byś frazę wziął za ulicę, 
przecinki za przystanki. Wejść, żeby z niego wyjść
poodciskany i ścięty. Żeby łyk stał się haustem. 
Żeby gryz nie zawalił pryzmy. Żebyś nasycony był, 
bez syku. 

 

Książeczki z wierszami, paproszki retro 
w świecie robotów sprzątających,
kim jesteście? 
– pytam. Tomami – odpowiadają
(po japońsku) prywatne kosmosy, gotowe 
na jeden gest zabrać grawitację. Te ich przerzutnie – 
wyrzutnie, albo neologizmy, gdy słowo
nagle się objawia i jest słodkie jak niemowlę. 
Te konstrukcje, te kondensaty. Ten constans, 
ten podkręcony wąs. Ten surreal, ten warrkot.
To wow, ta łaskotka, to skrzywienie ust. 
Do czego potrzebny wam papier? Nie możecie
być w PDF-ach? Nie możecie być w PDF-ach?

 

Mówią, że żółkną, że wrzą;
że z gięciem słów, gięcie półek musi w parze iść;
że leżenie przy głowie, że zaginanie kartek; 
że porządek, że na dysku to po pysku;
że ta daremność darem jest; że dotknij mnie,
pośliń mnie. Dalejże, w rzędy chudych liter, 

 

W łopuchy, wybuchy zdań! Gdzie wszystko bujne
jak kwarantannowa fryzura i żadnych ciachań. 
W łopuchy, wybuchy zdań! Gdzie wszystko bujne 
jak kwarantannowa fryzura i żadnych ciachań. 

 

W łopuchy, wybuchy zdań! 
W łopuchy, wybuchy zdań! 
W łopuchy!

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Krzysztof Kleszcz, W łopuchy!, Czytelnia, NowyNapis.eu, 2021

Przypisy

    Powiązane artykuły