08.02.2021

Wyspa

Potrzebuję kawy, ruchu pokrętłem volume. Dociśnij 
struny i szarpnij, bym zaniemówił, aż złowi mnie fala, 
wyrzuci na brzeg laguny. Nie wypatruję okrętów, 
na piasku kreślę znaki, które liże morze. Rozbiłem orzech, 

 

pusty jest świetną perkusją, kokosowe mleko syci. 
Dzikie zwierzęta boją się ognia, równego pisma i soli
na skórze. Boso w pianie, wśród żółwi, które wyrzucił 
przypływ. Czy to one mówią: szybciej, szybciej? 

 

W muszlach szumy, stare taśmy. Za niskie tony przepraszam sąsiadów, 
wysokie unoszą się w stratosferę. Codziennie kładę na plaży
jeden kamień. A potem coś mnie przeszywa i rozwiewa.
Powietrze pełne jest jodu, pełne przekreśleń, podkreśleń. 

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Krzysztof Kleszcz, Wyspa, Czytelnia, NowyNapis.eu, 2021

Przypisy

    Powiązane artykuły