13.11.2019

Zakłamana rewolucja

Zadzwoniła miła pani z Urzędu Miasta i spytała, czy nie chciałbym wygłosić prelekcji, „może coś z historii”, dla słuchaczy Uniwersytetu Trzeciego Wieku, którym ona się opiekuje. Powiedziałem, że bardzo chętnie opowiem o rewolucji październikowej. w słuchawce zapadło dziwnie długie milczenie, po czym pani powiedziała, że tak, oczywiście i że zadzwoni za jakiś czas, żeby ustalić termin. Minęły prawie dwa lata – i nic.

Nie pomyślałem! Nie pomyślałem, że starsze pokolenia Polaków, którym większość życia minęła w PRL rewolucji październikowej mają już powyżej uszu. Przez wiele lat, rok po roku, w każdą rocznicę musieli wysłuchiwać propagandowego bełkotu i bezczelnych kłamstw o tym, jakie to szczęście całej postępowej ludzkości przynieśli Włodzimierz Lenin i Wielka Proletariacka Rewolucja Październikowa.

Na Uniwersytecie Trzeciego Wieku nie wystąpiłem, jednak pozostał pomysł, żeby opisać te kłamstwa. Nie byłoby to może tak ważne, gdyby nie fakt, że mimo upadku komunizmu mity i kłamstwa o rewolucji funkcjonują nadal, są powtarzane nie tylko w Rosji i dawnych demoludach, lecz także przez historyków na Zachodzie. Kłamstwo ma twardy żywot; może Joseph Goebbels nie mylił się, twierdząc, że kłamstwo tysiąc razy powtórzone staje się prawdą. Nie chodzi oczywiście o oceny, lecz o fakty; prosty opis tego, co się wydarzyło.

Cała historia komunizmu jest historią zbrodni i kłamstwa. Każdy słyszał, jak powstała nazwa „bolszewicy”. Na zjeździe Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej Rosji w 1903 roku frakcja zwolenników Lenina miała większość. Stąd nazwa: „większościowcy”. Ale to nieprawda.

Są dwie wersje tego, co się wówczas stało. Pierwsza jest następująca: frakcja Julija Martowa uważała, że szeregowi członkowie partii nie powinni być zobowiązani zgadzać się we wszystkim z poglądami kierownictwa. Zwolennicy Lenina, że przeciwnie. w głosowaniu Lenin przegrał stosunkiem 28 do 22 głosów. Jednak kiedy nadal o tym dyskutowano, część zwolenników Martowa wyszła z sali na znak protestu, że trwa spór w kwestii już rozstrzygniętej. Wtedy Lenin doprowadził do kolejnego głosowania i uzyskał większość. I nazwał swoją frakcję bolszewikami.

Druga wersja jest nieco inna. Problem miał dotyczyć tego, czy partia ma być kadrowa, składać się tylko z bojowników poświęcających wszystko walce o jej ideały, czy też przyjmować jak najwięcej członków, zwolenników, sympatyków i tak dalej, stać się partią masową. Lenin chciał partii kadrowej i w głosowaniu wygrał. Rzeczywiście miał w tej sprawie większość. Tyle że spośród licznych spraw głosowanych na zjeździe to był jedyny przypadek, kiedy naprawdę uzyskał poparcie większości.

W obu przypadkach twierdzenie, że zwolennicy Lenina stanowili w partii większość, jest kłamstwem. Od tego zjazdu partia już na zawsze podzieliła się na bolszewików i mienszewików. z tym, że bolszewicy byli mienszewikami, a mienszewicy bolszewikami. Trwało to wiele lat. Zmieniło się dopiero, kiedy w 1917 roku bolszewicy zdobyli władzę.

Kiedy w grudniu 1922 roku państwo Lenina nazwano Związkiem Socjalistycznych Republik Radzieckich, dopuszczono się kolejnego fundamentalnego kłamstwa. w październiku 1917 roku Lenin, organizując zamach stanu, czynił to pod hasłem: cała władza w ręce rad. Przypomnijmy, że był to czas dwuwładzy – Rządu Tymczasowego i Piotrogrodzkiej Rady Delegatów Robotniczych i Żołnierskich. Jednak władzę przejęły nie rady, lecz bolszewicy. w radach byli delegaci nie tylko bolszewików, lecz także eserów (socjalistów rewolucjonistów), mienszewików, lewicowych eserów, żydowskiego Bundu, delegaci bezpartyjni i innych mniej ważnych ugrupowań. Bolszewicy tylko przez kilka miesięcy (do lipca 1918 roku) rządzili w koalicji z lewicowymi eserami. Później już, i aż do końca, rządzili sami. Nigdy nie rządziły rady. Tak więc Związek Radziecki nigdy nie był radziecki. Nie był to Kraj Rad, lecz kraj bolszewików.

Głównym mitem rewolucji październikowej jest bohaterski atak na Pałac Zimowy – siedzibę Rządu Tymczasowego. w pracy zbiorowej Wielka Socjalistyczna Rewolucja Październikowa wydanej w 1987 roku pod redakcją Czesława Krzemińskiego napisano, że „walka o Pałac Zimowy trwała kilka godzin. Pałac był silnie broniony przez junkrów wiernych rządowi”. w słynnym filmie Siergieja Eisensteina Październik widać, jak tysiące marynarzy i robotników dzielnie walczą z obrońcami pałacu. Są tam kadeci, kozacy i kobiety z Kobiecego Batalionu Śmierci Marii Boczkariowej. w ciężkim boju pałac zostaje zdobyty, a rząd, z wyjątkiem premiera Aleksandra Kiereńskiego, który wcześniej udał się na front po pomoc, aresztowany. Według jednych Lenin, a według innych Trocki, nazwał wtedy marynarzy z bazy floty wojennej w Kronsztadzie „dumą i chlubą rewolucji”.

Bohaterski bój o Pałac Zimowy to wielkie kłamstwo, a w filmie Eisensteina nie ma ani słowa prawdy. Marynarzy i uzbrojonych robotników zebrało się na Placu Pałacowym od dziesięciu do piętnastu tysięcy. w pałacu był batalion Boczkariowej – dwie kompanie kozaków i kadeci. Pod wieczór, kiedy nikt nie zatroszczył się o kolację dla obrońców, kadeci i kozacy rozeszli się do miasta coś zjeść. Kiedy marynarze i robotnicy ostrzelali pałac z karabinów maszynowych, a Twierdzę Pietropawłowską z dział, przerażone kobiety uciekły i schowały się w piwnicach. Zdobywcy nie napotkali żadnego oporu. Jest wielce prawdopodobne, że ze strony obrońców nie padł ani jeden strzał. Marian Wilk w wydanej w 1987 roku książce Rok 1917 w Rosji pisze, że walki o Pałac Zimowy trwały kilka godzin, a bronili go junkrzy. Zapewne udaje, że nic nie wie o kobietach w pałacu. To jednak trochę niezręczne, że rewolucjoniści w sławnym boju mieli za przeciwników sto czterdzieści kobiet i garstkę kadetów, nastoletnich uczniów szkół wojskowych, a nie junkrów! Według informacji z internetu, więc może nie najpewniejszej, kobiety odmówiły wykonania rozkazu bronienia rządu.

Co działo się dalej? Marynarze i robotnicy wpadli do komnat i zaczęli grabić co się tylko dałoJesienią, kiedy do Piotrogrodu zbliżał się front, z Pałacu Zimowego wywieziono dwoma pociągami do Moskwy wszystkie obrazy i dzieła sztuki.[1]. Trzeba powiedzieć, że przywódcom udało się powstrzymać te ekscesy. John Reed w swoich sławnych Dziesięciu dniach, które wstrząsnęły światem skrupulatnie to odnotował. Przybył ze Smolnego do pałacu już po szturmie, więc sam tego nie widział, lecz mu opowiedziano. Pisze o tym jednak, jak by tam był. Natomiast nie mógł nie widzieć czegoś innego. Otóż bohaterscy rewolucjoniści wpadli do piwnic, gdzie leżakowały setki wielkich beczek i setki tysięcy butelek najlepszych win. Był to największy i najcenniejszy tego rodzaju zbiór na świecie. Tam już zbiorowego pijaństwa nie dało się opanować. Kiedy przywódcy rozbijali beczki, żeby wylać wino do Newy, rewolucjoniści nabierali je czapkami z rynsztoków. Na ich obronę można rzec, że w Rosji od wybuchu wojny obowiązywała prohibicja. Alkohol można jednak było dostać w dobrych restauracjach. Był więc dostępny tylko dla bogaczy. John Reed o tym gremialnym pijaństwie nie wspomniał ani słowem. Żeby zaprowadzić jakiś porządek, rewolucjoniści powołali komisarza pałacu. Człowiek ten jednak nigdy nie bywał trzeźwy, a masowe pijaństwo trwało jeszcze przez kilka dni, aż do zupełnego wysuszenia zapasów. Pierwsze dni po wielkiej rewolucji były więc czasem największego kaca w dziejach świata.

Ciekawe, jak rzecz opisuje historyk okresu PRL Marian Wilk:

W pierwszych tygodniach po przewrocie październikowym niebezpiecznym zjawiskiem w Piotrogrodzie stały się napady na magazyny i sklepy z alkoholem. Prowadziło to do rozpijania ludności, zwłaszcza żołnierzy, co mogło przynieść nieobliczalne następstwa. Wielkie składy z alkoholem znajdowały się zwłaszcza pod Pałacem Zimowym i na Wyspie Gutujewskiej.

Kto właściwie dokonywał tych napadów, trudno się na podstawie tej informacji zorientować. Może jakieś męty społeczne? Przecież nie rewolucjoniści!

Słowo wyjaśnienia należy się także batalionowi Boczkariowej. Była to ochotnicza formacja składająca się z kobiet pochodzących z różnych sfer – od arystokracji do biedotyIstniało kilka batalionów kobiecych, liczących w sumie mniej więcej pięć tysięcy ochotniczek. Jednak tylko dwa z tych oddziałów, w tym batalion Boczkariowej, wzięły udział w walkach na froncie.[2]. Wcześniej na froncie batalion wsławił się wielką odwagą w walce z Niemcami, zawstydzając zdemoralizowanych i niekarnych mężczyzn. Taka zresztą właśnie była jego misja. Dlaczego w Pałacu Zimowym kobiety wpadły w panikę? Myślę, że to psychologicznie zrozumiałe. w rosyjskim fabularnym filmie o batalionie Boczkariowej w reżyserii Dmitrija Mieschijewa jest scena, w której jakiś żołnierz na froncie spotyka wśród kobiet swoją żonę. Leje ją po pysku, a ona potulnie to znosi. Nie reagują też jej koleżanki. Kobiety Batalionu Śmierci mogły nie bać się Niemców, ale nie własnych mężów, braci i synów rodaków. No i napastników było piętnaście tysięcy. Na koniec trzeba dodać, że w piwnicach przedstawiciele „dumy i chluby rewolucji” kilka z tych dzielnych kobiet dopadli i zgwałcili.

Wielka rewolucja była więc raczej zamachem stanu. Prawdziwe krwawe walki toczyły się w październiku w Moskwie. Poległo tam mniej więcej tysiąc osób. Rewolucjoniści atakowali Kreml, w którym bronili się zwolennicy rządu. Kiedy po kilku dniach Kreml został zdobyty, doszło do grabieży. Zwycięzcy nie oszczędzili nawet grobów rosyjskich carów. Powywlekali truchła z piwnic, porozrzucali na dziedzińcu, obrali je z kosztowności. o tym i o walkach w Moskwie czyta się jednak rzadko; może dlatego, że nie było tam Lenina ani Stalina.

O wiele krwawsza od październikowej była rewolucja lutowa. Zaczęło się w Dzień Kobiet 23 lutego (8 marca według kalendarza europejskiego). Wcześniej przez kilka tygodni w stolicy brakowało chleba. Nie było albo mąki, albo węgla do pieców piekarniczych. Żniwa tamtego roku były dobre i chleba nie powinno było brakować, lecz na kolei panował monstrualny bałagan. Transporty zboża gniły w wagonach kolejowych na bocznicach, bo brakowało lokomotyw, a przede wszystkim nikt nie był w stanie zapanować nad organizacją transportu.

Po wielu dniach siarczystych mrozów, kiedy z powodu braku opału stanęły fabryki i robotnicy siedzieli w domach, marznąc i głodując, nagle przyszło gwałtowne ocieplenie. Od minus piętnastu stopni do pięciu na plusie. Przy pięknej słonecznej pogodzie na ulice wyszły kobiety, celebrując swoje święto. Za nimi ruszyli robotnicy z Zakładów Putiłowskich i innych fabryk robotniczej Dzielnicy Wyborskiej. w kolejnych dniach strajkował cały Piotrogród i pojawiły się hasła polityczne. Doszło do masakry: policja i wojsko strzelały do tłumów. Wtedy część wojska przeszła na stronę demonstrantów. Nawet Kozacy zaatakowali konną policję, broniąc robotników.

Bunt wybuchł spontanicznie. W żadnym wypadku nie kierowali nim bolszewicy; ich przywódców wtedy w Piotrogrodzie nie było. Byli w więzieniach, na zsyłce lub za granicą. w Kronsztadzie, bazie marynarki wojennej na wyspie Kotlin, doszło do masakry setek oficerów, zamordowano też jej dowódcę admirała Roberta Wirena. Na ulicach miasta mordowano policjantów, tajniaków, a nawet przechodniów wyglądających na zamożnych. Rewolucjoniści zdobyli wielkie ilości broni, atakowano cyrkuły, spalono budynek sądu okręgowego, pałac ministra Woldemara Freedericksza, lekarza dworu Piotra Badmajewa, gmachy komisariatów policji i inne.

 

*

W PRL, ZSRR i innych krajach bloku socjalistycznego propaganda o rewolucji kłamała bezkarnie, bo byliśmy niemal zupełnie odcięci od innych źródeł wiedzy historycznej. Po 1989 roku sytuacja jest już zupełnie inna. Nadal jednak mity i schematy mają się dobrze, również wśród niektórych historyków. Sądząc po ich publikacjach, także na Zachodzie obraz rewolucji utrwalony w powszechnej świadomości jest bardzo daleki od prawdy. Ogromny wpływ na to miał John Reed, amerykański komunista, który był w rewolucjach zakochany; wcześniej wsławił się reportażami z rewolucji meksykańskiej, świetnie pisał i był ślepy na wszystko, co w rewolucji było złem i zbrodnią. Telewizja kilkakrotnie pokazywała, znakomicie zresztą zrobiony, film o Reedzie zatytułowany Czerwoni. Nakręcony w 1981roku z Warrenem Beattym w roli głównej i Diane Keaton w roli jego przyjaciółki, obraz został nagrodzony Oscarami. Rosyjscy komuniści są tam dobrzy, a władze amerykańskie są podłymi prześladowcami, ponieważ wytaczają dziennikarzowi proces o propagowanie komunizmu. Dopiero pod koniec filmu jego bohater zaczyna mieć pewne niejasne wątpliwości, czy w radzieckiej Rosji wszystko jest takie piękne, jak mu się wydawało.

Nasza nieoceniona telewizja w 2017 roku z okazji setnej rocznicy pokazywała też kilkakrotnie sławny film Eisensteina Październik bez jakiegokolwiek komentarza na temat jego wiarygodności. Wyemitowano również kilka różnego pochodzenia mniej lub bardziej prawdziwych filmów dokumentalnych, w których ilustracją opowieści były sceny z filmu Eisensteina; dodajmy, że całkowicie przekłamane.

Inny jeszcze czynnik bardzo wpływał na wiedzę Zachodu o rewolucji i Związku Radzieckim. Od samego początku komuniści wpuszczali do Rosji wyłącznie dziennikarzy o sympatiach lewicowych. Ich korespondencje były kontrolowane, a tym, którym udało się przemycić choć trochę prawdy, więcej już wiz wjazdowych nie wydawano. Komuniści byli mistrzami w maskowaniu przed przybyszami z Zachodu radzieckiej rzeczywistości. Wielu dawało się nabrać. Rekordową naiwnością, czy raczej głupotą, odznaczył się dużo później ambasador USA w Moskwie Joseph Davies. Przebywał on w Rosji w latach 1937–1938, a więc w samym szczycie wielkiego terroru. Widział na własne oczy co najmniej jeden z wielkich procesów pokazowych rzekomych wrogów ludu, zdrajców i terrorystów. Mimo to słał do prezydenta Franklina Delano Roosevelta pełne entuzjazmu opisy Kraju Rad, a wreszcie wydał książkę Misja do Moskwy, która tak się spodobała Stalinowi, że polecił nakręcić na jej podstawie film fabularny.

 

*

Część wielkiego kłamstwa polega na przemilczaniu lub pomniejszaniu znaczenia niektórych wydarzeń. Połowa prawdy, jak wiadomo, bywa całym kłamstwem. Zrobiono wiele, żeby zapomnieć o osiągnięciach rewolucji lutowej. To rewolucja październikowa obaliła carat; tak to miało wyglądać. Lecz car abdykował dużo wcześniej, 2 marca 1917 roku. Przemilcza się zasługi rządów tymczasowych, księcia Grigorija Lwowa, a potem Aleksandra Kiereńskiego. Orlando Figes w swej świetnej Tragedii narodu pisze o „oszałamiającej serii reform politycznych” księcia Lwowa w pierwszych tygodniach działalności Rządu Tymczasowego. Były to: wolność słowa, prasy i zgromadzeń, zniesienie prawnych ograniczeń w zakresie religii, klasy społecznej i rasy, powszechna amnestia. Powołano demokratycznie wybierane samorządy lokalne. Podporządkowano im policję. Zrekonstruowano sądy i system karny, wreszcie unowocześniono ustawodawstwo pracy. Co prawda maksymalny czas pracy ograniczono do dwunastu godzin, lecz wcześniej na przykład szwaczki pracowały nawet po osiemnaście godzin dziennie. Dla nich musiała to być wielka ulga. Rozpisano wybory do zgromadzenia ustawodawczego, konstytuanty, a prawa wyborcze uzyskali wszyscy pełnoletni obywatele, także kobiety, czego w ówczesnej Europie nigdzie jeszcze nie było. w wielu opracowaniach komunistycznych reformom rządów Lwowa nie poświęcono jednak ani słowa.

Kiereński uważał się za rewolucjonistę. Według różnych autorów był członkiem trudowików, umiarkowanej frakcji eserów, według innych po prostu eserem. Będąc premierem, był jednocześnie wiceprzewodniczącym prezydium Piotrogrodzkiej Rady Delegatów Robotniczych. Niestety, dwie najbardziej palące sprawy, czyli zawarcia pokoju i reformy rolnej zarówno Lwow, jak i Kiereński pozostawiali do rozstrzygnięcia konstytuancie. Wykorzystali to bolszewicy, obiecując ziemię chłopom i pokój z Niemcami natychmiast. Jak się z tych obietnic wywiązali – o tym później. Za to od razu, prawie natychmiast po przejęciu władzy, zdelegalizowali wszystkie pisma nierewolucyjne, czyli inne niż ich własne. Przedtem Lenin obiecywał, że każde dziesięć tysięcy obywateli, jeśli tylko zechce, będzie mogło mieć własną gazetę. Już na początku grudnia 1917 roku komuniści powołali sławną Nadzwyczajną Komisję do Walki z Kontrrewolucją. Czeka mogła na przykład aresztować kogokolwiek na ulicy i według własnego uznania rozstrzelać za włóczęgostwo! Warto porównać osiągnięcia carskiej Ochrany i Czeki. w ostatnich pięćdziesięciu latach caratu w Rosji wykonano pięćdziesiąt tysięcy wyroków śmierci. Oczywiście to bardzo dużo, średnio tysiąc rocznie. Jednak w ciągu pierwszych pięciu lat rządów komunistów rozstrzelano dwieście pięćdziesiąt tysięcy ludzi. Pięćdziesiąt tysięcy rocznie!

Wybory rozpisane przez Rząd Tymczasowy odbyły się w listopadzie 1917 roku. Przy bardzo dużej frekwencji bolszewicy uzyskaliokoło jednej czwartej mandatów, a wygralibezapelacyjne eserzy. Wtedy Lenin ogłosił, że parlamentaryzm jest przestarzałą formą rządów, natomiast dojrzałą – rady delegatów, które zresztą za jego władzy nie miały nic do powiedzenia. Nie było nawet pewne, czy dojdzie do otwarcia obrad wybranego parlamentu. Konstytuanta zebrała się jednak w styczniu, lecz już w czasie pierwszego posiedzenia rząd ją rozwiązał. Rząd, który w każdym normalnym kraju podlega parlamentowi, rozwiązał parlament! Po prostu użyto siły.

W dniu, kiedy w Pałacu Taurydzkim zebrali się posłowie, ulicami Piotrogrodu ruszyła wielka manifestacja poparcia dla Zgromadzenia Narodowego. Dzień wcześniej bolszewicy ogłosili zakaz manifestacji. Mimo to na ulice wyszło, według różnych szacunków, od pięćdziesięciu do stu pięćdziesięciu tysięcy ludzi. Komuniści przywitali ich seriami z broni maszynowej. Zginęło dwadzieścia osób, rannych było kilkadziesiąt. Maksym Gorki napisał wtedy w swojej gazecie „Nowaja Żyzń”:

Przez niemal sto lat najznakomitsi Rosjanie żyli ideą Zgromadzenia Konstytucyjnego. Rzeki krwi przelano na ołtarzu ofiarnym tej idei, a teraz „Komisarze Ludowi” wydali rozkaz strzelania do demokracji, która w imię tej idei demonstrowała. i tak oto 5 stycznia nieuzbrojonych robotników Piotrogrodu położono trupem… Zgładzono ich z zasadzki, przez szczeliny w ogrodzeniach, w sposób tchórzliwy, tak jak czynią to zawodowi mordercy.

Tak się złożyło, że pogrzeb ofiar (i związana z tym demonstracja) odbył się dokładnie w trzynastą rocznicę krwawej niedzieli 1905 roku i na tym samym cmentarzu Ochtinskim. To zadziwiające, że niektórzy historycy pomijają milczeniem tę manifestację i jej masakrę. Czy to mało ważny epizod? Przecież to pierwszy tak poważny sygnał tego, czym stały się rządy komunistów! Ci, którzy jeszcze mieli złudzenia, musieli zaczynać je tracić. Marian Wilk w czasach PRL tłumaczył, że manifestacja miała zgodnie z zamiarem kontrrewolucjonistów przekształcić się w powstanie przeciw bolszewikom. Kłamstwo! Była to pokojowa demonstracja poparcia konstytuanty.

 

*

Sprawa niemieckich pieniędzy dla Lenina jest od dawna powszechnie znana. Wiedział o tym już Kiereński, i za Leninem jako zdrajcą rozesłano listy gończe. Z cytowanej już wyżej pracy zbiorowej Wielka Socjalistyczna Rewolucja Październikowa dowiadujemy się, że kiedy w lipcu 1917 roku obradował VI Zjazd Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej Rosji (bolszewików) – SDPRR(b) – Lenin, „przebywając w odległości 34 km od Piotrogrodu nad jeziorem Razliw, z ukrycia kierował zjazdem przez swego łącznika”. Dlaczego dwustu sześćdziesięciu siedmiu delegatów obradowało jawnie, a tylko Lenin się ukrywał, nie wiadomo. W całym tekście nie ma ani słowa o tym, że był poszukiwany jako oskarżony o szpiegostwo. Peerelowski uczony Marian Wilk tej nieprzyjemnej sprawy nie ukrywa, lecz twierdzi, że oskarżenie było kłamliwe.

Kiedy na jaw wyszła sprawa niemieckich pieniędzy, część ważniejszych bolszewików aresztowano, lecz Leninowi udało się uciec. Niemcy zupełnie słusznie uważali, że Lenin wywoła zamieszki w Rosji, które muszą ją osłabić. Woleli wydać pieniądze, niż przelewać niemiecką krew. Można oczywiście uważać, że w ostatecznym rozrachunku Lenin ich okpił. Niemieckimi pieniędzmi sfinansował rewolucję, która potem zaraziła i Niemcy. Jednak w rokowaniach w Brześciu musiał się im odwdzięczyć, oddając jeńców wojennych oraz Ukrainę i Polskę (których co prawda już nie miał). Ta sprawa ma jednak jeszcze drugie dno. Elisabeth Heresch w Sprzedanej rewolucji pisze, że Lenin zdradził Niemcom termin i plany ostatniej rosyjskiej ofensywy Brusiłowa. Miało to oczywiście straszne skutki dla Rosjan na froncie. To już zdrada, za którą powinien wisieć.

Chodziło mu o to, żeby próbę przejęcia władzy skoordynować z klęską na froncie i związanym z tym osłabieniem rządu. Po załamaniu się ofensywy Niemcy mieli przejść do kontrataku, a Lenin przejąć władzę. Nie doszło do tego przez pogodę, która akurat pogorszyła się do tego stopnia, że na wiele dni powstrzymała ofensywne zamiary Niemców. Z tego powodu w lipcu w Piotrogrodzie przez kilka dni trwały bezładne manifestacje, lecz Lenin nie nadał im kierunku, nie odważył się jeszcze sięgać po władzę. Rzucił wtedy tylko hasło: „Grab zagrabione!”.

Skutek był znakomity.

Rząd stłumił zamieszki, a ciekawostką może być to, że rewolucjoniści śpiewali Międzynarodówkę, natomiast żołnierze wierni rządowi – Marsyliankę.

Sprawa niemieckich pieniędzy jednak nie wszystkim nawet współczesnym badaczom wydaje się ważna. Amerykanin Peter Kenez w wydanej w 2008 roku przez Bellonę książce pod znamiennym tytułem Odkłamana historia Związku Radzieckiego całkowicie bagatelizuje niemieckie pieniądze. Pisze, że było ich niewiele i nie odegrały istotnej roli.

Kłamstwo czy niewiedza?

Pieniędzy było bardzo dużo. Ile dokładnie – trudno powiedzieć. Niemniej w trzy miesiące po przyjeździe Lenina do Rosji bolszewicy mieli już cały koncern prasowy z własnymi drukarniami i papiernią. Wydawali czterdzieści jeden gazet o łącznym nakładzie dziennym trzystu dwudziestu tysięcy egzemplarzy, z czego dwadzieścia siedem tytułów po rosyjsku. Reszta wychodziła w językach: gruzińskim, ormiańskim, tatarskim, łotewskim i polskim. Odpowiednio rosła liczebność partii. w lutym 1917 roku należały do niej dwadzieścia trzy tysiące osób, w kwietniu – sto tysięcy, w sierpniu dwieście czterdzieści tysięcy, a na początku października już trzysta pięćdziesiąt tysięcy.

Kenez pisze, że 7 listopada, kiedy bolszewicy opanowali mosty, telefony, dworce i elektrownie, najdłużej bronił się Pałac Zimowy. Ignorancja czy kłamstwo? Pałac padł ostatni, bo ostatni został zaatakowany. a nie bronił się wcale. „Odkłamana historia Związku Radzieckiego”?

 

*

Kto z kim walczył w wojnie domowej? Wydaje się, że dziewięćdziesiąt osiem procent zapytanych odpowiedziałoby, że biali, zwolennicy caratu, walczyli z czerwonymi, czyli komunistami. Prawda jest inna. Była jeszcze trzecia siła, nie mniej istotna niż biali i czerwoni. Byli to zieloni, czyli partyzanckie oddziały chłopskie. Zieloni walczyli i z białymi, i z czerwonymi. Na Ukrainie kilkudziesięciotysięczna armia zielonych Nestora Machny mocno osłabiła armię białych Antona Iwanowicza Denikina.

W lasach guberni tambowskiej działała czterdziestotysięczna armia Aleksandra Antonowa. Ogromny tambowski kompleks leśny ciągnął się pasem szerokości od trzydziestu do pięćdziesięciu kilometrów od Kotowska na południu do Guberni Penzeńskiej na północnym wschodzie i dalej, rozszerzając się na północ i zachód, do Riazania. Na X Zjeździe Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików) – WKP(b) – w marcu 1921 roku Lenin powiedział, że zieloni, Machno na Ukrainie, Antonow i wielu innych, stanowią większe zagrożenie dla władzy bolszewików niż wszyscy biali razem wzięci. Komuniści woleli o zielonych zapomnieć, bo kompromitowała ich wrogość chłopów wobec komunizmu. Miał przecież być zawarty sojusz robotniczo-chłopski.

Od początku swego istnienia do końca sami tylko antonowcy zabili około dwóch tysięcy czerwonych. Problem rozwiązał dopiero Michaił Tuchaczewski. Przywiózł pociągami stutysięczną armię z dużą ilością artylerii i zaczął od podpalania lasów. Następnie zbombardował pociskami gazowymi rejony, w których spodziewał się antonowców, przy okazji trując ludność we wsiach zamieszkałych zarówno przez zwolenników Antonowa, jak i lojalnych wobec rządu. w sumie w wyniku głodu wywołanego rekwizycjami żywności i działań wojennych w guberni tambowskiej śmierć poniosło dwieście pięćdziesiąt tysięcy ludzi.

Warto przytoczyć rozporządzenie Wszechrosyjskiego Centralnego Komitetu Wykonawczego (WCIK) z czerwca 1921 roku, więc już po pokonaniu Antonowa (cytat za Rewolucją rosyjską Richarda Pipesa):

Banda Antonowa dzięki zdecydowanym działaniom naszych wojsk została rozbita, rozproszona i jest stopniowo likwidowana. Aby wykorzenić wszystkie eserowsko-bandyckie elementy […], komisja WCIK nakazuje:

1.      Obywateli odmawiających podania swego nazwiska rozstrzeliwać na miejscu bez sądu.

2.      Ogłaszać dekret o zakładnikach i rozstrzeliwać takowych w przypadkach odmowy wydania broni.

3.      W przypadku znalezienia ukrytej broni rozstrzeliwać na miejscu bez sądu najstarszego członka rodziny.

4.      Rodzinę ukrywającą bandytę wysiedlić z guberni, mienie skonfiskować, a najstarszego pracującego w rodzinie rozstrzelać bez sądu.

5.      W rodzinach ukrywających bandytę lub ich mienie, najstarszego pracującego w rodzinie rozstrzelać bez sądu.

6.      W razie ucieczki rodziny bandyty jej mienie rozdać między mieszkańców wiernych władzy radzieckiej, a porzucone domy spalić lub zburzyć.

7.      Niniejsze zarządzenie wcielać w życie dokładnie i bezlitośnie.

Przewodniczący pełnomocnej komisji WCIK Antonow – Owsiejenko

Głównodowodzący wojskami Tuchaczewski

Przewodniczący Gubispołkomu Ławrow.

Peter Kenez, pisząc o wojnie domowej, w ogóle nie wspomina o zielonych. Według niego (i innych historyków) bolszewicy pod koniec 1920 roku zwyciężyli i był to koniec tej wojny. o zielonych pisze gdzie indziej, nazywając ich rozproszonymi bandami wiejskich anarchistów! Te „bandy” były świetnie zorganizowanymi armiami, a dowodzone były przez zawodowych wojskowych. Przy sztabie Antonowa działały nawet sekcje zajmujące się propagandą i kontaktami z zagranicą.

Na pewno nie byli to anarchiści. Politycznie kierowali zielonymi socjaliści rewolucjoniści, partia mająca ogromne poparcie na wsi wszędzie w Rosji. w czasie wyborów do zgromadzenia ustawodawczego w listopadzie 1917 roku wiejskie obszcziny zbierały się, by ustalić, na którą partię głosować. i po naradzie wszyscy głosowali na eserów.

Także w wydanej w 2017 roku książce Sheili Fitzpatrick Rewolucja rosyjska nie ma słowa o zielonych. Autorka już, co prawda, zauważa, że przy kręceniu filmu Eisensteina więcej było rannych niż w czasie historycznego szturmu, ale nie widzi związku między klęską głodu w 1920 i 1921 roku a polityką bolszewików wobec wsi, nie zauważa także masakry demonstracji w obronie konstytuanty.

Wieś nienawidziła komunistów może bardziej niż białych. Na drugi dzień po rewolucji Lenin wprawdzie ogłosił, że ziemia, którą chłopi odebrali panom, ma pozostać w ich użytkowaniu, lecz staje się własnością państwa. Chłopi mają ją uprawiać, ale plony w całości należą do państwa.

Świetny pomysł!

Lenin zupełnie nie rozumiał stosunków na wsi. Uważał, że kułacy są odpowiednikiem kapitalistów w miastach i żyją z wyzysku wiejskiej biedoty. Postanowił tę „klasę” zniszczyć. „Wieś trzeba przegłodzić” – powiedział i głód dotknął trzydziestu milionów ludzi, z czego pięć milionów zmarło. Odbierano im bowiem wszystkie plony, nawet tę część zboża, którą przeznaczono na przeżycie i na zasiew. Tragedia byłaby jeszcze większa, gdyby nie pomoc żywnościowa Zachodu, głównie Amerykanów, prowadzona przez American Relief Organization (ARO), kierowaną przez Herberta Hoovera, późniejszego prezydenta Stanów Zjednoczonych. w lecie 1921 roku ARO stale żywiła jedenaście milionów ludzi. Amerykanie zaprzestali udzielania pomocy, dopiero kiedy zorientowali się, że Rosja eksportuje dostarczane przez nich zboże na Zachód!

Nic więc dziwnego, że zieloni walczyli z komunistami. Według Keneza pomór był skutkiem suszy w latach 1920–1921. Susza oczywiście pogorszyła sytuację, lecz nie była najważniejszą przyczyną.

 

*

Biali po rewolucji organizowali się powoli i nieudolnie. Nad Donem, na terenach kozackich, pod koniec roku powstała tak zwana Armia Ochotnicza. Zebrały się trzy tysiące ludzi. Byli to prawie wyłącznie oficerowie! Dla porównania: w latach wojny domowej w szeregach czerwonych dobrowolnie lub przymusowo służyło pięćdziesiąt tysięcy carskich oficerów.

Komuniści w Jekaterynburgu 16 lipca 1918 roku wymordowali całą rodzinę carską i cztery osoby jej towarzyszące. Niewątpliwie nastąpiło to na rozkaz Lenina, choć dowodów na piśmie na to nie ma. Bolszewicy ogłosili, że zabity został tylko car Mikołaj II, a reszta rodziny jest „w bezpiecznym miejscu”. Trzymali się tego kłamstwa uparcie przez wiele lat. Osobiście sądzę, że Mikołajowi II proces się należał i kara śmierci również, lecz żadnego procesu nie było. Caryca także ponosiła odpowiedzialność, choć tylko moralną. Księżniczki Olga, Tatiana, Maria i Anastazja, czternastoletni carewicz Aleksy oraz cztery pozostałe osoby byli zupełnie niewinnymi ludźmi. Zbrodnia była wyjątkowo obrzydliwa, a ci, którzy jej dokonali, przez całe życie chlubili się swoim uczynkiem. Peter Kenez w swej „odkłamanej” historii nie wspomniał o zamordowaniu carskiej rodziny ani jednym słowem. Uznał to za nieważny epizod?

Biali nie mieli żadnego programu politycznego ani pomysłu na rozwiązanie problemów wsi. Tylko generał Piotr Wrangel potrafił oddać chłopom ziemię na kontrolowanych przez siebie obszarach na Krymie i w tak zwanej Taurydzie Północnej. Próbował także sprzymierzyć się z armią powstańczą Nestora Machny przeciw czerwonym.

Ideologią pozostałych białych był wielkoruski patriotyzm. Działali w kilku armiach. Aleksandr Kołczak na wschodzie, Anton Denikin na południu Ukrainy, Nikołaj Judenicz w Estonii. Były to obszary słabo zaludnione, a więc niemogące zapewnić ani wystarczającego zaopatrzenia, ani rekruta. Ponadto na tych terenach ludność rosyjska stanowiła mniejszość, więc wielkorosyjskie hasła patriotyczne nie spotykały się tam z żadnym odzewem. z powodu ogromnych odległości łączność między poszczególnymi armiami była niezwykle utrudniona. Współdziałanie praktycznie nie istniało. Zresztą każdy z dowódców marzył, że to właśnie on ze swoimi oddziałami wyzwoli Rosję od komunistów. Trzeba jednak powiedzieć, że nie wszyscy biali byli zwolennikami monarchii w formie jedynowładztwa. Nie spotkałem się z opisami tego problemu, lecz nie ulega wątpliwości, że część białych chciała monarchii parlamentarnej, a część była zwolennikami rewolucji lutowej, więc republiki burżuazyjnej.

Czerwoni potrafili zawierać chwilowe sojusze z zielonymi, a kiedy pobili białych, zniszczyli i zielonych. Ważnym etapem wojny domowej było powstanie marynarzy w Kronsztadzie. Kronsztad miał tradycje rewolucyjne od 1905 roku. w pewnym momencie dziesięć tysięcy marynarzy z bazy na wyspie Kotlin powołało własną Republikę Kronsztadzką, co bolszewicy zmuszeni byli tolerować. w marcu 1921 roku po serii strajków robotniczych w Piotrogrodzie, akurat w czasie X Zjazdu WKP(b), republika się zbuntowała. Marynarze żądali demokracji i udziału w rządach dla wszystkich partii socjalistycznych zamiast dyktatury komunistów. Gdyby powstanie wybuchło trochę później, po stopnieniu lodów w zatoce, flota wojenna Kronsztadu mogłaby poważnie zagrozić miastu. Niestety wody zatoki były jeszcze zamarznięte, a wielkie działa fortów na wyspie skierowane na zachód, do obrony przed wrogiem od strony morza. Okręty stały w zamarzniętym porcie. Komuniści mieli szczęście – Tuchaczewski mógł przypuścić atak piechotą po lodzie. Atakował nocą, lecz nie zaskoczył obrońców. Po którymś z kolei ataku obiecał im amnestię, jeśli się poddadzą. Wobec kończącej się amunicji baza poddała się. Tuchaczewski słowa nie dotrzymał i wszystkich obrońców rozstrzelał. Części udało się zbiec po lodzie do Finlandii.

Charakterystyczne, jak skwitował to Amerykanin Peter Kenez. Napisał, że marynarze „zostali bezlitośnie ukarani”. Niby jest to prawda. Jednak czytelnik może pomyśleć, że skazano ich na przykład na wieloletnie więzienie. Dlaczego nie napisał po prostu, że ich zamordowano? Ukarano! z punktu widzenia bolszewików zostali ukarani. Między „ukarać” a „zamordować” istnieje jednak pewna różnica. Dlaczego autor przyjmuje punkt widzenia komunistów?

 

*

Jeszcze jednym wielkim mitem rewolucji jest to, że w wojnie domowej czerwoni pokonali nie tylko białych, lecz międzynarodową zbrojną interwencję krajów kapitalistycznych. Euzebiusz Basiński, komunistyczny historyk, w 1967 pisał: „Po rozgromieniu interwencji 14 państw i rozgałęzionej wewnętrznej kontrrewolucji – stanęło przed bolszewikami zadanie bez precedensu w historii ludzkości budowy ustroju sprawiedliwości społecznej” (Lata wielkiego przełomu). Jak się doliczył czternastu państw? tylko ile mi wiadomo, byli tam tylko Anglicy, Francuzi, Amerykanie i Japończycy. w rzeczywistości zresztą jedynie Francuzi w niewielkim stopniu i na krótko podjęli działania zbrojne przeciw czerwonym. Zachód dostarczał białym tylko broń i mundury, a czasem szkodził. w lipcu 1918 roku lewicowi eserzy, dotąd w koalicji z Leninem, kierowani przez Borysa Kamkowa i Marię Spiridonową, podjęli próbę obalenia władzy bolszewików. Opanowali pocztę i inne ważne punkty Moskwy, a przede wszystkim koszary wojsk Czeki. Aresztowali Feliksa Dzierżyńskiego; byli bliscy odniesienia sukcesu. Zupełnie przypadkowo w tym samym czasie Borys Sawinkow, jeden z przywódców prawicowych eserów i twórca Związku Obrony Ojczyzny, opanował na północ od Moskwy Kostromę, Jarosław i Rybińsk. Uzgodnił to wcześniej z Anglikami, którzy mieli ruszyć z pomocą z Archangielska. Z jakiegoś powodu w tym terminie akurat nie mogli, a Sawinkowa nie uprzedzili. Tak więc oba powstania skończyły się klęską. a był już wydany rozkaz rozstrzelania Dzierżyńskiego i aresztowania Lenina! w Moskwie dzięki niezdecydowaniu rebeliantów Jukumsowi Vācietisowi i jego Łotyszom udało się stłumić powstanie. Dwustu od razu rozstrzelano. Co ciekawe, ich przywódczynię, Marię Spiridonową, skazano zaledwie na rok więzienia. Była tak popularna, wręcz czczona na wsi, że Lenin nie odważył się podnieść na nią ręki.

 

*

Jeszcze inny mit wiąże się z rewolucją. Wielu uważa, że Lenin był komunistycznym idealistą, a dopiero Stalin wszystko zepsuł. Gdyby Lenin żył dłużej, wszystko potoczyłoby się inaczej. Otóż Lenin był zbrodniarzem nie mniejszym niż Stalin, jego najlepszy uczeń. Lenin kazał brać zakładników spośród najbogatszych chłopów: „Stu, a jeszcze lepiej tysiąc” – jak się wyraził – i wieszać ich, jeśli okoliczne wsie nie dostarczyły wymaganej ilości zboża. Trupy miały wisieć jak najdłużej, żeby wywoływać przerażenie. Rezultatem był głód w latach 1921–1922. Kiedy patriarcha Cerkwi prawosławnej Tichon proponował przekazanie na pomoc ofiarom głodu niepoświęconych naczyń liturgicznych, Lenin wpadł w szał. Nie mógł dopuścić do tego, żeby ludzie zawdzięczali pomoc Cerkwi. Rada Komisarzy Ludowych zarządziła konfiskatę wszystkich cennych przedmiotów należących do Cerkwi (nieruchomości już wcześniej upaństwowiono). Według Richarda Pipesa kampania konfiskat pociągnęła za sobą osiem tysięcy ofiar śmiertelnych.

Lenin zauważył także, że nie wystarczy rozstrzeliwać tylko winnych, bo wówczas niewinni nie mieliby się czego bać. Trzeba więc rozstrzeliwać również niewinnych, ponieważ dopiero wtedy bać się będą wszyscy.

W Rosji do dziś w każdym mieście stoją pomniki Lenina. To zadziwiające, ale większość Rosjan zupełnie nie rozumie, kim był. Na własne oczy widziałem tablicę z napisem: Leninskij Rajonnyj Sud imienia Kirowa. To tak jakby dziś w Niemczech sąd nazwano hitlerowskim imieniem, na przykład Goebbelsa.

Lenin świadomie i celowo doprowadził do głodu na wsi, wskutek którego zmarło pięć milionów chłopów. Stalin jedynie zwiększył skalę represji. Różnił się od Lenina tym, że oprócz milionów zwykłych ludzi wymordował setki tysięcy członków partii komunistycznej, w tym wielu najwyższych dygnitarzy, członków Komitetu Centralnego, delegatów na zjazd partii, a nawet dwóch aktualnych członków biura politycznego. Tych ostatnich, Siergieja Kirowa i Serga Ordżonikidzego – skrytobójczo.

Chociaż akurat likwidowanie dygnitarzy komunistycznych, mających również ręce unurzane po łokcie we krwi i wielkie zasługi dla stworzenia systemu, można by mu zapisać na plus.

 

*

Na koniec kilka słów koniecznego wyjaśnienia. Nie jestem historykiem i nie prowadziłem żadnych własnych badań, żeby napisać to, co można przeczytać powyżej. Wszystko to można znaleźć w dostępnych opracowaniach historycznych. Jednak wiedza w nich zawarta w niewielkim stopniu, jak myślę, przedostaje się do powszechnej świadomości. Stąd ta garść refleksji.

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Stefan Türschmid, Zakłamana rewolucja, Nowy Napis, 2019

Przypisy

    Powiązane artykuły