06.02.2023

List żony Józefa Ignacego Kraszewskiego do miłości jego życia Christine von Thaler

Znów tysięczna noc i nie pierwsza. Nie ruszę się stąd bo tu są
własne ściany nawet jeżeli twarz jest pod ścianą. I
będę stała pod dębem. Posadził go dziad. Wymierzył
sekundy. Nie podążam w kierunku wskazanym przez
strzałki. Mimo że śnieg staje się przeżarty przez nogi
drepczące tam
i z powrotem. To co odejdzie zatrzyma się. Zastanawiam się. Czy
na pewno jesteśmy tam, gdzie nikt nas nie przyprowadził.
Kręty zasiek odchodzi. Lęki chwilowo zakopane chrzęszczą pod
butami. Nie dziwi mnie to. Ludzie choćby powiedzieli tyle
słów lubią cierpieć. Zasiadać we wnętrzu ciemnej skały.
Mielić zdania wokół przejścia podziemnego. Pospiesznie kończyć To. Co.
zaczęli. Wtedy czułość nie wyprosi sobie ani minuty.
Kipi mleko. Więc. nie rozpędzę się.

Tekst został zakupiony w ramach programu Tarcza dla Literata. 

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Barbara Maria Rustecka, List żony Józefa Ignacego Kraszewskiego do miłości jego życia Christine von Thaler, Czytelnia, nowynapis.eu, 2023

Przypisy

    Loading...