24.01.2023

miasto

Najokrutniejszy miesiąc to kwiecień. Wywodzi

Z nieżywej ziemi łodygi bzu, miesza

Pamięć i pożądanie…

T. S. Eliot Jałowa ziemia (tłum. Czesław Miłosz)

 

świt

od początku miasta

głuchy świt

spakowane walizki

wyrwane ze snu ściany na sztorc

ulice na sztorc

 

przesypują się bramy

sypkie

od początku miasta

 

 

pukam do drzwi

ulica sienna

ulica podmiejska

pukam i ręce obłażą tynkiem

łuszczą się paznokcie

 

podskórna woda

zwilża spieczone cegły

zapiera z pragnienia język

kocie łby, pelargonie

pukam

 

 

kogut i jego kumple

kogut i miasta ulice

zdobywca kogut

 

podbite powieki, oczy

nie domykają się

w ostry trójkąt cienia

zapadają się złamane palce

nie domykają się

wąską ścieżką na której

kładzie się cień

spaceruje

 

wśród pijanych domów

parujących wspomnień

 

 

w głąb, wszerz

wszędzie wzbiera miasto

rośnie

pęka skóra na plecach

jak przypalony pergamin

wrasta

przysycha do podniebienia

 

Drzewo nie daje osłony ani świerszcz ulgi

ani suchy kamień — plusku wody...

 

 

zachód jest tutaj kamienny

i klatka kamienna żeber

oddech, klatka oddechu sucha

pomarszczona

 

wydźwignięty pod płaskie niebo

wygolone z szeptów

gdzie nie lęgną się słowa

nie spacerują w sandałach

rzemiennych ściągnięte do krwi

Tyrezjasz, chociaż tylko widz

bacznie obserwuje spławik pulsu

spośród bloków kamiennych

wyławia

strzępy rozmów

wywrócone na lewą stronę twarze

 

a rytm powraca

uszczuplony

o końcowy przystanek

zwiotczałą ulicę

pętlą zaciągającą się wokół miasta

[z zeszytu poetyckiego Miasto (Częstochowa 1976)]

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Wojciech Pestka, miasto, Czytelnia, nowynapis.eu, 2023

Przypisy

    Powiązane artykuły

    Loading...