09.01.2023
Niewierna mężatka
Zabronione jej miłosne awantury,
bo ma męża – lecz nie zważa na zakazy.
Ale zasnąć w mych ramionach nie potrafi.
Jakiś lęk ukradkiem pełznie środkiem plaży.
Gdy jej wargi rozchylają się w modlitwie,
drżą tak lekko jak na bryzie liście trzciny,
kiedy stygną po rozkoszy w niemym krzyku,
ani śladu na nich lęku, ani winy.
Jest tak cicha taka piękna po kochaniu
jak jeziora tafla skrząca się w poranku,
lecz już słońca pierwszy promień błyskiem noża
pod powieki wciska się kochanków.
I okrywa kocem winy grzeszne ciało,
które z dłonią moją chętną znów się droczy.
Wtem – sumienie, jak domowe wierne zwierzę,
kłóci spokój, przenikliwie patrzy w oczy…
Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Ireneusz Szmidt, Niewierna mężatka, Czytelnia, nowynapis.eu, 2023

