13.06.2019

Nowy Napis Co Tydzień #001 / ​​​​​​​Czas wracać. „Trylogia ukraińska” Łobodowskiego

O Józefie Łobodowskim (1909–1988) jako prozaiku polskiemu czytelnikowi nie przypomina się często. Tymczasem ten pisarz, publicysta, tłumacz i poeta, przedstawiciel drugiej awangardy, ma w swoim dorobku dzieła godne lektury i opracowań.

Warto przypomnieć, że Łobodowski był skandalistą swoich czasów, człowiekiem doświadczonym przez dwudziestowieczną historię. W opinii krytyki literackiej z czasem zyskał miano wizjonera, kontynuatora tradycji szkoły ukraińskiej polskiego romantyzmu, a także polsko-ukraińskiego łącznika w powojennych relacjach kulturowych. Cykl ukraiński, będący wyrazem talentu prozatorskiego wybitnego poety, może być dla dzisiejszego polskiego czytelnika, nawet zaznajomionego z dorobkiem emigracyjnych twórców, wielkim powrotem Józefa Łobodowskiego – albo jego odkryciem.

Swoją Trylogię ukraińską pisarz tworzył w latach pięćdziesiątych zeszłego wieku. Składają się na nią księgi zatytułowane kolejno: Komysze, W stanicy oraz Droga powrotna. Pierwsze krajowe wydanie dzieła otrzymaliśmy dopiero w 2018 roku dzięki wydawnictwu Test. W latach 1955–1960 emigracyjna oficyna Gryf przyczyniła się do zaprezentowania utworu w Londynie i na podstawie tej właśnie edycji została przygotowana, wydana w zeszłym roku, lubelska wersja.

Powieść jest wyjątkowo bogata w kontekst historyczny i kulturowy, opisuje sytuację jednostki w tłamszących ją warunkach społeczno-politycznych. Każda z trzech części dzieła rządzi się nieco odmienną dynamiką zdarzeń, jednak nadrzędna motywacja bohatera pozostaje niezmienna: jest nią przede wszystkim przeżycie pod rządami bolszewików w bardzo niekorzystnej sytuacji politycznej, a następnie powrót do ojczyzny. Jednocześnie przeżywamy z bohaterem czas burzliwej, nie tylko z powodu historii, młodości. Zachwyca szczegółowość zawartych w tej prozie opisów Kubańszczyzny oraz fakt, że pisarz, wykładając w powieści fragment naprawdę wielkiej historii, uwzględnia zmiany ważne tak dla jednostek, jak i całych grup różnych narodowości.

Marzenie o komyszach

W pierwszej części poznajemy kończącego niebawem dwunasty rok życia Stasia Majewskiego, który wraz z rodzicami i dwiema siostrami mieszka w mieście Jejsk nad Morzem Azowskim. Od początku obserwujemy losy młodego Polaka na tle dziejowej zawieruchy. To jego oczami spoglądamy na ukraińskie stepy oraz trudny czas oblężenia i walki. Zarówno relacje rodzinne, jak i koleżeńskie podporządkowane są poczuciu nieustającego zagrożenia – nie ma bowiem pewności, czy za moment w kraju krasnogórskim znowu nie wybuchną krwawe zamieszki, czy nie zabraknie jedzenia albo czy władze nie zechcą zrewidować domu, w którym mieszka bohater.

W Jejsku Stasia otacza zazwyczaj grupa kolegów, w tym najlepszy przyjaciel, Ormianin Grisza Aszwajanc. W ich towarzystwie młody Polak trudni się handlem: sprzedaje produkowane w domu papierosy i samogon, pomagając rodzinie przetrwać. Rodzina Majewskich stara się bowiem przeżyć pomimo politycznego piętna. Ojciec Stasia był pułkownikiem carskiej armii, człowiekiem honoru, któremu po wejściu bolszewików udało się ujść z życiem jedynie z tego powodu, że kiedyś uratował jednego z nich. Jest jednak ciągle zagrożony wywiezieniem do obozu i choruje, dlatego to Stanisław przejmuje wiele „dorosłych” obowiązków.

Atmosfera w mieście opanowywanym przez bolszewików nie sprzyja Majewskim ani nikomu, kto nie jest tolerowany przez nowych rządzących. Z jednej strony z ispułkomu dobiegają okrzyki nawołujące przeciw międzynarodowej burżuazji, generałom i Białopolakom. Sławi się Lenina i Trockiego, powołuje na nazwiska Marksa. Rosyjska Socjalistyczna Federacyjna Sowiecka Republika rozrasta się, w tle wybrzmiewa Międzynarodówka. Z drugiej strony z Polski przychodzi wieść, że bolszewicy zostali pobici pod Warszawą. Żywa jest nadzieja na to, że Piłsudski połączy się z Wranglem, a szerzące się w stanicach powstanie przebiegnie pomyślnie i uda się pobić bolszewików.

Zagrożenie czyha wszędzie. Są nim upijający się i wojujący między sobą bolszewicy, krwawe awantury i pościgi między straganami i na ulicach, coraz ostrzejsze rewizje, konfiskaty, strzelaniny, wreszcie olbrzymie pokłady pogardy i nienawiści wobec wrogów politycznych, czego przykładem chociażby są słowa skierowane do Stasia sprzedającego zapasy papierosów: „Wracaj do domu, burżujski synku”.

Pośród politycznej zawieruchy grupa wywrotowców, w tym Staś i jego banda, starają się żyć poza obowiązującym i zniewalającym umysły systemem. Mimo że są młodzi, musieli już nieraz uciekać się do podstępów i przemocy, by przetrwać. Wszyscy narażeni są na aresztowania, represje oraz egzekucje, dlatego pragną jak najbardziej skonsolidować wspólnotę ciemiężonych.

Także pułkownik Majewski, ojciec Stasia, poddawany jest coraz częstszym inspekcjom i coraz częściej zmaga się z podejrzeniami ze strony wroga. Milicjanci w towarzystwie wojskowych, czekiści, a czasem inni wysłannicy władzy sprawdzają dokumenty, wypytują o broń, biżuterię, przyglądają się małżeńskim obrączkom.

W pułkowniku coraz mocniej dochodzi do głosu myśl o ucieczce. Ojciec Stasia obserwuje, przeczuwa nadchodzące zagrożenia i planuje dalsze kroki, by nie zostawić najbliższych na niełaskę władzy. w grę wchodzą różne opcje, jak chociażby przeprawa łodzią na Krym, potem w stronę Turcji lub Rumunii, a stamtąd do Polski. Trasa ucieczki jest jednak niebezpieczna, prowadzi przez strzeżone rejony albo wymaga płacenia przemytnikom, także tym niepewnym. Właśnie przed nimi ostrzega Aszwajanc.

Ostatecznie sam Staś przenosi się w komysze do osady tworzonej z myślą o ukrywających się. Komysze, czyli trzciny porastające bagniska, mają być, wedle planów tworzących sobie przestrzeń do życia młodych, ich nowym domem oddzielonym od sowietów. Osada zostaje nazwana Republiką Komyszewską czy Siczą Komyszewską. Jak mówi jeden z bohaterów podejrzliwie patrzących na ten twór, młodzi, często „bezprizorni”, pozbawieni opieki i rodzin, ale też wszyscy represjonowani, uciekający przed władzą, traktują to miejsce jak namiastkę Siczy Zaporoskiej. Jej zmitologizowana i darzona nostalgią wersja żyje w duszach założycieli Republiki Komyszewskiej.

Wspólnoty w czasie nienawiści

Obraz kozackiej stanicy jako ostoi tradycji i bogobojności Łobodowski przedstawia także w drugiej części swojej trylogii zatytułowanej W stanicy. Na jej stronach Staś Majewski przenosi się do stanicy czełbańskiej. Czarnomorscy Kozacy, wśród których żyje, są przywiązani do swoich tradycji i wolności. Mieszkańcy stanicy tworzą wspólnotę, dla której istotne są pamięć o przeszłości, umiłowanie kozackiej wolności, obyczaje. Są też nieugięci wobec bolszewików, nie chcą pozwolić na ostateczną zagładę swojego świata.

Staś przebywa u Kozaków dłuższy czas, kuruje się i poznaje życie wspólnoty. Łobodowski portretuje ją z wielką pieczołowitością. Opisuje rytuały, obyczaje, spotkania, barwne korowody, wesela i święta, dzięki czemu pewna wersja Kozaczyzny rzeczywiście odżywa na naszych oczach. Zanim jednak w pełni się w niej zatopimy, musimy dostrzec przyświecającą tym obrazom myśl, wyrażoną nawet przez narratora: jest to obraz pewnego idealnego świata, który tak naprawdę już przeminął. Stanicę nawiedzają bolszewiccy komisarze, ale Kozacy zażegnują pierwsze niebezpieczeństwo. Kiedy jednak można przypuszczać, że odparli atak, pojawiają się znaki mogące świadczyć o kolejnym zagrożeniu. Ich świat jest już u swego schyłku i historia musi dopełnić dzieła.

Jedną z najważniejszych postaci w stanicy czełbańskiej jest Jakow Antonowicz Demidenko. Starzec znał pułkownika Majewskiego i między innymi z szacunku do niego chce pomóc jego synowi. To on opowiada Stasiowi o wojnach, w których przyszło mu walczyć dla tych, którzy potem stali się najgorszymi wrogami. Mimo niezgody między Polakami i Kozakami, Demidenko wypowiada ważne zdania świadczące o braku złości czy żalu. Historia ułożyła się źle dla jednych i drugich, mówi, jednak wzgląd na samych ludzi nie pozwala na nienawiść.

Jakow jako przywódca stanicy jest jednak nieugięty – jego zadaniem jest obrona ludności przed wrogiem. Uważa, że dla niego nie ma innej drogi niż walka o zachowanie własnego dziedzictwa. Dlatego Kozacy wieszają Czerwonoarmijców przyłapanych podczas patrolowania okolicy, stawiają opór żądaniom wydania swoich zapasów, wierzą, że zbrojne powstanie pozwoli im wieść powolne życie. Kiedy minie zima, mówią, przepędzą wrogów. Zaczyna się powstanie, rozpaczliwa walka, w której żadna strona nie poddaje się mimo utraty sił.

W trzeciej części zatytułowanej Droga powrotna, młody Majewski trafia do przytułku dla bezdomnych dzieci. Przychodzi zmierzyć mu się z okrucieństwem i pogardą okazywaną przez nadzorców osobom takim jak on. Wśród melodii Miedzynarodówki, pieśni Czerwonej Armii, i czastuszek toczy się prymitywny proces inwigilacji. Jeżeli obywatel nie wykazuje dostatecznej świadomości klasowej, jest karany, ponadto na lekcjach przyswaja sobie ideologię marksistowską, a potem pracuje na rzecz „kolektywnego dobra”. Łobodowski opisuje okrutne praktyki zastraszania i karania. w „dietdomie” (domu dziecka) jest nawet pomieszczenie zwane „katownią”, w której „bezprizorni” są bici i zamęczani, często bez powodu.

Dzieci, wśród których dorasta Staś, to często przestępcy zmuszeni do łamania prawa, aby przetrwać, mimo że są to postaci szlachetne, gotowe do pomocy słabszym i sobie nawzajem. Sieci kontaktów, które są uruchamiane chociażby podczas ucieczki z „dietdomu”, pokazują, że w potrzebie młodzi mieszkańcy ośrodka mogą na siebie liczyć. z pomocą przychodzą przyjaciele. Swoją rolę ma do odegrania Giennarij, komunista uratowany niegdyś przed śmiercią przez starego Majewskiego.

Choć akcja powieści toczy się zaledwie na przestrzeni dwóch lat (1920–1922), czytelnik poznaje zarówno obraz życia na ukraińskim stepie, zwyczaje panujące w kozackiej stanicy, jak i kontekst historyczny, czyli porządki panujące po rewolucji październikowej. Śledzimy także rozwój Stasia Majewskiego, jego uwikłanie w historię, ale też zawiązywanie się ważnych relacji przyjacielskich i miłosnych. Ormianin Aszwajanc, przyjaciółki, które Polak poznaje na różnych etapach swojej wędrówki, stają się towarzyszami jego doli i niedoli.

Autor Trylogii ukraińskiej przedstawia życie w stanie oblężenia w różnych jego odmianach. Opisuje czas okrucieństwa i śmierci, pozwala Stasiowi Majewskiemu odebrać najcenniejsze życiowe lekcje. Nie ma wątpliwości, że w całym trójksięgu ważnymi motywami są miłość i przyjaźń. To te właśnie wartości, obok rodziny, miłości do ojczyzny i Boga, utrzymują ludzi blisko siebie. Nieważne są ani pochodzenie, ani status, ani nawet historyczne zaszłości. Polacy, Kozacy, Ukraińcy, Ormianie wspierają się i mogą przetrwać, o ile udało im się zbudować między sobą prawdziwe relacje.

Należy przypomnieć, że podobnie jak pułkownik Majewski ojciec Józefa Łobodowskiego był oficerem rosyjskiej armii, który wyruszył na wojenną tułaczkę w 1914 roku. Przyszły pisarz wraz z matką udał się wtedy do Moskwy, a stamtąd na Kaukaz. Nie dziwi więc malowniczość przedstawianych krajobrazów ani to, że ówczesne jego życie portretowane jest z tak wielką dokładnością. Po rewolucji bolszewickiej w 1923 roku Łobodowski powrócił do miasta swoich lat dziecięcych, Lublina. Na własnej skórze poznał jednak chaos i nieprzewidywalność tamtych czasów.

Szkoda, że monumentalne dzieło, które powstało w skutek tych doświadczeń, trafia do polskiego czytelnika z takim opóźnieniem. Łobodowski, niesłusznie niedoczytany, daje nam bowiem w trylogii kubańskiej obraz historii przefiltrowanej przez doświadczenia ważkie ze względu na rozstrzygnięcia losów indywidualnych, jak i zbiorowych. Losów, które – dzięki narracyjnej gościnności – składają się na niemal mityczną wersję świata skonfrontowaną z dziejową zawieruchą. Warto wraz z Łobodowskim wrócić do tego świata.

Józef Łobodowski, Komysze, W stanicy i Droga powrotna, Wydawnictwo Test, Lublin 2018

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Monika Brągiel, ​​​​​​​Czas wracać. „Trylogia ukraińska” Łobodowskiego, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2019, nr 1

Przypisy