03.06.2021

Nowy Napis Co Tydzień #103 / Komiksowe szarańcze XIX wieku

Absolwent polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim Paweł Chmielewski kolejny raz mierzy się z historią polskich opowiastek obrazkowych. Tym razem w książce Rozmaite gatunki szarańczy. Cykle ilustracyjne i formy komiksowe w polskiej prasie XIX wieku skupia się na okresie bardzo zamierzchłym – pierwszych cyklach ilustracyjnych w polskiej prasie XIX wieku.

Jeśli mowa o rozwoju kultury, trzeba przyjąć, że większość cezur to daty umowne. Powszechnie uważa się, że pierwszym polskim komiksem było wydane w piśmie „Szczutek” w 1919 roku Ogniem i mieczem, czyli Przygody szalonego Grzesia, jednak bezsprzecznie jest także to, że już wcześniej pojawiały się publikacje literackie, w których obrazy były nie tylko ilustracjami, lecz także formą narracji. I właśnie w takie zamierzchłe czasy, w których rodził się nie tylko komiks, ale i nowoczesna ilustracja, a szerzej czasopiśmiennictwo, zaprasza nas Paweł Chmielewski.

Książka Rozmaite gatunki szarańczy rozpoczyna się od krótkiej podróży do XVI wieku. Autor przypomina ówczesną Biblię Leopolity, udowadniając, że formy łączące obraz i tekst istniały praktycznie od zawsze. Jednak aby miały one znamiona nie tylko ciekawie ilustrowanej publikacji, lecz były autonomiczną formą komiksową, obrazy powinny być elementem narracji – co w minionych wiekach nie było sprawą oczywistą.

Chmielewski już na pierwszych stronach sygnalizuje kluczowe rozróżnienie – w swojej książce zajmuje się „rozpowszechnianiem, a nie wymyślaniem” (s.12), a zatem komiksem w znaczeniu odtwórczym, a nie twórczym. Historyk komiksu opowiada o publikacjach będących w gruncie rzeczy formą ilustracyjną, a nie autorskimi projektami stworzonymi specjalnie na potrzeby opowieści obrazkowych.

Pamiętniki Jana Chryzostoma Paska, Śpiewy historyczne Juliana Ursyna Niemcewicza to kilka przykładów tekstów, które doczekały się barwnej wersji ilustracyjnej – jednak wyłącznie ilustracyjnej, a nie komiksowej. Autor Rozmaitych gatunków szarańczy doszukuje się elementów narracji nawet wśród osiemnastowiecznych rysowników, takich jak Daniel Chodowiecki czy Michał Płoński, wskazując na złożoność ich prac, w tym rycin, docenianych na świecie – Chodowieckiego na przykład cenił współcześnie sam Stanley Kubrick, który posiadał jego prace w swojej kolekcji. Jednak te dzieła uznać możemy tylko za pewne próby, trwające jeszcze przez wiele lat – zanim nastąpi ostateczne sformalizowanie komiksu jako odrębnej formy artystycznej.

Chmielewski, tak jak w poprzednich swoich książkach, wymienia mnóstwo nazwisk, cytuje, przytacza recenzje krytyczne sprzed lat. Tworzy panoramiczny obraz świata ilustracji, stopniowo wdzierającego się do świata literatury i czasopism. Jego głównymi ośrodkami są Warszawa, Kraków i Lwów. Warto dodać, że większość drukowanych tam proto-komiksów (bo tak wolę nazywać formy prezentowane przez Chmielewskiego) pojawiało się w prasie dla dorosłych – Chmielewski wspomina tylko kilka tytułów dziecięcych. „Tygodnik Ilustrowany”, „Mucha”, „Kłosy”, „Wędrowiec”, „Szczutek”, „Mrówka” i inne prasowe propozycje katalogowane i prezentowane są na ponad 250 stronach książki. Pojawiają się także najważniejsze tytuły europejskie – autor wspomina m.in. szkocki „Northern Looking Glass” czy słynny „Punch”.

Autor Rozmaitych gatunków szarańczy nie zapomina również o postaciach ważnych dla polskiego czasopiśmiennictwa – wspomina chociażby postać Franciszka Salezego Dmochowskiego. Omawia początki rozwoju różnych technik czy też sposoby finansowania dawnych periodyków. Przypomina problemy dawnej prasy, związane nie tylko z kosztami produkcji, lecz także brakiem środowisk, które by w ogóle takie pisma czytały i o nich dyskutowały.

Jednak najważniejsi są jak zawsze twórcy, a przypomniano ich w książce bez liku. Jeden z rozdziałów praktycznie w całości poświęcony jest ilustratorowi Janowi Nepomucenowi Lewickiemu, który zasłynął ilustracjami do wspomnianych wcześniej Pamiętników Paska. Na przykładzie biografii Lewickiego widać, jak w XIX wieku radzili sobie na rynku wydawniczym polscy rysownicy.

Inną postacią, o której Chmielewski wspomina wielokrotnie, jest Franciszek Kostrzewski – ojciec polskiego komiksu, którego Jedynaczek – Historia Jedynaczka w 22 obrazach przez wielu uznawana jest za pierwszy pełnoprawny komiks polski. Jedynaczek ukazał się w roku 1859, czyli sześćdziesiąt lat przed wydaniem Ogniem i mieczem…. Nieprzypadkowo zresztą Paweł Chmielewski zatytułował swoją książkę Rozmaite gatunki szarańczy  – to także tytuł wzięty z prac Kostrzewskiego, którego bardzo ceni jako autora ilustracji.

Jan Rustem, Artur Bartels to kolejni artyści – praojcowie komiksu, o których wspomina autor. Drugi z nich współpracował nawet z Norwidem. Poza tym pojawiają się w książce znani i cenieni również współcześnie Juliusz Kossak, Stanisław Lenc i wielu, wielu innych. Chmielewski nie zapomina przy tym o europejskich rysownikach prezentowanych w polskiej prasie – takich jak na przykład William Hogarth, Gustav Dore czy Rodolphe Toepffer.

Wyraźnie widać, że proto-komiksy, jeśli nie miały na celu po prostu zilustrowania jakiegoś dzieła literackiego, to zwykle opowiadały o życiu mieszczan. Były to typowe scenki rodzajowe, w których pojawiały się elementy satyry. Ilustracje ewoluowały w formę bardzo popularną, rozrywkową, niezbyt wysoką. Z tego powodu XIX-wieczne komiksy uważane są dzisiaj za zabawne widokówki z minionej epoki.

Na Rozmaite gatunki szarańczy składa się siedem rozdziałów, wstęp, przypisy oraz indeks nazwisk i ilustracji. W sumie to ponad 250 stron. Publikacją zainteresują się głównie wielbiciele komiksu, historycy sztuki, osoby zainteresowane kulturą XIX wieku czy czasopiśmiennictwem tamtego okresu. Chociaż książka napisana została w sposób przejrzysty, trudno przypuszczać, żeby trafiła do czytelników spoza kręgu nauk humanistycznych. Wadą publikacji – to spostrzeżenie dotyczy też poprzednich książek Chmielewskiego – jest jakość reprodukcji. Nawet przy najlepszych chęciach nie da się ich porównać z oryginałami, a szkoda. Gdyby dopracować stronę ilustracyjną – co oczywiście podniosłoby koszty publikacji  –przyjemność z czytania i oglądania byłaby zdecydowanie by większa. To ważne, tym bardziej że Rozmaite gatunki szarańczy to kawał dobrej pracy bibliograficznej – książka zawiera ciekawe wyimki z dawnej prasy oraz ilustracje, które obecnie często oglądać można jedynie w archiwach bibliotecznych.

P. Chmielewski, Rozmaite gatunki szarańczy. Cykle ilustracyjne i formy komiksowe w polskiej prasie XIX wieku, Zenit, Kielce 2020.

 okładka

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Marcin Bałczewski, Komiksowe szarańcze XIX wieku, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2021, nr 103

Przypisy

    Powiązane artykuły