03.06.2021

Nowy Napis Co Tydzień #103 / Szymon Czechowicz – polski rzymianin

Historykom sztuki postać Szymona Czechowicza znana jest doskonale. Nawet ci, którzy na co dzień nie zajmują się malarstwem dawnym, mają świadomość, że w czasach późnego baroku był to jeden z najwybitniejszych artystów w Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Jednakże w szerszym odbiorze społecznym malarstwo wcześniejsze niż to z wieku XIX, a przynajmniej twórczość czynnych w ostatniej tercji XVIII wieku Marcella Bacciarellego, Bernarda Bellotta czy Zygmunta Vogla, pozostaje słabo znane. Wynika to nie tyle ze stosunkowo niewielkiej liczby wybitnych osobowości artystycznych wśród mistrzów pędzla działających na naszych ziemiach w XVII–XVIII wieku czy z braku zrozumienia współczesnego odbiorcy dla ducha epok dawniejszych, ile z tego, że malarstwo barokowe rzadko stawało się tematem publikacji popularyzatorskich. Brakowało też poświęconych Czechowiczowi wystaw monograficznych, a obecna prezentacja jego dorobku i sylwetki w Muzeum Narodowym w Krakowie – odbywająca się w jakże niefortunnym czasie pandemii – jest pierwszym tego rodzaju i tej skali wydarzeniem w dziejach polskiego muzealnictwa. Towarzyszący przedsięwzięciu katalog jest najobszerniejszą publikacją na temat artysty i jedną z największych prac poświęconych sztuce nowożytnej w polskim piśmiennictwieGeniusz baroku. Szymon Czechowicz (1689–1775) / Genius of the Baroque. Szymon Czechowicz (1689–1775), eseje Z. Michalczyk, F. Petrucci, red. A. Betlej, T. Zaucha, Kraków 2020.[1].

obraz

Znaczenie twórczości Czechowicza dla sztuki polskiej epoki nowożytnej wynika z kilku przyczyn – w pierwszym rzędzie z najwyższej klasy artystycznej jego malarstwa, z obfitości owej produkcji, a także z rozproszenia dzieł artysty na niemal całym (z wyjątkiem Prus Królewskich) obszarze dawnej Rzeczypospolitej: od Wielkopolski (Poznań, Obra, Leszno) poprzez Mazowsze (Czerwińsk, Piaseczno, Krasne), Małopolskę (Opatów, Tyczyn, liczne dzieła w świątyniach krakowskich z katedrą na Wawelu i Bazyliką Mariacką włącznie), Podlasie (Ciechanowiec, Tykocin, Ostrożany), Lubelszczyznę (Lublin, Lubartów, Opole Lubelskie), ziemie Rusi Koronnej (Lwów, Olesko, Podhorce) po najdalsze rubieże Wielkiego Księstwa Litewskiego (Połock, Witebsk). Wymowne jest to, że w szczególny sposób Czechowicz związany był z dwoma najważniejszymi miastami Korony – z Krakowem i Warszawą – a wielką liczbę dzieł pozostawił w trzeciej stolicy – Wilnie (w czterech kościołach jezuitów, w świątyniach benedyktynek, wizytek).

Malarz urodził się w Krakowie, lecz o najwcześniejszym okresie jego życia nie wiemy prawie nic. Na koszt podskarbiego wielkiego koronnego Franciszka Maksymiliana Ossolińskiego wyjechał na studia do Rzymu, gdzie znalazł się być może około 1710 roku, a najpóźniej w listopadzie roku 1714, kiedy jego obecność odnotowano na posiedzeniu Arcybractwa świętych Trifona, Respicja i Ninfy. Trwający ponoć około dwóch dekad pobyt Polaka nad Tybrem w dużej mierze owiany jest tajemnicą. Nie są znane ścieżki, którymi się poruszał w Wiecznym Mieście. Nie wiemy, gdzie mieszkał, jak wyglądała jego codzienność, z kim utrzymywał kontakty, a przede wszystkim, u kogo się kształcił. W roku 1716 artysta wziął udział w tak zwanym konkursie klementyńskim w Akademii św. Łukasza, podczas którego uzyskał drugą nagrodę za rysunek Zwycięski powrót z wyprawy wojennej. Praca ta zachowała się w archiwum uczelni i jest prezentowana na wystawie. Zadziwiające, jak mało wiemy o aktywności Czechowicza w Rzymie. Nawet kościół San Stanislao dei Polacchi przy Via delle Botteghe Oscure przechowuje tylko dwa jego dzieła: Ukrzyżowanie w zakrystii (1715, według słynnej kompozycji Guida Reniego zdobiącej ołtarz główny bazyliki San Lorenzo in Lucina) i znakomite, wielkoformatowe płótno Św. Jadwiga (1724, do obejrzenia na wystawie). Te i kilka innych zachowanych (trzy obrazy w klasztorze Franciszkanów przy kościele San Bonaventura al Palatino) oraz niezachowanych malowideł to zapewne ułamek nierozpoznanego dotąd rzymskiego dorobku artysty. Być może część jego działalności stanowiło dostarczanie obrazów polskim zleceniodawcom – samym Ossolińskim, lecz również innym magnatom, a także duchownym. W roku 1730, w jednym z ostatnich miesięcy spędzonych nad Tybrem, malarz położył sygnaturę na monumentalnym przedstawieniu Wniebowzięcia Matki Boskiej – wysłanym do Kielc i do dziś zdobiącym ołtarz główny tamtejszej katedry. Nie ulega przy tym wątpliwości, że Czechowicz musiał się dobrze odnajdować w rzymskim środowisku artystycznym, o czym świadczy fakt, że w latach 1725–1730 należał do papieskiej kongregacji wirtuozów (Compagnia di San Giuseppe di Terrasanta). Zachowane protokoły z jej posiedzeń dokumentują dość systematyczne uczestnictwo Polaka w obradach tego szacownego gremium, a także kilkukrotne powierzanie mu rozmaitych funkcji. Po raz ostatni przybysz z Krakowa stawił się na zebraniu 10 grudnia 1730 roku. Na kolejnym posiedzeniu, 14 lutego 1731 roku, nie był obecny, lecz koledzy najprawdopodobniej zakładali, że to chwilowa absencja, skoro powierzyli mu funkcję infermiere – odpowiedzialnego za opiekę nad chorymi. Czechowicz jednak na sesjach kongregacji więcej się nie pojawił.

obraz

Nie wiadomo, jakie były okoliczności i przyczyny tego nagłego powrotu malarza do kraju, rozpoczynającego w tymże momencie wspaniałą karierę w ojczyźnie. Datę 1731 nosi portret Katarzyny Jabłonowskiej wykonany niewątpliwie już w Polsce, tuż przed jej ślubem z protektorem artysty Franciszkiem Maksymilianem Ossolińskim. Przypuszczalnie od tego właśnie roku Czechowicz działał w Warszawie (najwcześniejszy dokument potwierdzający jego obecność w stolicy pochodzi z 1732 roku). Osiedlając się w mieście będącym siedzibą dworu monarszego (którego zleceń wprawdzie nigdy nie dostąpił), a także punktem krzyżowania się nici interesów najpotężniejszych magnatów, wybrał najlepsze z możliwych miejsc do założenia warsztatu obsługującego zamożną klientelę. Czechowicz stał się w Polsce artystą poza konkurencją, przynosząc nabytą we Włoszech bezbłędność i sprawność techniczną, a przede wszystkim czysty styl rzymskiego, klasycyzującego baroku początku XVIII wieku, wywodzący się bezpośrednio z twórczości Carla Marattiego, a sięgając głębiej – z malarstwa takich artystów jak Guido Reni czy wreszcie Rafael. Świadectwem związku Czechowicza z Rzymem jest zatem w pierwszym rzędzie charakter jego twórczości – budowane symetrycznie, wyważone, wystudiowane kompozycje z dużymi płaszczyznami ciężkich draperii szat, pełnym patosu gestem przy równoczesnej idealizacji twarzy, łagodne, rozproszone nierealne światło, stosowanie głębokiej, nasyconej, choć często jasnej kolorystyki, wielka siła wyrazu portretów odznaczających się pogłębioną analizą psychologiczną modeli.

Z zachowanych szczątkowo archiwaliów wynika, że Czechowicz przebierał w płynących do niego zleceniach. Pracował przede wszystkim dla najmożniejszych magnatów, posiadających dobra w całym kraju, otaczających opieką kościoły i klasztory rozsiane w wielu częściach państwa polsko-litewskiego. Skala produkcji warsztatu (o jego organizacji niewiele wiadomo, choć z pewnością mistrz zatrudniał wielu pomocników, jak choćby Łukasza Smuglewicza) oraz struktura zdecentralizowanego, oligarchicznego państwa spowodowały tak wielkie rozproszenie dzieł malarza. Realizując zlecenia magnackie, wykonał on obrazy między innymi do kościołów Misjonarzy (ob. seminaryjnego) w Lublinie (około 1736, fundacja Jana Tarły), Reformatów w Boćkach (1736, fundacja Józefa Franciszka Sapiehy), Kapucynów w Lubartowie (ok. 1740, fundacja Pawła Karola Sanguszki), parafialnego w Siedlcach (1750–1752, fundacja Izabeli z Morstinów Czartoryskiej). Do najważniejszych klientów malarza należał hetman wielki koronny Jan Klemens Branicki, dla którego Czechowicz wykonał obrazy między innymi do pałacu na Podwalu w Warszawie oraz świątyń: parafialnej w Tyczynie (początek lat 40. XVIII wieku) i misjonarzy w Tykocinie (1748–1750). Wyjątkowy charakter miała praca artysty dla hetmana wielkiego koronnego Wacława Rzewuskiego w rezydencji w Podhorcachgdzie malarz przebywał – zapewne z przerwami – w okresie 1762–1767, malując obrazy ołtarzowe do kościoła Kapucynów w nieodległym Olesku, lecz przede wszystkim dostarczając hetmanowi około setki malowideł olejnych, które rozwieszono w Pokoju Zielonym zamku podhoreckiego. W pomieszczeniu tym zostały zgromadzone wcześniejsze dzieła Czechowicza (w tym tak zwane modella – olejne szkice), lecz również wiele prac wykonanych na miejscu, niekiedy według wzorów graficznych podsuwanych przez zleceniodawcę. Sposób rozmieszczenia obrazów w Pokoju Zielonym został na wystawie w Muzeum Narodowym w Krakowie odtworzony. Po okresie podhoreckim malarz miał przez pewien czas przebywać w Kolegium Jezuitów w Połocku (około 1767–1769), gdzie rzekomo stworzył kilkadziesiąt obrazów. Ostatnie lata życia spędził w Warszawie. Nie założywszy nigdy rodziny, blisko związany ze Smuglewiczami (siostrzenica artysty wyszła za Łukasza Smuglewicza), zmarł jako tercjarz kapucyński. Nie wiadomo, czy ów płodny malarz, otrzymujący przez całe życie sute wynagrodzenia, zgromadził i pozostawił większy majątek. Czy prawdziwa jest jego, stworzona przez dziewiętnastowieczną biografistykę, charakterystyka – wizerunek polskiego Fra Angelica, pracowitego malarza religijnego, wiodącego skromny, niemal ascetyczny żywot? Pewne jest jedno: urodzony w Krakowie Czechowicz był artystą rzymskim, czynnym przez większą część życia w Warszawie, i najważniejszą postacią w dziejach polskiego malarstwa barokowego.

obraz

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Zbigniew Michalczyk, Szymon Czechowicz – polski rzymianin, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2021, nr 103

Przypisy

    Powiązane artykuły

    Loading...