24.06.2021

Nowy Napis Co Tydzień #106 / O listach Jerzego Illga do Czesława Miłosza

Książka Listy do Czesława Miłosza Jerzego Illga zawiera trzy listy napisane wierszem, utrzymane w zamierzonej czy też nie poetyckiej konwencji wczesnego i późnego Miłosza. Nadawca listów pisze je w trzech różnych miejscach związanych z autorem Zniewolonego umysłu. Wysyła wprawdzie do „zagrobnego świata”, ale tak prowadzi ich narrację, iż odnosi się wrażenie, że Miłosz jeszcze zamieszkuje ziemię i zmienia tylko miejsce swojego pobytu. Jest zatem list pierwszy, nawiązujący do Krakowa, który noblista wybrał po powrocie do kraju w 1993 roku, twierdząc, iż jest „najbardziej zbliżony do Wilna”, jest Krasnogruda, w której spędził młodość, a potem Wilno (list drugi) i wreszcie list trzeci z Grizzly Peak (Berkeley), dokąd z Paryża wyemigrował Miłosz w roku 1960.

Listy ani treścią, ani formą nie przypominają tradycyjnej korespondencji. Przybierają kształt poematów. Nie ma w nich śladu sentymentalizmu, emfazy czy afektacji, chociaż pierwszy list rozpoczyna się od emocjonalnego zwrotu: „Kochany Panie Czesławie”J. Illg, List do Czesława Miłosza [w:] tegoż, Listy do Czesława Miłosza, Kraków 2019, s. 7.[1] i przez znane uliczki Krakowa prowadzi na ulicę Bogusławskiego 6, gdzie Miłosz po powrocie do Polski spędził ostatnie dziesięć lat życia i gdzie po naciśnięciu dzwonka nadawca listu słyszał stuk laski oraz tubalny głos: „Panie Jerzy, to czego się dziś napijemy?”. Przyjazne stosunki z wielkim poetą zapewne też spowodowały, iż Jerzy Illg w latach 2009–2015 był organizatorem i dyrektorem programowym Międzynarodowego Festiwalu Literackiego im. Czesława Miłosza. Autor uczestniczył także w Spotkaniach Poetów Wschodu i Zachodu, odbywających się w ramach festiwalu Kraków 2000 w zacnych miejscach Miasta Literatury pod patronatem żyjących jeszcze wtedy polskich noblistów. Zabierał też głos podczas uroczystego otwarcia Schodów Miłosza na Bulwarze Poleskim w Krakowie w październiku 2019 roku.

Ale wracając do listów. Jerzy Illg perfekcyjnie zadbał o ich formę i kompozycję. Dodając tłumaczenie w języku angielskim i litewskim oraz opatrując miejsca bliskie Miłoszowi urokliwymi fotografiami Joanny Gromek-Illg, sprawił, że publikacja stanowi zwartą, piękną edytorsko całość. Ale nie tylko formalnie autor zadbał o poziom książki. Przemyślany jest cały poetycki szlak przyjaźni wiodący śladami noblisty, którym chronologicznie, z jednym tylko wyjątkiem, prowadzi czytelnika autor listów. Tym wyjątkiem jest Kraków, który był przecież ostatnim etapem życia Czesława Miłosza, a wysuwa się na plan pierwszy. Ale to tutaj Jerzy Illg, również krakowianin, miał możliwość dość częstego kontaktu z wybitnym Poetą.

Z Krakowa przenosimy się do Żegar, Krasnogrudy, miejsc leżących na pograniczu kultur i narodów, nierozerwalnie związanych z genealogią rodziny Czesława Miłosza. W sierpniu 2007 roku, trzy lata po śmierci noblisty, autor Listów spędza tam kilka dni. Pobyt ten staje się źródłem inspiracji, dzięki temu przed czytelnikiem rysuje się bliski Miłoszowi obraz wsi, dworku, zarośniętego parku nad Gaładusią, jeziora Hołny oraz dzikich krajobrazów Polesia. W tym miejscu Jerzy Illg zwraca się do Czesława Miłosza słowami:

[…]
unosi się Pan nad nami,
czuję na sobie uważne spojrzenie

– i wiem, że jest Pan szczęśliwy i dumny,
że tak nam się podoba w Pańskiej okolicyTamże, s. 11.[2].

Czytelnik ma przy okazji możliwość zachwycenia się brzmieniem nazw miejscowych wymienionych w liście: Szejpiszki, Wiłkupie, Budwieć, Użmauda, Poszeszupie, Poćkuny, Wierśnie, Żubronajcie. Pobyt Jerzego Illga w krainie młodości Miłosza przywołuje raz po raz osobiste wspomnienia związane z autorem Doliny Issy, na przykład patrząc na ogromne głazy, pisze:

[…]
Gdybyśmy opróżnili butelkę bourbona,
jak zdarzało się na Niedźwiedzim Szczycie,
wznieślibyśmy z tych głazów
napowietrzną wieżę i wypatrywali
watah dzielnych Jaćwingów.
[…]
Jak Pan mówił, najwięcej tutaj drzew liściastych:
dęby, buki, olszyna, graby, lipy, brzozy

choć o zachodzie najogniściej płoną
lichtarze rudych sosen.
Pachną ziół kadzidłaTamże, s. 23.[3].

Zachwyciły mnie lichtarze rudych sosen i kadzidła ziół płonące najogniściej przed zachodem słońca. Tak porozumiewać się może tylko poeta z poetą. Spójna wrażliwość na piękno natury.

26 lutego 2018 roku, czyli czternaście lat po śmierci Czesława Miłosza, Jerzy Illg pisze drugi list z Wilna, w którym przyszły noblista studiował polonistykę i prawo na Uniwersytecie Stefana Batorego. Donosi Adresatowi:

Na Starym Mieście nie ma ani jednej prostej uliczki.
Wiją się i zaplątują jak historia tego miasta.
Najlepiej widać to z wieży Świętego Jana
albo z Góry Trzykrzyskiej,
na której wysadzone przez Sowietów krzyże
dalej czuwają nad barokowym Wilnem.
[…]
Zresztą stąpaliśmy kiedyś razem po tym bruku

Ty jak po kruchym lodzie, pod którym otwierały się
zabliźnione rany pamięci.
[…]
Dzisiaj w kawiarni Rudnickiego jest KFC,
W celi Konrada był hotel, ale zbankrutował,
Tomas mówi, że w labiryncie trzynastu podwórek Twojego uniwersytetu
Są ponoć takie, na których nie stanęła ludzka stopa.
[…]

(Wszystko minione, wszystko zapomnianeJ. Illg, Do Czesława Miłosza list drugi – z Wilna [w:] tegoż, Listy…, s. 33, 37, 49, 53.[4])

Trzeci list Jerzego Illga, opatrzony datą 17–24 marca 2019 roku, poprzedza zdjęcie rozległego widoku ze szczytu Grizzly Peak (Niedźwiedzie Wzgórze), gdzie Czesław Miłosz mieszkał wraz z rodziną w latach 1960–1990. Autor odwiedził poetę również tam. Wspomina nocne rozmowy przy bourbonie, czytanie wierszy, spacery po okolicy i wizyty u przyjaciół Miłosza. List jest reminiscencją z tarasu Niedźwiedziego Szczytu, skąd można zobaczyć Zatokę San Francisco:

[…]
Miałeś rację: to kraj który ciągle czeka na imiona.
U stóp zatoka barwy roztopionej cyny
i dinozaury dwóch mostów.

[…]
Jelenie, utrapienie Carol, zamiłowanej ogrodniczki,
po latach przyszły tłumnie Cię pożegnać,
gdy do Marka Dannera, nowego właściciela domu na Grizzly Peak,
zadzwonił Bob Hass: „Dziś rano w Krakowie zmarł Miłosz”.

Tylko kolibry wciąż przystają nad kwiatem kapryfoliumJ. Illg, Do Czesława Miłosza list trzeci – powrót na Grizzly Peak [w:] tegoż, Listy…, s. 59, 79.[5].

Tą retrospekcją Jerzy Illg kończy poetycką korespondencję z Czesławem Miłoszem. Zamyka czas ziemskich kontaktów, ale nie znaczy to, że piękny okres przyjaźni zasypie wieczny piasek czasu.

Czesław Miłosz spoczął w Krypcie Zasłużonych na Skałce, w niewielkiej odległości od pamiątkowych Schodów, które choć są o wiele skromniejsze niż te w Wilnie, przypominają krakowianom i turystom wybitnego poetę. Na koniec przytoczę fragment nekrologu (Kontynent Miłosz), który Jerzy Illg napisał w nocy po śmierci Noblisty:

Umarł Miłosz. Bezradność. Jak opisać coś tak ważnego, osobę, życie i dzieło, które pozwalało ustalać miary i hierarchie. Przywracało ład i nadawało sens. Ustanawiało kryteria piękna i mądrości. […]

Umarł Miłosz. Dwa słowa – absurdalny oksymoron. Nieprawda. Nie może umrzeć ktoś, kto był, jest i będzie stałym punktem odniesienia. Ktoś, kto był i będzie zawszehttps://www.milosz.pl/wspominaja-mnie/jerzy-illg [dostęp: 2.02.2021].[6].

Ktoś – kto zdaniem Jerzego Illga jest „wielki jak kontynent”.

J. Illg, Listy do Czesława Miłosza, Wydawnictwo Universitas, Kraków 2019.

Okładka książki

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Irena Kaczmarczyk, O listach Jerzego Illga do Czesława Miłosza, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2021, nr 106

Przypisy

    Powiązane artykuły