05.05.2022

Nowy Napis Co Tydzień #150 / W kraju, na emigracji, w życiu… O ostatnich opowiadaniach Andrzeja Chącińskiego

Rok 1958. „Współczesność”, tygodnik debiutantów. Przepijamy pierwsze honoraria w „Smakoszu”: Irek, Staszek Grochowiak, Stachura, Śliwonik. Chlamy tęgo, roją się nam sny o sławie i potędze

– tak pisał w opowiadaniu Śmierć, poświęconemu Ireneuszowi Iredyńskiemu, Marek Nowakowski, jeden z debiutantów czasów październikowych zmian. Do grupy głośnych nazwisk wymienionych przez autora Benka Kwiaciarza koniecznie dodać trzeba jeszcze Bogdana Wojdowskiego, Andrzeja Brychta i Leszka Płażewskiego. Wszyscy oni z kolei zetknęli się z Andrzejem Chącińskim, urodzonym w 1932 roku, jednym z założycieli pisma, pełniącym w latach 1958–1959 funkcję sekretarza redakcji. W tym czasie debiutował też jako prozaik, a nieco później ukazały się jego zbiory opowiadań Piękne niedzieleRozstanie z Ireną.

Droga życiowa i twórcza tego pisarza nie była łatwa. Trudna sytuacja materialna zmusiła Chącińskiego do podejmowania dorywczo pracy zarobkowej w Londynie. W 1979 roku zdecydował się na wyjazd do Australii, gdzie pracował przez osiemnaście kolejnych lat, imając się różnych zajęć. Nawiązał między innymi współpracę z wychodzącym w Melbourne „Tygodnikiem Polskim”, w którym drukował artykuły i szkice. Opowiadania Andrzeja Chącińskiego zawsze były opisem zmieniającej się rzeczywistości, najczęściej bardzo trudnej. Bohaterowie zwykle pracują fizycznie, płacąc wysoką cenę za poszukiwanie wolności i swego miejsca – najczęściej w obcym otoczeniu. Po upadku komuny pisarz przyjeżdżał do kraju, ale dopiero w 2009 roku ukazała się jego trzecia książka Podróż do Londynu. Bardzo interesujące są w niej opisy spotkań z przedstawicielami emigracji londyńskiej, wciąż rozpolitykowanej, komentującej wydarzenia w Polsce. W jednym z wizytowanych domów bohater tej prozy spotyka nawet słynnego pisarza z Monachium, w którym bez trudu rozpoznajemy Józefa Mackiewicza.

Najnowszy, czwarty tom opowiadań Andrzeja Chącińskiego Wkrótce nadejdzie świt jest zaproszeniem do spojrzenia w przeszłość, w świat, który już nie istnieje, a raczej tli się jeszcze na tych stronicach. Książka zawiera bowiem teksty, których bohaterowie żyją w latach okupacji i stalinizmu, a także na emigracji. W otwierającej tom prozie Wszędzie obcy mamy perypetie człowieka powracającego z dalekiego, obcego kraju do biednego, podupadłego miasteczka (to obraz Piotrkowa Trybunalskiego), w którym pragnie zdobyć informacje o leżącej na miejscowym cmentarzu prababce. W istocie jednak poszukuje czegoś, czego nie da się już odnaleźć: siebie z tamtych lat, dawnych emocji, miłości, wrażeń, cieni bliskich mu osób. Nic z tego nie pozostało. Są obcy ludzie, ciężko pracujący lub bezrobotni, a wokół ubogi krajobraz. Jak dotrzeć do siebie z tamtych lat? Czy jest to w ogóle możliwe?

Opowiadania Młodzieńcze lataPort lotniczy to z kolei spojrzenie na stalinizm – bohater jest młody, całe życie jeszcze przed nim, zapisuje się nawet na kurs szybowcowy, podejmuje pracę na lotnisku w Warszawie, gdzie po raz pierwszy spotyka się z realiami tak zwanego „budowania zrębów”, czyli donosicielstwa i niszczenia przedwojennych pilotów za ich wierną i pełną poświęcenia służbę w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie. W pierwszym z wymienionych opowiadań zastanawiająca jest też figura ojca jednego z bohaterów. Jest, a jakoby go nie było, bo ukrywa się w drewutni. Domyślamy się, że dopiero co wyszedł z lasu i woli nie pokazywać się „przedstawicielom władzy ludowej”, zresztą wkrótce zostaje aresztowany. Chąciński potrafił napisać o tym z dyskrecją, za którą ukrywa się bardzo dobra znajomość powojennych czasów.

Inna odsłona prozy Andrzeja Chącińskiego to opis realiów emigracyjnych. W opowiadaniach Energiczna czy Andrzej i Luiza widzimy bohatera na antypodach, jak zmaga się może nie tyle z ciężką pracą, ile z jej siermiężnością i tęsknotą za domem. To także ciekawy wgląd w życie uczuciowe i obyczajowe polskich emigrantów w Australii. O tym samym traktuje opowiadanie tytułowe, przedstawiające samotnego robotnika emigranta, miotającego się między bezduszną atmosferą w pracy a kolegami z Polski, którzy mają zupełnie inne plany i oczekiwania od życia na obczyźnie. O nim właśnie Anna Nasiłowska napisała w posłowiu do książki:

Co lepsze: niedobory wszystkiego i beznadzieja w Polsce czy emigracyjna bieda i poczucie, że żyje się trochę nieswoim życiem? System politycznej kontroli w kraju czy przypadkowe prace i dryfowanie bez swojego miejsca za granicą? W prozie Chącińskiego dominującym rysem bohatera jest poczucie wyczerpania, zniechęcenia, stąpanie po niepewnym gruncie, gotowość poddania się przypadkowości życia. A jednak te drobne zdarzenia układają się w nieprzypadkowy wzór losu naznaczonego przez historyczne sytuacje.

Tom kończy się autobiograficznym opowiadaniem Wiadro z wyżymaczką, którego bohater, Biały, po latach niewidzenia spotyka na londyńskiej ulicy Leszka, w którym bez trudu rozpoznajemy Leszka Szymańskiego, redaktora naczelnego i założyciela „Współczesności”, również emigranta. W wywiadzie przeprowadzonym przeze mnie z Andrzejem Chącińskim w 2013 roku dla kwartalnika „Wyspa” wspominał odwagę Szymańskiego, który podczas spotkania Gomułki z mieszkańcami Warszawy podszedł do niego i upomniał się o pismo:

Zaskoczony Gomułka zaczął krzyczeć, ale potem polecił jednemu z sekretarzy załatwienie sprawy i po kilku dniach zezwolenie na wydawanie pisma przywrócono.

Po latach obaj koledzy rozmawiają, snują się po ulicach, wspominając dawne czasy, ale rzeczywistość jest bezlitosna: obaj muszą kombinować, jak przetrwać, czego symbolicznym znakiem jest rezygnacja z kupna kurtki z demobilu przez byłego już redaktora naczelnego warszawskiego pisma.

Rzeczywistość była też bezlitosna dla Andrzeja Chącińskiego. Tom Wkrótce nadejdzie świt ukazał się dzięki wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, w ramach tarczy dla literatów. To wielka zasługa programu – bez tych pieniędzy opowiadań Chącińskiego po prostu byśmy nie przeczytali! Do tego dołączyła bezpłatna praca przyjaciół schorowanego już pisarza z Oddziału Warszawskiego Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Tekst został zredagowany przez Zbigniewa Zbikowskiego, a zilustrowany przez Marka Sołtysika. Posłowie skreśliła Anna Nasiłowska. Jednak kiedy książka w połowie grudnia ubiegłego roku przyjechała do siedziby SPP przy Krakowskim Przedmieściu, Andrzej Chąciński leżał już nieprzytomny w szpitalu. Bardzo chciał zobaczyć swoją książkę, dotknąć okładki, przekartkować. Nie zdążył. Pisarz zmarł 18 grudnia 2021 roku.

 

Andrzej Chąciński, Wkrótce nadejdzie świt, Warszawa:Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział Warszawa, 2021.

Okładka Chąciński

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Wojciech Chmielewski, W kraju, na emigracji, w życiu… O ostatnich opowiadaniach Andrzeja Chącińskiego, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2022, nr 150

Przypisy

    Powiązane artykuły

    Loading...