23.01.2020

Nowy Napis Co Tydzień #033 / Germania

Spośród wszystkich mitologii, jakie ludzie wymyślili,

żeby wszystko zagmatwać, wybieram germańską,

najzabawniejszą i najstraszniejszą ze wszystkich.

Ale, jak Markiz de Bradomín, nienawidzę

Wagnera, który w swych operach zdradził 

święte korzenie niemieckości, zmieniając je

w pożywkę dla snobów i ultranacjonalistów.

Lecz poza tym we wszystkim jestem germanofilem.

Minnesang, von Eschenbach, Pieśń Nibelungów,

Hans Sachs, Cherubinischer Wandersmann Silesiusa,

Jakub i Wilhelm Grimm, stary Goethe, Hoffmann,

von Kleist, Wiene, Murnau, Fritz Lang, von Báky, Altdorfer,

Grünewald, Friedrich… to bogowie mojej prywatnej

Walhalli, talizmany strzegące mej drogi

przez ten świat, czczone ikony.

Dlatego wkurza mnie powszechna

antyniemieckość, jakby kultura germańska

brała się ze swastyki i barbarzyństwa nazi,

a nie była owocem wieków płodnej wymiany,

dzięki której świat ostał Kafkę, Brahmsa, Heinego

i wielu innych, których Hitler nienawidził.

Prawda jest taka, że niemieckość czuję w sobie,

jakby należała do mnie, była czymś bliskim, własnym.

Nie wiem dlaczego, ale tak jest.

Przełożyła Joanna Karasek  

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Luis Alberto de Cuenca, Germania, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2020, nr 33

Przypisy

    Powiązane artykuły