13.02.2020

Nowy Napis Co Tydzień #036 / Czartoryska. Artefakty

Hymn Polski rozbiorowej

POLSKA
Halo, halo, jest tam kto
Tu mówi czyste dobro

To ja
To wy to my
To ja
Polska

Przedrozbiorowa
Rozbiorowa
Porozbiorowa
Między- i śródrozbiorowa

Jesteśmy
Nigdzie
Pomiędzy
Drogami od zdrady do zdrady
Dziejąc się zdradami
Zdrad doświadczani
W treściwym niebycie skąpani
Jesteśmy jednym i tym samym
Brzydkim więc rozebranym lub brzydko ubranym więc mającym być koniecznie rozebranym

Polska, której wam trzeba:
Niezmienna w bożym igrzysku
Wcielona w biel boskiego chleba

Jak kolos okrakiem łączę dwie Europy strony
I woda z moich skroni
Woda z chrztów wschodnich tysiąckroć wycierana
I zmywana wodą chrztów zachodnich

Golusieńka stałam
Ja młoda w wiankach chruśniakach a przy mnie Kupała
I inna woda po mnie spływała w magiczną mą różowość wilgotnych jaskiń z których strumyki legend sączyłam bym za wieki była spijana
Ja Lilia w malinach zwiewna i bezimienna też przez was
I w tej nagości więzy łańcuchy poczułam i wnet rozebrać się chciałam
Lecz z ducha?
Zrzuciłam nagość i pierwszy mój z trzech setek rozbiór nastąpił
Sama z lubieżnością z lubieżności wystąpiłam by pierwszy chrzest a ten by drugi potem przyjąć
Święte małżeństwo na wiosen zim i lat tysiąc

Rozbierana później bywałam
Nieraz z jednej dwóch trzech stron targana
Targ tak sobie urządziłam jak owca na targ
Jak ulicznica
Bo taka być chciałam

W szronach i szarościach powstawałam
Znów półnaga
Raz-dwa
Rozebrana

Raz nawet przez to do szkoły nie poszłam głupia
Bo mnie ktoś do bielizny rozebrał i sprawdzał jak mi ładnie leci jucha

Ja – Polska
Wielu twarzy bóstwo najsłowiańszych spośród słonecznych Słowian
Wyekwipowana w historię pełną złota składam na waszą tożsamość te dobra
To złoto
Czyste i odsiane
I moje dzieci rumiane co szepcą mi ciągle w niezagojoną ranę:
Raduj się Matko-Polsko w sławne potomstwo płodna.
Króla królów i najwyższego Pana wielkość wielb chwałą co będzie godna.
Bo staje żołnierz Chrystusowy za krzywdę ludu sam do walki.
Ponieważ stale wypominał on okrucieństwo tyranowi, koronę zdobył męczennika, padł
posiekany na kawałki.
Niebiosa nowy cud zdziałały, bo mocą swą Niebieski Lekarz poćwiartowane jego ciało
przedziwne znowu w jedno złączył.

A przeto szczęsny ty, Krakowie, uposażony świętym ciałem, błogosław po wsze czasy Boga, który z  niczego wszystko stworzył.

Boże coś to wszystko zdziałał
Przez wzgląd na miłość matki do dzieci
Błagam

Boże coś mnie pierwszym słowem nazwał światłem
Ciągle i ciągle w ciągu dziejów jakimś dziwnym trafem jej to jest moimi rękami ubierał
w za- i przedmurza szatę
Coś moich synów pozwoleniem uraczył nazywania się mesjaszem
Boże zrywów, niepodległości i czerwonych maków
Błagam
Chroń i zbawiaj Polskę od Polaków

A teraz powiedzcie mi, moi mili
Gdzie byliście, kiedy wam dobrą matkę
Rabowali
Palili
Gwałcili?

 

I.

MARIA WIRTEMBERSKA
W roku 1763 umarł nam król.

GAŁGANEK
Kto będzie następnym?

IZABELA
Weźmy sprawy w swoje ręce.

ADAM JERZY
Jesteśmy Familią. Familia to my. Prosimy carycę Katarzynę II by wprowadziła do nas swoje wojska.

IZABELA
Słusznie. Z przyjaciółmi należy się przyjaźnić.

KONSTANTY
Z Katarzyną jeszcze się przyjaźnimy?

IZABELA
Tak. Później się pogniewamy.

MARIA WIRTEMBERSKA
Póki co pomoże nam w bezkrólewiu nasze królewie zaprowadzić.

GAŁGANEK
Wojska rosyjskie wprowadzone. Zamach stanu przeprowadzony z sukcesem.

KONSTANTY
Wojna polsko-polska pod flagą biało-czerwoną.

GAŁGANEK
W wojnie polsko-polskiej Polska na pewno okaże się zwycięska.

MARIA WIRTEMBERSKA
Zwołać przedelekcyjny sejm konwokacyjny!

KONSTANTY
Wybierzmy sobie króla!

ADAM JERZY
Takiego nam trzeba obrać władcę, który by z ojca i   matki szlachectwem Polskim zaszczycony, w   wierze Świętej Katolickiej zrodzony, pod prawem równości żyjący, znajomość praw ojczystych z   wychowania powziąwszy, umiał tychże utrzymanie i   poprawę wraz z nami popierać skutecznie, mając do tego przymiotów i   wieku sposobność.

IZABELA
Wierny towarzyszom idei oświecony Polak-katolik. I młody.

KONSTANTY
U nas takich na pęczki.

GAŁGANEK
Pan ojciec?

ADAM, KONSTANTY, MARIA
Który?

IZABELA
Adama Kazimierza Czartoryskiego ojca waszego i męża mego car Piotr III zachęcał szczerze do zostania królem. Ojciec-mąż tego nie chciał, a car zmarł na atak kolki hemoroidalnej.

KONSTANTY
Każdy car musi na coś umrzeć. Do wyboru także: wylew, trucizna, tyfus, woreczek żółciowy, zamach bombowy, zapalenie nerek i rewolucja.

IZABELA
Zaś następczyni caryca Katarzyna podzielała niechęć naszego ojca-męża do niego samego. Sprawa rozwiązana.

GAŁGANEK
Na szczęście i na chwałę czartoryskiego chowu wsobnego królem zostaje członek Familii Stanisław August Poniatowski.

IZABELA
Niech żyje.

MARIA WIRTEMBERSKA
A teraz reformy!

ADAM JERZY
Zarządzić lustrację królewszczyzn!

KONSTANTY
Ujednolicić system miar i wag!

GAŁGANEK
Utworzyć we wszystkich województwach Komisje Dobrego Porządku!

MARIA WIRTEMBERSKA
Dobra, wystarczy!

IZABELA
Znieśmy jeszcze to liberum veto. Żadnej anarchii bez naszej wiedzy. Zakazać Polsce bycia słabą.

KONSTANTY
Mamo, jeszcze uznanie tytułów Katarzyny II i Fryderyka II.

ADAM JERZY
Interrex prymas Łubieński się uparł.

MARIA WIRTEMBERSKA
Co nam szkodzi.

GAŁGANEK
Z tytułu uznania tytułów caryca Wszechrusi i król w Prusach podnoszą roszczenia co do wchodzących w skład Rzeczypospolitej ziem ruskich i pruskich.

IZABELA
Robią to po cichu. Skąd mogliśmy wiedzieć?

GAŁGANEK
Ojciec-mąż Adam Kazimierz w wielkiej przyjaźni z królem Stanisławem II Augustem z ochotą dzieli się miłością i urokami księżnej pani.

IZABELA
Zresztą ta komitywa króla dochodzącego i niedoszłego zrodziła wiele słodkich owoców.

MARIA WIRTEMBERSKA
Mnie na przykład.

GAŁGANEK
Na scenę wchodzi Nikołaj Repnin.

IZABELA
I wtedy wchodzę ja. Cała na biało-czerwono.

GAŁGANEK
Rosyjski poseł Nikołaj Repnin na zlecenie Katarzyny mąci i knuje. Księżna pani bohatersko przekonuje go do przyjaźni z Familią. Trójkąt staje się czworokątem.

ADAM JERZY
I z tej przyjaźni rodzę się ja.

GAŁGANEK
Wieczysta przyjaźń między Polską a Rosją zostaje przypieczętowana.

KONSTANTY
Nie wszystkim Polakom się to podoba.

GAŁGANEK
Konfederacja barska to podobno pierwsze polskie powstanie.

IZABELA
My wyjeżdżamy.

GAŁGANEK
Pamiętacie jak uznaliście tytuły Katarzyny i Fryderyka?

WSZYSCY
Tak.

MARIA WIRTEMBERSKA
Zaszkodziło?

GAŁGANEK
Otóż tak. Roku pańskiego 1772 Rosja, Prusy i Austria częstują się Polską.
W Warszawie pojawia się Ludwik Wirtemberski. Patrzy na ciebie, Mario.

MARIA WIRTEMBERSKA
Nieprzyjemnie. Ale rodzicom się podoba.

IZABELA
Jego wuj, król Prus, Fryderyk II własnoręcznie napisał do nas list, Mario. I prosił.

GAŁGANEK
Pokorne prośby o progresję w propruskości spełnione. Małżeństwo zawarte.

KONSTANTY
Szczęść Boże młodej parze!

MARIA WIRTEMBERSKA
Poślubiłam pruską agresję, mamo.

IZABELA
Pruskiej siły nam potrzeba, kochanie. Wszyscy jesteśmy z tobą!

ADAM JERZY
Propruskość jest bardzo na czasie.

KONSTANTY
Król obawia się, że chcemy Marię z Wirtembergiem do tronu polskiego przez królobójstwo lub rewolucję doprowadzić.

GAŁGANEK
No i niech się obawia.

MARIA WIRTEMBERSKA
Trochę mi przykro.

IZABELA
Król powinien się uspokoić. Działamy na naszą, to jest narodu, to jest Polski korzyść.

GAŁGANEK
Sejm czteroletni. Czartoryski Pałac Błękitny w stolicy i czartoryskie Puławy stają się jego ośrodkami. Publiczność sejmowa oczekuje ceremonii patriotycznych, pani. Słychać już w tumulcie grzmienie bębnów i ryk trąb. Biało-czerwone róże ścielą się gęsto u twoich stóp.

ADAM JERZY
Mamo. Mamy masonów w piwnicy.

IZABELA
To dobrze. Mają tam być.

ADAM JERZY
Ale oni tam jakąś konstytucję piszą.

IZABELA
A, tak. To też dzięki nam. Trzeba się w końcu określić. Co niepodległość to niepodległość. Czas zrzucić to rosyjskie jarzmo.

GAŁGANEK
W Petersburgu coś się zaczęło zawiązywać, ale jakby co, to nic nie wiecie. Słowa kluczowe: zdrada, upadek, Targowica.

IZABELA
Ja o niczym nie wiedziałam.

ADAM JERZY
Konstytucja uchwalona!

KONSTANTY
Kocham Konstytucję!

MARIA WIRTEMBERSKA
Największym słońcem mojego życia jest Konstytucja 3 maja.

GAŁGANEK
Niestety nie podoba to się carycy Katarzynie II. Maj roku 1792 obfity jest w skrajne emocje.

MARIA WIRTEMBERSKA
Wojna to siostra wolności.

GAŁGANEK
Przechwyciłem list! Ludwik Wirtemberski nas zdradził.

KONSTANTY
Prusak specjalnie źle się bił.

MARIA WIRTEMBERSKA
Żądam rozwodu.

GAŁGANEK
Wojna w obronie Konstytucji 3 maja przegrana.

MARIA WIRTEMBERSKA
Rozwodzę się.

GAŁGANEK
Twój były mąż Ludwik Württemberg zabrał ci dziecko, Mario.

MARIA WIRTEMBERSKA
Śni mi się, jak Ludwik tresuje mojego Adasia na antypolaka. A później mój dwuletni Adaś siedzi na wielkiej armacie i strzela w Puławy.

GAŁGANEK
Znowu nam Polskę rozbierają.

KONSTANTY
Wpadł do nas Kościuszko. Przyjaźnimy się z Kościuszką. Kościuszkiem. Przyjaźń ostatecznie nieopłacalna.

MARIA WIRTEMBERSKA
Caryca nam dom, ogród i chłopów zajmuje.

IZABELA
Wyjeżdżamy.

GAŁGANEK
Pod nieobecność waszą Moskale Puławy niszczą. Wszystko rozwalają: głowy, ręce, nogi, korpusy marmurowych i kamiennych posągów, kawałki porcelany, kryształów, granitów, obrazów, mozaik, ceramik, zwierciadeł, witraży.
Sukni, fraków, szaf całych z nimi, mebli mahoniowych, hebanowych, dębowych, klawicymbały rozbite, fortepiany, poszarpane książki, kodeksy, porżnięte w pasy malowidła: wszystko razem na kupie w gruzach, w kurzu, pyle, sadzy.

Roku pańskiego 1795 koniec historii.

 

II.

RAZEM
Hej, hej, rycerze,
serca nasze radość bierze,
że kochacie nas!
Żyje Polska, żyje cnota,
żyje wolność nasza złota,
kiedy mamy was!

Hej, hej, rycerze,
pyszne na ich głowach pierze,
twarz każdego: Mars!
Temu oręż w ręku błyska,
temu rumak ogniem pryska,
nie poznają nas!

IZABELA
Roku 1795 Polska zginęła! Męstwo ni odwaga odwrócić nie mogły najmocniejszego usiłowania, by obronić Ojczyznę, tę ziemię, gdzie zwłoki Dziadów i Pradziadów naszych spoczywają, gdzie Dzieci nasze wzrastają, gdzie język, zwyczaje, miejsca, przeszłość, pamiątki - słowem wszystko nas przywiązuje. Ta to ziemia krwią była zlana, ogniem i mieczem zbruczona!
Wtedy mi pierwszy raz ta myśl przyszła, by zbierać pamiątki Polskie, które teraz potomności powierzam. Na drzwiach tego muzeum dam napis: Przeszłość - Przyszłości, może jeszcze Białogłowa chwalebnego czynu wodzemi koniecznie:Ojczyźnie na chwałę, obcym dla pouczenia, wrogom dla przestrogi. I nie zaszkodzi przy drzwiach skrzynkę powiesić podpisaną: Cicha jałmużna uśmierza gniew boski- bo przecież Polak nie doceni, jak coś darmo jest.

ADAM JERZY
Wzruszasz mnie nieprzerwanie, mamo. Skr
óć do czterech zdań.

IZABELA
Mam s
łabość do wielkich gestów i nadmiaru słów. Cała Polska tak ma.

ADAM JERZY
Nie jeste
ś Polską.

IZABELA
Polskiemu kr
ólowi urodziłam polskiego króla. Zakładaj.

GAŁGANEK
Polski kr
ól na miarę polskich możliwości.

ADAM JERZY
Rosyjskiemu ambasadorowi urodzi
łaś niedoszłego króla.

KONSTANTY
Francuskiemu podrywaczowi francuskiego genera
ła.

MARIA WIRTEMBERSKA
Ostatniemu kr
ólowi Polski pierwszą polską pisarkę sentymentalną.

IZABELA
Teres
ę jeszcze urodziłam.

GAŁGANEK
I Cecyli
ę.

ADAM JERZY
Mia
ła zostać moją żona, ale okazało się, że jest siostrą. Płakała.

GAŁGANEK
I Gabrysi
ę!

KONSTANTY
Gałę
zie naszego drzewa rodowego splątane są niczym makaron.

MARIA WIRTEMBERSKA
Matka to nie dla siebie, ale dla Familii, narodu i Boga robi
ła.

IZABELA
Rodowy i narodowy interes wype
łniając nie dało się uniknąć niektórych konsekwencji.

GAŁGANEK
Post
ępowanie księżnej pani można tłumaczyć obyczajami rokoka, modą, która wręcz nakazywała kobiecie mieć kochanków. Sądzę, że miałaby ona ich także i wtedy, gdyby żyła w innej epoce. Nie odbierajmy więc tej obdarzonej temperamentem kobiecie prawa do miłości, której nie zaznała u boku męża.Zbigniew Kuchowicz.

 

III.

KONSTANTY
Wytargowane, wyproszone, wykupione, wykradzione. Wyszukane, wyd
łubane, wykopane, wyłuskane. Pamiątki od wczesnej starożytności do późnej nowoczesności. Kolekcja wielce różnorodna i wielce modna. Sztuka starożytna, malarstwo, rzeźba, rzemiosło artystyczne, militaria, rysunek i grafika, zbiory biblioteczne.

ADAM JERZY
I
ście wyborny gabinet sarmacko-barokowej osobliwości.

KONSTANTY
Podnosz
ące na duchu upadłą ojczyznę tarcze, buławy, szable i wiersze.

MARIA WIRTEMBERSKA
Obrazy da Vinciego, Rembrandta, Rafaela, D
űrera oraz holendrów mniej znanych i zupełnie nieznanych malarzy rodzimego pochodzenia. Najbardziej lubię te, na których różne święte kobiety mają moją twarz.

ADAM JERZY
Buty Czingis - chana podarowane matce przez ojca.

GAŁGANEK
Zdj
ęte wprost ze stóp stajennego księcia pana.

IZABELA
Liczy
ł się gest.

KONSTANTY
Buty koronacyjne Zygmunta Augusta, u nas zakwalifikowane jako obuwie domowe Anny Jagiellonki.

MARIA WIRTEMBERSKA
Kawał
ek fryzu ze świątyni druidów.

ADAM JERZY
Puchary w kszta
łcie pawia, statku, muszli ślimaka.

KONSTANTY
Trawki zbierane na grobie Fingala.
Suszone rumianki z grobu Romea i Julii.

IZABELA
Ja sama kwiatki zbiera
łam.

GAŁGANEK
Sarkofagi z prawdziwymi trupami w
środku.

MARIA WIRTEMBERSKA
To nie są
trupy, to są mumie. Z trupów mamy pokawałkowane ciała znanych mężczyzn. Czaszkę Żółkiewskiego i przedramię Chrobrego.

GAŁGANEK
Zastanawiam si
ę: łał czy chau.

KONSTANTY
Chł
opi dali takie małe emaliowane obrazki.

ADAM JERZY
Powiesili
śmy przy toalecie.

IZABELA
To jest moja arka przymierza mi
ędzy przeszłością i przyszłością. Jestem z siebie zadowolona.


IV.

MARIA WIRTEMBERSKA
Mama jest z siebie zadowolona.


ADAM JERZY
Polska jest zadowolona z mamy.

KONSTANTY
Mama jest zadowolona z mamy.

GAŁGANEK
Polska z Polski?

IZABELA
Polska b
ędzie mi wdzięczna. Te wszystkie pamiątki dryfujące bezładnie na morzu cudzoziemszczyzny, które do mojej arki przymierza i arki ocalenia zebrałam, staną się składnikami kamienia filozoficznego Polaków. Jesteśmy eliksirem życia, a ja wybudowałam most, mocniejszy niż działa zaborców przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Jesteśmy personifikacją polskości, tymi wszystkimi jej artefaktami, kolekcjami, mauzoleami i świątyniami, które wbrew woli agresorów będą po kolejnych wojennych zawieruchach wciąż powstawać na tej znękanej ziemi.

GAŁGANEK
Jak grzyby po deszczu.

IZABELA
Polska b
ędzie mi wdzięczna, bo do końca czasów będzie się wskrzeszać z tego, co zgromadziłam.

MARIA WIRTEMBERSKA
Dlatego ci
ągle musimy żyć przeszłością.

IZABELA
Ż
yjemy przyszłością, kochanie. W moich pamiątkach jest przyszłość Polski.

KONSTANTY
Przez to
żyjemy w permanentnej teraźniejszości.

IZABELA
Tak. Pokazali
śmy naszym potomkom, że to w pamiątce, a nie pamięci tkwi istota polskości. Zagubionym w labiryntach pamięci pamiątki będą wskazywać właściwą drogę ku wielkości. Ta wielkość w każdym domostwie, na każdym bezdrożu będzie znaczyć nasz ślad, którego początek jest dzisiaj. Kolekcja Czartoryskich będzie zawsze. Zawsze będzie.

GAŁGANEK
Co bę
dzie zwiastunem końca kolekcji?

IZABELA
Nic. Ko
ńca nie będzie. Tylko nieskończenie zbierana ma sens.

KONSTANTY
W sio
łach naszych majątków słychać już echo twych czynów, mamo. Pamiątki wypełniają kolejne domostwa. Chłopstwo wielce wzruszone.

GAŁGANEK
Wewn
ętrzną potrzebą zewnętrznego upamiętniania Polski. Polska upamiętniona pamięta i nie pozwala zapomnieć.

MARIA WIRTEMBERSKA
Pamię
tamy i prosimy o pamięć.

ADAM JERZY
Kolekcja wszechobecna, kolekcja niesko
ńczona.

GAŁGANEK
Na koronacjach, kanonizacjach, peregrynacjach, zaprzysi
ężeniach i odpustach. W pałacach, katedrach, kapliczkach, domach i bielonych wiejskich chatach. We wsiach, miastach, metropoliach, osiedlach z wielkiej płyty.

IZABELA
Nadmiar kolekcji jest konieczny, bo tylko on mo
że być pamiątką braku Polski. Tylko on da odczuć jej brak.

ADAM JERZY
Nie umiem sobie wyobrazi
ć, że kolekcji nie ma.

MARIA WIRTEMBERSKA
Dlaczego kolekcja czartoryskich raczej jest, ni
ż jej nie ma?

KONSTANTY
A jest
coś poza nią?

IZABELA
Od dzisiaj ju
ż nie.

GAŁGANEK
Księż
nej pani należy się staropolskie: Bóg zapłać! Albo chociaż „dziękuję”.

GAŁGANEK
Siewczyni pami
ęci!

ADAM JERZY
Dzi
ękuję, mamo.

GAŁGANEK
Kapł
anko Sybilli!

MARIA WIRTEMBERSKA
Dzię
kuję.

GAŁGANEK
Matko odrodzenia!

KONSTANTY
Dzi
ęki, mamo.

IZABELA
Jestem z siebie zadowolona.

MARIA WIRTEMBERSKA
Mama jest z siebie zadowolona.

ADAM JERZY
Polska jest zadowolona z mamy.

KONSTANTY
Mama jest zadowolona z mamy.

GAŁGANEK
A ile to wszystko jest warte?

IZABELA
To jest Polska. To jest bezcenne.

GAŁGANEK
No, ale jakby
ś miała to sprzedać?

IZABELA
Nigdy.

ADAM JERZY
A kupi
ć?
 

V.

IZABELA
Zak
ładaj. Nada lokalnego kolorytu. Swojskości.

ADAM JERZY
Skansen.

IZABELA
Skanseny to muzea o i dla ludu.

GAŁGANEK
Ciemny lud to kupi.

IZABELA
Wszystko co robimy jest dla ludu. Za niego my
ślimy, działamy, modlimy się. Nikogo nie interesuje własne twoje prywatne przekonanie czy kontusz jest seksi, czy nie. To jest symbol. My jesteśmy symbolem. Jak monarchia brytyjska. Jak papież. Swoim jestestwem określamy porządek świata.

ADAM JERZY
Za du
żo symboli na szyi mi uwiesiłaś. Ciągną w dół.

IZABELA
Przyjmij je i no
ś z podniesioną głową. Jesteś uosobieniem, nie osobą.

KONSTANTY
Minister spraw zagranicznych Rosji.

ADAM JERZY
Usposobienie mam raczej wsobne, ch
łodne. Introwertyczne. Mało na symbol się nadające. Do tego ręce słabe, ciężaru ojczyzny nijak podnieść niemogące.

KONSTANTY
Autor konstytucji Kr
ólestwa Polskiego.

IZABELA
Twoje przeznaczenie, Adasiu, to ci
ężar, którego nie potrzebujesz, ale na który zasłużyłeś. Ogłoś światu, że jesteś przyszłością.

KONSTANTY
Prezes rz
ądu narodowego.

ADAM JERZY
Świata, który reprezentujesz już nie ma. Rosja sobie go wzięła, Austria sobie wzięła i Prusy sobie wzięły. Nie ma.

KONSTANTY
Sygnatariusz aktu detronizacji cara Miko
łaja I.

IZABELA
Nie przeszkadza mi to. Do
łożyłam wszelkich starań, by sobie ten świat odtworzyć. W kawałkach. Szczątkach. Pamiątkach. Doceń to. Zakładaj.

KONSTANTY
Prezes Hotelu Lambert.

ADAM JERZY
Zak
ładałem w swoim pokoju i bez świadków. Za duży.

KONSTANTY
Prezes towarzystwa historyczno-literackiego.

IZABELA
Bzdury. Zejdzie si
ę w praniu.

GAŁGANEK
Czy ksi
ążę ćwiczył już dzisiaj patriotyczną egzaltację?

KONSTANTY
Wsp
ółzałożyciel Biblioteki Polskiej w Paryżu.

GAŁGANEK
Godzina dziennie mi
ędzy pierwszym a drugim śniadaniem.

KONSTANTY
Prekursor idei wsp
ółpracy Europejskiej.

ADAM JERZY
Mamo.

KONSTANTY
Mecenas Kultury i sztuki.

IZABELA
W dniu twoich narodzin kometa si
ę ukazała. Znakiem, że wielką nadzieją dla nas być możesz. I musisz.

KONSTANTY
Odznaczony Orderem Or
ła Białego i Orderem Virtuti Militari.

GAŁGANEK
W czasie, gdy nienawiść osiągnie szczyt, na niebie ujawni się kometa będąca początkiem tragedii.Nostradamus.

KONSTANTY
Mąż
stanu!

IZABELA
Kr
ól Polski.

KONSTANTY
Annał
y są pełne zapisów o twoim przeznaczeniu, bracie!

IZABELA
Udź
wigniesz.

ADAM JERZY
Czego chcesz?

KONSTANTY
Chcia
łbym, ale chcieć nie mogę. Jestem czarnymi dziurami w zębach i historii. Annały milczą o moim przeznaczeniu. Będę bonapartystą. Ale mogę też być znerwicowanym weteranem albo rumianym łasuchem.

IZABELA
Konstanty, gdzie jeste
ś?!

KONSTANTY
Siedz
ę w ogrodzie, mamo!

IZABELA
Co on tam robi ca
łe dnie?

GAŁGANEK
Nikt nie wie.

KONSTANTY
Siedz
ę w ogrodzie w Puławach.  Siedzę… Siedzę… Siedzę i chłonę wyjątkowość mych Puław. Każda z otaczających mnie rzeczy roztacza wokół siebie patriotyczne halo, a ja, w nim skąpany, siedzę u mojej mamy. I jem te obiady. Jem zupę łyżką, na której napisano gdy chce się bronić nie innych ciemiężyć hasło Polaka zginąć lub zwyciężyć” z talerza kiedyś czyjegoś kto “żył pożyteczny dla Ojczyzny i obywateli, nikomu niepodległy, który to talerz stoi na obrusie dedykowanym Bolesławowi Chrobremu, królowi Polaków pierwszemu, z rzędu, z cnoty, z czynu.” Żywię się tym wszystkim, bo chcę być tym wszystkim: wielkim, dobrym, polskim. Więc jem ten polski obiad u mojej polskiej mamy i myślę, jak bardzo lubię francuskie słodycze.

GAŁGANEK
Twoje ulubione miejsce?

KONSTANTY
Pod polsk
ą wierzbą. Niczym Szopen.

MARIA WIRTEMBERSKA
Kto to jest Szopen?

GAŁGANEK
Nie wiem.

MARIA WIRTEMBERSKA
Moż
e jakiś święty. Gałganku, ile świętych kobiet ma moją twarz?

GAŁGANEK
To ju
ż 139 wizerunków, księżniczko.

MARIA WIRTEMBERSKA
Od kiedy nie jestem ju
ż dobrem luksusowym coraz częściej myli mi się kim jestem teraz.

GAŁGANEK
Jaką ś
więtą jest księżniczka dzisiaj?

MARIA WIRTEMBERSKA
Ś
więtą Moniką. Obudziłam się dzisiaj z przekonaniem, że rzeczywiście jestem patronką kobiet chrześcijańskich, matek, wdów, kobiet zamężnych; tych, które przeżywają kłopoty małżeńskie i nieudane małżeństwa; kobiet, które zawiodły się na dzieciach lub mają z dziećmi kłopoty; kobiet będących ofiarami cudzołóstwa, alkoholizmu, złorzeczeń i oszczerstw.

GAŁGANEK
Zawo
łać malarza?

MARIA WIRTEMBERSKA
Wieczorem. Mama si
ę ucieszy, kiedy rano stanę się nową dewocją.

GAŁGANEK
Twarz có
rki w ciele świętej Moniki ukazanej w ekstazie będzie godnym obiektem czci.

MARIA WIRTEMBERSKA
Gał
ganku?

GAŁGANEK
Księż
niczko?

MARIA
Odczuwam dzi
ś silniej niż zwykle ból w krzyżu, ból krzyża i ból życia. Wolałabym zostać w łóżku.

GAŁGANEK
Dwie tabletki witaminy c pod j
ęzyk i jakoś to będzie.

MARIA
Smutne przeczucia gonią mnie wszędzie.Poproszę trzy.

GAŁGANEK
A za cztery si
ę księżniczka uśmiechnie?

MARIA
Za cztery i przewiezienie na grzbiecie do salonu.

GAŁGANEK
Stę
p, kłus, galop czy cwał?

MARIA
St
ęp. Ale nie chcę się dziś ubierać.

GAŁGANEK
Suknia zakryje m
łode ciało przed spojrzeniami starych.

MARIA
Suknia podkre
śla smutek i podkrążone oczy.

GAŁGANEK
Ubrane cia
ło jest społecznie lepiej widziane niż ciało nagie.

MARIA
Cia
ło ubrane cierpi bardziej niż ciało nagie lub ciało ubrane mniej.

GAŁGANEK
Chocia
ż szlafrok na piżamę.

MARIA
Codzienne wstawanie z
łóżka jest stratą energii.

GAŁGANEK
Oszcz
ędność księżniczki budzi mój podziw.

MARIA
Matka mnie dobrze wychowa
ła, ustrzegła przed rozrzutnością wszelkiego rodzaju.

IZABELA
Nie lubi
ę, gdy coś się marnuje. Nic nie jest śmieciem dopóki tego nie wyrzucisz. Wszystko może stać się pamiątką. Dręczy mnie myśl, że coś mogłoby się zmarnować. Czasem w nocy i zastanawiam czy buty, które wyrzuciłam piętnaście lat temu rzeczywiście były już zniszczone czy miały już dziury w podeszwie i zdarte fleki. Myślę czy komuś by się przydały. Służbie, narodowi, badaczom. Im nie, ale mnie pewnie by się przydały. Nie mam w zwyczaju wyrzucać gazet lubię być na bieżąco z dawnymi wydarzeniami. Czasem jak mi smutno, znajduję sobie jakieś zabawne historyjki i śmieję się. Ubrań też nie wyrzucam. Nie ufam fast fashion, trendom zmieniającym się z sezonu na sezon. Polskie ubranie, z polskiej bawełny, lnu, skóry, wełny, poliestru jest polskie. Więc nie wyrzucam, bo to tak jakbym polskość wyrzuciła. A Polski już nie ma to sobie ją chociaż w ubraniach zatrzymam i jak wróci to jej wszystko opowiem pokażę. I znów się nauczy być Polską, z tych gazet, książek, dokumentów, zapisków, trupów.

ADAM JERZY
Ta przypadłość pojawia się zwykle po 50. roku życia. Starość kobietom nie służy. Dziwaczeją.

GAŁGANEK
Syllogomania nie jest niebezpieczna, dop
óki zakrawa o jakiś porządek świata.

IZABELA
Dziwi mnie,
że zamiast chęci zostania autorytetem, reprezentujesz cywilizacyjną
potrzebę zostania nikim. Chcesz obrzucać autorytety błotem? Proszę, rzucaj. Ja się nie wstydzę rodowej wielkości.

ADAM JERZY
Po tobie lubię zbierać rzeczy. Najbardziej kolorowe kamyczki. R
óżne takie - niebieskawe, zielonkawe, najbardziej lubię te różowe. Małe i okrągłe albo w kształcie elipsy. Wkładam je do kieszeni i chodzę po pokoju. Lubię czuć, że coś mnie tutaj trzyma. Cięższy jestem. Pewniejszy. Pamiętam, jak mówiłaś mi kiedyś: Adasiu nie wierć się tak, ruszasz się za dużo i bez sensu. I wsypywałaś mi takie małe kamyczki do butów. Wielki mówca grecki, mówiłaś, Demostenes, walczył z wadą wymowy wkładając sobie kamyki w usta. Ty, Adasiu, nie będziesz wielki, jeśli każdy ruch nie będzie cię kosztował. Nie będzie wyraźny. Kamyki również lubię miętolić, podrzucać, rzucać, odrzucać, wąchać, układać wstosy i stosy te burzyć. I ssać. Wtedy nie czuć głodu.

 

VI.

ADAM MICKIEWICZ
Żyję? Umarłem? Jeszcze przed sekundą ledwie stałem w przeciągu konstantynopolitańskiego domostwa, w samej koszuli oparty o odrzwia womitowałem myśląc, czy to moja czy boska jakaś ręka mi tę cykutę podała... Czy to w ogóle cykuta była... Ból głowy. Choroba biedoty. Nie wiem. Teraz tu jestem. Gdzie jestem? Co to jest?

GAŁGANEK
Portret Adama Mickiewicza.

ADAM MICKIEWICZ
Co on tu robi?

GAŁGANEK
Roztacza aur
ę niesamowitości.

ADAM MICKIEWICZ
S
łucham?

GAŁGANEK
Kto kontroluje przeszłość ma władzę nad przyszłością.” George Orwell.

KONSTANTY
Przytul sie
̨. Wszyscy jesteśmy przeszłością.

ADAM MICKIEWICZ
Nie, nie ma mnie tutaj. M
ój portret jest. To nic nie znaczy.  Mój własny portret na ścianie wisi. W przeszłości. Czy ja jestem przeszłością? Czy już jestem przeszłością? Jaką przeszłością? Do takiej przeszłości miałem przejść? Dlaczego? Przeszłość przyszłości przynosi mój portret... niekorzystny. Mnie przynosi. Moje przekonania nowoczesne jeszcze nie są znane, a już są przeszłością? NieNiedobrze mi. Zdjąć obraz ze ściany! Ściągać goChcę już iść. Chcę wyjść!

KONSTANTY
Goś
ć w dom, bóg w dom. Proszę zostać. Obraz przysłonimy do czasu, gdy pan przejdzie do przeszłości we własnym i społecznym mniemaniu.

ADAM MICKIEWICZ
Ja jestem
Jestem poetą. Poetą, wieszczem, narodowym ważnym. Najważniejszym chyba.

IZABELA
Nie trzeba sie
̨ denerwować. Proszę sobie spocząć. O może tutaj. Na tym krześle siadywał Szekspir. Proszę tak nie patrzeć. Z podróży przywiozłam. Wytargowałam. Od wnuczki Szekspira, sprzedała mi. Siadłszy na tym krześle, widziałam w urojeniu przed sobą Julię i Romea, Mirandę, Desdemonę, Hamleta i Ofelię...A pan co widzi?

ADAM MICKIEWICZ
Ciemnos
́ć.

IZABELA
Pokolenie pesymist
ów. Adam też tylko ciemność i ciemność. A jak kazałam tło Damie z gronostajemprzemalować na czarno to się wściekł.

GAŁGANEK
A kto to pani tak spierdoli
ł? Vinci?

IZABELA
Malarz partacz co przemalowywa
ł i wyjechał farbą na Cecylię Galleriani. Paralityk. Co to tła, to czerń jest z moim gustem bardziej zbieżna. Z poglądem epoki zgodna.

ADAM JERZY
Mamo.

IZABELA
Zainteresowa
ła pana głowa Safony. Piękna, wytworna. Szkoda tylko, że miała być panterą albo lwem. Do ogrodu nie do pokoju.

ADAM MICKIEWICZ
Zabra
ła pani dziecku krzesło?

GAŁGANEK
Wnuczka Szekspira ra
̨k, nóg i zębów użyła, by temu zapobiec. Krew bryzgała, wnuczka zemdlała, pani krzesło Szekspira zdobyła.

IZABELA
I prosze
̨ się zastanowić. Lepiej być krewnym Szekspira czy mieć krzesło Szekspira? Ja i tak jestem w gorszej sytuacji. Tamta dziewczynka nie przestanie być, ja za to mogę zacząć mieć.

ADAM JERZY
Mamo
.

ADAM MICKIEWICZ
A po co to pani?

IZABELA
Do kolekcji. Do muzeum. Do pami
ętania. Tworzę nowoczesne miejsce pamięci.

KONSTANTY
Zinstytucjonalizowan
ą formę zbiorowych wspomnień.

MARIA WIRTEMBERSKA
Moż
e pan tutaj złożyć wspomnienia, które uważa za część swojej osobowości. Takie wspomnienie trafi do skarbca zbiorowej pamięci i będzie można je wyciągnąć, zacytować i przypomnieć w odpowiedniej chwili.

ADAM JERZY
Zamieniamy histori
ę na pamięć i wyjmujemy Polskę z czasu przeszłego w czas teraźniejszy.

KONSTANTY
Całą
tę Polskę może pan ze skarbca naszego wyjąć, dotknąć, powąchać.

GAŁGANEK
Poliza
ć.

MARIA WIRTEMBERSKA
Jeszcze nigdy nie by
ła tak namacalna.

GAŁGANEK
Polska macana nale
ży do macanta.

ADAM MICKIEWICZ
Wy
ście z Polski skansen zrobili.

GAŁGANEK
Skanseny to muzea o i dla ludu.

IZABELA
My wyj
ęliśmy Polskę z imaginacji i zamknęliśmy ją w rzeczywistości. Na wspaniałości tych rzeczy zbudujemy jej potęgę, bo potężna potężnych filarów potrzebuje.

ADAM MICKIEWICZ
Nie, nie
istota jest w głębi! Tam musimy zstępować…moja głowaNie zaklinać ducha w przedmiocie, który sam bez ducha jest, a szukać go, tutaj, w sercach! Tam jest wszystko. Tam jest ogień nieugaszony! W środku, a nie

GAŁGANEK
Odwieczny konflikt mi
ędzy mieć a być jak ostrze przecina dzieje myśli ludzkiej. osujemy. Kto jest za mieć”? A kto za być”?

MARIA WIRTEMBERSKA
Dajcie panu wody. Niech ognie wewn
ętrzne ugasi.

ADAM MICKIEWICZ
Nie…
niewszystko źle! Tutaj! Tutaj! Do środka! Od środka! Ducha narodu mi rzeczami zabili! I  schowali w grobowiec misternie rzeźbiony, w kamień  drogocenny zaklęli i uwięzili. Co to jest?!

ADAM JERZY
To jest sucharek do ogla
̨dania.

KONSTANTY
To s
ławny suchar, sławnego Napoleona. Nie można go jeść, można podziwiać i suchar, i człowieka.

ADAM MICKIEWICZ
A okruszki chocia
ż można?

KONSTANTY
Nie mo
żna! Proszę wypluć.

ADAM MICKIEWICZ
Sucharek dotykany ustami s
ławnego, boskiego, wielkiego Napoleona zaraz będzie w moim brzuchu. I kiedy przyjdzie czas - będę gotowy i Polska będzie gotowa! Ten niewielki produkt spożywczy to święty graal naszego znękanego naroduKtoś musi go zjeść… zjeść i obudzić potężną siłę drzemiącą w półmartwym ciele Polski. Ktoś musi się poświęcić! Ktoś musi wziąć to brzemię…  poprowadzić owce na zielone łąkiMoja głowa

IZABELA
Owce? Polecam panu harmonium. Taki instrument. Pomaga na depresje, nerwice,
łuszczycę i schizofrenię.

ADAM MICKIEWICZ
Nie choruje
̨. Jestem zdrowy. Nie potrzebuję walium ani harmonium.

IZABELA
Ga
łganek panu zagra. Na wszelki wypadek.

ADAM JERZY
Oddawaj sucharek.

ADAM MICKIEWICZ
Nie oddam! Jestem przysz
łością, nie przeszłością. Mogę coś zmienić.

IZABELA
Dla pana mamy sucharki mniejszej wagi narodowej.

GAŁGANEK
Jeden sucharek do jedzenia, drugi sucharek ugryz
́ć i położyć na srebrnej tacy z napisem Adam Mickiewicz Narodowi.

IZABELA
To jest m
ój nowy performatywny projekt. Tradycyjne wystawy wydają mi się passe. Otwieram się na nowe prądy w muzealnictwie.

 

HYMN POLSKI W ŻAŁOBIE PO ADAMIE MICKIEWICZU

POLSKA
Halo, halo, jest tam kto?
Tu mówi żałobne dobro
Do wiadomości Polaków się podaje
Po świętej pamięci Mickiewiczu spis odzieży pozostałej
W walizce:
paletko z sukna podszyte cieniowanym jedwabiem spodnie z czarnego sukna
kamizelka z czarnego aksamitu
spodnie z szarego sukna
strój z czarnego sukna
dwa krawaty z czarnego jedwabiu para butów do konnej jazdy
para botków lakierowanych
para trzewików
szare spodnie
czarny surdut
spodnie z płótna bawełnianego para brzytew
sześć par skarpet
dwie flanelowe kamizelki
trzy pary flanelowych kalesonów sześć koszul
biała kamizelka
cztery serwetki z przędzy
biały krawat
dwie pary rękawiczek

I jeszcze wam wyliczę
Spis pamiątek i przedmiotów co to dotąd żyły ze świętej pamięci Mickiewiczem
portrety:
Garczyńskiego
Domeyki
Towiańskiego
woreczek na tytoń
brzytwa nie do pary
trzy pudełka na brzytwy i trzy pary brzytew
pasek do ostrzenia brzytew
stara teczka kartonowa do przechowywania papieru
drewniany nóż do papieru
kawałek elastycznej gumy
czapka z niebieskiego aksamitu
wiele zwiędłych liści związanych zieloną wstążką poświadczenie relikwii
rysunek zatytułowany Niewolnik słowiański
dwie pieczęcie, w tym jedna z kości słoniowej należąca do Celiny Mickiewiczowej puderniczka
dwie sakiewki, w tym jedna, fioletowa, należąca do Celiny Mickiewiczowej
małe drewniane pudełko pełne kart wizytowych
dwa małe pudełka wiklinowe
dwa lorniony
portmonetka
żółty portfel
dwa czerwone portfele
kawałek różanego mydła
portret... obraz kobiety
dwa pudełka wiklinowe
szachy z kości słoniowej
mała torba
wszelkie rodzaje papierów rozmaitego rodzaju
 
ADAM MICKIEWICZ
A wie
̨c zmarłem? Przed oczami moimi spuścizna smętna. Przedmioty, rzeczy, rupiecie jak kurhan piętrzące się na mojej piersi gniotą ją tępo. Bo skoro świętej pamięci jestem, to co robię tutaj - na ziemi? Czarno, ciemność wszędzie widzę i teraz wiem dlaczego. Ja ciemnością jestem.
Ja wcześniej mianem brata-wieszcza przez hufiec boży nazwany. Przerabianiem ludzi w aniołów strudzony sam w demona szatę skończyłem obleczony. Przeładowany światłem bożym? Nie. Mdły, ziemski, grobowy!
To ze mnie zostało. Rzeczy, nie słowy. Z jakichś powodów tu jestem, nie tam. Nie lekki i jasny przy władcy całego stworzenia. Jestem tutaj otoczony pośród cienia demonami.
Proszę mnie pogrzebać. A rzeczy ubogim rozdać. A o mnie zapomnieć. Ja już w ogóle nie chcę być. Nawet przeszłością.

IZABELA
Nie zwyk
łam zapominać. O niczym i o nikim. Zwłaszcza o niczym.

ADAM MICKIEWICZ
Powiedz tylko dzieciom, niech sie
̨ kochają. Zawsze.

IZABELA
One wiedz
ą.

IZABELA
Wstan
́ Tereniu z podłogi. Damie nie wypada leżeć na podłodze.

MARIA WIRTEMBERSKA
Nie jestem Teresa
̨, mamo.

IZABELA
Wiem kim jestes
́. Córką moją pierworodną. Nie licząc Teresy.

MARIA WIRTEMBERSKA
Mam na imie
̨ Maria. Maria znaczy radość. Ale nie jestem radosna. Raczej ponura.

KONSTANTY
Siostra od dziecin
́stwa cierpi na nadmiar wrażliwości i zbyt długie monologi wewnętrzne. Dobrze się złożyło i pisarką została. Zawiedziona w miłości nie zawodzi w pisaniu sentymentalnych romansów.

ADAM MICKIEWICZ
Nie czyta
łem. Nie znam. Byrona tylko czytam. Na duchu mnie podnosi. Ducha mojego podnosi. Kobiety nie piszą rzeczy ważnych dla narodu.

GAŁGANEK
Kucharki to tez
̇ naród.

KONSTANTY
W historiach o wielkiej mi
łości łatwiej się zanurzyć.

ADAM JERZY
I nie wymagają kompetencji intelektualnych.

MARIA WIRTEMBERSKA
Moja Malwina jest tak samo mn
ą, jak ja Malwiną.

ADAM MICKIEWICZ
Ma pani urojenia. Jak moi bohaterowie.

GAŁGANEK
Czy z faktu, że wyobraźnia Mickiewicza stwarza postacie paranoików, możemy wnioskować, że sam poeta był paranoikiem? Czy był paranoikiem Flaubert, który stworzył postać Emmy Bovary? Czy możliwe jest, aby dramaturg posiadał cechy charakteru wszystkich postaci ze swoich sztuk? (Adam Mickiewicz.Człowiek. J-Ch. Gille-Maisani)

ADAM MICKIEWICZ
Piszę, jak czuję. Chcąc mnie sądzić, nie ze mną trzeba być, lecz we mnie.(Z listu A. Mickiewicza do J. Czeczota)

KONSTANTY
Ł
ał.

MARIA WIRTEMBERSKA
Prosze
̨ wybaczyć. Zapomniałam kim pan jest.

ADAM MICKIEWICZ
No Adam, Adam. Mam na imi
ę Adam.

MARIA WIRTEMBERSKA
Jak pierwszy cz
łowiek. Pierwszy człowieku, Adamie, nad czym się pan zastanawia leżąc na naszym dywanie?

ADAM MICKIEWICZ
My
ślę nad myślami. W myślach układam je w słowa, a słowa w zdania. Potem zapisuję taki pejzaż wewnętrzny na zewnętrznym nośniku.

MARIA WIRTEMBERSKA
I co jest na tym pejza
żu?

ADAM MICKIEWICZ
Polska. Jak okiem si
ęgnąć Polska. Po horyzont. Gdzie ja jestem?

MARIA WIRTEMBERSKA
Tu.

ADAM MICKIEWICZ
Ale b
ędę tam? Potem?

GAŁGANEK
dziesz. Już w 1819 roku pojawi się nerwica: lęki, zaburzenia psychosomatyczne, następnie ucieczka od rzeczywistości, myśli prześladowcze i sadomasochistyczne. Bądź na to gotowy. Nerwica będzie się stale rozwijać przez wiele lat i osiągnie punkt szczytowy, prowadząc do załamania w 1830 roku. Po drodze i do końca właściwie dokuczać ci będzie ból głowy, wymioty, ból gardła, wpadanie w hipochondrię zresztą też. (Adam Mickiewicz.Człowiek. J-Ch. Gille-Maisani)

ADAM MICKIEWICZ
Bałem się o siebie cały czas. W nocy nie mogłem spać. A zasnąwszy śniło mi się, jakobym umarł. Porywałem się wtedy, kazałem zapalić świecę i mówiłem gorliwie pacierze. Ja całe życie wybijałem sobie z głowy to senne głupstwo i w tych odurzeniach ballady pisałem, żeby potem po mnie zostały. A teraz jestem tu. I żadnej swojej ballady nie mogę sobie przypomnieć.(Z listu A. Mickiewicza do J. Czeczota)

MARIA WIRTEMBERSKA
Nic nie szkodzi.

KONSTANTY
Czy zastanawia
ł się pan, jak chciałby umrzeć?

ADAM MICKIEWICZ
Zostane
̨ otruty. W 1855. Zostałem.

MARIA WIRTEMBERSKA
Okropna ś
mierć.

ADAM MICKIEWICZ
Ską
d ja to wiem? Zmyśliłem to.

KONSTANTY
Cholera, wylew krwi do mo
́zgu, atak serca, tętniak, nowotwór.

MARIA WIRTEMBERSKA
Umrę
rok przed panem, w Paryżu. Ze starości niestety.

KONSTANTY
Czego pan be
̨dzie żałował umierając?

ADAM MICKIEWICZ
Nic pani nie powiem. Nie zastanawiam sie
̨ nad tym. Nie wiem.

ADAM JERZY
Adam?

ADAM MICKIEWICZ
Co?

ADAM JERZY
Ja też
jestem Adam. Na moich zdjęciach i portretach wyglądam, jakbym żałował wszystkiego. I że tymi tytułami tylko jestem. I że rodząc się nie mogłem zostać nikim innym, jak tylko Adamem Jerzym Czartoryskim.

ADAM MICKIEWICZ
My si
ę chyba znamy.

ADAM JERZY
Pewnie tak. Kostka pan zna?

ADAM MICKIEWICZ
Nie wiem.

KONSTANTY
No ja w
łaśnie też nie wiem. Ale ja już tak mam. Czasami, jak tak siedzę w tym ogrodzie, i siedzę… to zaciskam mocno powieki i próbuję sobie przypomnieć cokolwiek, co zrobiłem. Albo kogo poznałem. Bo normalnie, to nie pamiętam. Ale czasami mi się udaje i to jest bardzo dziwneale wtedy mam w głowie to:
Konstanty Adam Czartoryski był pułkownikiem w wojskach Księstwa Warszawskiego, po wyprawie Napoleona na Moskwę został generalnym adiutantem cesarza, a w 1815 został awansowany na generała brygady w wojsku polskim.
I to wszystko. No a ja jestem przecież takim Konstantymno jakiego widzicie tutaj. Niczego sobie Konstantym. Widać przecież, prawda? Ja, jakbym tylko mógł, to po śmierci nie żałowałbym niczego.

MARIA WIRTEMBERSKA
Żałuję tylko, że z miłości służby nie pozwalano mi się cieszyć.

GAŁGANEK
S
łużba to rozumie.

MARIA WIRTEMBERSKA
Moż
e pobawimy się w naszą ulubioną zabawę? Pan Mickiewicz też zagra.

ADAM MICKIEWICZ
Ja nie gram.

MARIA WIRTEMBERSKA
To popatrzy. Gramy
Jesteś trup. Jestem trup. Kto dłużej wytrzyma. Gałganek będzie sędzią.


VII.

GAŁGANEK
Nie lubi
ę tej zabawy. Start.

KONSTANTY
Jeś
li umrę we własnym łóżku pochowają mnie między 20 a 40 dniem od daty śmierci.

ADAM JERZY
Je
śli umrę za granicą pochowają mnie między 3 a 6 dniem od daty śmierci.

MARIA WIRTEMBERSKA
Jeś
li zginę na polu bitwy zostanę pochowana między 40 a 60 dniem od daty śmierci.

KONSTANTY
Ciał
o moje otworzą, wypatroszą i wypchają słomą, ziołami i wonnościami.

MARIA WIRTEMBERSKA
Zostanę
kukiełką o silnie różanym zapachu.

KONSTANTY
W dobrym stanie dotrwamy daty poch
ówku.

ADAM JERZY
Ciał
o moje złożą obok ciała żony.

MARIA WIRTEMBERSKA
Serce prosz
ę włożyć do słoika i postawić w spiżarni między dżemem malinowym a wiśniami w spirytusie. Albo nie. Oddać Gałgankowi. W chwilach smutku będzie mógł je przytulić. Ciało spalić. Trumny mnie przerażają. Zwłaszcza te z okienkami - można zajrzeć zmarłemu do jego grobowej prywatności.

KONSTANTY
Serce pochowa
ć z dala od rodzinnej historii. Ciało z dala od rodzinnej ziemi.

MARIA WIRTEMBERSKA
Wolał
abym jednak leżeć w jednym kawałku. Na wszelki wypadek.

ADAM JERZY
Le
żeć będę na skrawku polskiej ziemi we Francji.

KONSTANTY
Cztery dni przed pogrzebem we wszystkich ko
ściołach zaczną bić dzwony.

MARIA WIRTEMBERSKA
Co godzin
ę msza za moją duszę. W kościołach i karczmach będą rozdawać wiersze wychwalające moje dobre uczynki i spokojne usposobienie.

KONSTANTY
Teraz poch
ód żałobny.

ADAM JERZY
Skromnie. Wy
łącznie najbliżsi. Synowie i współpracownicy.

MARIA WIRTEMBERSKA
Na pocz
ątku idą grube ciotki i pijani wujkowie.

KONSTANTY
Wcze
śniej chorągwie miejskie i wiejskie. Księża i zakonnicy.

MARIA WIRTEMBERSKA
Po ciotkach chudzi kuzyni i liche kuzynki. Koniecznie w otoczeniu biedak
ów, żebraków i służących.

KONSTANTY
Potem trumna albo urna. Insygnia w
ładzy, odznaczenia, tytuły i honory.

MARIA WIRTEMBERSKA
I jeszcze suknie i kontusze na n
óżkach naszych najbliższych. A na końcu Gałganek będzie śpiewał piosenkę.

KONSTANTY
Ceremonia klasyczna trzy i p
ół godziny.

ADAM JERZY
Ceremonia skr
ócona, czterdziestominutowa, bez organisty.

MARIA WIRTEMBERSKA
W tyle ko
ścioła bufet z zimnymi przekąskami i winem.

KONSTANTY
W tym czasie s
łużący ubrany w mój najlepszy mundur wjedzie do kościoła na koniu i oznajmi przybyłym zwycięstwo życia nad śmiercią.

MARIA WIRTEMBERSKA
Nie jestem pewna czy Ga
łganek potrafi zagrać konia i jeźdźca naraz.

ADAM JERZY
Na portrecie trumiennym chcia
łbym się uśmiechać, za życia mało miałem okazji.

GAŁGANEK
Trumna pierwsza. Napis na tabliczce metalowej u g
óry której herb Pogoń: Adam Jerzy Czartoryski. Książę, senator, wojewoda, były prezes Rządu narodowego. De facto Król Polski. Umarł na wygnaniu we Francji 15 lipca 1861 roku. Trumna otwarta. Blacha wewnątrz przecięta. Pod blachą nieheblowane deski nie ruszone. Zwłok nie widać.

MARIA WIRTEMBERSKA
Ja piż
amę i oczy zwrócone na publiczność. Chciałabym sobie popłakać na własnym pogrzebie. Pieśni, świece, mrok. Wszystko takie piękne.

GAŁGANEK
Trumna druga. Napis na jasnej tabliczce metalowej: Maria Anna z Czartoryskich ksi
ężna von Würtemberg-Montbéliard. Zmarła w Paryżu 21 października 1854 roku.

KONSTANTY
Przypomnienie o
śmiertelności ciała trupowi wydaje mi się trochę nie na miejscu.

GAŁGANEK
Trumna trzecia. Z jasnego d
ębu. Bez tabliczki. Sądzę, że w niej zwłoki Konstantego Adama Czartoryskiego.


VIII.

IZABELA
Odk
ąd jestem polską księżną bez Polski źle sypiam. Moje życie wewnętrzne przeniosło się na godziny nocne. Słucham wątłych oddechów Polski i zastanawiam się jak ją wskrzesić, podnieść, zatrzymać. Myślę o tych wszystkich rzeczach, którymi ona jest, którymi będzie bo nimi wszystkimi była. I myślę, i czasami boję się, że mam za mało. I liczę te rzeczy i przypominam sobie jak wyglądają, jak pachną, jak smakują. W długich nocnych godzinach wydaje mi się, że słyszę niewyraźne bicie serca. W odstępach między jednym a drugim uderzeniem wstrzymuję oddech. Czasem nie oddycham przez kilka sekund, innym razem kilka minut. Obserwuję pojawiające się myśli i uchodzące życie. Potem ciepłe powietrze znów wypełnia moje płuca. I już jestem pewna, co jeszcze mogę zrobić, kiedy kolejny raz wstrzymuję oddech. Myśli mi uciekają i zaczynam od początku.



HYMN POLSKI WOLNEJ

POLSKA
Halo, halo, jest tam kto
Tu mówi czyste dobro
Długo mnie matka moja rodziła taką jaka przed wami się teraz zjawiłam. Mało brakowało bo gdyby jeszcze jeszcze trochę jeszcze by jej się zniechciało to już na pewno nie zachłysnęłabym się tym powietrzem które, choć ciężkie, coraz mocniej nas trzyma za rękę.
Urodziłam się wolna
I chociaż ci więksi mówią co innego to w mojej pamięci nie znajduję wśród was ani jednego zniewolonego
Wszystkich was wolnych pamiętam
Wolnych was widziałam zawsze
I każden z was nigdy w moim trzech dekad życiu nie był w pętach o których tak wiele mówicie że jednak świeciły wam przez ponad tysiąc lat na kostkach, przegubach i sercach
Halo, halo, jest tam kto?
Tu mówi czyste dobro
Nie dobro podległe Nie-niepodległe
Bo żeby zrozumieć to dobro
Językiem tego dobra mówić biegle
Trzeba wyrzec się tego co podległe
Bo to słowo jest ze wszystkich najbardziej wasze i od krwi lepkie i takie wilgotne i piękneże każde błogosławione łono które was nosiło wypełnione nim razem z wami je rodziło
Podłegło
Podległy
Podległa
Podlegle jemu matka moja, babka, prababka na czole kreśliły je sobie wzajemnie

Aż narodziłam się ja
Pani tego całego dobra
To dobro to czy tego chcecie czy nie chcecie nasza jedyna możliwa droga
I nie wciskajcie mi tej całej niepodległości i podległości i tego że zawsze będę stała w cieniu okupanta i wroga, bo ja wyszłam z innego łona
Narodziłam się
I jestem
Wolna

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Piotr Froń, Mira Mańka, Czartoryska. Artefakty, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2020, nr 36

Przypisy

    Powiązane artykuły