05.03.2020

Nowy Napis Co Tydzień #039 / Deskrypcje (6): Bruegel – Kubiak – Pasierb

Janusz Stanisław Pasierb (1919–1993)

Szlarafia ale czujność nie zawadzi

 

W Szlarafii Piotra Bruegela Starszego
odłogiem leży ziemia oraz wszystkie stany
rycerz porzucił kopię zbrojną rękawicę
wieśniak wypuczony poniechał swych cepów
uczony najwygodniej spoczywa na futrze
rozporek rozwiązany zupełnie rozwiąźle
książka na boku rękopis pod głową
lecz leżąc na wznak oczy ma otwarte
patrzy na niebo i coś sobie myśli

(Z tomu Kategoria przestrzeni, 1978)

 

Tadeusz Kubiak (1924–1979)

Pod pewnym obrazem Bruegla(fragment)

 

Któż to ucztował przy stole pod drzewem,
w cieniu przepysznej, zielonej korony?

Któż to porzucił na stole pod drzewem
placek owsiany, kości ogryzione,
dzban przewrócony,
specjały przeróżne,
gardłu rozkoszne, podniebieniu miłe?

Na gołą ziemię, nie świętą ziemię
zwaliły się włócznia cepy i księga.
Śpi sobie męstwo i pracowitość.
obok mądrość drzemie.
Na ziemi jego świętobliwej wielmożności,
pod drzewem jego królewskiej mości,
pod stołem obłudnego moczymordy
z oberży „Pod kogutem”.
Cisza.

Nic nie budzi łotrzyka w skórze lwa srogiego
i prosiaka w skórze wołu cierpliwego
i spryciarza w skórze chytrego lisa.

Szarością przesyca się niebo i ziemia,
stosy, szubienice,
wysokie dzwonnice, białe jak lilie z kamienia,
przez które nie przechodzi kropla deszczu ni rosy.

O, jaki spokój pod zieloną koroną!
Żołnierz nie bierze łupu,
chłop się pod cepami nie poci,
jurysta nie sieje mądrości,
tyle wartej,
co odgryzione przez psa kości.

Słońce może odejść.
Już nic się nie stanie.

(Z tomu Wiersze i obrazy, Warszawa 1973)

 

1.

Kraina szczęśliwości, słynny obraz Pietera Bruegela z 1567 roku, w różnych źródłach bywa też nazywany Krainą lenistwa bądź Krainą pasibrzuchów. Ciekawe, bo w zasadzie każda z tych nazw znaczy co innego. W czasach kultu zdrowej żywności i aktywnego wypoczynku, obżarstwo i lenistwo wydają się nieszczęściem. Trudno sobie wyobrazić, żeby szczęście (szczęśliwość) polegało na nieumiarkowanym napychaniu brzucha i zbijaniu bąków. Piszę to naturalnie z dzisiejszej perspektywy mieszkańca środkowoeuropejskiego kraju. W wiekach średnich – ale i współcześnie, wszędzie tam, gdzie praca ponad siły nie zapewnia środków na utrzymanie siebie i swojej rodziny – perspektywa mogła (może) być inna. Jej elementami były (są): głód, lęk przed śmiercią oraz pragnienie odpoczynku i zabawy. Stąd marzenia o bajecznej krainie pieczonych gołąbków, Kukanii, gdzie trwa nieustanny karnawał, każdy dzień jest okazją do świętowania, Wielkanoc obchodzi się cztery razy w roku i tylko post przypada raz na dwadzieścia lat. Jest to kraina ludzi młodych (młodość przywraca cudowne źródło), wypoczętych (we śnie rośnie zasobność, więc im kto więcej śpi, tym więcej ma), bogatych (nikogo nie nęcą leżące na polach sakwy z dukatami, bo nikomu niczego nie brakuje), zaspokojonych seksualnie (spółkuje się wtedy, kiedy ma się na to ochotę) i przede wszystkim – sytych; jedzeniem zastawione są stoły na ulicach, kiełbasami grodzi się obejścia, mieszka się w domach z placków i mięs, a gdyby i tego było mało, rzeką płynie wino, a z nieba spadają gorące kiszki. Naturalnie nie cały czas – trzy razy w tygodniu. Po wiekach do Kukanii zajrzał Jerzy Afanasjew (1932–1991), poeta i autor tekstów, w którego popularnej ongiś piosence Niech no tylko zakwitną jabłonie z nieba lecą srebrne złotówki, złote zęby i gorące parówki, a poza tym:

Wszystkim manna pada z nieba,
ludzie mają, co potrzeba,
darmo światło, gaz, lokaje,
śpią od rana do wieczora,
[…]

Jak widać, kraina szczęśliwości jest nieśmiertelna, tak jak nieśmiertelne są lęki związane z niedostatkiem i zagrożeniem, bo to one wywołują marzenia o miejscu, w którym panuje błogostan. Natomiast samą Kukanię (Cocagne) wymyślił nieznany z nazwiska trzynastowieczny autor, który w dwustu ośmiozgłoskowych wersach opisał podróż pewnego penitenta, w ramach pokuty nałożonej mu przez papieża. W języku niemieckim Kukania występuje jako Schlaraffenland, co zostało spolszczone jako Szlarafia.

Pieter Bruegel, Kraina szczęśliwości.

2.

I tę właśnie Szlarafię przywołuje Janusz Pasierb w tytule interesującego nas wiersza. W dużej mierze treścią utworu jest dość wierny, choć wybiórczy i skoncentrowany na pierwszym planie, opis obrazu Bruegla. Mamy więc trzy leżące „odłogiem” postacie: rycerza, wieśniaka i uczonego, każdego z atrybutem swej profesji czy swego stanu. Więc rycerz z odrzuconą zbrojną rękawicą i kopią, „wypuczony” chłop z cepem, uczony, albo pisarz, któremu poeta poświęcił najwięcej uwagi, spoczywa na futrze, raczej niedbale („rozporek rozwiązany”), „książka na boku rękopis pod głową”. W zasadzie z tego opisu nie wynika, że trafiliśmy do krainy lenistwa, obżarstwa czy szczęśliwości. Wprawdzie wszyscy leżą, ale może są utrudzeni, może odpoczywają po zajęciach, może jeszcze przed chwilą chłop machał cepem, więc co to za lenistwo? O obżarstwie świadczy jedno jedyne, ale wspaniale dobrane słowo: „wypuczony”, które w języku polskim ma kilkadziesiąt synonimów, wydaje się jednak, że ani beczkowaty, ani kopulasty, ani wydęty czy wybrzuszony, nie byłoby tak bardzo trafione, jak właśnie „wypuczony”, w którym jest i kolokwialność, i chłopska dosadność. Poza tym „uczony” z wersu piątego z „uczonym” mieszkającym w wyrazie „wyp-uczony” (czwarty wers), wchodzi w piękną koincydencję brzmieniową. Trudno jednak, żeby jedno słowo, choćby i genialnie użyte, przesądzało o tym, że opisywane przez poetę miejsce jest krainą pasibrzuchów. A szczęśliwość? Tej również brakuje w wierszu Pasierba, oto bowiem uczony: „[…] leżąc na wznak oczy ma otwarte / patrzy na niebo i coś sobie myśli”. To zdanie połączone z tytułem wiersza: Szlarafia ale czujność nie zawadzi, sugeruje wręcz, że są pewne ograniczenia owej szczęśliwości, o których wprawdzie nic nie wiemy. Otwarte (czujne) oczy uczonego usiłują nam jednak coś powiedzieć. Mówią: używajmy ile wlezie, ale roztropność nie zawadzi. To „ale” niepokoi. Skłania do refleksji. Powstrzymuje od zatracenia się w błogostanie

3.

Inaczej do obrazu Bruegla nawiązuje wiersz Tadeusza Kubiaka. Może jest w nim mniej refleksji, ale opis jest detaliczny. Poetę bardziej fascynuje sam obraz, niż rzeczywistość, która jest poza nim. Nie przeszkadza mu to umieścić w polu widzenia rzeczy, których na obrazie nie ma, jak: oberża „Pod kogutem”, „stosy”, „szubienice”, „wysokie dzwonnice”, „białe lilie jak z kamienia”. Jednak zasadniczo wiersz „referuje” rzeczywistość obrazu, więc tak samo jak u Pasierba, widzimy trzy leżące postacie: żołnierza, chłopa i jurystę, i ich artefakty: włócznię, cep, księgę. Nadto każdy z nich uosabia konkretne cechy: męstwo, pracowitość i mądrość. Każdemu z nich poeta nadaje znaczenie symboliczne i alegoryczne: żołnierz (łotrzyk) jest lwem srogim, wieśniak (prosiak) wołem cierpliwym, jurysta (spryciarz) chytrym lisem. Kubiak wprowadził do wiersza drzewo-stół, centralne miejsce na obrazie Bruegla, „specjały przeróżne, / gardłu rozkoszne, podniebieniu miłe”, i to, co z uczty pozostało, więc placek owsiany, kości ogryzione, opróżniony dzban. Ale – jak się zdaje – to co go interesuje najbardziej, to uchwycenie tajemniczej aury obrazu, szczególnej chwili następującej po uczcie, a przed nadejściem zmroku, który niczym kurtyna w teatrze opadnie i zakończy widowisko. Znikną aktorzy przedstawienia, zniknie drzewo, wokół którego organizuje się świat obrazu, zapadnie cisza. Teraz jest jeszcze moment przed końcem świata, choć już „szarością przesyca się niebo i ziemia”, choć już zapanował „spokój pod zieloną koroną”, choć już utraciły znaczenie zajęcia żołnierza, chłopa i jurysty i są tyle warte, „co ogryzione przez psa kości”, a utraciły znaczenie dlatego, że śpiący nie różnią się między sobą. „Słońce może odejść. / Już nic się nie stanie”.

Czy można napisać ciszę? Kubiakowi to się udało.

4.

Wiersz jest syntezą. Dobry uczony na podstawie wybranego zjawiska potrafi ogromnie dużo powiedzieć na temat całej klasy zjawisk. Poeta skupiając się na elementach obrazu, które go inspirują, potrafi trafnie uchwycić jego ideę, czyli całość. Dając się ponieść lirycznej elokwencji, dodaje opowieść do opowieści. Tak jest i tym razem. Tym, co przykuło uwagę Pasierba, były otwarte oczy jurysty, Kubiaka zafascynowała statyka obrazu Bruegla oraz emanująca z niego cisza, i postanowił ją opowiedzieć. Pozostaje całe mnóstwo szczegółów, które czekają na swoich poetów. Jakie to szczegóły? Ot, choćby widniejąca w lewym rogu postać zbrojnego (giermek rycerza?), który siedzi w czymś, co jest chyba szopą, ale szczególna to szopa, bo obłożona plackami. Czy giermek czeka, aż placki spadną z dachu i wtedy dopiero się posili? Być może jest to ilustracja jednego z niderlandzkich porzekadeł: „Dachy pokryte plackami, kołaczami” (odpowiednik naszego powiedzenia „wszystkiego jest w bród”), a może wzniesiony wzrok giermka dąży do tego samego celu, którego szuka wzrok leżącego na wznak uczonego? I co miałoby być tym celem, skoro sytuuje się on poza obrazem? Z kolei po prawej stronie z obłoku kaszy wychyla się chłopiec z łyżką, nie wiadomo, czy już nasycony, czy dopiero zabierający się do dzieła. Być może to też jest ilustracja jakiegoś zapomnianego przysłowia. Ale na obrazie znajdują się i inne dziwne rzeczy, jak: jajko (napoczęte) poruszające się na rachitycznych nóżkach, pędzący prosiak (nadkrojony) z nożem w boku czy kurczak (upieczony) sadowiący się na talerzu. Jedno jest pewne: w tej krainie jedzenie chce być jedzone. Wędruje tam, gdzie są chętni do ucztowania. Szuka łakomczuchów. Kusi ich.

5.

Kraina szczęśliwości Bruegla jest jednym z tych obrazów, które zachęcają do stawiania pytań. Być może jest tylko ilustracją grzechów obżarstwa i lenistwa, niewykluczone, że to drzewo biesiadne, wokół którego „odłogiem leżą” zmorzone snem pasibrzuchy, nie jest niczym więcej niż tylko metaforą jednego z siedmiu grzechów głównych – nieumiarkowania w jedzeniu i piciu. Dante umieścił obżartuchów w trzecim kręgu Piekła i odebrał im wszelką przyjemność z jedzenia, bo muszą pożerać to, co napawa ich obrzydzeniem, i co w związku z tym jest dla nich źródłem cierpienia. Ale gdyby nawet tak było, gdyby poza moralistyką nie kierowały malarzem żadne inne przesłanki, to sens dzieła, które stworzył wykracza poza prostą pedagogię moralną. Jak uczą przykłady poetów, sens może ukrywać się w oczach otwartych patrzących na niebo albo w błogosławionej chwili, kiedy to „Słońce może odejść”, bo wydarzyło się już wszystko, co wydarzyć się miało.

 

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Krzysztof Kuczkowski, Deskrypcje (6): Bruegel – Kubiak – Pasierb, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2020, nr 39

Przypisy

    Powiązane artykuły