17.09.2020

Nowy Napis Co Tydzień #067 / „…we mnie się wiersze gotują” – o listach Rafała Wojaczka

Korespondencja jest ogromną kopalnią wiedzy o codziennym życiu poety, Listy miłosne i nie to jednak przede wszystkim dwie pasjonujące opowieści – o dynamicznych relacjach z najbliższymi osobami i o procesie twórczym.

Korespondencja Rafała Wojaczka ukazuje się po raz pierwszy 48 lat od śmierci poety. Listy miłosne i nie wypełniają tym samym dotkliwą lukę w sytuacji wydawniczej tekstów Wojaczka – wydaje się, że w jakimś sensie zamykają etap oczekiwania na publikację nieznanych utworów autora. Być może znajdą się jeszcze jakieś listy lub wiersze (poeta chętnie przekazywał rękopisy i maszynopisy swoim znajomym), jednak wydanie w 2016 roku prozatorskiego tomu Nie te czasy. Utwory nieznane oraz publikacja zbioru Listy miłosne i nie stanowią świetne wydawnicze uzupełnienie dotychczas poznanego literackiego dorobku Wojaczka.

W skład tomu wchodzi wstęp Stanisława Beresia, kalendarium życia i twórczości poety oraz kilkaset listów wymienionych między autorem Sezonu a jego kobietami, rodziną, przyjaciółmi i znajomymi. Na tę publikację trzeba było długo czekać, ponieważ listy przez lata były w posiadaniu ich adresatów, spadkobierców oraz wykonawców woli poety. Zgoda na druk oznaczała jednocześnie rozstanie się z fizycznymi przedmiotami, jak i z sobie tylko znaną historią znajomości z poetą. Na zbiór składa się korespondencja obejmująca dwanaście ostatnich lat życia poety – pierwszy z nich pochodzi z roku 1959, kiedy Wojaczek miał 14 lat, natomiast ostatni napisał kilka dni przed śmiercią w maju 1971 roku. Zdecydowana większość listów wydanych w tomie znajduje się w Dziale Rękopisów Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu. Trafiały tam stopniowo, w miarę upływu czasu i w konsekwencji decyzji podejmowanych przez poszczególnych adresatów. Nie jest to pełna, obustronna korespondencja – zawiera liczne luki, zachowało się znacznie więcej listów napisanych przez Wojaczka niż przez jego korespondentów. Redaktor zbioru podzielił adresatów na grupy: listy do rodziców, miłosne, do przyjaciół i kolegów, listy redakcyjne, podania i pisma urzędowe.

*

Wstęp Beresia zaczyna się od słów „O Rafale Wojaczku, jak się wydaje, napisano już prawie wszystko […]” i zdradza charakterystyczne dla pisania o Wojaczku zmęczenie badaczy mierzących się z tym, co o poecie dotychczas napisano. Trudno jest znaleźć język odpowiedni do pisania o Wojaczku, ponieważ jego teksty przez wiele lat były deprecjonowane kosztem rosnącej legendy o zdolnym poecie i jego śmieci w młodym wieku. Sytuacja miejscami jest groteskowa – twórczość mikołowskiego autora jest traktowana pobieżnie, wiele tematów nie doczekało się choćby szczątkowych opracowań, nawet w podręcznikach zamiast charakterystyki twórczości częściej powtarza się ukształtowany przez lata opis stylu życia poety. Oprócz porządkujących informacji z życia Wojaczka oraz jego losów pisarskich, szczególnie celne fragmenty szkicu dotyczą prób scharakteryzowania i wstępnej analizy poszczególnych partii listów. Bereś zaznacza najważniejsze obszary tematyczne, określa pęknięcia w relacjach, które zdominowały specyfikę listów oraz z dużą zręcznością systematyzuje sieć osób otaczających Wojaczka. Listy miłosne i nie to obok wydanego w 2008 roku przez Stanisława Beresia oraz Katarzynę Batorowicz-Wołowiec tomu wspomnień Wojaczek wielokrotny najważniejszy materiał dokumentacyjno-biograficzny o mikołowskim poecie. Takie publikacje są szczególnie cenne w sytuacji, gdy biografia nie tylko jest ważnym elementem recepcji dorobku literackiego, lecz także momentami skupiała większą uwagę niż sama twórczość.

Należy pamiętać, że nie jest to pełna korespondencja, jaką w swoim życiu prowadził Wojaczek, poszczególne części zawierają sporo braków, a ustalenie rejestru elementów zniszczonych i zaginionych jest niemalże niewykonalne. Nie można wobec tego wszystkich informacji zawartych w listach traktować jako niezaprzeczalnych faktów. Czytelnik musi się liczyć z tym, że jest w ich treści trochę niejasności, nie zawsze wiemy, o czym piszą poszczególni nadawcy lub jak potoczyły się relacjonowane historie, ale w żadnym stopniu nie umniejsza to wartości lektury. Korespondencja jest ogromną kopalnią wiedzy o codziennym życiu poety – jego zmartwieniach, radościach, trybie życia, relacjach rodzinnych, przyjaźniach, stylu bycia oraz sposobach zabiegania o publikacje. Przede wszystkim jednak Listy miłosne i nie to dwie pasjonujące opowieści – o dynamicznych relacjach z najbliższymi osobami oraz o procesie twórczym.

*

Pierwszy pakiet listów to korespondencja z rodzicami – osobno z matką i ojcem, ponieważ rodzice Rafała Wojaczka byli w separacji od 1954 roku, matka mieszkała w Mikołowie, a ojciec w Kędzierzynie-Koźlu. Listy wymieniane z matką to świadectwo bezgranicznego przywiązania, wzajemnej troski i ufności, ale też niepokojącej śmiałości w proszeniu o ciągłą pomoc, braku zaradności życiowej oraz odpowiedzialności ze strony syna. Te listy to tyle samo pięknej i ciepłej relacji pełnej otwartości oraz zrozumienia, co nadmiernego wykorzystywania matki i nieustającego proszenia o pomoc – przede wszystkim o pieniądze, ubrania, a także jedzenie czy załatwianie różnych codziennych spraw.

Najlepsza Mamo,

Twoją przemyślnie i smakowicie pomyślaną paczuszkę dziś otrzymałem. W sobotę zaś dostałem pieniążki. Za wszystko pięknie dziękuję, pełen winy, no bo kiedyż ja się wypłacę!

U mnie wszystko dobrze. Chodzę trzeźwy, jakim dawno nie bywałem, i snuję straszne plany popełnienia czegoś nowego w dziedzinie słowa pisanego.

 

[Fragment listu do matki z 27 listopada 1969 roku.]

 

Zupełnie inny charakter ma korespondencja z ojcem, jednak równie jaskrawo uwidacznia problemy istniejące w ich relacji, które w gruncie rzeczy były typowymi barierami w kontaktach rodziców i dorastających dzieci. Oprócz widocznej od pierwszego listu litanii przypomnień o przekazaniu pieniędzy na czynsz, na pierwszy plan wysuwa się mieszanina troski, obaw oraz oschłości ze strony ojca.

Drugi zbiór – listy miłosne – to korespondencja ze: Stefanią Cisek, Anną Kowalską, Teresą Ziomber, Grażyną Lisowską, Reną Mirecką oraz Elżbietą Fediuk. Każdy z pakietów stanowi oddzielną historię zasługującą na gruntowne omówienie, ponieważ były to różne relacje – od pełnego zaufania związanego z młodzieńczym uczuciem do Stefanii Cisek po zmysłowy, pełen romantycznych wyznań kilkuletni związek z Teresą Ziomber. Koloryt tych listów jest niesamowicie różnorodny, w tych do Stefanii Cisek znajdziemy Wojaczka, który szuka przyjaźni, zrozumienia, wsparcia, rozmyśla nad swoją tożsamością (za kilka lat ten temat stanie się jednym z głównych w jego poezji), jest spragniony rozmowy i kontaktu.

Tobie – można by powiedzieć, co aktualnie leży na sercu, co drażni – a trzeba łykać to wszystko, przetrawić samemu. Bardzo Cię proszę, pisz do mnie, pisz często, ja ciągle czekam na list, co dzień myślę – a może!

 

[Fragment listu do Stefanii Cisek z 24/25 listopada 1963 roku.]

Listy do kobiet, z którymi Wojaczek był związany przedstawiają relacje o różnym stopniu zaawansowania i w różnych stadiach rozwoju – od zauroczenia lub fascynacji po dojrzałe (w pewnym stopniu) związki dokumentowane wielokrotnym wyznawaniem miłości, zapewnieniami o silnej tęsknocie i planowaniem wspólnej przyszłości.

Kochana, nie wiedziałem, że tak będę z Tobą. Jest tak, jakbyś Ty we mnie oddychała – poruszała się i nie dawała mi spać. Ty może się teraz nie boisz – ale ja się boję za Ciebie. TY jesteś moje bolesne wszystko.

 

[Fragment listu do Teresy Ziomber z 1966 roku.]

Grupa listów do przyjaciół i kolegów to z kolei dokumenty najbardziej przywiązane do codzienności – sporo tu relacjonowania oraz wymiany doświadczeń, ale znajdą się i tu świadectwa wartościowych relacji i wzruszającego porozumienia. Podania i pisma urzędowe, najskromniejsza część tomu to pisma użytkowe związane z publikacjami tekstów Wojaczka, naruszeniami prawa oraz jego sytuacją materialną. Ciekawy materiał badawczy stanowią listy do redakcji oraz wydawnictw, które ujawniają zaskakującą wytrwałość i śmiałość poety w zabieganiu o publikacje tekstów. Wojaczek niestrudzenie wysyła swoje utwory, dopytuje o ich ocenę czy wrażenia czytelnicze, pilnuje swoich interesów a kiedy ma taką możliwość – zręcznie planuje następne kroki, by zdecydować się na publikację w najbardziej prestiżowym miejscu. To kolejny element składowy największej chyba opowieści, jaką znajdziemy w całym tomie o pisarstwie Wojaczka.

Listy Wojaczka można zatem czytać jako opis procesu twórczego w najszerszym rozumieniu tego terminu. Znaczną część treści listów we wszystkich pakietach stanowi opis powstawania tekstów – są to historie pisania poszczególnych utworów, cykli, tomów, relacje zdawane z czytanych lektur oraz pozyskanych poprzez teatr, przyrodę czy tęsknotę inspiracji, pojawiają się także opisy stanów towarzyszących pisaniu, raport o czasie pracy i wreszcie – relacjonowany na gorąco stosunek piszącego do powstałych tekstów. Znajdziemy tu wątpliwości, niezadowolenie, niechęć, ale też dumę, poczucie spełnienia oraz usilne prośby o recenzje i wyjaśnienia swoich pisarskich zamiarów. To intensywne świadectwo ogromnej chęci, a także potrzeby pisania połączone z wysokimi wymaganiami, surową samooceną i nieustannymi poszukiwaniami. Z listów wyczytać można Wojaczka w trakcie pisania, relacjonującego co, jak, w jakim tempie i z jakim nastrojem pisze, a także jak wielką część swojego życia poświęca wszystkim sprawom związanym z tekstami.

Niesłychanie interesujące są również fragmenty poezji wpisane w listy – czasem z zachowaniem formy wiersza, innym razem jako bezpośrednia część zdania skierowanego do adresata. Publikacja tych listów uruchamia ogromne możliwości dla przyszłych badaczy twórczości Wojaczka. Przede wszystkim jest to materiał do zbadania przekształceń poszczególnych tekstów i sposobów ich funkcjonowania (samodzielnie lub jako część listu) z odniesieniem do wielu dobrze zachowanych rękopisów oraz maszynopisów autora dokumentujących nanoszenie zmian i poprawek.

Ciekawe, że po wielu latach od śmierci autora, po wielokrotnych publikacjach jego utworów ukazuje się książka, która nie tylko może wiele zmienić w badaniach nad twórczością Wojaczka, lecz także sama jest zajmującą lekturą.

R. Wojaczek, Listy miłosne i nie, red. S. Bereś, D. Cichoń, Wrocław 2019.

okładka książki

 

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Sylwia Błażejczyk-Mucha, „…we mnie się wiersze gotują” – o listach Rafała Wojaczka, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2020, nr 67

Przypisy

    Powiązane artykuły