15.10.2020

Nowy Napis Co Tydzień #071 / Czy obrazy marzą o malowanych owcach?

„[…] pisanie o sztuce samo jest sztuką; sztuką, którą można uprawiać na różne sposoby, lecz w której zawsze – jak w sztuce w ogóle – oparte na wyobraźni sformułowanie musi napełnić treścią techniczny aparat” (James S. Ackerman)

Grażyna Bastek, osoba o imponującej imaginacji, mogłaby zaproponować czytelnikom swojej książki fenomenalną wizję muzealnych korytarzy – już po zamknięciu drzwi i wygaszeniu świateł, kiedy obrazy wyzwolone z dyktatu krytycznych spojrzeń zwiedzającej publiki ożywają i zaczynają wieść ze sobą ożywione rozmowy. Byłoby nader interesujące podsłuchać taki gwar, zwłaszcza, że ekspozycje (stałe i czasowe) żyją zgodnie z logiką kuratorów, a ta mogłaby zaskakiwać nie tylko same dzieła, ale także (a może przede wszystkim) ich twórców. Zapis tych dialogów mógłby stać się tematem nie tylko poematów, scenariuszy filmowych czy dialogów filozoficznych, mógłby być także najpiękniejszą na świecie bajką.

Ale autorka nie jest bajkopisarzem, jest przede wszystkim znamienitym historykiem sztuki oraz – dla czytelników i radiosłuchaczy – popularyzatorką wiedzy o sztuce. Dlatego też zamiast bajki o gadających obrazach Grażyna Bastek przedstawiła nam wspaniałą gawędę na temat dzieł, które możemy zobaczyć w najsłynniejszych galeriach oraz internecie. Jest to książka wydana w dwóch tomach. Łączy je nie tylko osoba autorki, lecz także jej wiedza, umiejętność opowiadania oraz coś jeszcze – pewna trudna do nazwania zdolność uchwytywania najistotniejszego wątku obrazu; owa iskra Boża, która wyznacza granicę pomiędzy prawdziwym znawstwem a czysto książkową wiedzą.

Niejednokrotnie stając wobec obrazu, uświadamiamy sobie, że jest on wypełniony przedziwnym życiem, że staje się jakby drzwiami do wielkiego uniwersum, wytworzonego nie przez jednego artystę-twórcę, ale przez wielu, co więcej, nie tylko parających się sztukami plastycznymi, ale także literatów, myślicieli, uczonych czy też zwykłych hochsztaplerów, mających – jak to się działo w każdej epoce – ogromny wpływ na powszechne rozumienie świata. Ów zbiór obrazów (pisanych, malowanych czy rzeźbionych) ukazujących świat w ujęciu konkretnej kultury zwykliśmy określać mianem ikonosfery. Często okazuje się, że aby zrozumieć jeden z nich, konieczna jest znajomość i zrozumienie innych, czasami nawet bardzo wielu. I dlatego też Grażyna Bastek namawia nas nie tyle do skradania się po skrzypiących podłogach zamkniętych galerii muzealnych, ile do wsłuchania się, jak owe obrazy ze sobą korespondują, jak dogadują się, a czasami kłócą…

Cieszmy się, że właśnie ona zdecydowała się być naszym cicerone po owym niesłychanie rozbudowanym świecie, do którego prowadzi niezliczona ilość drzwi. Sama autorka pisze o owych dialogach następująco:

 

Obrazy mówią, chociaż nie zawsze wprost. I podobnie jak poezja, do każdego mogą przemówić inaczej. Uważne patrzenie, a w konsekwencji widzenie, to najprostszy sposób, aby przełamać onieśmielenie wobec sztuki i pokonać paradygmat milczącego obrazu.

Obrazy mówią do zaciekawionych nimi widzów, ale czy mogą „rozmawiać” pomiędzy sobą? Wielu artystów odwołuje się w swych dziełach do twórczości innych mistrzów, a to kopiując, a to naśladując kompozycje, motywy albo rozwiązania artystyczne. Sztuka żywi się sztuką od zawsze. Zarówno wtedy, gdy powtarza, jak i wtedy, gdy zaprzecza dotychczasowym rozwiązaniom i osiągnięciom. Dla artystów dialog z dziełami innych to coś najzupełniej naturalnego.

Przykładem doskonałego dialogu pomiędzy obrazami jest tekst poświęcony portretom papieży. Powszechnie znany portret Juliusza II namalowany przez Rafaela jest prawdziwym arcydziełem i łączy w sobie doskonałą kompozycję z równie wzorcowym sposobem ukazania nie tylko wyglądu, ale i charakteru portretowanej osobistości. Ale obraz Rafaela Santi jest czymś więcej niż tylko tym – stał się on prawdziwie ponadczasowym wzorem wizerunku papieża. Ten schemat (w najlepszym tego słowa znaczeniu) zastosowany jest nie tylko w innych renesansowych obrazach, ale także w późniejszych – na przykład w malowidle Diega Velázqueza przedstawiającym Innocentego X. Takie same sposoby ujęcia biskupów Rzymu znajdziemy też na obrazach współczesnych papieży, na przykład Jana Pawła II czy Benedykta XVI. Najsłynniejszym przeobrażaniem tego schematu jest zaś obraz Francisa Bacona, będący swoistą malarską wariacją na temat obrazu Velázqueza. O tej interpretacji Grażyna Bastek pisze:

Bacon dokonał wnikliwej reinterpretacji tego wizerunku. Tak zresztą określał swoje dzieła inspirowane obrazami dawnych mistrzów – reinterpretacje. Dotarł do tego, co w dziele Velázqueza było najistotniejsze. Zobaczył zdeterminowanego, być może pozbawionego złudzeń, cierpiącego człowieka. Papież Velázqueza siedzi mocno rozparty na tronie. Ma surowy wyraz twarzy, a usta zaciśnięte. Papież Bacona cierpi, ręce zaciska na poręczy fotela i krzyczy. Przerażający krzyk to częsty motyw w obrazach Bacona z lat czterdziestych i pięćdziesiątych. […] Bacon, podążając za dyskretnymi tropami pozostawionymi przez Velázqueza, powiedział o Innocentym X znacznie więcej, niż mógł to zrobić hiszpański malarz, przebywający w połowie XVII wieku z wizytą w Rzymie. Przewrotnie można powiedzieć, że nie byłoby dla współczesnego widza obrazu Velázqueza, gdyby nie dokonana przez Bacona jego wnikliwa i dramatyczna reinterpretacja.

Autorka wiedzie nas przez las wizerunków papieży, monarchów czy zwykłych kupców – i nagle okazuje się, że szalenie trudno będzie zrozumieć jakikolwiek z nich bez odniesienia do wielu innych, wcześniejszych. Dochodzimy do coraz to innych wizerunków. Z jeden strony widzimy niesamowity dyptyk Warhola przedstawiający Marilyn Monroe, gdzie jedno skrzydło jest barwne, a drugie monochromatyczne – srebrnoszare, z drugiej strony książka ukazuje nam malarskie odpowiedniki freak shows, czyli cyrkowych widowisk prezentujących kobiety z brodą, karły czy inne dziwadła. Pewnie nie kojarzymy faktu, że ich spadkobiercą jest cyrkowy klaun, ten sam, który w Kingowskim It jest wzorcem wszystkich strachów i zagrożeń – a Grażyna Bastek przypomina, że tak właśnie jest.

Oglądając portrety, zmierzamy do domów mieszczańskich i królewskich pałaców. Liczba tematów zasadniczych oraz pobocznych wątków jest tu naprawdę porażająca. Co więcej warto zwrócić uwagę, że za każdym razem autorka potrafi zamienić owe, z pozoru nieistotne, wątki w arcyciekawy wykład na temat historii kultury. Przykładem może być zawarta w drugim tomie opowieść o słynnych Pannach dworskich Velázqueza. Zanim przejdziemy do sceny na dworze hiszpańskim, możemy prześledzić żywo i syntetycznie opowiedzianą historię zwierciadeł w Europie oraz o ich znaczeniu w symbolice, a także poznać najistotniejsze dzieła, które wykorzystują motyw lustra w celu ukazania malowanej postaci ze wszystkich stron. Dowiadujemy się, że hiszpański mistrz znał wiele z nich, na przykład Małżeństwo Arnolfinich, obraz znajdujący się w zbiorach hiszpańskich monarchów.

Las Meninas koresponduje z kolei wnętrze BaruFolies-Bergère, namalowane przez Édouarda Maneta. Nie będę ukrywać, że ten szkic – o Velázquezie i Manecie – jest moim ulubionym w całej książce. Grażyna Bastek omawia tu dwa obrazy, które pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego, ani tematu, ani barwy, ani kompozycji, ale wszyscy wiemy, że Manet nie tylko znał malarstwo Velázqueza, lecz był admiratorem tego starego mistrza. W obu obrazach znajdujemy pewien wątek przewodni, a namalowane sceny i postacie są jedynie pretekstem. Obrazy obu malarzy są przedstawieniem życia codziennego, w różnych czasach, miejscach i sferach społecznych. Velázquez maluje swoją pracownię, a Manet wnętrze baru. Co zatem ich łączy? To wynikająca z wewnętrznej potrzeby prezentacja otaczającego nas świata. A w sferze wizualnej oba malowidła łączą zwierciadła będące najistotniejszymi elementami kompozycji, wszak w obu przypadkach wokół nich jest ona zbudowana. To, kto w nich się odbija i jaka jest jego relacja do pozostałych wyobrażonych osób, w obu przypadkach tłumaczy sens całego obrazu.

Każda historia opowiedziana w Rozmowach obrazów jest fragmentem żywej i wspaniale zarysowanej panoramy europejskiego malarstwa. Kogóż tam nie widzimy – Giotto, Tycjan impresjoniści, celnik-Rousseau, Santi, Velázquez, Bernardo Belotto zwany Canaletto, Arcimboldo… i wielu, wielu innych. Każdy z mistrzów zasługuje na słowa, którymi autorka opisała dzieło Velázqueza:

[…] malarski gest i sztuka sugestii. Triumf malarstwa pokonującego własne ograniczenia. Manifest dumnego artysty, który patrzy i zaprasza do uważnego patrzenia.

Owa opowieść o sztuce, oprócz wiedzy merytorycznej, prezentuje czytelnikowi imponującą erudycję wzrokową. Autorka, wpatrując się w obraz, błyskawicznie wychwytuje, które elementy są w nim najważniejsze i na ich fundamencie tłumaczy czytelnikom, jak patrzeć na obraz, aby go zrozumieć. Jeżeli zastanowić się, jaka jest przyczyna owej niezwykłej zdolności, to bez najmniejszego wahania możemy powiedzieć, że Grażyna Bastek zawdzięcza ją swojej pracy w muzeum. Można przeczytać tysiące stron uczonych rozpraw, ale nic nie zastąpi godzin oglądania malowideł. Tylko stanięcie twarzą w twarz z obrazem pozwoli nam zobaczyć w nim to, co jest najważniejsze. Dzięki swojemu doświadczeniu mogła uczona doktor i kustosz muzealna podsłuchać, o czym rozprawiają obrazy. Same ją do tej rozmowy zaprosiły, nie musiała nocami kryć się w zamkniętych galeriach muzeów.

G. Bastek, Rozmowy obrazów, T. 1 i T. 2, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, 2020.

okładka książki

 

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Juliusz Gałkowski, Czy obrazy marzą o malowanych owcach?, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2020, nr 71

Przypisy

    Powiązane artykuły