01.08.2019

Nowy Napis Co Tydzień #008 / Życie i śmierć w czasach po(p)nowoczesnych

Pośród polskich pisarzy – a w gronie prozaików w szczególności – wciąż brakuje wybijającego się literacko głosu młodego pokolenia. Przede wszystkim w rocznikach dziewięćdziesiątych wyraźna jest „narracyjna” luka, której dotychczas nie udało się zapełnić. Nie pojawił się jeszcze talent, który wyciągnąłby młodą literaturę ze stagnacji. Mało tego: próby środowiskowych namaszczeń kończyły się jak dotąd niepowodzeniami. Pozostaje więc zachować umiar, bo mimo że debiutancka książka Anny Mazurek – dwudziestotrzyletniej studentki krakowskiej uczelni – jest pozycją ciekawą, może nawet obiecującą, recenzencki hurraoptymizm może jej tylko zaszkodzić.

Nie ukrywam, że ciekawią mnie dalsze literackie losy Mazurek. Niecierpliwię się, bo chciałabym się przekonać, czy Piotr Marecki, redaktor serii prozatorskiej wydawnictwa Ha!art, miał dobrą intuicję, publikując książkę krakowskiej debiutantki. Znając zamiłowanie redaktora Mareckiego do promowania nowych gatunków i form literackich (chociażby liberatury czy powieści hipertekstualnych) oraz do lansowania twórców chcących swoim pisarstwem uchwycić ducha czasu, obdarzenie zaufaniem młodej pisarki wydaje się konsekwencją swoistego przeczucia. Może także być grą va banque, bo Dziwka to mocny debiut, chociaż nie wolny od błędów i niestaranności. Skupienie się na słabszych stronach pomoże – jak sądzę – bardziej obiektywnie spojrzeć na tę niejednoznaczną propozycję.

Debiut Mazurek to hybryda: mieści w sobie wielowątkową narrację opartą na gatunkowych wyznacznikach kryminału, jednocześnie biorąc ową konwencję w nawias. Okazuje się bowiem, że w Dziwce chodzi o coś więcej niż znalezienie odpowiedzi na pytanie: „kto zabił?”. Właściwa lektura książki zaczyna się dopiero w momencie, kiedy uzmysławiamy sobie, że oprócz wątków kryminalnych (niestety w wielu partiach przeciąganych, rozwijanych „na siłę”) mamy przed sobą próbę postawienia diagnozy współczesności. Opisany w Dziwce świat jest bowiem pełen pęknięć, a hierarchia wartości ulega w nim rozkładowi – postępująca brutalizacja sprawia, że nawet śmierć traci swój autentyczny, dojmujący wymiar. I choć wnioski, które stawia w Dziwce autorka nie są ani wyjątkowe, ani odkrywcze, potrafi ona zaimponować bezkompromisową oceną roli mass mediów w procesie degradacji relacji międzyludzkich.

Trzeba przyznać, że jako obserwatorka rzeczywistości Mazurek ma tę przewagę nad swoimi starszymi kolegami „po fachu”, że wywodzi się z pokolenia, które w sposób szczególny jest uwikłane w absurdy konsumpcyjnego świata, w wyjątkowy sposób doświadcza też przemocy i zła płynących z Internetu. Siłą Dziwki jest przyjęta przez jej autorkę perspektywa – Mazurek wybiera tematy, które są istotne dla niej samej oraz dla całego młodego pokolenia (przemoc wobec kobiet, materializm, opresyjność mass mediów, kult seksu, zagubienie w świecie pozbawionym wartości). Z  tego powodu zestawianie Anny Mazurek z Remigiuszem Mrozem (autorem masowo produkowanych kryminałów) jest dowodem niezrozumienia intencji pisarki. W jej debiucie wątki kryminalne stanowią jedynie tło dla opisu rzeczywistości i zapewne dlatego decyduje się ostatecznie swój quasi-kryminał zdekonstruować. W Dziwce brakuje tradycyjnego rozwiązania kryminalnej intrygi.

Zdjęcie okładki

*

Narratorką Dziwki jest Mery Malinowska (dawniej Marianna Huk – bohaterka dzięki zmianie tożsamości chce zerwać z traumatyczną przeszłością). Wraca ona do rodzinnego miasta po otrzymaniu informacji o śmierci przyjaciółki Weroniki. Nazwa miasta nie jest podana, jednak autorka opisuje miejsca znane mieszkańcom Krakowa. W  powieści znajdziemy więc „kładkę nad rzeką, gdzie zakochani przypinają kłódki”, okolice hotelu łudząco podobne do tych znajdujących się w pobliżu legendarnego hotelu Forum czy plac Bohaterów Getta. Mery, chcąc rozwikłać zagadkę morderstwa przyjaciółki, zanurza się w mroczną przestrzeń miasta. Wchodzi w świat barów, opuszczonych kamienic i squatów, nocnych klubów, darkroomów oraz kasyn – miejsc składających się na ekscentryczną mapę miasta. Kraków z powieści Mazurek nie jest bowiem tym miastem, do jakiego przywykliśmy – autorka tworzy specyficzny klimat narkotycznych klubów, opisuje wyjętych spod prawa dilerów i  ludzi żyjących bez jakichkolwiek zahamowań. Pisarce udaje się bardzo plastycznie odtworzyć atmosferę osobliwych lokali, niejednoznacznych interesów, przekrętów. Trzeba jednak zaznaczyć, że temat krakowskich knajp oraz nocne życie toczące się na Kazimierzu to motyw wielokrotnie już wykorzystywany w prozie krakowskich debiutantów.

Penetrując ciemne strony miasta, Mery odkrywa, że każdy z bohaterów skrywa tajemnice, mogące stać się motywacją do popełnienia zbrodni. Autorka Dziwki tworzy całą galerię postaci, drobiazgowo kreśląc ich charaktery. Poznajemy zatem: Tomasza, syna właścicielki kamienicy, w  której Weronika wynajmowała mieszkanie, młodego mężczyznę sfrustrowanego życiem i mieszkaniem z matką, a darzącego Weronikę obsesyjnym uczuciem perwersyjnej pożądliwości; Daniela, urzędnika i kochanka zmarłej, próbującego zataić przed żoną długotrwałą zdradę; Słonecznego, obciążanego przez kompromitujące nagrania seksu z Weroniką, wreszcie Brunona, barmana, następnego mężczyznę uwikłanego w niejasną relację z zamordowaną. Poznając bliżej charakter relacji, jakie łączyły Weronikę z kolejnymi mężczyznami, Mery uświadamia sobie, że jej przyjaciółka była obiektem perwersyjnych męskich fantazji: „Weronika Podolska. Weronika P. Weronika. Ta dziewczyna. Obraz na ekranie. Obraz pragnień, wszystkich najgorszych impulsów, które przebiegają po twojej skórze”. Okazuje się, że część winy za śmierć Weroniki ponosi każdy z  bohaterów.

Mazurek obnaża w Dziwce przemocowy świat internetowej pornografii. Pisarka demaskuje i  oskarża współczesną kulturę. Rzeczywistość widziana oczami Mery to „psychoterapia, abonament na sekskamerki, podróż do Indii, weganizm, alkoholizm, sadzenie roślin na balkonie, konto na Netflixie. A  tam w środku dalej jesteś taki sam. Karuzela włącza się. Krzyczysz, że chcesz szybciej. Karuzela spełnia twoją prośbę, dlaczego miałaby tego nie zrobić? Przyspiesza do maksymalnej prędkości. Zeskakujesz z niej i wymiotujesz na chodnik. Ocierasz usta i myślisz: „Tylko tyle?”.

Bohaterowie Dziwki większość podejmowanych przez siebie działań uwieczniają w kadrze aparatu. Zatrzymanie egzystencji w obrazie to dla nich jeden z nielicznych sposobów komunikacji i element podtrzymujący relacje. Ludzie niepotrafiący doświadczać głębszych uczuć, mówić o swoim wewnętrznym świecie, uciekają w stronę wirtualnej, zniekształconej rzeczywistości, która przefiltrowana przez media, portale społecznościowe i Internet, zamiast rozwiązaniem staje się pułapką. Jeśli realne jest tylko to, co możemy pokazać przy pomocy kamery lub aparatu, okazuje się, że możliwe jest stworzenie dowolnej narracji na temat siebie i otaczającego świata. A  to – zdaje się mówić Mazurek – czyni życie wszechobecną iluzją.

Mazurek odważnie bawi się formą, ale jej debiutancka powieść jest niedopracowana, a  momentami chaotyczna. Eksploatowane przez autorkę wątki i  problematyka – seksualizacja kobiet we współczesnej kulturze, przemoc w  Internecie, konsumpcjonizm, miejski hedonizm – nie są w najnowszej literaturze nowatorskie. Także niektóre rozwiązania, z  których korzysta Mazurek, są dość dobrze znane. Prezentowanie nastrojów społecznych przy pomocy cytatów z  forum jest zabiegiem stosowanym wcześniej np. przez Joannę Bator w Ciemno, prawie noc.

Miejmy nadzieje, że Anna Mazurek nie poprzestanie na swojej debiutanckiej książce i  napisze kolejne. Młodej pisarce nie można odmówić odwagi i  wrażliwości na sprawy społeczne. Dziwka stawia wiele pytań o kształt dzisiejszego świata – pytań bolesnych i trudnych. Problem w tym, że na razie nie ma do zaproponowania żadnych odpowiedzi. Póki co o debiucie Anny Mazurek można napisać tyle, że autorka ugrzęzła na etapie pomysłu. Pocieszające jest jednak to, że warsztatu zawsze się można nauczyć.

Anna Mazurek, Dziwka, Kraków: Ha!art, 2019

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Paulina Dąbkowska, Życie i śmierć w czasach po(p)nowoczesnych, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2019, nr 8

Przypisy