21.01.2021

Nowy Napis Co Tydzień #084 / Okna na świat

Swoją opowieść Mira Ledowska rozpoczyna słowami: Miałam sześć lat i niewielką szansę dożycia siódmych urodzinWszystkie cytaty pochodzą z książki: M. Ledowska, Zza okna, Lublin 2019.[1]. Zawartazaledwie na 80. stroniczkach niewielkiej książeczki historia życia ocalałej z Zagłady autorki wzrusza i przyciąga czytelnika. Całości dopełnia posłowie napisane przez filozof Jadwigę Mizińską. Każdy, kto chciałby lepiej poznać wojenne losy ofiar, które przeżyły Holocaust, okres ich adaptacji do powojennego ustroju w Polsce, a wreszcie – warunki życia na emigracji, opisane w subtelnych, bezpretensjonalnych migawkach, bez zagłębiania się w opasłe tomy pisarzy takich jak  Amos Oz – będzie tym zapisem usatysfakcjonowany.

Pierwsze małe okienkona ten okrutny świat, przez które spoglądamy wraz z autorką, znajdowało się w piwnicy młyna pana Jana Dwolińskiego. Ukrywał tam dziewczynkę i jej rodziców. Kolejnym było schronienie w Baremianach,następnym to w domu Antoniny Działoszyńskiej w Puźnikach – tam narratorka między innymi przeżyła Wigilię. Z książki dowiadujemy się też, że w podobnych okolicznościach ocalał przyjaciel Miry, Marian Kleinman. Autorka do dziś przechowuje dla tych wszystkich dobrych ludzi serdeczną wdzięczność, a ich sylwetki są lejtmotywem jej opowieści. Niestety, jaśniejsze momenty przeplatają się z najtrudniejszymi przeżyciami bohaterki, takimi jak trauma związana z patrzeniem na śmierć ukochanego psa, zastrzelenie ojca przez niemieckiego żołnierza czy tułaczka z matką po nieznanych ziemiach. Taki był czas Zagłady dla zapłakanego, wygłodzonego, przemarzniętego i przestraszonego dziecka.

Koniec wojny dla naszej bohaterki był równoznaczny z przesiedleniem na Dolny Śląsk, który po raz pierwszy odwiedziła wraz z matką. Tam, w Jeleniej Górze i jej okolicach, miała miejsce jedna z najważniejszych lekcji, jakie odebrała od rodzicielki. Wespół z innymi dziećmi napadła na rówieśnika-autochtona. Kiedy jej matka się o tym dowiedziała, postanowiła srogo ją za to upomni. Mirka broniła się słowami: Niemcy zabili mi tatusia!. W odpowiedzi usłyszała: Chcesz być taka, jak oni?.

Kolejna przeprowadzka nastąpiła wraz z rozpoczęciem studiów we Wrocławiu. To stąd pochodzą żywe opisyzielonej dzielnicy Krzyki, pływackich treningów w Akademickim Związku Sportowym, a także immatrykulacji w słynnej Auli Leopoldina.Jak pisze autorka, jej dorastanie w PRL przebiegało między zebraniami z mową trawą a marzeniami o WIELKIEJ MIŁOŚCI. Chodziło oczywiście o zebrania Związku Młodzieży Polskiej, bez którychnie można było wtedy marzyć o studiach. Natomiast młodzieńczym afrodyzjakiem stał się wtedy szlagier Gershwina Człowiek, którego kocham – a Mira była rzeczywiście uczuciowa, zarówno we Wrocławiu, jak i potem w Izraelu.

ZMP z kolei było nie tyle oknem na świat, co zwierciadłem pokazującym wykrzywiony obraz rzeczywistości. Autorka, zdając sobie z tego sprawę,1957 roku podjęła decyzję o wyjeździe do Izraela. Ledowska, jak wielu przed nią i po niej, odbyła podróż utartym szlakiem z Galicji do Galilei via Dolny Śląsk.

Mira najpierw występuje w książce jako rezolutne dziecko, potem jako ambitna i mądra nastolatka, a później – jako przybysz rzucony z rodzinnegokraju do zupełnie nowych, egzotycznych warunków życia. Zaczyna od pracy w kibucu, potem odbywa służbę wojskową, a w końcu zaczyna uczyć od 2001 roku jest lektorką w Instytucie Polskim w stolicy Izraela. Po przybyciu nad Jordan autorka bardzo związała się z biblioteką i księgarnią zapalonego polonofila Edmunda Neusteina, który „bez pieniędzy, bez jakiegokolwiek poparcia ze strony instytucji polskich lub izraelskich, za cenę prawdziwego biedowania rodziny stworzył swoisty Instytut Polskości w Tel Awiwie. Lokum to stało się dla niej i jej podobnych imigrantów oknem na świat, a dokładniej oknem na Polskę. Było to bowiem:

Cudowne, niezapomniane miejsce, w którym spotykali się ci, którzy kochali polski język, polską książkę i polską atmosferę […], tęsknili do Polski, do polskiej książki, która była ważną częścią ich życia i potrzebowali jej jak powietrza, tęsknili do języka polskiego – języka, który nadal był językiem ich myśli i snów. Tęsknili do polskości, która ich otaczała od dzieciństwa. […] Wreszcie [mogli] rozmawiać w swoim ukochanym języku na interesujące, a nie tylko aktualne, tematy.

Autobiografia Miry Ledowskiej przedstawiona w klasycznych, krótkich literackich obrazkach ukazuje całą jej historię. To dzieje dramatyczne, istna karuzela losu – od tragedii Zagłady, poprzez odbudowę życia w socjalistycznej Polsce, aż po przeniesienie się do odmiennej kultury pod zupełnie inną szerokością geograficzną, wszystko zakończone szczęśliwym życiem rodzinnym i spełnieniem zawodowym. Wszystkie te nastroje można wyczytać z tej niewielkiej książeczki, której lektura jest kąpielą oczyszczającą w swojej niezwykłości. Ten skromny tomik prozy odsłania też ambitny klucz antropologiczny: składają się nań prymarne wyobrażenia ideałów dzieciństwa i wychowania, barwnego okresu młodości oraz odnalezienia ostatecznej przystani życiowej. Wielu sympatycznych ludzi z pionierskiego okresu Polonii w Izraelu już nie ma. Dzięki książce Miry Ledowskiej pozostała o nich pamięć. Mogła przetrwać też wskutek jej pracy jakolektorki języka polskiego w nowymInstytucie Polskim ze wspaniałym widokiem na morze, nowoczesnym sprzętem i świetnie działającą biblioteką.

M.Ledowska,  Zza okna,  posłowie J.Mizińska, Warsztaty Kultury w Lublinie, Lublin 2019.

okładka

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Krzysztof Krasuski, Okna na świat, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2021, nr 84

Przypisy

    Powiązane artykuły