21.01.2021

Nowy Napis Co Tydzień #084 / Philippe Sands: Linia szczurów

Otto Wächter to nazwisko cieszące się w Polsce wyjątkowo złą sławą. Bliski współpracownik Hansa Franka, podczas niemieckiej okupacji gubernator dystryktu krakowskiego, a potem galicyjskiego, z końcem wojny zbiegł, unikając tym samym sądu w Norymberdze. Kilka lat później umarł w rzymskim szpitalu Santo Spirito jako Otto Reinhardt. W swojej najnowszej książce, Linia szczurów, Philippe Sands prowadzi dochodzenie w sprawie jego życia i śmierci. Asystuje mu syn niesławnego SS-Gruppenführera, 81-letni Horst Wächter, przekonany o niewinności ojca.

*

Philippe Sands, narodowości francusko-brytyjskiej, jest renomowanym ekspertem w dziedzinie prawa międzynarodowego. Jego kariera akademicka związana jest w pierwszej kolejności z University College London. Sands napisał kilkanaście książek, w tym cieszący się ogromną popularnością, wielokrotnie nagrodzony i przetłumaczony na wiele języków reportaż historyczny pod tytułem East West Street: On the Origins of Genocide and Crimes against Humanity (2016)W Polsce książka ukazała się jako Powrót do Lwowa. O genezie ludobójstwa i zbrodni przeciwko ludzkości, tłum. J. Soszyński, Warszawa 2018.[1]. Sands przedstawił w nim mało znane życiorysy dwóch wybitnych prawników żydowskiego pochodzenia, byłych studentów Uniwersytetu Lwowskiego w latach dwudziestych – Hersza Lauterpachta oraz Rafała Lemkina – autorów pojęć „zbrodnia przeciwko ludzkości” oraz „ludobójstwo”, które po wojnie zrewolucjonizowały prawo międzynarodowe.

Reportaż z 2016 roku powstał niejako zrządzeniem losu. Otrzymawszy zaproszenie do Lwowa w celu wygłoszenia wykładu na temat wyżej wymienionych zagadnień (jako osoba zajmująca się nimi w praktyce w sprawach łamania praw człowieka w Chile, Zatoce Guantanamo i Kongo), Sands zapragnął dowiedzieć się czegoś więcej o losach swej rodziny, związanej między innymi ze Lwowem. W książce z 2016 roku występował jako przedstawiciel tak zwanego trzeciego pokolenia Ocalałych – latem 1939 roku jego matka została wywieziona z Wiednia przez misjonarkę Elsie Tilney. Dzięki staraniom Sandsa, Tilney została zaliczona do Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Ponadto kilkudziesięciu krewnych prawnika zginęło podczas przesiedlenia Żydów ze Lwowa do gett i obozów. Tą operacją dowodził Otto Wächter.

Podczas pracy nad pierwszą książką, „lwowską”, Sands zaprzyjaźnił się z Niklasem Frankiem, synem Hansa, który z kolei zapoznał go z HorstemWächterem, synem Ottona. Sands i Wächter spotkali się po raz pierwszy wiosną 2012 roku w Hagenbergu, w podupadającym, barokowym zamku zamieszkiwanym przez Horsta, który zakupił go w latach 80. dzięki spadkowi po matce. Tak rozpoczęły się prace nad The Ratline, książki będącej po trosze kontynuacją poprzednich eksploracji autora.

Horst urodził się 14 kwietnia 1939 roku w Wiedniu, jako szóste dziecko Ottona i Charlotty. Ojca właściwie ledwo znał. Jako bardzo mały chłopiec większość czasu przebywał w Austrii, podczas gdy Otto piastował kolejne funkcje w Berlinie, Krakowie, Lwowie, wreszcie we Włoszech. Podczas rozmowy z Sandsem, odnosząc się do kapitulacji Niemiec w 1945 roku, Horst oznajmił prawnikowi: „Zostałem wychowany jako młody nazista i z dnia na dzień wszystko runęło”. Rozłożył przed nim rodzinne albumy, szczęśliwe obrazki z dzieciństwa przestawiające święta i wakacje w górach, przeplatane zdjęciami z Dachau i Polski w ogniu. Opisane spotkanie okazało się być jedynie pierwszym z wielu kolejnych i tym samym początkiem dość niepospolitej relacji.

Horst, zdaje się, uwierzył, że Sands z biegiem czasu przyjmie jego punkt widzenia na postać Ottona Wächtera, a w wypadku przeciwnym swoimi poszukiwaniami mimowolnie pomoże mu oczyścić pamięć ojca. Sandsowi zaś dość szybko udało się zdobyć zaufanie Horsta, dzięki czemu uzyskał dostęp do pokaźnego archiwum, zostawionego temu ostatniemu przez matkę. Składa się ono z 8 677 stron listów i pocztówek wymienionych przez małżeństwo Wächterów, dwudziestu tomów pamiętników Charlotty oraz licznych nagrań dźwiękowych i przeprowadzonych z nią wywiadów. Jest to podstawowe źródło wykorzystane przez Sandsa w The Ratline.

*

„Ważniejsze jest zrozumienie kata niż ofiary” – ten oto cytat z Javiera Cercasa otwiera książkę Sandsa. Dosyć nieszczęśliwie, albowiem autor wyraźnie nie spełnia swej obietnicy. Pierwszy rozdział, zatytułowany Miłość, opowiada naprzemiennie o latach młodzieńczych Ottona, przystojnego, atletycznego miłośnika gór, i Charlotty, rezolutnej studentki historii sztuki, oraz o ich kilkuletnich zalotach po przypadkowym spotkaniu w pociągu. To zapewne najwdzięczniejsza część reportażu. Bohaterowie pozostają nam co prawda dość odlegli, poznajemy za to życie towarzyskie dobrze usytuowanych sfer międzywojennej Austrii. Wczesne zaangażowanie polityczne Wächtera wspomniane jest niemal mimochodem. Podane są jedynie suche fakty: Otto uczestniczy w marszu domagającym się pozbawienia Żydów podstawowych praw obywatelskich, już w 1923 roku śpieszy z zapisem do austriackiej NSDAP i tak dalej. Z pewną niezdrową ekscytacją czytelnik dowiaduje się, że aby przypodobać się zwlekającemu z oświadczynami galopantowi, Charlotte ofiaruje mu z okazji urodzin egzemplarz Mein Kampf. Dedykacja „W walce aż do końca” posiada niezaprzeczalnie pewien ciężar gatunkowy. Okrutnie brakuje jednak tym zalotom szerszego tła społeczno-politycznego. Bez wątku ideologicznego na zrozumienie ścieżki obranej przez Wächtera nie ma miejsca. Sands poprzestaje na podkreśleniu antysemityzmu rodziców zarówno Ottona, jak i Charlotty, ale to nieco leniwy skrót myślowy.

Drugi rozdział – Władza – poświęcony jest latom świetności Wächterów, nastałym wraz z dojściem do władzy Hitlera. Sands przyjmuje w nim wyzwanie rzucone przez Horsta – chce udowodnić odpowiedzialność Ottona za zbrodnie wojenne. O ile jego poszukiwania archiwalne podjęte w celu odnalezienia obciążających podpisów zdaje się być wyważaniem otwartych drzwi, o tyle wydobycie kluczowych fragmentów korespondencji Wächterów jest dość skuteczne. Albowiem w wymianie listów, jaka miała miejsce pomiędzy rodzicami Horsta, nie pada choćby jedno zdanie, które sugerowałoby jakikolwiek dyskomfort psychiczny z powodu wydarzeń, jakich są świadkami. W przeddzień zbrodni w Bochni Wächter z entuzjazmem odnotowuje wielki sukces wspólnej z Hansem Franckiem wizyty w filharmonii. Generalny Gubernator jest „bardzo zadowolony” z jego pierwszych dni urzędowania. Choć zdarzają się również „mniej przyjemne rzeczy”. „Jutro muszę rozstrzelać publicznie pięćdziesięciu Polaków”, tłumaczy żonie, dlatego nie jest to prawdopodobnie idealny moment na jej wizytę. Gdy w sierpniu 1942 roku rozpoczyna się masowa deportacja Żydów lwowskich do obozu zagłady w Bełżcu, Otto ubolewa, iż ze względu na „wielkie operacje żydowskie” brakuje mu siły roboczej i „trudno jest znaleźć kort ziemny do gry w tenisa”.

*

Przyjęta przez Sandsa postawa wobec oskarżonego jest dość problematyczna. Autor The Ratline nie chce być adwokatem Wächtera, do pełnienia roli prokuratora natomiast brakuje mu zdecydowanie oskarżycielskiego pazura.

Oczywiście sposób, w jaki Sands podszedł do tematu, jest uwarunkowany relacją, którą zbudował z synem oprawcy. Zrobił to w pierwszej kolejności w celu napisania o nim artykułu dla „Financial Times”P. Sands, My father, the good Nazi https://www.ft.com/content/7d6214f2-b2be-11e2-8540-00144feabdc0 [dostęp: 21.12.2020].[2], a następnie nakręcenia dokumentu – nazwijmy go psychologicznym – What our fathers did. A Nazi legacy (reż. David Evans, 2015), wreszcie po to, aby napisać omawianą książkę o Ottonie Wächterze. W ciągu całej tej wieloletniej współpracy Horst, który zyskał sobie sympatię Sandsa, usiłował przekonać prawnika o wysokiej moralności ojca. Jak mówił, Otto jedynie wykonywał rozkazy. Nigdy nikogo osobiście nie zastrzelił. Żydom próbował pomóc w miarę możliwości. „Nie sądzę, aby Polacy czy Ukraińcy go oskarżyli” [sic!] – oznajmiał z przekonaniem. O ile jednak w pewnej mierze zrozumiałe jest „dyplomatyczne” podejście autora do Horsta w rozmowie prywatnej, o tyle powstrzymywanie się od oceny przez większą część książkowej narracji, przeznaczonej dla szerokiego grona odbiorców, jest nieco irytujące. Sands najwyraźniej stosuje co do joty zasadę, według której na forum prawnik zadaje świadkowi jedynie takie pytania, na które sam zna odpowiedzi. Niestety czytelnika, który posiada choć krztynę wiedzy historycznej, zalewa krew. To przecież administracja cywilna odpowiadała za sporządzanie list żydowskich mieszkańców, zakładanie obozów przejściowych, konfiskatę mienia, dokonywanie selekcji wśród ludności – to administracja decydowała, kto zostawał robotnikiem, a kto trafiał bezpośrednio do eksterminacji. Te niezbite fakty przypomniane są w liście Dietera Schenka, byłego dyrektora Federalnej Policji Kryminalnej Niemiec, adresowanym do Horsta. Sam Sands zajmuje wyraźne stanowisko dopiero w ostatnim rozdziale książki, gdy przeciwstawia wypieraniu przez Horsta oczywistości, odważne mierzenie się z przeszłością przodków zarówno przez Niklasa Franka, jak i córkę Horsta, Magdalenę.

*

Obok ustalenia stopnia winy seniora wątek równie ważny stanowi postawa juniora. Sands widzi w nim przede wszystkim syna, który chce dostrzegać w ojcu dobro. Prawnik jest przekonany, że Horst broni Ottona przede wszystkim z powodu lojalności w stosunku do matki. Pod koniec lat siedemdziesiątych Charlotte, wspominając scenkę z Ottonem i Hitlerem na balkonie Heldenplatz w Wiedniu, kilka dni po Anschlussie, napisała, że był to „najlepszy czas w jej życiu”. Jednocześnie dokonała wszelkich starań, aby wybielić nazwisko męża. Według Sandsa, niewinność Ottona stała się idée fixe spajającą osobowość Horsta, dlatego syn nie jest w stanie z niej zrezygnować. Sam prawnik wydaje się jednak nie zauważać, z jakim trudem przychodzi mu wyrwanie z ust Horsta potępienia systemu jako takiego. Podczas ich wspólnej podróży do Rzymu, gdy Sands odwiedza miejsce masakry w Grotach Ardeatyńskich z 24 marca 1944 roku, jaka miała miejsce w odwecie za zamach na kolumnę niemieckich żołnierzy, Horst idzie złożyć hołd tym ostatnim na via Rasella przy Pałacu Kwirynalskim. W Brodach Horst przyjmuje z zachwytem ciepłe słowa o ojcu od spotkanych tam weteranów dywizji SS Galizien i z entuzjazmem wskakuje do kabrioletu z insygniami tejże formacji. Te anegdotyczne drobnostki, opisane wszak przez Sandsa, wzmacniają wrażenie, które odniosłam kilka lat temu, słuchając wystąpienia Horsta Wächtera w Lwowskim Centrum Kultury Miejskiej. Nie było w nim miejsca na empatię wobec ofiar. Głównym pokrzywdzonym od dawna jest jego ojciec, niesprawiedliwie oszkalowany, zmuszony do ucieczki, zostawienia rodziny, wreszcie zamordowany. Sands cytuje nawet rozbrajające wyznanie „ciepłego” i „otwartego” Horsta: „Dużo skorzystałem na pańskiej pracy. Te fale wdzięczności mogą nawet przyczynić się do działań restauratorskich zamku”P. Sands, La filière, Paris 2020, s. 63.[3].

Trudno zatem nie wypomnieć prawoznawcy jego naiwności. W cywilizowanym świecie oczywiście nie dziedziczy się statutu kata, ale Horst Wächter, choć może i naraził się pozostałym członkom rodziny współpracą z Philippem Sandsem, to dzięki zyskanej tym samym renomie, zaskarbił sobie jednocześnie uczucia ludzi, którzy są nader skłonni relatywizować winę swoich przodków.

*

Tytuł książki o charakterze reportażowym zazwyczaj naprowadza na jej kluczową problematykę. W tym przypadku Sands wskazuje na modus operandi tak zwanej „linii szczurów” – drogi ucieczki nazistów do Ameryki Południowej. Sands, w dużym stopniu dzięki dokumentacji zostawionej przez Charlottę, zdołał uściślić warunki, w jakich Wächter ukrywał się przez trzy lata w Alpach austriackich. Otto wiele zawdzięczał swojej żonie, która regularnie zaopatrywała go w odzież i pożywienie. W Rzymie ukrywał się w klasztorze Vigna Pia, skąd planował przedostać się do Argentyny. Nie zdążył, ponieważ zmarł w rzymskim szpitalu w ramionach austriackiego biskupa Aloisa Hudala, oficjalnie na żółtaczkę wywołaną zatruciem.

Rozważając liczne hipotezy na temat tożsamości sprawców ewentualnej likwidacji Wächtera, Sands kreśli grubymi liniami obraz zmieniającego się kontekstu geopolitycznego wraz z nastaniem zimnej wojny. Sensacyjności narracji dodaje sprawozdanie rozmów Sandsa z Davidem Cornwellem, alias Johnem Le Carré. Ten ostatni objaśnia mu, jak przebiegał proces rekrutacji nazistów do celów agenturalnych przez Amerykanów i Brytyjczyków. Ani w tej materii, ani w sprawie rzekomego uczestnictwa Watykanu w tym procesie żadne rewelacje tu nie padają. O siatce wspomagającej ucieczkę nazistów, kierowanej przez niesławnego Hudala, wiedziano od dawna. Po dzień dzisiejszy nie ma jednak żadnych dowodów na to, iż Watykan wiedział i aprobował działalność biskupa.

Sands pisze stylem przejrzystym. Wielu z pewnością będzie chwalić tak przystępny sposób prezentowania historii. Jednak owa przystępność została osiągnięta dzięki licznym uproszczeniom, a niekiedy wręcz rażącym lukom, całkowicie zniekształcającym obraz całości. Na przykład Sands uwypukla informację, iż prezydent Roosevelt wysłał specjalnego wysłannika do papieża Piusa XII z powiadomieniem o dokonaniu egzekucji ponad pięciuset tysięcy Żydów na terytorium zarządzanym przez Ottona Wächtera oraz z pytaniem, jak wykorzystać masowe środki przekazu w celu położenia kresu trwającemu barbarzyństwu. Przeciwstawienie rzekomej troski Roosevelta domniemanej obojętności Piusa XII na cierpienie Żydów – taki bowiem wydźwięk narzuca struktura narracyjna – jest, delikatnie mówiąc, tendencyjne. Aby przytoczyć inny przykład niedociągnięć autora: jak można pisać o ciepłym stosunku weteranów dywizji SS Galizien wobec Wächtera, względnie Ukraińców do okupacji niemieckiej, zupełnie nie wspominając z jednej strony o szerszym kontekście narodowej walki Ukraińców, a z drugiej – o zbrodniach dokonanych przez wyżej wymienioną formację chociażby w Hucie Pieniackiej?

*

O szerokim sukcesie książek Sandsa przesądza niesłabnąca fascynacja czytelników mikrohistoriami podawanymi w detektywistycznym sosie. Przez pięć lat Sands prowadził dochodzenie, podróżował szlakiem miejsc pamięci rodziny Wächterów, rozmawiał z toksykologami, przeprowadzał badania DNA, buszował po archiwach w Polsce, Austrii, Niemczech, Izraelu i USA, konsultował się z specjalistami, po czym podzielił się tym doświadczeniem, przy okazji obnażając całkowicie swój warsztat. Ten „widok od kuchni” sprawia, że przygoda śledcza Sandsa wysuwa się na plan pierwszy. Tymczasem książka jest nader uboga w osobiste przemyślenia, co stanowiłoby wartość dodaną do materiału źródłowego, który choć interesujący, nie rzuca żadnego nowego światła na podniesione przez autora kwestie. Powrót do Lwowa miał tę przewagę nad The Ratline, że Sands w dużej mierze poruszał się tam po wodach świetnie mu znanych. Jego rozważania na temat kluczowych pojęć prawa międzynarodowego były niewątpliwie otwarciem niezwykle ciekawej dyskusji. Linii Szczurów, mimo wykonanej przez autora gigantycznej pracy, brakuje zarówno szerokiej perspektywy historycznej, jak i głębi refleksji.

P. Sands, The Ratline. Love, Lies and Justice on the Trail of a Nazi Fugitive, Weidenfeld & Nicolson 2020.

okładka

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Katarzyna Losson, Philippe Sands: Linia szczurów, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2021, nr 84

Przypisy

    Powiązane artykuły