23.04.2020

Nowy Napis Co Tydzień #046 / Wszyscy jesteśmy kuglarzami. „Szarlatan” Singera

„A jeżeli Bóg istnieje, cóż on sobie myśli o Hertzie, skorumpowanym intelektualiście i nikczemnym uwodzicielu? A jeżeli go nie ma, jakaż nadzieja pozostaje już niemal staremu człowiekowi z jedną nogą w grobie? Ileż czasu jeszcze będzie mógł rozkoszować się uciechami cielesnymi, za którymi tak ugania się odkąd odszedł z domu ojca?” I. B. Singer, Le charlatan, Stock 2020

Anno domini 1940. Singer prowadzi nas ulicami Nowego Jorku śladami dwóch żydowskich emigrantów. Hertz Minsker właśnie przyjechał z Polski zajętej przez wojska Hitlera. Minsker to bohater singerowski par excellence: lekko postrzelony odmieniec i kazuista, całe życie tuła się po wielkich miastach, wyposażony jedynie w nansenowski paszport apatrydów. Nieodmiennie bezrobotny, „wieczny student jesziwy” otoczony aurą erudyty. Ponoć od lat pracuje nad arcydziełem, które powali ludzkość na kolana. Żonaty czterokrotnie, wytrawny znawca i kolekcjoner kobiet. Jak o sobie mówi – „szarlatan” – ale również człowiek o uporczywej nadziei, że jego poszukiwania pozwolą mu znaleźć w końcu odpowiedź na pytania zasadnicze.

Drugim bohaterem jest jego przyjaciel, prostoduszny Morys Cahser. To nieco bardziej zadomowiony odszczepieniec. Kilka lat na gruncie amerykańskim wystarczyło, aby stał się potentatem w branży nieruchomości. To on utrzymuje całkowicie pozbawionego zmysłu praktycznego Hertza. Znają się od dziecka. Co jakiś czas zwykli na siebie natrafiać w różnych zakątkach świata i każdorazowo Morys wyciągał Hertza z opałów, w które zwykle wpędza tego ostatniego jego uzależnienie od kobiet. Te okoliczności nie przeszkadzają Hertzowi utrzymywać potajemnego romansu z żoną Morysa – Miną – zmysłową i nieco wulgarną poetessą, wzbudzającą w nim tyleż samo pożądania, co wstrętu.

Krucha równowaga miłosno-przyjacielska łącząca protagonistów wystawiona zostaje na szwank wraz z nagłym pojawieniem się Zygmunta Krymskiego, świeżo przybyłego z Europy byłego męża Miny. Ten genialny fałszerz obrazów w życie trójkąta wkracza niczym buldożer. Seria tragikomicznych zrządzeń losu pozbawia zarówno Morysa, jak i Hertza wszelkich dotychczasowych punktów odniesienia.

Szarlatan nie ukazał się jako książka za życia Isaaca Bashevisa Singera. Rzecz zaskakująca, ponieważ powieść ujmuje świeżością i należy w moim odczuciu do najbardziej udanych literackich dokonań polsko-amerykańskiego pisarza. Ukazywała się w felietonach na łamach nowojorskiej gazety codziennej „Forverts” między grudniem 1967 a majem 1968 roku, oczywiście w języku jidysz. Na początku bieżącego roku francuskie wydawnictwo Stock opublikowało ją we francuskim przekładzie (autorami są Marie-Pierre Bay i Nicolas Castelnau-Bay), dokonanym na podstawie odnalezionego maszynopisu z angielskim tłumaczeniem nieznanego autorstwa, jednak z adnotacjami samego Singera. Francuzów wyprzedzili jedynie Włosi. Jesienią 2019 roku Szarlatana wydało Adelphi Edizioni.

Pod wieloma względami Szarlatan nawiązuje stylistycznie do krótkich form pisarza, zazwyczaj najbardziej cenionych przez koneserów jego twórczości. Amerykańska sceneria dzieła, treść oraz wylewna żywiołowość narracji przywołuje przezabawną powieść pikardyjską Przypadki Augie’ego Marcha autorstwa rodaka Singera – również żydowskiego pochodzenia – Samuela Bellowa. Akcja obu książek płynnie przechodzi z dramatu w farsę, dialogi się iskrzą, a zagadnienia metafizyczne poruszane są z musującą lekkością. Odnajdujemy też w Szarlatanie realizm psychologiczny i sytuacyjny występujący w innych powieściach Singera: w Dworze, Spuściźnie, Rodzinie Muszkatów. Właśnie to połączenie zborności oraz formalnej giętkości opowiadań z autentycznością i głębią bohaterów stanowi o wyjątkowym uroku Szarlatana.

Oczywiście nasuwają się podobieństwa tematyczne ze Sztukmistrzem z Lublina, uchodzącym za arcydzieło pisarza. Wyznam jednak, że rozpocząwszy odkrywanie Singera od tej własnej pozycji, o mały włos na niej nie poprzestałam. Rzeczywiście niebywale drażnił mnie paraboliczny charakter dzieła oraz sztuczność głównego protagonisty – Yashego Mazura, pełniącego funkcję nadto ilustracyjną względem wywodu filozoficznego autora. Szarlatan przypowieścią nie jest. Pozbawiony wszelkiej schematyczności, całkowicie odpowiada singerowskiemu ideałowi dobrego pisarstwa: „Dobry pisarz to w zasadzie gawędziarz, nie akademik czy też odkupiciel ludzkości”„A good writer is basically a story teller, not a scholar or a redeemer of mankind”. [1].

Miłośnicy Singera odnajdą w Szarlatanie wątki drogie pisarzowi. Krążą one wokół doświadczenia wykorzenienia oraz rozterek związanych z procesem sekularyzacji i asymilacji. Co ciekawe, Singer w gruncie rzeczy nie przeciwstawia sobie starego i nowego świata. Owszem, poświęca parę zdań na względnie sztampowe naszkicowanie Ameryki jako kraju „pozbawionego wdzięku, które czyni życie znośnym”, gdzie „nawet rabin musi przemienić się w przedsiębiorcę”. Jednak znamienne jest również zdanie otwierające powieść: „[…] wszyscy nowi przybysze powtarzają jak mantra, iż ten kraj nie jest dla nich, ale stopniowo znajdują swoje miejsce i nie jest im gorzej niż w Warszawie”.

Nostalgia jest chlebem powszednim imigrantów, mimo to pozostają oni tymi samymi ludźmi, którymi byli przed przyjazdem. Zmiana szerokości geograficznej dla odmiany życia jest iluzją – nie przywraca im swobody widzenia. Choć bohaterowie Singera nie dążą, a przynajmniej nie świadomie, do stworzenia nowej tożsamości, to mimo wszystko tracą swoje centrum. Nie tyle z powodu wyobcowania, ale dlatego, że nie wytrwali w spuściźnie powierzonej im przez przodków. Singer skwapliwie oddaje głos tym, u których kryzys tożsamości kulturowo-religijnej wywołuje drastyczne i nieuleczalne rozdarcie wewnętrzne.

Obaj główni bohaterowie, i Morys Casher, i Hertz Minski, pochodzą z długiej linii chasydzkiej. Za młodu pobierali nauki w jesziwie. Morys z natury nie należy do burzycieli – stara się żyć według przekazań, jednak zgryzotą dla niego jest droga, którą podążyły jego dzieci. Syn Leibele/Leon („Apostata! Poganin! Całkowicie zasymilowany!”) studiuje inżynierię w Szwajcarii. Córka Malka/Fanny opuściła dom, oznajmiwszy, że nigdy nie wyjdzie za Żyda („Fania mówi rzeczy, które sam Goebbels by powiedział!”). Ciosy, których Morys doświadcza ze strony bliskich, jedynie potęgują jego rozgoryczenie. Przyjmuje je jako słuszną karę za to, że zawiódł jako przekaziciel tradycji:

Gdy Żydzi oddalili się od Tory, stracili wszystko, swoją żydowskość, swoje człowieczeństwo [sic!]. Jesteśmy gorsi od Cyganów. Nie powinienem tego mówić, ale jeżeli tylko chodzi o dzisiejszego Żyda, nasi wrogowie mają rację. Wszystko, co mówią przeciwko nam, jest prawdziwe. […] W rzeczywistości, wszyscy są nazistami, dzisiejsi Żydzi również. Kiedy człowiek oddala się od Boga, staje się nazistą. Ot. Nie jest to bynajmniej figura retoryczna czy przesada.

W zestawieniu z Morysem Hertz, choć jest synem rabina, jawi się jako obrazoburczy wolnomyśliciel. Od religijności całkowicie się nie odżegnuje. Pali w szabat, lecz pości podczas Jom Kippur. Nie je koszernie, ale zakłada filakterie. Mimo że powątpiewa w dobroć Najwyższego, jest przekonany, że Bóg odpowiada za wszystko, co mu się przydarza. Gdy już wszystkie siły losu zdają się być sprzysiężone przeciw niemu, dochodzi do tych samych wniosków, co Morys: wszystko, co złe jest pokłosiem wieloletniego grzeszenia przeciwko Stwórcy, albowiem gdy Żyd oddala się choćby o krok od Tory, jest już w rękach demona.

Hertz wierzy w istnienie Boga, lecz wątpi w Jego objawienie. Doświadczenie empiryczne prowadzi go do konstatacji, że każdy człowiek pada ofiarą jakiejś namiętności, dla której zazwyczaj odkłada na bok wszelkie inne zasady. Natura tej przewodniej namiętności jest narzucona z góry i próżno z nią walczyć. Hertz swoje wysokie aspiracje intelektualne topi w trywialnych sytuacjach damsko-męskich. Bezpruderyjnie oddaje się żądzom ciała, w duchu Spinozy odrzucając tym samym fałszywą moralność. Jednakże wartości, w których wyrósł, wewnętrzna intuicja – jakkolwiek by tego nie nazwać – podpowiadają mu, że szczęścia nie należy budować na krzywdzie bliźnich. Sęk w tym, iż przystosowanie tego dezyderatu do lubieżnych inklinacji wyjątkowo u niego zawodzi.

*

W twórczości Singera pod różnymi nazwami rozpoznajemy tych samych bohaterów, którzy padają ofiarą ciągle tych samych udręk. Morys przywodzi na myśl Kalmana Jacobi z Dworu, Hertz – Yashę Mazura ze Sztukmistrza. Tytułowi sztukmistrz i szarlatan to kolejne wariacje bohatera, który stanowi alter-ego samego Singera. Szczegóły życiorysu, psychiczne skłonności, jak i zapatrywania religijno-filozoficzne postaci przywodzą na myśl opublikowane w 1985 roku wspomnienia pisarza Miłość i wygnanie.

Hertz nie jest zresztą pierwszym bohaterem Singera, który mówi o sobie „szarlatan”. W istocie świat pisarza roi się od oszustów, okultystów czy indywiduów wiodących podwójne życie i żyjących w permanentnym rozkroku między normami kulturowo-społecznymi a własnymi pragnieniami. Wyżej wymienione postaci oszukują nie tylko swoje otoczenie – tematem przewodnim Szarlatana jest wszak niebywała zdolność człowieka do oszukiwania samego siebie. Nawet samemu Hertzowi trudno jest uwierzyć w głoszone przez niego amoralne, choć efektowne teorie, ponieważ ma on przeczucie, że mają na celu przede wszystkim usprawiedliwienie jego skrajnej bezwoli. Pytania o dobro i zło nurtują go bezustannie. W przebłyskach samoświadomości przyznaje się do całkowitej niezdolności podejmowania decyzji, zwłaszcza tych właściwych („miękkim tchórzem, oto, czym jestem”), przeważnie jednak podbudowuje się wyczerpującym w jego oczach wytłumaczeniem:

W chwili, gdy wyszedłem z brzucha matki, zobaczyłem, że wszystko jest marnością: już w wieku pięciu lat wiedziałem o tym doskonale. To cała prawda. Gdy ssałem mleko matki, stawiałem już odwieczne pytania.

Tymczasem cierpi, bowiem całościowa prawda wymyka mu się bezustannie tak jak wymyka się zawsze człowiekowi.

Szarlatan jest też jedyną powieścią Singera, której akcja, choć burleskowa, toczy się na apokaliptycznym tle postępów Hitlera i Stalina w Europie. Stanowią one co prawda geograficznie odległy drugi plan wydarzeń, ale są stałym punktem odniesienia dla żydowskich emigrantów. Każdy z nich pozostawił za sobą krewnych w nazistowskich gettach.

Ciekawym pytaniem, na które niestety nie znamy odpowiedzi, jest moment napisania Szarlatana. Czy powieść powstała w trakcie wojny czy też znacznie później? Dla wielu autorów i intelektualistów, nie tylko żydowskich, świat dzieli się na ten przed Holokaustem i ten po Holokauście. Singer, o ile mi wiadomo, nigdy takiej cezury nie stawiał. Niepewność o losy bliskich potęguje lęki egzystencjalne jego bohaterów, lecz nie przeszkadza im walczyć o dostatnie i szczęśliwe życie. Wyjątkiem jest żona Hertza, Bronia, która pozostawiła dla niego w Warszawie byłego męża i dwójkę dzieci. W jej przypadku nic nie jest w stanie wypełnić pustki, zmaga się z poczuciem winy. Jej postać jest jednak wyjątkiem potwierdzającym regułę – w gruncie rzeczy tragedia zbiorowa nie wiele waży w obliczu osobistych rozterek pojedynczego człowieka. Morys jest całkowicie skupiony na teraźniejszości, dopóki nie dowiaduje się o zdradzie najbliższych. Dopiero wówczas pojawia się u niego refleksja, że skoro Wszechmocny pozwala, aby miliony „dobrych” Żydów było zamkniętych w obozach, dlaczego miałby być szczególnie wyrozumiały dla niego – Morysa? Jak jednak sam wyznaje, występek Miny dręczy go znacznie bardziej niż los pobratymców. Z kolei Hertza myśl o milionach Żydów i nie-Żydów poddanych bezwzględnej brutalności silniejszych powstrzymuje przed zgnieceniem pluskwy w łazience. Co jakiś czas Hertz odczuwa również wstyd: on „łajdaczy się” na potęgę, podczas gdy tysiące umierają w obozach koncentracyjnych i w gettach. Ta świadomość nie ma jednak większego wpływu ani na jego światopogląd, ani na wybory. Wojenny kontekst jest przy tym kolejną wygodną wymówką dla jego indolencji: „W końcu nie mogę rozpocząć nowej kariery w samym środku światowej katastrofy!”.

Ujmujący w swych metafizycznych niepokojach, bohaterowie Szarlatana są niczym kolorowe bączki kręcące się wokół własnej osi. Uciekają, miotają się, lecz zawsze doganiani są przez własne kłamstwa.

I. B. Singer, Le charlatan, Paris: Stock, 2020.

okładka książki

Jeśli kopiujesz fragment, wklej poniższy tekst:
Źródło tekstu: Katarzyna Losson, Wszyscy jesteśmy kuglarzami. „Szarlatan” Singera, „Nowy Napis Co Tydzień”, 2020, nr 46

Przypisy

    Powiązane artykuły